luka1 Posted January 10, 2010 Author Posted January 10, 2010 Ziutka napisał(a):Pewnie, że nie pokona :diabloti: ale jedyny warunek aby mnie aura nie pokonała to to, że mamcia Luka ze mną będzie :loveu: ona mi dodaje sił :Dog_run: :evil_lol::evil_lol::evil_lol: nie tobie tylko autku. Autko kręci kołami a ja pcham :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Ziutka ładujemy oba - i Karmelka i Romusia i gnamy do gallero. Już ja jestem gotowa pchać ten samochód całą drogę.:lol: Quote
Tigraa Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 luka1 napisał(a)::evil_lol::evil_lol::evil_lol: nie tobie tylko autku. Autko kręci kołami a ja pcham :evil_lol::evil_lol::evil_lol: No i mamy wyjaśnienie niezwykłych umiejętności Ziutki :grin::evil_lol: Quote
malagos Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 może Gallegro masz jeszcze kontakty, mała czarna sunia?... Mam taką ze schroniska w Zamościu od 3 dni, zajrzyjcie, proszę... a o allegro moza sie uśmiechnąć?...... http://www.dogomania.pl/threads/177267-Czarna-Magia-czyli-maleA-ka-puchata-mieszanka-jamnika-i-wodoA-aza?p=13852496#post13852496 Quote
gallegro Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Z dobrze rokujących tylko Błonie, ale póki co pan milczy... Były jeszcze dwie lub trzy propozycje z okolic Siedlec, ale nie miałem przekonania, więc tym bardziej nie polecę, zważywszy odległość. Przepraszam, ale dopadło mnie silne przeziębienie, więc na dogo ostatnio bywam z doskoku. Quote
elmira Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 To zdrowia dla Ciebie gallegro. :) Dochodź do Siebie! Quote
Ewa Marta Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Jestem pod wielkim wrażeniem całej historii Ineczki i tego, co zrobiliście dla kolejnego psiaka!!! Nie mogę się oprzeć wrażeniu i gdyby to rzeczywiście byla prawda, byłoby mi łatwiej.... Otóż 26 grudnia rano, w czasie szykowania obiadu świątecznego, wystawiałam na balkon garnek. Mieszkam na Ursynowie... I nagle przed swoim balkonem zobaczyłam małą czarną sunię, łudząco podobną do Inki. Miała na sobie obróżkę i ciągnącą się smycz. Obok niej bardzo namolnie kręciły sie dwa psy, jeden dyżurny osiedlowy nieduży kremowy, drugi więszy, nieznany mi. Krzyknęłam do mojego TZ-a, żeby natychmiast przybiegł do mnie i patrzył, w którą stronę lecą a ja popędziłam ubierać się. Jacek zobaczył, że psy skaczą na sunię ostro, a ona się broni i zwinnie ucieka, więc podjął decyzję, że ruszamy razem samochodem, bo na piechotę jej nie dogonię. Zjechaliśmy na dół i wyjechaliśmy z garażu, trwało to pewnie ze 3 minuty. Suni i małego psa nie było, ale zostal duży, który starał się chyba znaleźć ich tropć i biec po ulicy. Jechaliśmy rozglądając się dookoła. Krążyliśmy małymi uliczkami, zatrzymywaliśy sie koło psiarzy i prosiliśmy, żeby w razie czego łapali suńkę i przede wszystkim sprawdzili, czy ma adresówkę. Niestety nie udało się nam jej znaleźć:-( Bardzo się martwiłam o nią, myślałam, że ma cieczkę i że psy ją gwałcą, a ona zestresowana nie znajdzie drogi do domu. Zastanawiam się teraz, czy to możliwe, żeby zdołała tyle przebiec i być na Ursynowie... Gdyby to była ona, ciężar spadłby mi z serca, bo martwię się, czy znalazła drogę do domu. Kiedy przyjedzie w sobotę mój Jacek, pokażę mu zdjęcia i filmik z Inką i zapytam, co on o tym sądzi. Nie wiem, jaki kolor smyczy miała, skupiłam się na niej... Tak, czy inaczej chciałam tylko napisać, że Beniusia jak zawsze jest niezawodna i naprawdę nie mogę wyjść z podziwu nad jej nadprzyrodzonymi zdolnościami. Jest NIESAMOWITA!!!!! Oczywiście Inka jest wspaniała, ale jestem pewna, że bez pomocy Beni, nie otworzyklaby się tak niewiarygodnie. Quote
Ewa Marta Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Świat jest jednak mały:-) Teraz okazało się, że znamy się z Luczter;-) Poznałyśmy się przy okazji próby wykradania szczeniaczka z mieliniarskiego domu w jej miejscowości. W końcu sunia zostala wykupiona, a Teresa z przejęcia zgubiła kluczyki do swojej bramy i razem z Neigh próbowałyśmy przeskoczyć przez wysokie ogrodzenie, żeby dostać się do niej na posesję;-) Na szczęście uratował nas sąsiad Tereski i pomógł otworzyć bramę..... pamiętasz tę akcję Teresa? Męczy mnie, czy ta sunia spod mojego balkonu, to rzeczywiście byla Inka. Czy ona mogła mieć jeszcze zapach cieczki? Bo ten nasz osiedlowy dyżurny mały psiak rzuca się na wszystko, co się rusza, a już jak atrakcyjnie pachnie, to nie ma zmiłuj. Było zresztą o nim tu ostatnio, ktoś myślał, że biedny psiak się zgubił przy Nugat i szukał mu DT;-) Zapytałam syna, czy jak wypadliśmy z domu łapać sunię wyglądąl przez balkon, żeby coś zobaczyć i czy mógłby rozpoznać na zdjęciach sunię. Niestety nie spotkało się to ze zrozumieniem, usłyszałam, że to jest choroba psychiczna i że staję się powoli Violettą Villas..... Syn jakoś nie podziela mojej miłości do czworonogów, a szkoda, bo na bank zaprosiłabym do naszej rodziny jakąś trzecią bidę... Quote
gallegro Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Teraz z kolei ja jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej determinacji (zważywszy na szczególny czas) i zaangażowania w pomoc potrzebującym stworzeniom. A syn... niech zgadnę... zapewne wychował się na "Bebiko" ? :razz: Dogochorobę ponoć wysysa się z mlekiem matki... Wracając do Inki... Twoja hipoteza jest całkiem prawdopodobna. ZA przemawia fakt, że Inka miała całą dobę, aby tam dotrzeć. Mogła pokonać taką odległość (z Madalińskiego w linii prostej to ok. 7km), zakładając nawet, że sporo kluczyła. Tutaj zaatakowana przez psy, przerażona, mogła zawrócić, a po przebyciu ok. 5 km. (lekko zbaczając w lewo), mogła dotrzeć w pobliże Żwirki i Wigury). Jest też prawdopodobne, że dopiero tutaj znalazła względny spokój (działki, ochroniarze, brak agresywnych psów itp), dlatego postanowiła koczować w okolicy. Gdyby chodziło o dwa przeciwległe krańce Warszawy, byłoby to mało prawdopodobne, a tak... kto wie... Inka miała czerwoną obróżkę i ciemno zieloną smyczkę, która po ubrudzeniu wyglądała na ciemno szarą. >Ewa Marta, czy zauważyłaś jak psina reagowała na intruzów? W stresie mogła zachować się nietypowo, ale zwykle lekko chowa ogonek, przysiada na pupie i obnaża ząbki. Jeśli to nie tajemnica - w jakim rejonie Ursynowa mieszkasz? Quote
Ewa Marta Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Syn niestety kiepsko musiał ssać, skoro nie wyssał dogochoroby:-) A może to po prostu zazdrość, bo od kiedy w domu są psy, poświęcam im masę czasu i nagle on nie jest jedynym konsumentem mojego wolnego czasu:-) Mieszkam przy Nowoursynowskiej, w okolicach Nugat. Nie pamiętam koloru smyczy i obróżki niestety, a Jacek ma problemy z kolorami, więc i on nie pomoże. Na pewno jednak różniły się kolorem od suni, bo jakoś tak obróżka i smycz rzuciła mi się od razu w oczy, a jestem krótkowidzem i z daleka kiepsko widzę. Mieszkam na 3 piętrze, więc odległość jak dla mnie była spora. Mała nie rzucała się na psy, nie wyglądala na przerażoną, ale zwinnie starała się od nich uwolnić, skupiona była na opędzaniu się i zrzucaniu z siebie tego mniejszego. Duży raczej asystował, bo miał małe szanse na dostanie się do niej. Była szybka, pełna sił. Czy warczała, nie wiem, bo wołałam Jacka, a potem ubierałam się w pośpiechu. Może dzisiaj ściągnę Jacka na skypa i wrzucę mu wątek Inki, żeby obejrzał zdjęcia. Bardzo się o nią martwiłam, myślałam, co przeżywają jej właściciele, którym uciekła:-( Szukaliśmy jej długo, ale pojechaliśmy w stronę Kabat. Może ona pobiegła właśnie w stronę Żwirki i wtedy nie mieliśmy szans ani my, ani spotkani psiarze na spotkanie jej. Kocham zwierzaki, boleję nad tym, jak cierpią i mam szczęście, że mój Jacek jakoś to akceptuje, a nawet mnie w tym wspiera. Ale moje przygotowanie świąt w tym roku pozostawiało wiele do życzenia, bo 23 grudnia wieźliśmy bezdomnego Lemona do hotelu w Serocku i wypadło mi ponad 5 godzin czasu, a 26 właśnie ganialiśy sunię:-) Rodzina znacząco na mnie patrzyła, kiedy usprawiedliwiałam się dlaczego nie ze wszystkim się wyrobiłam, ale co tam. Dla nich mogę być wariatem, dobrze mi z tym:-) Quote
gallegro Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Ewa Marta napisał(a):(...)Rodzina znacząco na mnie patrzyła, kiedy usprawiedliwiałam się dlaczego nie ze wszystkim się wyrobiłam, ale co tam. Dla nich mogę być wariatem, dobrze mi z tym:-) Skwituję to fragmentem tekstu piosenki: "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma. A ja w domu mam...(...)" W tym miejscu pokuszę się o małą improwizację i do wyboru mamy: wrażliwość / obojętność / dobroć / bezduszność / odpowiedzialność / lekkomyślność * * niewłaściwe skreślić Każdy ma jakiegoś bzika... Prawdopodobieństwo, że to była Inka jest odwrotnie proporcjonalnie do prawdopodobieństwa, że to był inny psiak, a więc zastanówmy się.... Jakie jest prawdopodobieństwo, że właśnie w tym czasie, w tej okolicy, podobnej wielkości pies (ba, nawet sunia), z ciągnącą się smyczą, ucieka innemu opiekunowi? Moim zdaniem znikome... Quote
Ewa Marta Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 gallegro napisał(a):Skwituję to fragmentem tekstu piosenki: "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma. A ja w domu mam...(...)" W tym miejscu pokuszę się o małą improwizację i do wyboru mamy: wrażliwość / obojętność / dobroć / bezduszność / odpowiedzialność / lekkomyślność * * niewłaściwe skreślić Każdy ma jakiegoś bzika... Prawdopodobieństwo, że to była Inka jest odwrotnie proporcjonalnie do prawdopodobieństwa, że to był inny psiak, a więc zastanówmy się.... Jakie jest prawdopodobieństwo, że właśnie w tym czasie, w tej okolicy, podobnej wielkości pies (ba, nawet sunia), z ciągnącą się smyczą, ucieka innemu opiekunowi? Moim zdaniem znikome... Jeśli to ona, to jej Anioł Stróż musi mieć naprawdę niezłe znajomości tam na górze.... Tyle ruchliwych ulic musiala przebiec i tak długi dystans pokonać... Chcialabym, żeby to byla ona, bo wiem, że jest teraz przeszczęśliwą i nieuszkodzoną przez żaden samochod sunieczką. Tak, czy inaczej zapytam wieczorem Jacka, może on powie, że na bank ona albo, że z całą pewnością nie... To prawda, każdy z nas ma jakiegoś bzika, a ja tego swojego lubię wyjątkowo;-) Quote
gallegro Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Ewa Marta napisał(a):(...)Tak, czy inaczej zapytam wieczorem Jacka, może on powie, że na bank ona albo, że z całą pewnością nie...(...) Z niecierpliwością czekam na info. Szczerze mówiąc, dla nas nie ma to większego znaczenia, ale ze względu na Ciebie, chciałbym, żeby Twój TZ to potwierdził ;-). Quote
Luczater Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 gallegro napisał(a):Dogochorobę ponoć wysysa się z mlekiem matki... Gallegro, no co TY. Jeśli Twoja teoria jest prawdziwa, to znaczy, że mnie adoptowali :-(. To niemożliwe. Chyba coś pokręciłeś. Quote
gallegro Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Luczater napisał(a):Gallegro, no co TY. Jeśli Twoja teoria jest prawdziwa, to znaczy, że mnie adoptowali :-(. To niemożliwe. Chyba coś pokręciłeś. Dopytaj, czy aby w Twoim przypadku nie skorzystano z usług mamki-dogomaniaczki ;-). Nic innego nie przychodzi mi do głowy... Quote
Luczater Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Ewa Marta napisał(a):Jeśli to ona, to jej Anioł Stróż musi mieć naprawdę niezłe znajomości tam na górze.... Tyle ruchliwych ulic musiala przebiec i tak długi dystans pokonać... Ewcia, uwierz mi Inka ma swojego Anioła Stróża ;). Zresztą jak prześledzisz cały wątek Inki, to sama dojdziesz do takiego wniosku. Myślę, że w święta właśnie ją widziałaś. Cóż to dla niej 7 km, dużo więcej przebiegła i w dużo krótszym czasie. Swoją drogą, dziwne ....... właśnie Ty prawdopodobnie widziałaś "moją" Inkę. Za dużo tych zbiegów okoliczności :shake:. Quote
Ewa Marta Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Luczater napisał(a):Ewcia, uwierz mi Inka ma swojego Anioła Stróża ;). Zresztą jak prześledzisz cały wątek Inki, to sama dojdziesz do takiego wniosku. Myślę, że w święta właśnie ją widziałaś. Cóż to dla niej 7 km, dużo więcej kilometrów przebiegła i w dużo krótszym czasie. Swoją drogą, dziwne ....... prawdopodobnie właśnie Ty widziałaś "moją" Inkę. Za dużo tych zbiegów okoliczności :shake:. Teresko, to nie zbiegi okoliczności, tylko szczęśliwe zrządzenia losu:-) Fajnie, że sie tak losy ludziom kochającym zwierzaki tak przeplatają... Jacek nie ma jak zajrzeć na wątek, ale ja w zasadzie jestem pewna, że to byla ona! Wątek przeczytałam i właśnie dlatego o tym napisałam. Zatkało mnie, jak czytałam, że uciekła ze smyczą, skojarzyłam to z tą sytuacją pod moim balkonem i dopóki nie przeczytałam, że szczęśliwie sie odnalazła, gardło miałam ściśnięte strasznie. Najważniejsze, że teraz jest szczęśłiwa i lepszego dla niej domku nie można sobie wymarzyć. Zazdroszczę jej, że ma obok siebie Beniusię:-) To niesamowita sunia, jestem pewna, że jeszcze wiele zastraszonych sierot wyprowadzi na prostą:-) Quote
gallegro Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Luczater napisał(a):(...)Za dużo tych zbiegów okoliczności. Masz rację, chociaż... Czasem odnoszę wrażenie, że wierzymy w to wszystko dlatego, ponieważ bardzo byśmy chcieli, aby to było prawdą. Z drugiej jednak strony, pewne rzeczy wydarzyły ponad wszelką wątpliwość... A teraz coś bardziej przyziemnego. W nocy doszło do grubszej "awantury" w wyniku czego Inka doznała niewielkich obrażeń :razz:. Prawdopodobnie "nadepnęła" Dorkę, która ma w zwyczaju robić konkurentkom dziurki w uchu (Kama już to przerabiała). Co prawda draśnięcie było minimalne, ale jednak krew się "polała" (kilka kropel). Inka uwielbia wpatrywać się w płonący ogień w kominku. Potrafi przy tym dłuższy czas leżeć nieruchomo na środku małego stolika w pozycji "sfinksa". Czasem też zdarza się, że przysiądzie przed kominkiem na pupie i wpatruje się weń jak "sroka w gnat". A przed chwilą właśnie wykonała swój popisowy numer. Wygląda to mniej więcej tak... Stoi na oparciu kanapy, następnie wskakuje na moje ramię, aby po odbiciu wylądować na kolejnym fotelu, który stoi najbliżej blatu, gdzie TZ-ka przygotowuje psie żarełko :razz:. Inka ma przeogromny apetyt, przez co wyraźnie nabrała ciałka. Jest niesamowicie ruchliwa i wszędzie jej pełno. Quote
Luczater Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 gallegro napisał(a):Masz rację, chociaż... Czasem odnoszę wrażenie, że wierzymy w to wszystko dlatego, ponieważ bardzo byśmy chcieli, aby to było prawdą. Z drugiej jednak strony, pewne rzeczy wydarzyły ponad wszelką wątpliwość.... No, cóż .......... Ciekawa jestem jakim cudem to małe, czarne maleństwo znalazło się u Ciebie ;). Mówią, że wiara czyni cuda. Quote
gallegro Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Inka zrobiła nam nie lada niespodziankę. Dziś przyszła na świat jej córeczka Nika... Kompletnie nas to zaskoczyło, ponieważ do ostatniej chwili nic nie wskazywało na to, żeby miała urodzić. Co prawda nie wykonane zostało planowane badanie USG (o przyczynach dalej), ale wszelkie oceny organoleptyczne nie sugerowały jej odmiennego stanu. W związku z tym, nawet nie podnosiliśmy tego tematu na wątku. Mając też w pamięci zapewnienia, pomyśleliśmy sobie, że ochroniarze z parkingu faktycznie ją upilnowali... Dość, że na podstawie powyższych domniemywań, postanowiliśmy przełożyć sterylkę na pierwsze miesiące tego roku (miała być w gestii nowych, niedoszłych opiekunów). Na zmianę planów wpłynął też mój pobyt w szpitalu. Przypadł dokładnie na pierwotny termin planowanej sterylki. Ponieważ przełożenie jej na okres po Świętach mógło być ryzykowne dla suni, a symptomów nie dało się zauważyć, postanowiliśmy przesunąć go na najbliższe miesiące. Ponieważ szczeniorek był tylko jeden, do samego końca brak było wyraźnych symptomów ciąży. W ostatnich dniach Inka nieco się zaokrągliła, ale składaliśmy to na karb jej wyjątkowego apetytu. Jedynie nieco nabrzmiałe sutki nasuwały pewne podejrzenia (ciąża urojona?). Co ciekawe, z wyliczeń wynikało, że od dnia przyjazdu Inki, do dnia porodu, upłynęło 64 dni. Wynika z tego, że została pokryta ostatniego dnia przed przyjazdem do nas. Zapewniam, że u nas takiej szansy nie było. Postanowiliśmy, że Inka odchowa córeczkę, której po 7-8 tygodniach poszukamy dobrego domu. Nika jest śliczną czarnulką, podpalaną na łapkach i pysiu z małym białym krawacikiem na cześć cioci Beni. Jest zdrowa i natychmiast po porodzie dorwała się do cysia. Inka jest bardzo czułą mamą. Reaguje na jej najdelikatniejsze popiskiwanie. Niedawno wróciliśmy od weta, który nie wyczuł, aby maluszków mogło być więcej. Chcieliśmy się upewnić, ponieważ pojedynczy płód u psiaków zdarza się bardzo rzadko. Quote
elmira Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Ale numer. Faktycznie Wam dziewczyna niespodziankę zgotowała. Quote
Luczater Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 gallegro napisał(a):Inka zrobiła nam nie lada niespodziankę.Dziś przyszła na świat jej córeczka Nika... Kompletnie nas to zaskoczyło. A mnie, zamurowało........:crazyeye:. Quote
Ewa Marta Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 No szok..... Sunieczka, która była pod naszym balkonem byla intensywnie atakowana przez psy, jak pisałam... Może coś wyczuwały? Ale Was to musiało zaskoczyć, ja nie mogę!!! Quote
gallegro Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 [quote name='Luczater']A mnie, zamurowało........:crazyeye:. Tylko tyle masz do powiedzenia? :cool3: ;). Lepiej kompletuj wyprawkę i przyjeżdżaj piastować maleństwo, cioteczna babuniu :eviltong:. Faktem jest, że sytuacja ta baaardzo nas zaskoczyła, ale po trosze to nasza wina :oops:. Gdyby nie mój grudniowy pobyt w szpitalu, nie doszło by do tego... Szczęście w nieszczęściu, że maluszków nie było więcej. Również i tym razem Anioł Stróż czuwał nad Inką, że o nas nie wspomnę :roll:. Zaufaliśmy intuicji, a efekty tego można podziwiać niżej: Quote
elmira Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 Jaka słodzizna bezbronna. Śliczna maleńka. Quote
Dorota Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 Ale numer:evil_lol: za to maleństwo ślliczne :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.