Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='dreag']Pani z Płocka się nie odezwała, inna pani, którą miałam wczoraj zawieźć do schroniska, by pokazać sunię i która miała ją raczej zabrać, 3 krotnie do mnie dzwoniła i była b. miła, wczoraj mimo umówienia się na konkretną godzinę, nie odezwała się, nie odpowiedziała na samsa, a w telefonie włączała się poczta głosowa. Jesetm załamana :(. Takie to dobre chęci :(. Szybki zryw i potem nawet nie stać na normalną rozmowę... :(. A Jori coraz bardziej się wycofuje. Z życia... Oby jeszcze chciała poczekać...

[quote name='JamniczaRodzina.']Przykre to:-( a mnie najbardziej dołuje na fb jest tylu ludzi i tylko udostępnianie itp niechce mi się wierzyć ,że niema osób które nie mogłyby przygarnąć psiaka czy kociaka ale te schroniskowe zwierzątka są be ale jak hodowczyni oglasza ,że odda psiaka za symboliczną złotówkę nagle są chętni i to wlaśnie z FB.Brak słów.

[quote name='anica'].... też przez moment... ale Nie! .... nie wolno nam się załamywać!!!!.... a takie osoby co się umawiają a nie stać ich nawet na telefon że jednak rezygnują( z szacunku dla Was ciocie nie przeklnę!) .... to uważam że lepiej nie adoptują żadnej bidy!!!!! bo strach się bać! co z takiej adopcji może wyjść!.... ta nasza bezsilność!...............:-(!...

A do tego jeszcze bardziej przykre jest to, ze wśród tylu bezdomnych biednych psów bywają osoby czelne przypinać sobie łatke zwierzoluba, a potrafiące dzwonić/pisać do DT ostrzegać przed inna osobą, szkalować wręcz, tylko po to aby danej osobie zrobić na złość. Z miłości do zwierząt to nie jest. Pierwsza podstawowa zasada pomocy NIE SZKODZIĆ.

Warto stosować stare powiedzenie:
PLOTKI są tworzone przez chorych z zawiści rozprzestrzeniane przez głupców i przyjmowane za fakt przez idiotów!

Posted

dreag napisał(a):
Pani z Płocka się nie odezwała, inna pani, którą miałam wczoraj zawieźć do schroniska, by pokazać sunię i która miała ją raczej zabrać, 3 krotnie do mnie dzwoniła i była b. miła, wczoraj mimo umówienia się na konkretną godzinę, nie odezwała się, nie odpowiedziała na samsa, a w telefonie włączała się poczta głosowa. Jesetm załamana :(. Takie to dobre chęci :(. Szybki zryw i potem nawet nie stać na normalną rozmowę... :(. A Jori coraz bardziej się wycofuje. Z życia... Oby jeszcze chciała poczekać...

Jeszcze raz zapytam, mozna sprawdzić, jak Jori reaguje na koty?

Posted

[quote name='dreag']Pani z Płocka się nie odezwała, inna pani, którą miałam wczoraj zawieźć do schroniska, by pokazać sunię i która miała ją raczej zabrać, 3 krotnie do mnie dzwoniła i była b. miła, wczoraj mimo umówienia się na konkretną godzinę, nie odezwała się, nie odpowiedziała na samsa, a w telefonie włączała się poczta głosowa. Jesetm załamana :(. Takie to dobre chęci :(. Szybki zryw i potem nawet nie stać na normalną rozmowę... :(. A Jori coraz bardziej się wycofuje. Z życia... Oby jeszcze chciała poczekać...

[quote name='malagos']Jeszcze raz zapytam, mozna sprawdzić, jak Jori reaguje na koty?

dreag skrzynkę oczyść i dowiedz sie co z tymi kotami bo jak malagosik pyta to ważne pytanie :)

Posted (edited)

Kurcze, jest z tym duży problem. W schronisku nie ma kotów, a suni nie mozna wyprowadzić poza teren :(. Ale generalnie jamniki chyba niekoniecznie miłują się z kotami, moja np. u mamy tolerowała, ale na dworze, oj... ;). Chyba, że jakoś przemycić tam biednego kota, ale muszą być sprzyjające warunki;). Nie wiem też czy w tych warunkach, to będzie miarodajne.

Edited by dreag
Posted

[quote name='Isadora7']A do tego jeszcze bardziej przykre jest to, ze wśród tylu bezdomnych biednych psów bywają osoby czelne przypinać sobie łatke zwierzoluba, a potrafiące dzwonić/pisać do DT ostrzegać przed inna osobą, szkalować wręcz, tylko po to aby danej osobie zrobić na złość. Z miłości do zwierząt to nie jest. Pierwsza podstawowa zasada pomocy NIE SZKODZIĆ.

Warto stosować stare powiedzenie:
PLOTKI są tworzone przez chorych z zawiści rozprzestrzeniane przez głupców i przyjmowane za fakt przez idiotów! .... I ja zawsze mówię ....nie szkodzić!!!!
Dreag , kochana proszę .... spróbuj sprawdzić jak Jori reaguje na koty:lol:

Posted

dreag napisał(a):
No własnie nie bardzo, w schronisku nie ma kotów, a suni nie mozna wyprowadzić poza teren :(. Ale generalnie jamniki chyba nie bardzo z kotami, moja np. u mamy tolerowała, a le na dworze, oj... ;).
.... niekoniecznie! tutaj na dogo są takie psio-kocie przyjaźnie że sama się dziwiłam;) .... a na spacerki nie można wyprowadzać psów?

Posted

anica napisał(a):
.... niekoniecznie! tutaj na dogo są takie psio-kocie przyjaźnie że sama się dziwiłam;) .... a na spacerki nie można wyprowadzać psów?
Spacery zabronione przez pana kierownika:(, psy mają tylko możliwość "spaceru" po terenie schroniska w wyznaczonym miejscu. Najgorzej, że ja jestem tylko odwiedzającą, nie jestem związana ze schroniskiem.

Posted

dreag napisał(a):
Spacery zabronione przez pana kierownika:(, psy mają tylko możliwość "spaceru" po terenie schroniska w wyznaczonym miejscu. Najgorzej, że ja jestem tylko odwiedzającą, nie jestem związana ze schroniskiem.
... nie chcę oceniać! ... ale to faktycznie ....trudno teraz ....

Posted

Dzwoniłam przed chwilą pytać o możliwiość dostarczenia kota. Teoretycznie jest, ale powiedzieli, że bez sensu, bo raz była pani ze swoim kotem, pies zachował się w porządku, a po kilku dniach w domu był sajgon, pies zdradził swój prawdziwy stosunek do kotów. Warunki schroniskowe są specyficzne, wiecie o tym doskonale... Myślę, że mają rację. Poza tym są różne koty - jeden może się psu spodobać, inny nie, albo pies dla jednego kota może przypaść do gustu, drugiemu nie, sama to przerabiałam kiedyś sprawdzając właśnie "psa na kota". Trudna sprawa. Co tu robić????

Posted

Jeśli pies nie ma w sobie "genu kociego zabójcy" to sprawa jest prosta i może nie przyjaźń, ale obojętne tolerowanie jest tylko kwestią czasu. Niestety, żaden test na kota nigdy nie będzie miarodajny...

Posted

[quote name='Nutusia']...sprawa jest prosta i może nie przyjaźń, ale obojętne tolerowanie jest tylko kwestią czasu.
Niestety, żaden test na kota nigdy nie będzie miarodajny...
Ja też tak uważam i zgadzam się w 100%!!!!

[quote name='JamniczaRodzina.']U mnie na każdego jamnika przypada kot i wszystkie żyją w zgodzie ale jak zobaczą kota na zewnątrz pedzą za nim jak szalone.
U mnie jest dokładnie to samo;) - ze swoim kotem jamniorki dzielą kanapy, łóżko, nawet jedzenie - jak widzą obcego za ogrodzeniem... mamma mia - jakby mogli wyszliby z ogrodzeniem i kota unicestwili:diabloti:

Posted

Miałam raczej szczęście do jamników, które zupełnie obojętnie patrzyły na koty, ale miałam też "morderców - Malinka z Ostrowi, co pojechała do Basi do Pasłęka i szorstkowłosa od Moniki z Jastrzębia (horror dla mnie i dla kotów...) :shake:

Posted

malagos napisał(a):
Miałam raczej szczęście do jamników, które zupełnie obojętnie patrzyły na koty, ale miałam też "morderców - Malinka z Ostrowi, co pojechała do Basi do Pasłęka i szorstkowłosa od Moniki z Jastrzębia (horror dla mnie i dla kotów...) :shake:


A wiesz Malgos, że jak w ub roku wzięłam na tymczas Maxia to walczył z Killerkiem... 7 tygodni!!!
W pierwszy dzień było spoko, jak zaczął drugiego dnia, to wydawało się, że wszystkich -od kota do nas chce ustawić:diabloti:
Przez pierwsze 10 dni musiałam ich izolować, i bardzo, bardzo uważać!
Do 5 tygodnia jak tylko spotkał się z kotem była "jazda", potem już mógł przejść obok kota 50 razy, a za 51 - pogonił:eviltong:
Po 7 tygodniach był już spokój - a teraz są najlepszymi kumplami, i jak maxiowi jest chłodno, to najlepiej wtedy przytulić się do Killusia;)

Posted

Widzicie, jaka ciekawa dyskusia się rozpętała ;).
Nie wiem już czy się cieszyć, ale ... chyba mam potencjalny dom stały dla Jori w Warszawie:multi:. Dom z ogrodem, babcia cały czas w domu. Miały jamniczkę, która chyba w zeszłym roku odeszła, szkoda im się zrobiło Jori. Dzwoniła do mnie wstępnie najpierw jedna siostra, miały się DOBRZE zastanowić, dziś druga (pełnoletnie), w tle rozmowy była też mama. Panie zgadzają się na wizytę przedadopcyjną, kto chętny? Powiedziałam, że podam komuś nr telefonu i się z nimi skontaktuje. O rany, oby to było to!

Posted (edited)

Z tego wszystkiego nie wzięłam :oops:, powiedziałam, że umówicie się telefonicznie ;). Zapomniałam, że to duuuże miasto:cool1:. Kotów nie mają.

edit, mam: Wawer, niedaleko Traktu Lubelskiego.

Edited by dreag
Posted

Bardzo proszę:modla::modla:, czy mógłby ktoś podskoczyć do tych ludzi? Może to właśnie przystań Jori, wtedy każdy dzień w schronisku zbędny. Pisałam z tą dziewczyną sporo na fb, wygląda, że bardzo są przejęci i ją chcą:).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...