malibo57 Posted October 15, 2010 Author Posted October 15, 2010 Ktoś wrzucił śmieci do klatki - Awcia nic o tym nie wie;-) Quote
ajlii Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 Dziś padło bardzo istotne pytanie: "Czy Awka ma coś z bulowatych"??? Szczerze mówiąc szczęka mi opadła... i to poraz drugi w ciągu 3 minut. Sprawcą pierwszego zbierania zębów z podłogi była sama Awa! Otóż panna postanowiła przespacerować się z pokoju do kuchni. Nie zważając na moje usilne porządkowanie dolnej szafki w kredensie... Dla niewtajemniczonych - kredens stoi w korytarzyku prowadzącym do kuchni. Czyli z metr szerokości zajmowałam ja i stado rzeczy przede mną. Ale Awka, niezrażona tym faktem, NA CHAMA I Z PREMEDYTACJĄ zaczęła przeciskać pomiędzy moimi plecami a ścianą. Robiła to z takim zaangażowaniem, że weterynarz z którym właśnie rozmawiałam przez telefon (hehe, oficjalnie robiłam porządki) zadała takie pytanie... Bo podobno bulle jak chcą przejść między ścianą i fotelem, a ściany nie da się przesunąć to jedzie fotel z ludziem ;) Quote
malibo57 Posted October 17, 2010 Author Posted October 17, 2010 Ajli, to Ty nie wiedziałaś?! A w pierwszym hotelu wiedzieli, z marszu, od pierwszego kopa policzyli, jak za typowego bulla, hehe:) Quote
ajlii Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 No w zasadzie nie... myślałam że to wydelikacony jamniko-pinczerek... ;) Wczorajsze zdarzenie chodzi mi cały czas po głowie. Przede wszystkim to, że Awa nie miała oporów przez kontaktem i to bliskim! Ale miała w tym swój interes... chciała dostać się do kuchni. Podobnie jest z przychodzeniem do przypięcia smyczy przed spacerem, miauczenie w kuchni przy misce czy branie z ręki smakołyków. Awie musi się to opłacić... zastanawiam sie w jaki sposób pójść tym torem. A poza tym Awka pokręciła hierarchię w stadzie. Najwyżej jest Kazan - pobił się raz z Awą, która myślała że bez bólu wykopie go z klatki. Potem jest Awa. A na końcu moja biedna Juleczka, którą Awa gania po domu jeśli ma na to ochotę. Nie ma co się dziwić, Julie nawet szczury terroryzują :( Ciekawe jest to, że Julka za to włazi na głowę Kazanowi, który owszem, pogoni ją jak trzeba, ale bez zbytniego entuzjazmu :) Quote
Hotel KADIF Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 A ja cały czas jestem w szoku, że Awcia tak się pięknie u Was rozwija...:loveu: To była naprawdę dobra decyzja!!! :klacz: Quote
malibo57 Posted October 19, 2010 Author Posted October 19, 2010 ajlii napisał(a):No w zasadzie nie... myślałam że to wydelikacony jamniko-pinczerek... ;) Wczorajsze zdarzenie chodzi mi cały czas po głowie. Przede wszystkim to, że Awa nie miała oporów przez kontaktem i to bliskim! Ale miała w tym swój interes... chciała dostać się do kuchni. Podobnie jest z przychodzeniem do przypięcia smyczy przed spacerem, miauczenie w kuchni przy misce czy branie z ręki smakołyków. Awie musi się to opłacić... zastanawiam sie w jaki sposób pójść tym torem. A poza tym Awka pokręciła hierarchię w stadzie. Najwyżej jest Kazan - pobił się raz z Awą, która myślała że bez bólu wykopie go z klatki. Potem jest Awa. A na końcu moja biedna Juleczka, którą Awa gania po domu jeśli ma na to ochotę. Nie ma co się dziwić, Julie nawet szczury terroryzują :( Ciekawe jest to, że Julka za to włazi na głowę Kazanowi, który owszem, pogoni ją jak trzeba, ale bez zbytniego entuzjazmu :) To wszystko, co opisujesz, jest spójne i logiczne. Tak praktyka spotyka się z teorią:) Julka prezentuje tzw "bezczelną uległość", jak moja Hienka - jest ostatnia w stadzie, ale radzi sobie z tym, prezentując sygnały, których Kazan nie może zignorować, a jednocześnie "robi, co chce". A, pies powtarza zachowania, które przynoszą mu korzyść, dokładnie tak, jak ludzie - dlatego wzmocnienie pozytywne jest duzo efektywniejsze, niż kary i reprymendy. Uczą tego "specjalistów od zasobów ludzkich", hehe Quote
ajlii Posted October 19, 2010 Posted October 19, 2010 malibo57 napisał(a):Uczą tego "specjalistów od zasobów ludzkich", hehe Czyżby przed Awą otwierały się możliwości zrobienia kariery? :P Ale faktycznie, Awka jest niesamowitym obserwatorem. Lubi mieć sytuację pod kontrolą... Niby nic, pies grzecznie siedzi, ale łypie cały czas na wszystko ;) Poza tym umie zrobić siad :) Lubi pomidory i wychodzenie na klatkę schodową w celu sprawdzania czy jest coś w skrzynce :) Quote
malibo57 Posted October 19, 2010 Author Posted October 19, 2010 Bardzo możliwe, bo psy nas "układają";-) Ale konkretnie chodziło mi o to, że motywacje działania psa są bardzo "ludzkie". Quote
Asiaczek Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Ciekawe jest to, co piszecie o socjalizacji Awki. I dobrze, że wsio idzie w dobrym kierunku:) Pzdr. Quote
ajlii Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Awka potrafi zrobić "siad" :) Próbuję nauczyć ją podawania łapy, ale skutecznie utrudnia to Julka - która BARDZIEJ musi podawać łapę... Dziś Awka znów narozrabiała wspólnie i w porozumieniu z Julką... rozwlokły worek nici, kordonków i mulin, które dostałam od Astaroth. Część wyniosły sobie do klatki, rozplątały, rozemłały... ehhhh... Quote
ajlii Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 No właśnie wróciłam do domu... Na podłodze resztki jajek, które miały być dla szczurów. Przewrócony kubek z kawą... Wszystko można by było zwalic na Julkę, gdyby nie drobny szczegół - kawą śmierdoli Awce z pyska :D Dziś była też ulubiona sąsiadka Awki, ta która zawsze głaszcze moje psy na spacerach. Awka przyszła do kuchni, wlazła pod stół i machała ogonem :) Quote
malibo57 Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 Ależ macie urozmaicone życie! Kawka się nie zmarnowała - przecież byłaby do wylania...? A te nici i muliny od Astaroth nie były dla psiaków? To trzeba było mówić!:diabloti: Quote
ajlii Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Oj, wesoło to mamy... ;) Dziś Awka dostała też kubek po śmietanie (uwielbia!). Najpierw rozłożyła się z nim w kuchni. Potem widziałam jak truchta na tych swoich łapinkach do pokoju, oczywiście z kubkiem w mordce. Za chwilę tą trasą podążą Julka... i zaraz wraca do kuchni - już ze zdobycznym kubkiem. No to Awa biegiem za Julką do kuchni. I wraca znów z kubkiem... a za nią pędzi Julka :D A to wszystko przy akompaniamencie powarkiwań Kazana, którego te drepczące panny najwyraźniej wyprowadzały w równowagi......... ;) Quote
Asiaczek Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 ajlii napisał(a):Oj, wesoło to mamy... ;) Dziś Awka dostała też kubek po śmietanie (uwielbia!). Najpierw rozłożyła się z nim w kuchni. Potem widziałam jak truchta na tych swoich łapinkach do pokoju, oczywiście z kubkiem w mordce. Za chwilę tą trasą podążą Julka... i zaraz wraca do kuchni - już ze zdobycznym kubkiem. No to Awa biegiem za Julką do kuchni. I wraca znów z kubkiem... a za nią pędzi Julka :D A to wszystko przy akompaniamencie powarkiwań Kazana, którego te drepczące panny najwyraźniej wyprowadzały w równowagi......... ;) Hahaha, mogę sobie wyobrazić te "wędrówki ludów" w psim wykonaniu:) Pzdr. Quote
Hotel KADIF Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Normalnie padłam jak przeczytałam o tych kubkach!!:mdleje: Widziałam całą scenę oczami wyobraźni...:megagrin: Quote
ajlii Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Awka zaskakuje - jest bardzo pociesznym i nawet wesołym psiakiem! Dziś widziałam jak coś gadała Kazanowi na ucho... on leżał, ona musiała stać :D Mimo wszystko, nadal "lepiej" jej jak jest tylko ze mną. Potrafi za mną dreptać po domu, wdzięczy się przy misce, podchodzi do ręki. Przy Jubu jest bardzo ostrożna, wycofana... Mimo że on się bardzo stara, podkarmia ją przysmakami, głaszcze... Zgadza się tylko na spacery z nim. Wczoraj nasze psy zostały na prawe dobę same - tzn. z ulubioną opiekunką, ale bez nas przecież. Nasze rozpieszczone paniczątka nagle zostały porzucone na pastwę losu ;) Dziś odchodzi komedia - szczególnie jeśli chodzi o Kazana oraz jego chodzenie za mną krok w krok i tulenie się. Łącznie z zaanektowniem moich kapci i traktowaniem ich jako poduszki :D Julka reaguje na każde moje mrugnięcie - pies natychmiast zwarty i gotowy do przytulania się. Natomiast Awka nie przejawia żadnych głębszych refleksji - ot zmienił się osobnik który wyprowadza psa na dwór, ładuje karmę do miski, pogłaszcze, pogada do psa... nic nowego przecież :( Smutno mi jakoś... Szczególnie że wczoraj wieźliśmy taką schroniskową bidę, której smutek zdawał się wylewać z psich oczu... Przy niej nasze gnoje... ehhh... Chyba powinnam zacząć pisać blog... O tych paskudach, i kolejnych 30 mniejszych, ma ciągle duuuuużo do opowiadania... Nie będę Was wtedy zanudzać ;) Quote
malibo57 Posted October 23, 2010 Author Posted October 23, 2010 Pisz, pisz! Przecież po to tu przychodzimy, żeby poczytać:) Nie oceniaj tak krytycznie Awki - założę się, że ona ma "głębię". Quote
ajlii Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Nie oceniam Awki, nie mam do niej pretensji czy żalu... Po prostu smutno mi z powodu tej sytuacji. Julka i Kazan zostały ze ulubionym wujkiem, a mimo to były bardzo stęsknione. Są NASZE, wiedzą o tym i bardzo potrzebują naszej obecności - nie jakiegokolwiek człowieka, ale właśnie nas. A Awka mimo wszystko jest taka "niczyja". Był kiedyś jakiś tam dom, potem schronisko, domy tymczasowe. Nie ma sensu się przywiązywać. Nie ma potrzeby korzystać z uczuć. I tak wszystko przeminie, raz jeden człowiek nakłada jedzenie do miski - a jak nie ten to będzie inny... Po co kochać? Po co tęsknić? Tak tylko marudzę... Julka też kiedyś taka była... Kazan od zawsze z nami... Awka wciąż czeka - a jak nawet znajdzie swojego człowieka długo nie będzie wiedziała czy może już kochać, czy lepiej jeszcze nie... Quote
malibo57 Posted October 23, 2010 Author Posted October 23, 2010 No, masz rację. Nie jest łatwo "pokochać z butami", jeśli się ciągle dostaje w łeb... Quote
Hotel KADIF Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Ale przepięknie opisałaś to co się dzieje z Awką!:p Jest to wszystko bardzo smutne i jak na nią patrzyłam zawsze się zastanawiałam co jej ktoś zrobił, że tak bardzo zapadła się w sobie...:shake: Ale i tak jest o wiele lepiej z zachowaniem Awki niż u mnie! Dzięki ajli i jubu :loveu: Quote
Asiaczek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 A mnie się wydaje, że taka Wasza nieobecność w domu i potem powrót, to tez jest sygnał dla naszej Awki, że jednak .... ludź powraca:) Może właśnie to będzie przełom w jej odczuciach...? Pzdr. Quote
ajlii Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Coś faktycznie sie chyba ruszyło... Awka w środę zrobiła coś niesamowitego - ucieszyła się na mój widok :))) Normalnie, jak wracam do domu, to Julka i Kazan szaleją. Awka też wychodzi z klatki, przebiega przez przedpokój i siada pod stołem w kuchni. Z tego miejsca patrzy jak się rozbieram, wnoszę zakupy itp. W środę też wróciłam do domu jak zwykle. Witając się z moją dziką bandą, widziałam jak Awka biegnie z pokoju. Ale jakoś nie widziałam jej pod stołem w kuchni. Rozglądam się... a Awka stoi za mną i merda ogonem :))))) Ucieszyłam sie do niej, więc Awcia zaczęła marszczyć nosek, przysiadywać na przednie łapki, ziewać i mruczeć :) Poza tym zaczyna łapać o co chodzi z tym żebraniem przy stole :) Uczę ją tego... choć swoje psy muszę oduczyć. Ale zależy mi na tym, żeby Awka nawiązywała kontakt z człowiekiem. A że to baaaaaardzo przekupny pies, to smakołyki na stole stanowią świetną zachętę by przyjść do kuchni i zacząć "miauczeć" w celu zwrócenia uwagi na niesamowicie-wygłodzonego-psa..:) Quote
malibo57 Posted October 31, 2010 Author Posted October 31, 2010 To się nazywa elastyczność;-) Chciałabym zobaczyć ten uśmiechnięty ogon. Quote
ajlii Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 To przyjedź do mnie na dłużej :) Awka musi mieć trochę czasu na ośmielenie się. Jak przychodzą goście to najpierw zaszywa się w klatce - ale w końcu wychodzi i np. siada pod stołem albo pod moim krzesłem. Quote
malibo57 Posted October 31, 2010 Author Posted October 31, 2010 Macie, jak w banku:) Ciasto z cukierni jadasz? A! Czy Awka lubi słodycze? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.