anouk92 Posted January 3, 2006 Posted January 3, 2006 Witam, Jestesmy szczesliwymi posiadaczami prawie 7 miesiecznej suczki owczarka. Mieszkamy w domku z ogrodkiem i sunie mieszka z nami - ma dowolnosc wychodzenia na podworko kiedy tylko chce. I w tym wlasnie jest problem. W ciagu nocy potrafi sygnalizowac chec wyjscia nawet co dwie godziny. Jest to dosyc uciazliwe poniewaz oznacza to ze musimy ja wypuscic a pozniej wpuscic. Nie pomagaja zadne upomnienia ze nie moze wyjsc, albo ze ma wrocic na miejsce. Puka do drzwi i piszczy dopoki jej nie wypuscimy. Co mamy zrobic. Wydaje mi sie ze w tym wieku jest w stanie wytrzymac do rana. Nie ma chorego pecherza ani nie jest chora. Po prostu ma zakodowane wstawanie. Prosze o porady bo co noc jest to samo, a my jestesmy nie wyspani. Quote
zakla Posted January 3, 2006 Posted January 3, 2006 Juz za dnia musicie ja przestawiac na wychodzenie np.4 razy dzienie na siusiu. Przestawiajcie stopniowo, nie mozecie ulegac suczce, i byc na kazde jej zawolanie. Quote
Niufka Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 Z jednej strony można powiedzieć No cóż! Taka uroda szczeniaka, ale z drugiej - nie jest to maleńka psinka, więc może warto zacząć od wizyty u weterynarza, może jakieś zapalenie? Jeśli lekarz wykluczy lub jesteście w 100% pewni, że jest zdrowa i że jej dieta nie zawiera za dużo np. soli lub innych substancji moczopędnych (różnie to bywa, więc warto sprawdzić każdy wątek), to radziłabym porządnie wymęczyć sunię przed snem, czyli godzina do dwóch zabawy na podwórku na pewno pomogą. Wiem, pogoda nie sprzyja, ale ruch na świeżym powietrzu połączony z poznawaniem siebie wszystkim na dobre wyjdzie. Nieuleganie suni może powodować różne kłopoty z pęcherzem. Takie częste nocne wyjścia są podejrzane, szczególnie u tak młodego psa. Zwykle szczenięta spokojnie przesypiają noce. Ja ze swoich doświadczeń polecam ruch. Jeszcze nigdy nie zawiódł. Pozdrawiam. Quote
Agushka Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 U mnie sytuacja wygląda podobnie. Mamy mieszkanie w mieście i dom na wsi. Kiedy jesteśmy w mieście wszystko jest w porządku. Suka przesypia całą noc, nie budzi nas, wychodzę z nią ok 8 rano (wieczorny spacer to ok dwie godziny, wracamy do domu zwykle o 23). Natomiast na wsi, gdzie ma możliwość całodziennego biegania po ogrodzie i wracania do domu kiedy ma na to ochotę, sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Tina przychodzi do domu kiedy się ściemnia, potem wychodzi jeszcze kilka razy na troszkę. Kładziemy się spać troszkę wcześniej niż w Wawie, ok 22. Do czwartej rano jest spokój, natomiast później zaczyna się bieganie po domu, budzenie nas, dyszenie nad uchem... Wygląda to tak, jakby suka bardzo, bardzo i natychmiast już chciała załatwić swoje potrzeby. Wstaję, wypuszczam ją, za chwilę wraca. Spokój mam ok pół godziny po czym znów zaczyna swoje bieganie. Dawałam się przez jakiś czas nabierać i wypuszczałam ją co chwilę aż w końcu stwierdziłam, że jeśli w mieście może wytrzymac tyle czasu to i na wsi nie powinna miec z tym problemu. Wprawdzie nadal wypuszczam ją wcześniej, niż w Wawie ale nie jest to godzina 4 rano. Doszłam do wniosku, że ona tak bardzo chce na dwór, ponieważ tam zaczyna się już życie, słyszy szczekanie psów, wie, że to już dzień się budzi, choc nadal jest ciemno i koniecznie chce w tym wszystkim uczestniczyć. Może i Twoja pociecha tez chce witać dzień? Moja suka ma już wprawdzie dwa lata ale od szczeniaka zachowuje się tak samo... Quote
lespaa Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 mam podobną sytuację do opisywanych z danonkiem - oprocz sikania w ciagu dnia co pol godziny młody domaga sie wypuszczenia zeby rzucic okiem na podworko nawet jak nie chce mu sie sikac. Ja odbieram to jako kapryszenie psa z nudów, ale jest to dość uciążliwe. Moj poprzedni pies wychowywal sie w blokach i tam uczyl sie wychodzic 3x dziennie - po przeprowadzce do swojego domu mimo wlasnego ogrodu szeki nie załatwił sie na swoim podworku i trzeba bylo praktykować blokowe 3x dziennie wychodzenie i to bylo super. Danonek jest dość uciążliwy w eksploatacji, ale ja to zrzucam na karb domu ;) Quote
coztego Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 anouk92 napisał(a): Nie pomagaja zadne upomnienia ze nie moze wyjsc, albo ze ma wrocic na miejsce. Puka do drzwi i piszczy dopoki jej nie wypuscimy. Skoro zawsze, kiedy drapie i piszczy, nagradzacie ją otwarciem drzwi, to będzie tak robić do końca świata ;) Nie wypuszczajcie jej w nocy, bez względu na drapanie i piszczenie, nie zwracajcie na nią uwagi, nie wołajcie i nie upominajcie- 2-3 noce będzie marudzić, aż w końcu dotrze do łebka, że w nocy się śpi i nikt nie zwraca na nią uwagi. Quote
mazika Posted January 8, 2006 Posted January 8, 2006 Najpierw najlepiej to sprawdzić czy suczka nie ma zapalenia, lepiej iśc i być na 100% pewnym, bo tak częste domaganie się wyjścia nadwór nie jest normalne. Ale możliwe też, że suczka się przyzwyczaiła, że jeżeli marudzi to zaczniecie na nią zwracać uwagę. Gdy drapie wy otwieracie drzwi i jej ulegacie, więc jedyna rada ignor ;) tak jak mówiła coztego kilka dni może jeszcze próbować, ale jak zobaczy ze nie reagujecie to da sobie spokój. Możecie też wieczorkiem pożądnie ją zmęczyć, to wtedy ze zmęczenia powinna przespać całą noc ;) Quote
Behemot Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 Mojej 4,5 miesięcznej suni tylko raz zdarzyło się w nocy zażądać spaceru - ale dlatego, że bolał ją brzuszek ;) Natomiast w ciągu dnia mogłaby wychodzić i co godzinę... Latam z nią mniej więcej co 2 godziny, ale może powinnam już zwiększać odstępy między spacerami? I jeszcze takie pytanie: jeżeli zdarza mi się nie zdążyć z nia wyjść, załatwia się w wyznaczonym miejscu na gazecie. Potem często od razu znowu prosi o wyjście. Czy w takiej sytuacji ją wyprowadzać? Quote
coztego Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 Behemot napisał(a): I jeszcze takie pytanie: jeżeli zdarza mi się nie zdążyć z nia wyjść, załatwia się w wyznaczonym miejscu na gazecie. Potem często od razu znowu prosi o wyjście. Czy w takiej sytuacji ją wyprowadzać? Moim zdaniem, tak. Po pierwsze- szczeniak powinien wiedzieć, że jeśli prosi o wyjście to wychodzi (a nie, że wysikanie się w kącie załatwia sprawę ;) ). A po drugie- jest szansa, że na spacerze dokończy załatwianie się i wtedy masz okazję do nagrodzenia :) Może warto zacząć myśleć o usunięciu "wyznaczonego miejsca", żeby psiak zrozumiał, że sika się jednak na dworze ;) Quote
Behemot Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 coztego napisał(a):Może warto zacząć myśleć o usunięciu "wyznaczonego miejsca", żeby psiak zrozumiał, że sika się jednak na dworze ;) próbowałam, ale wtedy Sonia załatwia się w tym samym miejscu, chociaż już tam nie ma gazety. Tam już klepka zaczęła się wypaczać :razz: Nie jest to jakiś ogromny problem, bo ona już o wiele częściej załatwia się na zewnątrz niż w domu i myślę, że z czasem do końca załapie, o co cho ;) I tak sukcesem jest to, że jeśli już zrobi w domu, to tylko w tym jednym miejscu. Podczas kwarantanny sama wybrała sobie 2 tolety w domu. Kiedy zaczęłyśmy wychodzić na spacery, zlikwidowałam tę trudniej dostępną i dzieciak już gdzieś po paru dniach załapał, że tam nie wolno. pewnie tak samo byłoby i z tą toaletą, która została, ale boję się, że do tego czasu parkiet mi tam zupełnie zgnije ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.