Tigraa Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 Bąbelek Nika zawojowała całkowicie swoich ludzi :-) Śpi z Państwem w łózeczku. Dziś rozmawiałam z panią Ewą, maluch ma wilczy apetyt, biega, skacze, wszystko gryzie, rozrabia. Cieszy się jak szalona gdy jej Pan wraca z pracy. Czyli normalna Nisia-dokucznisia (jej mamusia zyskała przydomek Inka-sprężynka, tudzież czasami jeszcze inny, bardziej oryginalny, babcia Tereska wie o co chodzi). :evil_lol: Nie daje sobie założyć obróżki (charakterna dziewczynka, ma to po mamie ;)) choć do pełnych szczepień nie wychodzi jeszcze na dwór. Pani Ewa jednak próbuje ją oswajać z obróżką i smyczką. Poleciłam szeleczki. Będzie mniej stresu. W najbliższych dniach Niczka zostanie po raz drugi odrobaczona a za ok. tydzień zaszczepiona. Jest bardzo kochana, oczko w głowie całej rodziny. :-) Quote
Tigraa Posted March 30, 2010 Posted March 30, 2010 Nikulka została dziś zaszczepiona. Dostała w nagrodę za odwagę świńskie ucho. Uczy się chodzić na smyczce, dziś nie chciała wracać z krótkiego spacerku. Pani Ewa pisze codziennie maile więc mamy bieżące informacje na temat małej rozrabiaki. Je bardzo ładnie, w nocy budzi się już tylko w celu wysiusiania i... wyżebrania spanka w łóżeczku. Mała cwaniara zasypia w łóżeczku Państwa, a gdy odłożą ją cichutko na jej własne posłanko, nagle budzi się i podnosi alarm. Oj, charakterna rośnie panienka. Wie jak egzekwować to co chce... eeech gdybym ja miała tyle rozumu co ona...;-) Quote
gallegro Posted March 30, 2010 Posted March 30, 2010 Muszę się do czegoś przyznać... Kiedy w niedzielę z samego rana zadzwonił telefon przerywając mi tym samym drzemkę, pomyślałem - a kogóż to niesie o tak "nieludzkiej" porze? Byłem nawet nieco wku... niezadowolony :razz:. Teraz już wiem, że najlepsze domki dzwonią w niedzielę po ósmej ;). Quote
elmira Posted March 30, 2010 Posted March 30, 2010 ;) Każdy by się wkur...zył:) Jejku, jak się ciesze, że ta mała tak trafiła. Quote
gallegro Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Mała Niczka jest ukochanym psiakiem państwa, a na potwierdzenie tych słów, spora porcja fotek: Quote
Tigraa Posted April 18, 2010 Posted April 18, 2010 Wczoraj odwiedziłam "malutką" Niczkę. Na powitanie porządnie mnie obszczekała ;-) Skończyła 3 miesiące a jest już wielkości swojej mamy Inki. Trzeba było przekupić potfoora smakołykami, dopiero pozwoliła się głaskać :-) Pannica z niej wyrosła. Jest bardzo podobna do mamusi, tylko ciemniejszej maści. Uszka zaczynają stawać. Śpi w łóżku razem ze swoim Państwem, chodzi na spacerki na smyczce, już się jej nie boi. 30 kwietnia będzie miała kolejne, ostatnie już, szczepienie. Jest zdrowa jak źrebak, wesoła, ma ogromny apetyt i rośnie jak na drożdżach. Ma naprawdę cudowny domek. I co wujku Tomku? Dobrze, że nie wyszło z tą sterylką aborcyjną u Inki, cooo? :-) :-) :-)(łoo maaatko, tylko tego nam jeszcze brakowało hihihi ;-) ). Niczka jest źródłem radości dla swoich Państwa, widać, że kochają ją niesamowicie. I widać, że ta miłość jest odwzajemniona :-) Naprawdę, aż serce rośnie. Quote
elmira Posted April 18, 2010 Posted April 18, 2010 Świetnie, że Nika trafiła na taki wspaniały dom i oczywiście przedtem na Was. A będą jakieś zdjęcia? Quote
Tigraa Posted April 18, 2010 Posted April 18, 2010 Będą, będą, pani Ewa przyśle. Ja zrobiłam, ale niestety telefonem i są za ciemne. Quote
Tigraa Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 Niczce wypadły 3 pierwsze ząbki :-) Miała już ostatnie szczepienie. Jest zdrowa i wesoła. I podobno przytyła trochę, pani Ewa ma zrobić fotki. Quote
elmira Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 Wiemy, wiemy-Benia nakablowała, że Nice wypadły ząbki;) Ja tam nie chcę byc upierdliwa, ale miały być zdjęcia i co? Nie ma:) Quote
Tigraa Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Tiaaaaa..... Moja Babcia mówiła-nie chwal dnia przed zachodem słońca. Miała rację. O czym boleśnie przekonaliśmy się dzisiaj. Państwo Niki, ten domek, którym się tak zachwycaliśmy... podjęli dziś decyzję o oddaniu Niki... Powody są co najmniej śmieszne, ale... cóż... ustaliliśmy, że Nika pozostanie u nich do czasu znalezienia jej przez nas innego domu... Na razie nie chcę pisać nic więcej, bo jesteśmy, delikatnie mówiąc wk... yyyy... zdenerwowani i bardzo, bardzo rozczarowani. Quote
malibo57 Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Po 2 miesiącach prawie???? Z byle powodu? Kurka wodna! Quote
Tigraa Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Się trochę porobiło ;-) Wyjaśniliśmy sprawę i Nika jednak zostaje. Nie chcemy mówić tu o szczegółach, chyba, że ktoś ciekawy to proszę na pw. Quote
Tigraa Posted July 2, 2010 Posted July 2, 2010 trochę urosłam, czyż nie? ;-) [IMG]http://i50.tinypic.com/2ms3sid.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/nb9hud.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/28anbsg.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/2ebsd3d.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.tinypic.com/28r08pv.jpg[/IMG] Quote
gallegro Posted July 5, 2010 Posted July 5, 2010 Opowiem po kolei, nie owijając już w bawełnę. Pod koniec maja pani Ewa napisała do nas smsa, że mamy natychmiast zabierać Nikę, ponieważ babcia idzie do szpitala... (młodzi państwo mieszkają z babcią), że nie będzie miał kto się Niką opiekować, że będą mieć teraz inne zajęcia, bo p. Ewa idzie do pracy itp. itd. Klasyczny pic na wodę, w domyśle-zabierajcie psa bo nam się znudził... nastepnego dnia rano zadzwonił pan Niki i oświadczył, ze żona sama podjęła taką decyzję, bo... Nika zrobiła kupkę na dywan :roll:, nie konsultując jej ani z mężem ani z babcią i powiedział nam, że on się nie zgadza na oddanie psa i że odtąd mamy się kontaktować wyłącznie z nim... Dziś zadzwoniła teściowa p. Ewy i zrobiła nam awanturę, że Nika jest "niereformowalna" i "nie do ułożenia", że pogryzła babci okulary a dziś pogryzła pieniądze na OC, które p. Ewa zostawiła na stoliku... Paniusia owa krzycząc dała nam czas 3 dni i orzekła, że po tym czasie Nikę uśpi:angryy::angryy::angryy: lub odda do schroniska. Po wymianie kilku bardzo nieprzyjemnych maili p. Ewa, która podobno "strasznie kocha Niczkę" zażądała natychmiastowego jej zabrania. Pan postawił veto, ale wieczorem zadzwonił, że skapitulował pod naciskiem bab i że chce mieć spokój w domu... Więc Nika w środę zostanie odebrana, a w czwartek wraca do nas... Myślałam, że choć dadzą nam z tydzień czasu, aby zmiejszyć jej stres i przekazać z domu do nowego domu, ale p. Ewa zażądała natychmiast zabrać psa bo niszczy... Dziecinada kompletna, ludziom nie można ufać, zawiedliśmy się po raz kolejny i to bardzo, bardzo, bardzo.... Nie chcę nic więcej pisać bo musiałabym wyrazić się bardzo niecenzuralnie... same epitety cisną mi się na usta. Najpierw dawać pieska i to natychmiast, z dostawą do domu i full servisem. A teraz-piesek się popsuł-więc oddają jako towar wadliwy... Szkoda słów... Po prostu nie mam pojęcia jak sobie poradzimy, chora Kama, stary Jurand, 4 psiaki, które Niki raczej nie zaakceptują, a wolnego pomieszczenia już brak... Jeszcze dziś dajemy ogłoszenia i Nika szuka nowego domu po zmarnowanym dzieciństwie u tych ludzi... A wydawali się takim cudownym domkiem... Ludzie to najgorsza hołota z żyjących na Ziemi stworzeń.... Quote
elmira Posted July 6, 2010 Posted July 6, 2010 gallegro napisał(a):Opowiem po kolei, nie owijając już w bawełnę. Pod koniec maja pani Ewa napisała do nas smsa, że mamy natychmiast zabierać Nikę, ponieważ babcia idzie do szpitala... (młodzi państwo mieszkają z babcią), że nie będzie miał kto się Niką opiekować, że będą mieć teraz inne zajęcia, bo p. Ewa idzie do pracy itp. itd. Klasyczny pic na wodę, w domyśle-zabierajcie psa bo nam się znudził... nastepnego dnia rano zadzwonił pan Niki i oświadczył, ze żona sama podjęła taką decyzję, bo... Nika zrobiła kupkę na dywan :roll:, nie konsultując jej ani z mężem ani z babcią i powiedział nam, że on się nie zgadza na oddanie psa i że odtąd mamy się kontaktować wyłącznie z nim... Dziś zadzwoniła teściowa p. Ewy i zrobiła nam awanturę, że Nika jest "niereformowalna" i "nie do ułożenia", że pogryzła babci okulary a dziś pogryzła pieniądze na OC, które p. Ewa zostawiła na stoliku... Paniusia owa krzycząc dała nam czas 3 dni i orzekła, że po tym czasie Nikę uśpi:angryy::angryy::angryy: lub odda do schroniska. Po wymianie kilku bardzo nieprzyjemnych maili p. Ewa, która podobno "strasznie kocha Niczkę" zażądała natychmiastowego jej zabrania. Pan postawił veto, ale wieczorem zadzwonił, że skapitulował pod naciskiem bab i że chce mieć spokój w domu... Więc Nika w środę zostanie odebrana, a w czwartek wraca do nas... Myślałam, że choć dadzą nam z tydzień czasu, aby zmiejszyć jej stres i przekazać z domu do nowego domu, ale p. Ewa zażądała natychmiast zabrać psa bo niszczy... Dziecinada kompletna, ludziom nie można ufać, zawiedliśmy się po raz kolejny i to bardzo, bardzo, bardzo.... Nie chcę nic więcej pisać bo musiałabym wyrazić się bardzo niecenzuralnie... same epitety cisną mi się na usta. Najpierw dawać pieska i to natychmiast, z dostawą do domu i full servisem. A teraz-piesek się popsuł-więc oddają jako towar wadliwy... Szkoda słów... Po prostu nie mam pojęcia jak sobie poradzimy, chora Kama, stary Jurand, 4 psiaki, które Niki raczej nie zaakceptują, a wolnego pomieszczenia już brak... Jeszcze dziś dajemy ogłoszenia i Nika szuka nowego domu po zmarnowanym dzieciństwie u tych ludzi... A wydawali się takim cudownym domkiem... Ludzie to najgorsza hołota z żyjących na Ziemi stworzeń.... Szok! Chociaż już powinnam się przyzwyczaić do ludzkiego draństwa. Mam nadzieję, że Nika szybko znajdzie dom. Quote
Tigraa Posted July 7, 2010 Posted July 7, 2010 Echhh Sodomia i Gomoria :cool3: i całe życie z wariatami :roll: Nika jednak zostaje. Pani płacze i rozpacza, ze ona jednak bez Niczki sobie życia nie wyobraża. Pan się cieszy, bo on nie chciał oddać Niki za nic w świecie (skapitulował pod naporem żony i szanownej teściowej). Szanowna teściowa ma się nie wtrącać, bo z nimi nie mieszka... Ech mętlik i poplątanie z pomieszaniem. Najważniejsze jest jednak dla nas dobro Niki. Gdyby nie ono, już po 'pierwszym razie" byłaby u nas. Ale cóż... pies kocha bezwarunkowo. Nawiasem mówiąc Nika ma bardzo dobrze, tylko pani jest niestabilna emocjonalnie i gdy zdarzy się siku na dywan lub pogryzienie czegoś, pani natychmiast chce Nikę oddawać. Po dniu, dwóch, przeprasza i prosi o niezabieranie Niki bo ją kocha... Pan i babcia są na szczęście odpowiedzialni, tylko widać, że czasami już nie dają rady zdzierżyć humorów młodej pani... Mam nadzieję, że już nie będziemy przeżywać więcej emocjonalnych huśtawek. Jutro jestem umówiona na rozmowę z państwem, bo... do trzech razy sztuka :roll: Quote
gallegro Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 A tymczasem wróćmy do bohaterki wątku, czyli Inki. Zobaczcie jaki z niej mały uzurpator. Zarezerwowała sobie Bonusa dla własnych potrzeb/przyjemności (ostatnia cieczka przed sterylką, a Bonus odjajczony ;-)). Czasem jednak, kiedy Dorka nie zdzierży jej tupetu i porządnie ją ofuknie, Inka nawiewa z piskiem, jakby ją ktoś ze skóry obdzierał. Zaraz potem jednak na powrót próbuje rządzić, aż do kolejnej "wpadki". Oto i film: http://www.youtube.com/watch?v=3c2bICEXXlU Quote
gallegro Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Wczoraj Inka miała sterylkę. Wszystko jest O.K. Jutro damy jej atybiotyk, który dostaliśmy od weta. szwy są rozpuszczalne, więc nie będzie konieczności ich zdejmowania. Inka chodzi w twarzowym żółtym kaftaniku,który ostatniej nocy zdjeła sobie w jakiś sobie tylko znany sposób. Po zabiegu Inka przeżyła lekką traumę... Wet zamknął ją w klatce i... zapomniał do mnie zadzwonic, żebym ją odebrał. Kiedy zajechałem, była bardzo wystraszona. Uspokoiła się dopiero w samochodzie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Quote
Tigraa Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 Dziś córeczka Inki, Nika miała sterylkę. Zabieg znisła dobrze, jest już w domciu. [IMG]http://i53.tinypic.com/aot5pe.jpg[/IMG] Quote
elmira Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 [quote name='Ania-tygrysiczka']Dziś córeczka Inki, Nika miała sterylkę. Zabieg znisła dobrze, jest już w domciu. [IMG]http://i53.tinypic.com/aot5pe.jpg[/IMG][/QUOTE] Ale wyrosła i się zmieniła:) Śliczna z niej panienka:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.