luka1 Posted December 13, 2009 Posted December 13, 2009 może ta Awaria to nie taka znowu awaria? Quote
malibo57 Posted December 13, 2009 Author Posted December 13, 2009 Awaria jest na dobrej drodze - tylko czasu trzeba, a potem domku. Quote
asiamm Posted December 17, 2009 Posted December 17, 2009 malibo57 napisał(a):Śliczna, prawda?:) prawda, prawda :) Quote
luka1 Posted December 20, 2009 Posted December 20, 2009 [FONT=Tahoma]Przeraża mnie każdy telefon. Ludzie dzwonią, że gdzieś jest pies, zwierzak w takiej to a takiej sytuacji, Uważają , że telefon załatwił wszystko. Potem opowiadają znajomym jak zainteresowali sie zwierzakiem i mu pomogli. Każdego z takich tel-ratowników pytam - jak jego zdaniem mam pomóc zwierzakowi? Telefon to początek góry lodowej. Trzeba zwierzaka złapać ( zabrać) , trzeba go zbadać, trzeba zaszczepić, odrobaczyć, często leczyć, trzeba gdzieś go umieścić. [/FONT] [FONT=Tahoma]Fundacja NERO ma pod swoimi skrzydełkami ponad 60 psów. Psów, które w większości przypadków wymagają specjalistycznego leczenia, muszą brać leki, często takie które muszą jeść karmę specjalistyczną, muszą być operowane. Opiekujemy się zwierzakami, które nie przyszły do nas z super warunków, tylko niejednokrotnie stanęły na progu życia i śmierci. Nie mamy schroniska, miejsca gdzie moglibyśmy je umieścić i nie płacić za to. Wszystkie nasze zwierzaki mieszkają w hotelach.[/FONT] [FONT=Tahoma]Nikt się nie zastanawia jakie koszty ponosimy w związku z przejęciem każdego psa czy kota? Nikogo nie interesuje z jakich źródeł są środki na utrzymanie zwierząt? [/FONT] [FONT=Tahoma]Dobra, zakładam watek, wszyscy się cieszą, że pies jest bezpieczny. Radzą co powinno się zrobić, jakie badania, w jakim pomieszczeniu powinien mieszkać - super. Wszyscy są zadowoleni. A my zaczynamy główkować skąd zebrać kasę na spełnienie tych rad ( słusznych i koniecznych).[/FONT] [FONT=Tahoma]Do czego zmierzam. Drogie ciotki, cieszę się jak zaglądacie na watki i interesujecie się naszymi wspólnymi zwierzakami i proszę Was o dalsze zainteresowanie. Prawda jednak jest taka, Fundacja robi bokami, nie możemy przyjąć już ani jednego psiaka, nie mamy za co go przyjąć. Nie mamy pieniędzy na opłacanie hotelu za te psiaki, które już mamy, a dołożenie kolejnych ok 20,- dziennie to pętla na szyję.[/FONT] [FONT=Tahoma]Na każdym wątku wołam o pomoc finansową. Fundacja utrzymuje się tylko z datków od sponsorów, a sponsorzy też maja swoje finansowe granice - mogą dać tyle ile mogą. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ciotki i wujkowie proszę w imieniu zwierzaków - pomóżcie nam je ratować, bez Waszej pomocy nasza praca będzie musiała się skończyć.[/FONT] [FONT=Calibri]Proszę, nie zostawiajcie nas z tym problemem samych. Proszę nie w swoim imieniu lecz Falka, Lulu, Burego, Darka i wszystkich tych par oczu, które z wdzięcznością i ufnością patrzą na ludzi, którzy wreszcie pozwalają im spokojnie zasnąć. PROSZĘ[/FONT] Quote
malibo57 Posted December 20, 2009 Author Posted December 20, 2009 Wrócę jeszcze na chwile do apelu Luki. Niestety, tak to wygląda, ze różnymi kanałami dostajemy prośby o pomoc dla zwierzaków. Dostajemy i nie śpimy po nocach. Bo nasze możliwości na dziś się skończyły. O pomoc dla ONka z Konstancina musiałam prosić Dogomanię, bo nie jesteśmy w stanie udźwignąć następnego psa w hotelu. Nie sami, z własnych, umówmy się, prywatnych środków. Zadziwia sposób myślenia artykułowany przez niektórych: "przecież DOSTAJECIE tyle pieniędzy" Na pytanie:"od kogo? Od Pani/Pana?", pada odpowiedź, nie, nie ode mnie, ale od innych. I tyle. Niewiele dostajemy, ułamek kosztów w formie zwrotu np za sterylizację konkretnego psa. I za to dziękujemy, i wszystkim darczyńcom jesteśmy wdzięczne ogromnie Ale bywa (najczęsciej), że przyjeżdża "nocny desant" pod bramę, padają obietnice pomocy w formie karmy, koców, bud, udziału w kosztach leczenia, szukania domu dla psa....I na tym się kończy. Radzimy sobie jakoś, ale jak długo? Czasami pies jest trudny, agresywny, wycofany, nie nadaje się do szybkiej adopcji - zostajemy z tym same. Fundacja Nero nie odmawia pomocy? Cieszy mnie ta dobra opinia. Ale co sie rozpeta, jak raz odmówi? Wszyscy wiemy. Quote
luka1 Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 ciągle bez stałego miejsca zamieszkania Quote
malibo57 Posted December 26, 2009 Author Posted December 26, 2009 Ale nie marznie, nie ma łańcucha na szyjce i nie głoduje:) Quote
malibo57 Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Jaki śliczny! Nikt nie ma takich ładnych banerków, słowo daję:) Quote
luka1 Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 Przepraszam ale Poszukuję kogoś z RYPINA lub okolic w celu sprawdzenia domu dla Mazurka!!!! Quote
malibo57 Posted January 28, 2010 Author Posted January 28, 2010 A pstro, kochanie;-) Zaraz wpadnie tu ciocia Omar i wszystkim pokaże. Awaria przyjechała dziś wieczorem do DT. Quote
malibo57 Posted February 4, 2010 Author Posted February 4, 2010 Ciocia Omar!!! Hallo! Dziś dostąpiłam zaszczytu trzymania na rekach Awarii. Bała się okrutnie, jak to ona. Nie zjadła mnie! Ale po salonie pomyka dość swobodnie. Jak do Maxicara zbliża się Omar, to Awaria natychmiast jest na zewnątrz - wie, że z ciocia Omar się nie dyskutuje. Ustąpiły już palpitacje, nie oddycha , jak gołąb. Biega za Andzią, kudłaczem czarnym z białą krawatką. Andzia rezyduje chwilowo u Omar - znaleziono ją w zaspie, ale już ma nowy domek:) Awaria dostała obróżkę z feromonami, na miesiąc. Myślę, że pomoże jej przełamać lody. Koniecznie jednak musimy zmienić jej imię, bo Awaria nijak nie daje sie zdrobnić. Chyba, że..? O, juz mam! Awa, Awka..? Quote
omar Posted February 4, 2010 Posted February 4, 2010 Pochwalony :) Awaria już też chyba doszła do wniosku, że nie mam ochoty jej zamordować, a tylko tak wyglądam ;) Jest coraz bardziej mobilna, i coraz chętniej wychyla nos z nory (nie tylko na toaletę) Nadal się boczy na szelki, ale już się chyba pogodziła z faktem, że istnieją Jedzenia nie chce jeszcze brać z ręki, ale nie czeka już aż się karmiący oddali od nory - bierze z podłogi Karmię ją 5-6 razy dziennie, małymi porcjami, żeby pozytywne skojarzenia miała z gmeraniem przy misce i jest coraz lepiej Brana na ręce sztywnieje, ale już nie wyrywa się szaleńczo - ewidentnie zadowolona z mojego przytulania nadal nie jest Kość do gryzienia wreszcie przestała być zakopywana, a jest gryziona ;) No i co niezmiernie istotne - jak otwieram drzwi na taras a potem podchodzę do nory to skubana dobrze wie, że trzeba szybciutko na siq i qpę - nie ma potrzeby jej wyciągać - sama grzecznie idzie. Po wszystkim wraca pod drzwi i czeka, aż się ją wpuści. W zależności od fazy: - zapierdziela jak strzała do norki - jedzie ślizgiem przy ścianie i zwiedza pokój (czasem cumuje za kanapą na posłaniu - przecina pokój po skosie, zagląda do norki Andzi, szpera po zakamarkach Generalnie jest coraz lepiej i jestem pełna optymizmu jeśli o nią chodzi Quote
elmira Posted February 4, 2010 Posted February 4, 2010 Wygląda jak struś pędziwiatr;) Taka bystrzacha z oczami dookoła łebka. Quote
malibo57 Posted February 4, 2010 Author Posted February 4, 2010 Śliczna mała:) A jaka odważna, heh! To chyba pierwsze fotki Awki z normalnego dystansu i ze spojrzeniem prosto w obiektyw. Quote
malibo57 Posted February 4, 2010 Author Posted February 4, 2010 Okulista kochana, okulista;-) Ja też nie widzę.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.