Monika z Katowic Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 No! Martynko kochana - ładnie to tak - pluć pastylkami ? :) :) :) Quote
obraczus87 Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Martysiu no i czemu Ty taka wybredna jestes?? :) Quote
salibinka Posted January 11, 2010 Author Posted January 11, 2010 Wstrzymujemy plan B, bo z apetytem troszkę lepiej, chociaż cały czas jest wersja z domieszką ryżu i na mokro. Rozmawiałam (tel.) znowu z wetem, poradził powalczyć jeszcze o menu Martysi. Nie próbowałam leków z masłem orzechowym ;), ale wcześniej była przez chwilę wersja w masełku lekko solonym - lubiła tak, ale ze względu na to, że to sam tłuszcz, zrezygnowaliśmy i metodą prób i błędów doszliśmy do podgrzanego serka. Szynka Babuni be, pasztecik drobiowy be, dziecięce paróweczki "Tygryski" be, więc został serek. I tak to z tą naszą Martynią jest :). Ingrid44:) - dziękujemy za pomoc - doszła wpłata na rzecz Martysi. Uaktualniłam pierwszy post Quote
Ingrid44 Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Martysiu ,ale ty jestes wybredna, szyneczki -nie,paszteciku -nie,paroweczek tez nie. No to co tobie dawac kruszynko mala ? Quote
salibinka Posted January 13, 2010 Author Posted January 13, 2010 Dla odmiany z jedzeniem ruszyło nam do przodu :), wychodzi, Tynka, też chętniej i trochę dłużej ma ochotę spacerować. Chyba lubi śnieg ;), często schodzi z części odśnieżonej - podnosi łapki wysoko i brnie sobie takim "krokiem defiladowym" ;)... Jutro jadę z Martynią do "Kundla". Proszę, trzymajcie kciuki za tę szansę... Quote
obraczus87 Posted January 14, 2010 Posted January 14, 2010 Martyniu dobre wieści :) trzymamy kciuki :) Quote
Monika z Katowic Posted January 14, 2010 Posted January 14, 2010 Martynko kochana! Buziaczki prosto w pyszczek. :) Jakie wieści? Quote
salibinka Posted January 14, 2010 Author Posted January 14, 2010 Był po programie jeden telefon od pana, któremu "brakuje kogoś, kim mógłby się opiekować". Niestety pan okazał się znany redakcji - dzwoni często, ma już dwa swoje psy, jest poważnie chory i nie ma absolutnie warunków na trzeciego psiaka :(. Martynia potrzebuje spokojnego domu, w którym zostanie otoczona troskliwą opieką - najlepszego. Czasem ludzie dzwonią później. Martynia była dzielna, maleńka... Dowiedziałam się też dzisiaj w przypadkowej rozmowie, że teoretycznie istnieje możliwość, aby uniknąć u Martyni narkozy i przeprowadzić zabieg w znieczuleniu miejscowym po ustalonym okresie podawania leku (nie zapamiętałam nazwy), który spowodowałby "oddzielenie" tkanki guza. Podobno lecznica na Kasprowicza tak właśnie operuje staruszki, żeby nie obciążać serca i organizmu. Usłyszałam też, że unika się ruszania przepukliny - że nie ma to w takich przypadkach sensu. Dla mnie to są nowe opcje postepowania. Zweryfikuję je i na Sanockiej i na Kasprowicza, bo kto wie, może rzeczywiście da się inaczej, lepiej? Quote
obraczus87 Posted January 14, 2010 Posted January 14, 2010 Salibinko, sprawdz prosze te informacje. jesli faktycznie dałoby sie unikną narkozy to kamień by mi spadł z serca... naprawdę. Quote
salibinka Posted January 14, 2010 Author Posted January 14, 2010 Jutro wypytam osobiście na Sanockiej (bo będę z Nemusiem) i zadzwonię na Kasprowicza. Quote
salibinka Posted January 15, 2010 Author Posted January 15, 2010 Rozmawiałam z dr Kobiałką (ma być lekarzem operującym) - twierdzi, że takie rozwiązanie w przypadku Martyni (i szerzej przy tego rodzaju i tak umiejscowionych guzach) jest absolutnie niemożliwe - guz jest mocno unaczyniony, ma znaczenie obecność gruczołów mlekowych, zabieg oznacza mastektomię dwóch sąsiadujących sutków - absolutnie nie podjąłby się opracowania tego na zasadach, o których pisałam wyżej, bo jego zdaniem ryzyko skutków jest dużo większe niż pełna narkoza. Konsultacja telefoniczna na Kasprowicza jest jednak chyba bez sensu, bo że teoretycznie jest to możliwe, już wiem, a praktycznie muszą Martynię zobaczyć, żeby się określić. Quote
Ingrid44 Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Mam nadzieje ze Dr.Kobialka pomoze Martusi. Quote
Aga-33-76 Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Dobrej nocy Martynko... Martwimy się o Ciebie piękna dziewczynko ... Quote
salibinka Posted January 17, 2010 Author Posted January 17, 2010 Poddałam się z Hillsem :(, po wyłączeniu dodatków, kupa rozwolnieniowa, apetyt mierny. Wczoraj kupiłam Ipakitine, dzisiaj już kupa bardziej zwarta a Martynia je. Nastrój mamy śpiąco - tuląco - drepczący (okresowo żwawy ;)). A po kilkukrotnym poznaiu uroków jazdy samochodem, Martynia stwierdziła, że lubi... Wspina się przednimi łapkami i opiera o drzwi, jakby chciała wejść, zajrzeć. Obchodzi dookoła, wchodzi pod i wychodzi spod ;), próbowała też załadować się raz na hak holowniczy ;). Uspokoiła się nieco z zakopywaniem misek. Mam wrażenie, że poprostu czuje się bezpieczniej, nabrała pewności, że jedzenie nie zniknie. To dobrze, bo używała do tego noska i już pojawiły się ślady. Ładnie załatwia potrzeby na zewnątrz z małymi wyjątkami - czasem (ale rzadko) coś się Martysi pomyli, skojarzy. Quote
Foksia i Dżekuś Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 salibinka napisał(a):Poddałam się z Hillsem :(, po wyłączeniu dodatków, kupa rozwolnieniowa, apetyt mierny. Wczoraj kupiłam Ipakitine, dzisiaj już kupa bardziej zwarta a Martynia je. Nastrój mamy śpiąco - tuląco - drepczący (okresowo żwawy ;)). A po kilkukrotnym poznaiu uroków jazdy samochodem, Martynia stwierdziła, że lubi... Wspina się przednimi łapkami i opiera o drzwi, jakby chciała wejść, zajrzeć. Obchodzi dookoła, wchodzi pod i wychodzi spod ;), próbowała też załadować się raz na hak holowniczy ;). Uspokoiła się nieco z zakopywaniem misek. Mam wrażenie, że poprostu czuje się bezpieczniej, nabrała pewności, że jedzenie nie zniknie. To dobrze, bo używała do tego noska i już pojawiły się ślady. Ładnie załatwia potrzeby na zewnątrz z małymi wyjątkami - czasem (ale rzadko) coś się Martysi pomyli, skojarzy. Czyli wszystko idzie w dobrym kierunku tylko domku dalej brak ale najwazniejsze ze jest u Ciebie Aniu bo Ty jej dajesz cieplo rodzinne ,a ona przeciez nie wie ze to dom tymczasowy. Quote
salibinka Posted January 17, 2010 Author Posted January 17, 2010 Nie wie. Dobrze, że nie wie. Dobrze, że psy tego nie wiedzą. Wyzdrowieje i znajdzie dom stały, taki, jakiego potrzebuje. Grallik dzisiaj idzie do domku :) - to daje tyle radości i wiary w powodzenie dla innych. Beatko, no i z kim wyszłaś dzisiaj ze schronu? Quote
Foksia i Dżekuś Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 salibinka napisał(a):Nie wie. Dobrze, że nie wie. Dobrze, że psy tego nie wiedzą. Wyzdrowieje i znajdzie dom stały, taki, jakiego potrzebuje. Grallik dzisiaj idzie do domku :) - to daje tyle radości i wiary w powodzenie dla innych. Beatko, no i z kim wyszłaś dzisiaj ze schronu? Z paczusiem ,psiakiem ktory trafil po wypadku we wrzesniu ,ma okolo 10 lat ,zacme na obu oczkach z tym ze na jedno widzi ,a drugie jest uszkodzone ale dopiero skonsultuje go u okulisty jak troszke sie odkarmi ,bo paczkiem byl w momencie przyjscia do schroniska .Ten pies caly czas lezal na betonie na zewnatrz, do srodka wkladano go na sile na noc .Jadl tylko jak go pani Malgosia nakarmila ale miesiac byla na chorym wiec chyba niewiel bo ma pod sierscia kosteczki ,dobrze ze ma dluga taka jak Martynka i tego nie widac ale jak poszlam po niego faktycznie lezal skulony na zewnatrz. jak go zabralam zaraz mial ogonek w gore ,co prawda zygal po drodze ale ladnie jechal z glowka na kolankach u Beatki.U Martusi zjadl cieple jedzonko i poszedl spac w ciepelku . Quote
salibinka Posted January 17, 2010 Author Posted January 17, 2010 Koszmar Paczusia się skończył. Robisz ogrom, Beata, ogrom DOBREGO. Gdzie go szukać - będzie miał osobny wątek, czy dołączy do tego zbiorowego? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.