Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Alicjarydzewska']:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

jaka słodycz .......ale chyba nici ze strojenia choinki bo którne drzewko wytrzyma takie obciażenie:evil_lol:

Mowilam, ze to nie byl dobry pomysl ! To sie baby uparly, zeby ozdobki z nich zrobic... :evil_lol:

Posted

[quote name='Honey']Czuczu :cool3:

Ejże ...?
Jak ja pamiętam swój lektorat z francuskiego...
(fakt faktem, że nauczycielkę miałam fatalną, a sama byłam niezwykle tępą uczennicą, ale jednak...)

Posted

[quote name='Rauni']Ejże ...?
Jak ja pamiętam swój lektorat z francuskiego...
(fakt faktem, że nauczycielkę miałam fatalną, a sama byłam niezwykle tępą uczennicą, ale jednak...)


he he jakbym o sobie czytała :lol:

Posted

Co za paskudy :mad:
Jak imion szukalam, to jedna Kinga pomogla, a teraz lektoraty francuskie wychodza ... :evil_lol:

Ja ani pol lekcji francuskiego nie mialam, a gadam z Francuzami na migi prawie :cool3: ,
wymowe moge miec zla, bo opieram sie tylko na tym, co uslyszalam i jak to zrozumialam.

Prosze mi tu w takim razie dac dokladny fonetyczny zapis wybranych przeze mnie imion ! :p A nie wspominac lektoraty francuskie :lol:

PS. ale tak na zdrowy, chlopski rozum biorac, to skoro rycerz i mysliwy wymawia sie przez 'sz', to i ulubieniec tak powienien byc wymawiany, prawda ?

Posted

[quote name='Alicjarydzewska']:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

jaka słodycz .......ale chyba nici ze strojenia choinki bo którne drzewko wytrzyma takie obciażenie:evil_lol:
Damy radę, uzbroimy choinkę ;-) Ale faktycznie słodziaczek :p

Posted

chouchou [∫u∫u] - no, odetchnęłam, że jednak nie było aż tak tragicznie z tą moją panią od francuskiego :evil_lol:

cadeau [kado]

caresse [kars]

chasseur [∫asœr]

chevalier [ʃevə`lɪə(r)]

A reszty ten zły internetowy słownik nie podaje wraz z wymową.

Ten lektorat mój to była tragedia, ale jak chciałam sobie kupić pyrka to dostałam nadzwyczajnej motywacji,wysiliłam szare komórki i byłam w stanie prowadzić korespondencję mailową z hodowcami. Zresztą z hodowczynią Vigo wciąż utrzymuję kontakt. Natomiast mówić w tym języku nie umiem w ogóle i jak jechałam po Vigo to zabrałam ze sobą koleżankę, która francuskim włada, żeby pomogła mi się o różne istotne rzeczy dopytać. W efekcie koleżanka z panią hodowczynią, nota bene o nazwisku Choux ;), konwersowała o pogodzie i o tym, jak nam minęła podróż, podczas gdy ja pełzałam przez godzinę ze szczeniakami po podłodze, a mój mąż chodził za mną i mówił "No nie rób obciachu, może byś chociaż herbatę wypiła", na co pozostawałam głucha jak pień.
Po godzinie wstałam z kolan, otrzepałam się i oznajmiłam "ten,mój ci on", po czym złożyłam parę podpisów na różnych papierkach, upewniłam się, że pies aby ma jajka, chociaż ich nie widać i nie czuć, uśmiechnęłam się mile i wybyliśmy. Nie zadałam ani jednego z tych mądrych pytań, co to je miałam zaplanowane, potem się dopytywałam w mailach :)

Posted

Rauni napisał(a):
Ten lektorat mój to była tragedia, ale jak chciałam sobie kupić pyrka to dostałam nadzwyczajnej motywacji,wysiliłam szare komórki i byłam w stanie prowadzić korespondencję mailową z hodowcami. Zresztą z hodowczynią Vigo wciąż utrzymuję kontakt. Natomiast mówić w tym języku nie umiem w ogóle i jak jechałam po Vigo to zabrałam ze sobą koleżankę, która francuskim włada, żeby pomogła mi się o różne istotne rzeczy dopytać. W efekcie koleżanka z panią hodowczynią, nota bene o nazwisku Choux ;), konwersowała o pogodzie i o tym, jak nam minęła podróż, podczas gdy ja pełzałam przez godzinę ze szczeniakami po podłodze, a mój mąż chodził za mną i mówił "No nie rób obciachu, może byś chociaż herbatę wypiła", na co pozostawałam głucha jak pień.
Po godzinie wstałam z kolan, otrzepałam się i oznajmiłam "ten,mój ci on", po czym złożyłam parę podpisów na różnych papierkach, upewniłam się, że pies aby ma jajka, chociaż ich nie widać i nie czuć, uśmiechnęłam się mile i wybyliśmy. Nie zadałam ani jednego z tych mądrych pytań, co to je miałam zaplanowane, potem się dopytywałam w mailach :)


Rauni - ja bez jakichkolwiek podstaw zaczelam prowadzic korespondencje po francusku - nie mialam innego wyjscia, bo jak to francuzi mowia "jestesmy tradycjonalistami i mowimy tylko po francusku".... wrrr
Translator, slownik, kurs na CDromie "francuski w trzy miesiace" :evil_lol: ...
Gadac nie potrafie, tylko proste zdania grzecznosciowe, zamowic pokoj ze sniadaniem, zapytac ile place ( odpowiedzi mowionej na to pytanie nie potrafie zrozumiec, bo dzial cyfr i liczb ominelam - nie podobal mi sie :evil_lol: )
Ale z korespondencja sobie radze, choc jak ostatnio napisala mi hodowczyni Aychy i arona, moj francuski jest "pocieszny". Ale co tam, najwazniejsze, ze moge sie pisemnie porozumiec. Jak chce cos ladniej napisac, to prosze kogos o pomoc.
(za to w tak zwanym miedzy czasie nauczylam sie zupelnie sama czeskiego ! i calkiem niezle mi idzie !)

Po pierwszego psa tez pojechalam z tlumaczem, po pozostale - juz dzielnie, SAMA !
Tyle, ze w mojej rasie wybor wyglada inaczej- rezerwuje sie kluski przed lub tuz po narodzeniu, a z takich dwutygodniowych juz nie ma co wybierac, bo wszystkie sa sprzedane... Takie kupowanie kota w worku, na dodatek na podstawie zazwyczaj kiepskich zdjec. Ale poki co (odpukac!) udawalo mi sie dobrze trafic :lol:

Z ostatniego pobytu we Francji utkwily mi w pamieci dwie sytuacje. Jedna - to na kolacji po zebraniu klubu rasy (na zabraniu nie bylam - z wiadomych wzgledow) kiedy ogloszono, ktory pies wygral punktowo konkursy psow mysliwskich za ubiegly rok, po nagrode wstala starenka, siwiutenka bacia (tam sporadycznie wlasciciel szkoli i prowadzi swojego psa na konkursach, sa klubowi fachowcy od tego i straszliwie im tego zazdroszcze), ktora nazywala sie Madame NOWAK. Wlasnie zdazylam pomyslec o jej polskich przodkach, kiedy podszedl do mnie jej maz i powiedzial : " dzien dobry, nazywam sie Nowak i nie mowie ani slowa po polsku" i zrobil to czysta, nienaganna polszczyzna bez sladu akcentu !
Kiedy po kwadransie udalo mi sie zamknac rozwarta ze zdziwienia buzie, chcialam z nim porozmawiac. Ale okazalo sie, ze mowil prawde - ani w zab nie znal polskiego :evil_lol: Potrafil powiedziec tylko to zdanie !
A druga sytuacja, to w czasie rozmowy przy stole (jezyk francuski, angielski, niemiecki - wszystko lamane z naszej lub francuzow strony, plus uniwersalny jezyk migowy :razz: ) jedna z osob zadala mi pytanie: Katarzina, pourquoi Braque d'Auvergne ? A mi akurat wtedy przypomnial sie francuski zwrot i blysnelam- pourquoi pas ? (bo jak ja mialam to wytlumaczyc nie znajac jezyka??) Wszyscy przy stole rykneli smiechem i dali mi spokoj z wypytywaniem, skad komus z zimnej, dalekiej Polski wpadlo do glowy, by hodowac ich rase.

Posted

Tak, z pyrkami też tak jest jak z owerniakami, rezerwuje się na ogół przed urodzeniem lub tuż po. Ja miałam po prostu fuksa, plus trochę się hodowczyni ugięła wobec moich brewerii "ale ja chcę psa do sportu, ja muszę mu zrobić testy" - z trzech psów w miocie tym pozostałym ludziom było absolutnie wszystko jedno, który do nich trafi. Jedni odebrali swojego wcześniej, ale drudzy odbierali po mnie, więc miałam wybór przynajmniej z tych dwóch, przy czym jeden się rodowodowo nazywa Vigo, a drugi Viggo.
No i chwała Bogu, bo ten co go wcześniej wybrałam ze zdjęć i filmików, i którego hodowczyni mi polecała (bo drobniejszy), na miejscu mi się nie spodobał. Ani ja jemu. :evil_lol:

Posted

Witam w składzie bombek choinkowych:p
A ja 4 lata liceum męczyłam francuski :oops:a potem powtarzałam ten materiał z Kubą przez 3 lata podstawówki i nadal nic nie umię :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='Alicjarydzewska']Witam w składzie bombek choinkowych:p
A ja 4 lata liceum męczyłam francuski :oops:a potem powtarzałam ten materiał z Kubą przez 3 lata podstawówki i nadal nic nie umię :evil_lol::evil_lol::evil_lol:


Cos napewno w glowie Ci zostalo ! Chociaz... ja sie cala podstawowke i piec lat szkoly sredniej uczylam rosyjskiego... wtedy byl to obowiazkowy jezyk, a my - w ramach buntu przeciw temu- nie nauczylismy sie z niego absolutnie nic... Nie wiem nawet jak jest dzien dobry po rusku...
Za to niemieckiego uczylam sie dobrowolnie i dobrze go opanowalam ;)

Posted

Rauni napisał(a):
No i chwała Bogu, bo ten co go wcześniej wybrałam ze zdjęć i filmików, i którego hodowczyni mi polecała (bo drobniejszy), na miejscu mi się nie spodobał. Ani ja jemu. :evil_lol:


Ty jemu tez nie ? :lol:

Posted

[quote name='Honey']Cos napewno w glowie Ci zostalo ! Chociaz... ja sie cala podstawowke i piec lat szkoly sredniej uczylam rosyjskiego... wtedy byl to obowiazkowy jezyk, a my - w ramach buntu przeciw temu- nie nauczylismy sie z niego absolutnie nic... Nie wiem nawet jak jest dzien dobry po rusku...
Za to niemieckiego uczylam sie dobrowolnie i dobrze go opanowalam ;):prosyjski też znam 3+4+2=9 lat nauki prawie ojczystego języka i nawet panimaju;)

Posted

Honey napisał(a):
Ty jemu tez nie ? :lol:


Naprawdę. Mój Vigo zachowywał się w stylu " Weź mnie, mnie! A może JA ci zaaportuję tę piłeczkę? Chcesz, dam ci buzi?" etc (patrz osioł ze Shreka). A ten drugi Viggo nie chciał ze mną gadać, jak go próbowałam wziąć na ręce to wpadł w histerię, jak mu merdałam szmatką przed nosem, to łapał szmatkę i uciekał do kącika i w ogóle nie wiem, co z niego wyrosło, bo wtedy zachowywał się koszmarnie.
Pyrki przechodzą przez różne fazy, to znaczy wszystkie psy niby przechodzą, ale pyrki bardziej :evil_lol: i bardzo możliwe, że akurat u niego natrafiłam na zły dzień, bo podobno ci ludzie, do których trafił, to są z niego zadowoleni.

Posted

Rauni napisał(a):
Naprawdę. Mój Vigo zachowywał się w stylu " Weź mnie, mnie! A może JA ci zaaportuję tę piłeczkę? Chcesz, dam ci buzi?" etc (patrz osioł ze Shreka). A ten drugi Viggo nie chciał ze mną gadać, jak go próbowałam wziąć na ręce to wpadł w histerię, jak mu merdałam szmatką przed nosem, to łapał szmatkę i uciekał do kącika i w ogóle nie wiem, co z niego wyrosło, bo wtedy zachowywał się koszmarnie.
Pyrki przechodzą przez różne fazy, to znaczy wszystkie psy niby przechodzą, ale pyrki bardziej :evil_lol: i bardzo możliwe, że akurat u niego natrafiłam na zły dzień, bo podobno ci ludzie, do których trafił, to są z niego zadowoleni.


Fajne ! :lol: tez bym nie miala watpliwosci, ktorego wybrac !
A co do przechodzenia roznych faz, to chyba wiekszosc psow je ma, a dla niektorych ras pewne etapy sa bardzo typowe, np owerniaki maja taki moment w okresie dojrzewania, kiedy najlepiej dac im spokoj ze szkoleniem itd, zeby psa nie zepsuc niechcacy. Tyle, ze trzeba dobrze poznac specyfike rasy, zeby to wiedziec.

Ps. jak czesto slyszysz niesmiertelne pytanie "dlaczego wlasnie ta rasa" i co na nie odpowiadasz ? ;)

Posted

hehe a ja jestem upierdliwiec i często się pytam czemu ludzie konkretną rasę wybierają (szczególnie 'egzotyczną') - ciekawi mnie to poprostu :eviltong:

Posted

A co do testowania szczeniaczków, to nieźle można się przejechać - najspokojniejszy z miotu okazuje się demonem ruchu a ten energiczny i dokazujący leniem ;-)

Posted

gonek napisał(a):
A co do testowania szczeniaczków, to nieźle można się przejechać - najspokojniejszy z miotu okazuje się demonem ruchu a ten energiczny i dokazujący leniem ;-)


Masz racje, tak tez bywa. Mozna tylko gdybac, wychowywac i czekac co wyrosnie ;)

Posted

[quote name='Honey']
Ps. jak czesto slyszysz niesmiertelne pytanie "dlaczego wlasnie ta rasa" i co na nie odpowiadasz ? ;)

Nie tak często, bo mało kto wie, że to jest jakaś rasa :evil_lol: .

A co do odpowiedzi... zdecydowałam się dlatego, że chciałam psa średniej wielkości, który świetnie nadawałby się do agility, był bardzo aktywny, wesoły i który by mi się podobał z wyglądu.
Był taki moment, już kiedy Vigo był z nami, kiedy mi się zdawało, że chyba trochę przeceniłam swoje możliwości i plułam sobie w brodę, że nie kupiłam sobie na przykład jakiegoś terriera (na pewno nie umierałby ze strachu przy podnoszeniu żaluzji, a Vigo miał taką fazę...). A teraz wiem, że pyrki:
- są bardzo wymagające, ale wszysko co się w nie "zainwestuje" zwraca się z nawiązką
- są bardzo bardzo bardzo inteligentne. Żeby nie powiedzieć potwornie inteligentne. Naprawdę border collie są mocno przereklamowane, jedyny pies, który moim zdaniem jest równie bystry to belg.
- są nieprawdopodobnie sprawne fizycznie. Podskoczenie na wysokość mojej głowy lub przepełznięcie pod łóżkiem szparą na 15 cm - spoko. No i żaden inny pies nie rusza się w ten sposób, co prawidłowo zbudowany pirenejczyk... :loveu: Spotkałam setki kundli wyglądających zupełnie jak Vigo, z tą jedną różnicą.
- nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Naprawdę jest to pies, którego można nauczyć niemal wszystkiego, może poza obezwładnieniem pozoranta z uwagi na rozmiary
- nie ma takiej drugiej rasy na świecie. :loveu:

Z negatywnych rzeczy mają fazy, odpały i strasznie drą gębę. Fazy są kilkudniowe na ogół, występują parę razy w okresie od szczenięctwa do osiągnięcia pełnej dojrzałości (czyli gdzieś przez 2 -3 lata) i objawiają się na przykład wzmożoną lękliwością, albo "zawieszaniem się". Odpały to takie jednorazowe wybryki w stylu "ten pan ma dziwną czapkę".

Posted

Rauni a skąd pomysł na pyrka? Czy na jakiś zawodach agility cię tak 'pyrknęło'? :evil_lol:
Honey ty się też spowiadaj, jak overniaki weszły ci do głowy?

Nie chodzi mi o to czemu takiego psa wybrałyście (domyślam się że datego że wam się całościowo podobają ;-)) - ale jak się natknęłyście na tą rasę?

Posted

[quote name='Rauni']Nie tak często, bo mało kto wie, że to jest jakaś rasa :evil_lol: .

A co do odpowiedzi... zdecydowałam się dlatego, że chciałam psa średniej wielkości, który świetnie nadawałby się do agility, był bardzo aktywny, wesoły i który by mi się podobał z wyglądu.
Był taki moment, już kiedy Vigo był z nami, kiedy mi się zdawało, że chyba trochę przeceniłam swoje możliwości i plułam sobie w brodę, że nie kupiłam sobie na przykład jakiegoś terriera (na pewno nie umierałby ze strachu przy podnoszeniu żaluzji, a Vigo miał taką fazę...). A teraz wiem, że pyrki:
- są bardzo wymagające, ale wszysko co się w nie "zainwestuje" zwraca się z nawiązką
- są bardzo bardzo bardzo inteligentne. Żeby nie powiedzieć potwornie inteligentne. Naprawdę border collie są mocno przereklamowane, jedyny pies, który moim zdaniem jest równie bystry to belg.
- są nieprawdopodobnie sprawne fizycznie. Podskoczenie na wysokość mojej głowy lub przepełznięcie pod łóżkiem szparą na 15 cm - spoko. No i żaden inny pies nie rusza się w ten sposób, co prawidłowo zbudowany pirenejczyk... :loveu: Spotkałam setki kundli wyglądających zupełnie jak Vigo, z tą jedną różnicą.
- nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Naprawdę jest to pies, którego można nauczyć niemal wszystkiego, może poza obezwładnieniem pozoranta z uwagi na rozmiary
- nie ma takiej drugiej rasy na świecie. :loveu:

Z negatywnych rzeczy mają fazy, odpały i strasznie drą gębę. Fazy są kilkudniowe na ogół, występują parę razy w okresie od szczenięctwa do osiągnięcia pełnej dojrzałości (czyli gdzieś przez 2 -3 lata) i objawiają się na przykład wzmożoną lękliwością, albo "zawieszaniem się". Odpały to takie jednorazowe wybryki w stylu "ten pan ma dziwną czapkę".

Ahhh, tak o nich opowiadasz, że aż zamarzył mi sie taki pyrek :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...