Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam pytanie : co zrobić jeśli piesek dogoni w lesie sarenkę lub inne stworzonko i zrobi mu krzywdę lub zagryzie?Czy są jakieś prawne wymogi zachowania w takiej sytuacji? Nie doszło na razie do takiego incydentu ale przecież wszystko może się zdarzyć.

  • Replies 80
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mysle ze jesli pies nie przychodzi bezwzgldnie na zawolanie nie powinno sie go puszczac luzem w lesie.

a w temacie - Ustawa o ochronie zwierzat przede wszystkim. Rozdzial 6 bodajze. Na pozyskiwanie zwierzyny musisz miec zezwolenie. Ubicie przez psa zwierzyny jest rozumiane jako wlasnie pozyskiwanie eksponatu. Plus Rozdzial 10 czy 11 gdzie mowa o uboju, usmiercaniu zwierzat... Znajdz w necie.

A jesli chodzi o prawo - zalezy od zwierzyny, a co za tym idzie sposobu w jaki na nia sie poluje. Jesli przy uzyciu broni palnej (i to jasno sprecyzowanego rodzaju - np. na sarny pociski polplaszczowe, kaliber min.5,6 mm itd...) jesli wiec pies ubije takie zwierze lowne powinno sie to zglosic do obwodu lowieckiego (i stety, niestety placi sie za upolowane stworzenie+grzywna za niedozwolony rodzaj polowania). Oczywiscie chyba nikt tego nie robi, ale jesli ktos pozniej udowodni ze ten konkretny pies zabil zwierze - sankcje sa wieksze. A takie przypadki juz byly, choc tez rzadkosc.

Jesli ukatrupi dzika, lisa - te gatunku gdzie dozwolone jest polowanie z psami, ale ras mysliwskich - tez obowiazek zgloszenia, zwykle pozwolenia nie ma - wiec rozniez najczesciej grzywna. Na zajace z psami jest niedozwolone.

Oczywiscie do tego wszystkiego dochodzi kalendarz (okres ochronny)

Za naruszanie przepisow grozi grzywna, kara oganiczenia lub pozbawienia wolnosci do roku. Jesli zarzuca szczegolne okrucienstwo - do dwoch lat.

Posted

Mój psiak raz pogonił sarny, które nagle wyskoczyły z zarośli, koło których przechodziliśmy..
nie dogonił ich i nawet wcale na to nie liczyłam. Jeżeli spuszczasz psa w takich miejscach - radzę zakładać kaganiec. Trudno - albo nauczysz psa posłuszeństwa, albo musisz ograniczyć jego wolność poprzez kaganiec. Ja nie wybaczyłabym sobie gdyby mój pies zrobił krzywdę jakiemuś zwierzęciu..

Posted

Szamanka napisał(a):
albo musisz ograniczyć jego wolność poprzez kaganiec.

wtedy nie bedzie mial szans jesli spotka innego psa biegajacego luzem majacego nieprzyjacielskie zamiary

Posted

nie mowiac o wnykach, padlinie z suvenirem w postaci wscieklizny (w najlepszym przypadku) czy spragnionych wrazen mysliwych ktorzy maja pelne prawo ustrzelic psa walesajacego sie luzem w lesie.

Posted

efra-husky napisał(a):
dokładnie Miśka i dlatego nie wiem kto mógłby wpaść na "genialny" pomysł puszczania pieska luzem w lesie :shake:

no sorry ale my spuszczamy daisy w lesie i na polach bo pies musi sie wybiegać gdzieś prawda ?
ale jeździmy w takie miejsca gdzie zamiast wnykow są grzybki a psica pomaga nam zbierać :)
Pozdrawiam

Posted

efra-husky napisał(a):
dokładnie Miśka i dlatego nie wiem kto mógłby wpaść na "genialny" pomysł puszczania pieska luzem w lesie :shake:
od niedawna jestem uczestnikiem tego forum i dziwi mnie ta wypowiedź.Jeśli miałabym kupić psa po to aby więzić go przez całe życie nie pozwalając mu na to aby mógł swobodnie się wybiegać musiałabym być bezduszną sadystką.

Posted

Margolcia 123 napisał(a):
od niedawna jestem uczestnikiem tego forum i dziwi mnie ta wypowiedź.Jeśli miałabym kupić psa po to aby więzić go przez całe życie nie pozwalając mu na to aby mógł swobodnie się wybiegać musiałabym być bezduszną sadystką.

podpisuję się pod tą wypowiedzią .

Posted

od niedawna jestem uczestnikiem tego forum i dziwi mnie ta wypowiedź.Jeśli miałabym kupić psa po to aby więzić go przez całe życie nie pozwalając mu na to aby mógł swobodnie się wybiegać musiałabym być bezduszną sadystką.


...nawet, jak jest możliwość, że uciekniei nie wróci, albo znajdziecie go rozjechanego na szosie po tygodniu albo dwóch, kilkanaście/kilkadziesiąt km od miejsca, w którym uciekł?... super. Psa spuszcza się tam, gdzie jest minimalna szansa na to, że pogoni za czymś albo po prostu ucieknie, bo go coś zainteresuje. No niestety zazwyczaj nie są to zbyt ciekawe miejsca, ale zawsze jakieś. Jeśli las-to w miarę możliwości pozbawiony saren i z małą ilością zajęcy i lisów. U mnie taki jest, i tam, gdzie jestem jeszcze blisko domu, puszczam go. Gdy oddalę się bardziej, zapinam go dla bezpieczeństwa.

A jak już zwieje w tym lesie i coś zagryzie... to jeśli leśniczy go nie złapie na gorącym uczynku, to przecież nikt nie będzie robił dochodzenia, co za pies to zrobił. Równie dobrze mogło to być dzikie zwierzę. Ja bym bała się puszczac luzem psa w lesie, gdzie jest dzika zwierzyna nie dlatego, że mogłabym zapłacić karę za upolowanego zająca, ale dlatego, ze mogłabym już go więcej żywego nie zobaczyć. Długi spacer w lesie z psem na smyczy, abo na długiej lince jest może mniej atrakcyjny dla psa niż bieganie sobie wolno po krzakach i zaroślach, ale przecież i tak jest dla niego wspaniały. To nie więzienie psa, ale troska i odpowiedzialność za niego...

Pozdr.

Posted

akurat my jeździmy z psicą w sprawdzone miejsca gdzie nie ma co upolować jak już to grzyby ani wnykow żadnych nie ma (jak juz to grzybki :D)
bo nie mam możliwości PUSZCZENIA jej luzem na łace obok bloku bo tam jest ulica i boję się że przejedzie ją samochod .
a przecież pies musi gdzies biegać prawda ?
do lasu z daisy jeździmy od kiedy ta skonczyła 6 miesiecy , jeździmy nad morze , nad jeziora i pies jest wtedy najszczęśliwszy na calym świecie bo moze sobie SWOBODNIE - LUZEM pobiegać
nawet jak moj pies zobaczyl by np. sarne to by ja tylko pogoniła...... NIE MIAŁA BY odwagi uciec tak daleko - bo ona jak TYLKO traci nas z oczu odrazu wraca do nas.

Posted

Jeśli miejsce jest sprawdzone-ok. Ja też mam sprawdzone miejsca w lesie, ale zawsze jest ryzyko.

nawet jak moj pies zobaczyl by np. sarne to by ja tylko pogoniła...... NIE MIAŁA BY odwagi uciec tak daleko - bo ona jak TYLKO traci nas z oczu odrazu wraca do nas.

...jesteś pewna na 100%?... czasem instynkt bywa silniejszy od strachu stracenia pani z oczu...

Posted

Daisunia napisał(a):
nawet jak moj pies zobaczyl by np. sarne to by ja tylko pogoniła...... NIE MIAŁA BY odwagi uciec tak daleko - bo ona jak TYLKO traci nas z oczu odrazu wraca do nas.


widzisz - masz to szczescie miec psa ktory sie Was pilnuje. Nie zawsze tak jest i nie zawsze jest to kwestia niewlasciwego wychowania, zwlaszcza u psow ras nordyckich. Sa rozne charaktery - Twoja suka za sarna nie poleci, inna bez zastanowienia, a jeszcze inna bedzie sie zastanawiac czy wrocic czy poleciec. Mam trzy suki - chowane tak samo, a kazda inaczej sie zachowuje - jedna moglaby latac luzem czesto, wlasciwie nawet w centrum moglaby sobie chodzic bez smyczy (co nie znaczy ze to wykorzystuje, zaznaczam). Druga - puszczana na moja wlasna odpowiedzialnosc, choc nie zdarzylo sie zeby zwiala na dluzej niz 5 minut, ale z luboscia wyszukuje wszelakiego rodzaju smieci i lubi sie brutalnie pobawic ze wszystkim co sie rusza (za grzdyl do ziemi, tluczemy po zebrach, te sprawy) = zatrucie lub rany. Za to trzeciej - nigdy wiecej. Dla niej liczy sie tylko wiewior, zajac, ewentualnie jakas mysz ktora mozna samemu wykopac. Chyba bardziej sie pilnowala majac dwa lata niz teraz kiedy ma siedem. Szanse na wybieganie sie maja w zaprzegu i na hektarze ogrodzonego terenu. Do czego zmierzam - kazdy mniej wiecej wie czego moze sie spodziewac po swoim futrzaku. Ale za duzo jest przypadkow zaginiec, pogryzien itd itp wiec chyba lepiej przyjac zasade ograniczonego zaufania

o tym co moze sie stac z psem biegajacym luzem po lesie napisalam. Wszystko fajnie jesli ma sie 100% zaufanie do psa i nigdy nie zostalo ono nadszarpniete. Margolcia pytala o zwierzyne w lesie - w takich raczej nie powinno sie puszczac psow zwlaszcza ras ktore lubia sobie zapolowac. Ryzyko. A juz kazdy sam musi sie zastanowic czy jest w stanie sie go podjac.

Posted

Daisunia napisał(a):
Zawsze jest jakieś ryzyko. Tak samo z dziecmi jak idą na podworko to też jest ryzyko ze coś mi sie stanie... i co dziecko ma nie wychodzic z domu ?


wydaje mi sie ze dziecko jednak ma wieksze zdolnosci przewidywania i myslenia abstrakcyjnego.

Posted

Ja wychodzę z założenia, że lepszy husky na smyczy niż żaden. Po kilku akcjach opłaconych totalnymi nerwami i kilkugodzinnymi poszukiwaniami stwierdziłem, że mam dość.
To jest zresztą używanie błędnego słowa: "ucieczka". Husky nie ucieka od właściciela, tylko robi sobie wypady spowodowane instyktem łowicko-ciekawsko-kombinatorskim i oczywiście z zamiarem powrotu. Co jednak będzie, jak wpadnie we wnyki albo go ktoś ukradnie? Zwabić haszczaka jest łatwo...

Nic nie da gwarancji niestracenia psa (w końcu bywa że i z zaprzęgu się pies zerwie, a jest przecież przymocowany w dwóch miejscach...), ale jeżeli można to ryzyko ograniczyć, to osobiście wolę skorzystać z tej możliwości.

Pzdr

Posted

Przepisy są jasne - nie wolno puszczać psów w lesie luzem. Wiadomo inaczej jest z psiakami myśliwych gdyż on polują na terenach do tego wyznaczonych i w odpowiednich przedziałach czasowych, odławiając zwierzynę, która z jakichś powodów jest do tego wytypowana nie wspominając o psiakach, które są do tego odpowiednio przygotowane.
W sytuacji, jeśli nasz psiak zabije sarnę i my to zgłosimy to czeka nas poważna kara pieniężna - dochodząca nawet do kilku tysięcy złotych. Wiele ludzi tego nie robi pozostawiając martwa lub ciężko ranną zwierzynę na pewna śmierć.
Ostatnio rozmawiałam z myśliwym, który niestety powiedział, że mimo zakazu strzelania do psów w lesie to i tak maja ciche pozwolenie na to, aby strzelać gdyż pies w większości zabija dla zabawy i często eliminuję osobniki mocne i zdrowe. Więc wolą wychodzić z założenia, że lepiej zastrzelić psa, bo w ten sposób mogą zapobiec śmierci zdrowej zwierzyny. Prawda jest taka, że my spuszczając swoje psiaki w lesie jesteśmy czasami nawet nieświadomi, że znajdujemy się przypadkowo na terenie, na którym jest w danym momencie odstrzał zwierzyny. Pies znikając nam z oczu tylko na kilka minut potrafi zatoczyć wielkie koło. My do tej pory jeździliśmy do lasu gdzie nam się wydawało, że jest bardzo bezpieczny, ze względu nawet na dużą ilość ludzi tam spacerujących, a ostatnio dowiedzieliśmy się, że działa na tym terenie prężne koło łowieckie i że dla bezpieczeństwa naszych psiaków nie powinniśmy ich tam spuszczać...

Posted

Prawda jest taka, że każde spuszczenie psa ze smyczy - czy to w mieście, koło bloku, w parku, czy też na łące, w lesie - zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem. Zawsze może się zdarzyć coś, czego nie przewidzieliśmy. I myślę, że nie da się tego uniknąć. Po prostu zawsze trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Posted

Szamanko, nie uderzajmy w skrajność :-) : idąc tym tokiem rozumowania, psa lepiej w ogóle nie mieć a samemu też nie ma sensu zbyt często wychodzić z domu, bo można się potknąć i przewrócić uderzając głową w krawężnik ;-)

Pzdr i wszytskiego dobrego w nowym roku, chyba dziś 1 jest.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...