gallegro Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 W najbliższy czwartek Nika pojedzie do Radomia, a do swojego nowego domu trafi w piątek. Z tego co wiem, cała rodzina to typowi dogomaniacy. Więcej szczegółów przekaże Ania. Nie macie pojęcia jak się cieszę. Wreszcie wyśpię się normalnie. Nie będę słyszeć ciągłych pisków i tupania po podłodze w sypialni. Odpadnie mi przygotowywanie najróżniejszych mikstur, których i tak nie za bardzo chciała jeść, kiedy Inka z cysiami była w jej zasięgu wzroku. Nie będzie mnie gryźć za palce i brudzić mi ubrania swoim pyszczydłem wysmarowanym resztkami jedzonka. Wreszcie odpoczniemy od tego wszystkiego. Tylko, że... będziemy za nią okropnie tęsknić... :shake:. Za jej piskami w nocy, za tupaniem po podłodze, za podgryzaniem, a przede wszystkim za jej diabelskimi oczkami, które ciągle mówiły: "hmm... co by tu jeszcze spsocić?". Tęsknotę złagodzi nieco świadomość, że w nowym domu otrzyma tyle serca, że wystarczyłoby dla kilku takich łobuzowatych Niczek ;). Quote
Tigraa Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Właśnie wróciłam z wizyty przedadopcyjnej. Jestem bardzo ostrożna w "prześwietlaniu" domków i nie ufam z reguły nikomu... ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że to jest TEN domek. Młode małżeństwo i młoda babcia. Kontakt wspaniały. Bardzo mili i komunikatywni. Żadnej pozy. Rozmawialiśmy bardzo otwarcie i tak jakbyśmy się znali od zawsze. Państwo mieli sunię, też Nikę, która przeżyła z nimi 16 lat. Pod koniec swego życia bardzo chorowała na serduszko. Pokazywali mi jej zdjęcia. Była pełnoprawnym członkiem rodziny. Minął rok od jej śmierci i uznali, że czas otworzyć serce dla kolejnego przyjaciela. Niczka wpadła w oko i serce całej rodzinie, a wypatrzył ją i zakochał się w niej pan. I stwierdził, że "tylko ta i żadna inna". Państwo to rodzina totalnie zwierzomaniacka więc mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. Pani opiekuje się bezdomnymi kociakami, które mają przed blokiem budkę. Przwinęły się też przez ich dom psiaki i kociaki "tymczasowe", przygarnięte z ulicy, którym znaleźli domy. Jest też zaprzyjaźniona pani weterynarz-koleżanka pana domu. Nika zostanie zaszczepiona, a w przyszłości wysterylizowana. Będziemy mieli stały kontakt z domem. Na Niczkę czekają z niecierpliwością i kochającymi sercami. I już zapowiedzieli, że będzie noszona na rękach i rozpieszczana. Są już zakupione wszystkie akcesoria. Umówieni jesteśmy na piątek koło południa. Cała rodzinka będzie czekać na Nikę. Quote
elmira Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Taki dom, to bajka. Życzę Nice, żeby ten domek spełnił wszystkie marzenia psiaka:) Quote
gallegro Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Aniu, Twój post przeczytałem bardzo uważnie, ale z przykrością muszę stwierdzić, że nie dopatrzyłem się w nim jednej z najważniejszych rzeczy. Wiesz przecież o tym, że oddam Nikę tylko do takiego domu, który ma świadomość, że taki psiak może TYLKO i WYŁACZNIE spać w łóżeczku, na podusi i pod kołderką ;-). Quote
Ziutka Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Tomku przepraszam, że tutaj pytam...ale...jak wygląda sprawa z Omarem ? Dzwoniła do Ciebie ta pani z Łukowa ? ;) Quote
gallegro Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Wstępnie umówieni jesteśmy na tel. w poniedziałek, a jak wszystko się ułoży po mojej myśli, wizyta odbędzie się w środę ok. 16-tej Quote
Ziutka Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 [quote name='gallegro']Wstępnie umówieni jesteśmy na tel. w poniedziałek, a jak wszystko się ułoży po mojej myśli, wizyta odbędzie się w środę ok. 16-tej[/QUOTE] Wielkie dzięki Tomku :) W takim razie czekamy w środę na wieści, na wątku Omara ;) Quote
Tigraa Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Oczywiście Niczka ma zapewnione miejsce w łóżeczku państwa. Quote
Tigraa Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Wpis mi się zdublował. Gdy powiedziałam, że pewnie będzie płakać za mamą, pani obiecała, że będzie tulona, noszona na rękach i będzie spała z nimi w łóżeczku. Więc spokojnie, wujku, Twojej Niczce kudełek z główki w tym domu nie spadnie :evil_lol:. Quote
Luczater Posted March 7, 2010 Posted March 7, 2010 [quote name='gallegro']Nie macie pojęcia jak się cieszę. Tylko, że... będziemy za nią okropnie tęsknić... :shake:.[/QUOTE] Tak sobie czytam, myślę i ............... zaczynam martwić. Jak Inka zachowa się, kiedy .......zostanie sama? Mam nadzieję, że nie wpadnie na pomysł poszukiwania Niki. Wprawdzie jestem pewna, że ktoś tam, "na górze" chroni nie tylko Inkę ale również jej dziecko, jednak .... proooszę pilnujcie jej :-(. Quote
gallegro Posted March 9, 2010 Posted March 9, 2010 Mamy problem... Nasza kolejna tymczasowiczka Gabi ma parvo. Istnieje ryzyko, ze Nika może zostać zarażona, a ponieważ nie nabyła jeszcze odporności, jesteśmy zmuszeni zorganizować dla niej surowicę. Nowy domek Niki zna aktualną sytuację, a mimo to nie zrezygnował z przyjęcia suni już teraz. Zakupiona surowica pojedzie z Niką i zostanie podana w razie zaobserwowania pierwszych objawów. Mamy nadzieję, że okaże się to zbyteczne, a wtedy zaoszczędzoną surowicę przekażemy cioci-wet, ze wskazaniem na innego psiaka w potrzebie. Quote
malibo57 Posted March 9, 2010 Posted March 9, 2010 Nie chce wyjśc na mędrka, ale ostatnio nabyłyśmy dużo doświadczenia z parwo i wydaje mi sie, że surowica powinna być podana w dawce profilaktycznej, czyli 0, 2 mg/kg ciała natychmiast po kontakcie z wirusem. Taka dawkę podaje się nawet psom dorosłym, z pełnymi szczepieniami. Jak wystapią objawy, to nawet dawka terapeutyczna, czyli podwójna może być nieskuteczna. Od jakiegoś czasu podajemy dawke profilaktyczna kazdemu psu niewiadomego pochodzenia, który do nas trafia. Po 2 tyg., jeśli wszystko jest w porządku - szczepimy. Szczeniakom powtarzamy te dawkę po 2 tyg. I dopiero potem szczepimy. Quote
gallegro Posted March 9, 2010 Posted March 9, 2010 Tak chyba zrobimy, biliśmy się z myślami, ale chyba to będzie dla małej lepsze. Nie chcemy jutro ciągnąć Niki do Warszawy razem z chorą Gabi, dlatego po przywiezieniu surowicy do domu, podamy ją sami. Quote
malibo57 Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Pewnie, tak zróbcie. Technicznie jest to proste. Na surowicy naprawde nie warto oszczedzać - to sie strasznie msci:( Quote
gallegro Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Masz absolutną rację Malibo. Tym bardziej, że tak naprawdę surowica jest relatywnie tania. Opakowanie 5ml Caniserin'u to koszt nieco ponad 30pln. Taka ilość wystarczy na profilaktykę, a w razie potrzeby jeszcze na terapię (oby nie była potrzebna). Jeszcze dziś wieczorem podamy Nice stosowną dawkę, a jutro pojedzie zaopatrzona w resztę surowicy. Myślę, że to optymalne rozwiązanie, ponieważ w ten sposób zabezpieczy się ją przed potencjalnym zarażeniem, o ile do tej pory nie złapała tego świństwa. Quote
malibo57 Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 O, bardzo się cieszę:) Przy infekcjach wirusowych tak niewiele naprawdę możemy zrobić, ale zawsze coś i maluch będzie bezpieczniejszy. Quote
luka1 Posted March 10, 2010 Author Posted March 10, 2010 malibo ma rację - nie wolno oszczędzać na surowicy bo może być zbyt późno. Quote
gallegro Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Jutro Nika udaje się w drogę po nowe życie. Zanim jednak wyjedzie, tak jak pisałem wcześniej, zostanie jej podana profilaktyczna dawka surowicy, która już czeka na nią w lecznicy w Wawie. Ponieważ jutro dotrze do Radomia bardzo późno, przekazanie jej nowym opiekunom nastąpi w piątek ok. południa. Jestem bardzo ciekaw jak odnajdzie się w nowych okolicznościach. Quote
gallegro Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 Nika już w Radomiu. W samochodzie, w drodze do Warszawy, była bardzo grzeczna, ale i zestresowana. U ciotki nie zareagowała na zastrzyk z surowicą. Podczas jazdy pociągiem również nie było z nią problemu. W domu u Ani poczuła się już na tyle pewnie, że zaczęła rozrabiać. Jutro około południa trafi do swojego domku. Inka jest niespokojna i szuka małej. Biega po całej posesji, po czym wpada do domu i zagląda w każdy kąt. Od razu rozebrałem kojec, żeby się jej nie kojarzył z Niką. Myślę, że już niedługo zapomni. Quote
Luczater Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 gallegro napisał(a): Inka jest niespokojna i szuka małej. Biega po całej posesji, po czym wpada do domu i zagląda w każdy kąt. Mam nadzieję, że Ince nie przyjdzie do głowy szukać Niki poza posesją :shake:. Quote
gallegro Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 Nie ma obawy. Już jest dużo spokojniejsza. Quote
gallegro Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 Niczka jest już w swoim domku w Radomiu. Czuje się świetnie. Wyspała się, najadła i wyszalała z panią. Pierwsza noc bez mamy minęła spokojnie, ok. 4 rano chciała się bawić, a potem utulona zasnęła. Nie płacze, jest ciekawska i wszędobylska:p. Obie panie czekały na Niczkę już na klatce schodowej. Zostały im przekazane wszelkie "instrukcje obsługi Niki". Malutka ma naprawdę wspaniały domek. Oczywiście będzie stały kontakt z państwem i odwiedziny, gdy tylko to będzie możliwe. Inka nie szuka już małej, jest spokojniejsza. Mamy mały problem z ostatnią parą cycusiów, która trochę nabrzmiała lecz mamy nadzieję, że Inka poradzi sobie z produkcją mleka. Jeśli do rana cycusie będą nadal nabrzmiałe, nadmiar mleczka odessie zaprawiona już w tej kwestii ciocia ;). nie chcemy jej kolejny raz faszerować antybiotykiem. Będzie dobrze. Quote
elmira Posted March 13, 2010 Posted March 13, 2010 To wspaniałe wiadomości. Fajnie, że malutka znalazła dom. Quote
gallegro Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 U Niki wszystko O.K. Poniżej kilka nowych zdjęć: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.