Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ajeczka, nie wiem czy łapka osiołka będzie się nadawała do takich harców ;)

A to zdjęcia z wczoraj (uprzedzając Twoje pytanie - tak widzial je...:evil_lol::evil_lol::evil_lol:)



I ze spacerku :) Fajnie sie razem prezentują, prawda? :roll:




Posted

E-S napisał(a):
Bardzo do siebie pasują ... zaskakująco bardzo :) hm ....


Prawda? Jakas Pani na spacerze pytała się czy to małe to dziecko tego dużego ;) ale z charakteru to dwa zupełnie inne psiaki ...

majuska napisał(a):
Bożeee...jak ja zazdroszczę ludziom którzy mogą spuszczać psy ze smyczy:placz:....śliczne dziewczynki:loveu:

Smycz Nelki ma półtora metra jak nie mniej i używana jest baardzo rzadko. Od momentu jak zaczęlam ją spuszczać od razu pilnowala się idealnie - i tak jest do tej pory, wychodząc z nią na spacer jestem calkowicie spokojna, że nigdzie mi nie zwieje :)
A Szisza... w lekkim strachu, ale ją spuściłam, licząć, że będzie pilnować się Neli. I pilnuje się :)

Zaczyna reagować na imię... Tak, tak już robię jej wątek...:roll:

Posted

Tak, też marzę o możliwości spuszczenia Bugiego ze smyczy na spacerze bez stanu przedzawałowego i przerażenia czyje zwłoki mi przeniesie w zębach jak już łaskawie wróci o 24 w nocy albo na 2 dzień o ile w ogóle wróci ... ostatnio jak go spuściłam z linką w wąwozie, żeby pobiegał z wachtelami, z którymi się przyjaźni - znalazłam go cudem o 24 w krzakach na drugim osiedlu bo usłyszałam jak dzwonią mu blaszki identyfikacyjne na obroży - to był wielki szczur zjedzony w połowie, taki pyszny, że nie chciał mi go oddać ani dać się złapać.

Posted

E-S napisał(a):
Tak, też marzę o możliwości spuszczenia Bugiego ze smyczy na spacerze bez stanu przedzawałowego i przerażenia czyje zwłoki mi przeniesie w zębach jak już łaskawie wróci o 24 w nocy albo na 2 dzień o ile w ogóle wróci ... ostatnio jak go spuściłam z linką w wąwozie, żeby pobiegał z wachtelami, z którymi się przyjaźni - znalazłam go cudem o 24 w krzakach na drugim osiedlu bo usłyszałam jak dzwonią mu blaszki identyfikacyjne na obroży - to był wielki szczur zjedzony w połowie, taki pyszny, że nie chciał mi go oddać ani dać się złapać.


:roflt::roflt::roflt:
idealny kumpel dla mojej Maji

Posted

E-S napisał(a):
Wiemy.
Andzike, bardzo Ci zazdrościmy. Też wiesz, nie ? :D


Wiem, wiem :D :D :D
Zazdrościcie, ale nie zamieniłybyście tych Waszych szaleńców na najspokojniejszego osiołka :) Bo to jak z dziecmi - najbardziej kocha się swoje :)
(tymczasowe też:) )

Posted

Moja kiedyś mi się wytarzała w strasznie śmierdzącym gówienku, a w paszczy niosła ( nie widziałm że coś tam niesie bo się nie mozna było do niej zbliżyć ) zdechłego zasuszonego kreta i dopiero wypluła go w wannie do wody.....rzuca się na rowery, motory, dzieci na rolkach, na ludzi z reklamówkami w rękach, na koty, nawet nasze ( w domu nie ruszy ) na spacerze goni ( nasz Rudy jest kotem wychodzącym ). Spacer z nią to "prawdziwa przyjemność" ..a zwykle jeszcze prowadzę obok mojego dziadzia Poldusia który ledwo drepcze. Nie ma opcji spuszczenia ze smyczy bo gna przed siebie i od razu głuchnie.Ze spaceru wracam..... jak koń po łesternie. Stary sie zbiera już od dwóch lat, żeby ją odwieźć i zareklamować, że to nie tak miało wygladać.....:evil_lol:

Posted

majuska napisał(a):
Moja kiedyś mi się wytarzała w strasznie śmierdzącym gówienku, a w paszczy niosła ( nie widziałm że coś tam niesie bo się nie mozna było do niej zbliżyć ) zdechłego zasuszonego kreta i dopiero wypluła go w wannie do wody.....rzuca się na rowery, motory, dzieci na rolkach, na ludzi z reklamówkami w rękach, na koty, nawet nasze ( w domu nie ruszy ) na spacerze goni ( nasz Rudy jest kotem wychodzącym ). Spacer z nią to "prawdziwa przyjemność" ..a zwykle jeszcze prowadzę obok mojego dziadzia Poldusia który ledwo drepcze. Nie ma opcji spuszczenia ze smyczy bo gna przed siebie i od razu głuchnie.Ze spaceru wracam..... jak koń po łesternie. Stary sie zbiera już od dwóch lat, żeby ją odwieźć i zareklamować, że to nie tak miało wygladać.....:evil_lol:


Ej, please, załóż jej wątek :D :D albo chodź na wątek Bugiego z nią :D Zlałam się ze śmiechu :D

Posted

Eee,macie problemy! Wiecie, jak wygląda mój spacer? Spuszczony ze smyczy tybetan natychmiast chce sprawdzić którędy do Tybetu. Straszy spacerowiczów, rowerzystów i grzybiarzy - samo jego pojawienie się powoduje na ogół dziki wrzask. Rowerzystów nie lubi - gonić mu się nie chce, ale wyskakuje na nich z krzaków.
Łucja na spacerach nie ucieka, ale robi przystanki na tarzanie i pożeranie świństw. Matylda idzie przyklejona do nogi - trzeba uważać żeby jej nie kopnąć w pysk, co okrutnie krępuje ruchy. Florence jest hiper posłuszna, dopóki nie uzna, że coś nam grozi. A grozi nam wszystko - więc wszyscy ludzie idący z przeciwka są gryzieni po łydkach, jeśli nie zdążymy z interwencją zawczasu. Jeśli zdążymy, Florence powstrzymana od gryzienia drze się wniebogłosy, na co pojawia się Gjalpo i zaczyna ujadać na ludzi, którzy w jego mniemaniu skrzywdzili Flo nie dając się pogryźć. Nie mogę go łapać, bo trzymam Flo, która wije się jak piskorz i Łucję, która działa w myśl zasady "całym sercem z moim stadem" więc też próbuje gryźć. Na szczęście Matyldy nie trzeba trzymać, wystarczy wrzasnąć jak skacze komuś do gardła ( ona się nie bawi w skubanie po łydkach, o nie!) i wtedy mój rozjuszony "gupi bulterier" grzecznie ląduje na ziemi. Nawet jeśli wrzeszczę pełnym głosem "spokojnie, one nic nie zrobią!!!" to jakoś nikt mi z reguły nie chce wierzyć.Skądinąd zapewne nie słyszy, bo oni się wszyscy drą...

Posted

A myśmy ostatnio poznali jedynego na naszym osiedlu mastiffa tybetańskiego, po prostu wleźliśmy na siebie, bo myśmy sobie szli chodniczkiem, a on ze swoim panem właśnie wyszedł z klatki, z wyrazu twarzy pana odczytałam, że jest "skrzywiony" psiejsko-czarodziejsko, jego mastifek od razu ogonek dziarsko zadarł, a pan tak mówi: bardzo przepraszam panią, ale on musi sie przywitać...no i tak się witali, że poldziu 2 razy został przewrócony, a Maja wyrwała mi głowe z obroży i poleciała w pobliskie pola uprawne ( dzięki Bogu nie na ulicę ) ...a pan jeszcze raz mnie przeprosił bardzo elegancko: ...on musiał się przywitać, jeszcze raz przepraszam i poszli sobie spokojnie dalej, a ja z poturbowanym Poldziem udaliśmy sie na błotne pola uprawne złapać Maję....
Mój rekord to 3 psy jednocześnie na spacerze...kosmos...nie wiem Asiu jak Ty sobie radzisz:shake:

Posted

Florentynka napisał(a):
Eee,macie problemy! Wiecie, jak wygląda mój spacer? Spuszczony ze smyczy tybetan natychmiast chce sprawdzić którędy do Tybetu. Straszy spacerowiczów, rowerzystów i grzybiarzy - samo jego pojawienie się powoduje na ogół dziki wrzask. Rowerzystów nie lubi - gonić mu się nie chce, ale wyskakuje na nich z krzaków.
Łucja na spacerach nie ucieka, ale robi przystanki na tarzanie i pożeranie świństw. Matylda idzie przyklejona do nogi - trzeba uważać żeby jej nie kopnąć w pysk, co okrutnie krępuje ruchy. Florence jest hiper posłuszna, dopóki nie uzna, że coś nam grozi. A grozi nam wszystko - więc wszyscy ludzie idący z przeciwka są gryzieni po łydkach, jeśli nie zdążymy z interwencją zawczasu. Jeśli zdążymy, Florence powstrzymana od gryzienia drze się wniebogłosy, na co pojawia się Gjalpo i zaczyna ujadać na ludzi, którzy w jego mniemaniu skrzywdzili Flo nie dając się pogryźć. Nie mogę go łapać, bo trzymam Flo, która wije się jak piskorz i Łucję, która działa w myśl zasady "całym sercem z moim stadem" więc też próbuje gryźć. Na szczęście Matyldy nie trzeba trzymać, wystarczy wrzasnąć jak skacze komuś do gardła ( ona się nie bawi w skubanie po łydkach, o nie!) i wtedy mój rozjuszony "gupi bulterier" grzecznie ląduje na ziemi. Nawet jeśli wrzeszczę pełnym głosem "spokojnie, one nic nie zrobią!!!" to jakoś nikt mi z reguły nie chce wierzyć.Skądinąd zapewne nie słyszy, bo oni się wszyscy drą...


Nie, no znowu się zlałam :D muszę przekleić na Bugiego ten post, żeby se co poniektórzy nie myśleli, że on taki jedyny :D

Posted

No proszę, ale tu się wesoło zrobiło :)

Czapi ma dzisiaj urodziny (rok temu Magda wyciągnęła go ze schroniska w Brodnicy) i wyprawia imprezę na działce :) Zaprosił dziewczyny, więc z konieczności w roli przyzwoitki ja też musze jechać ;) Musze w końcu porobić Sziszy ladne zdjęcia do ogłoszeń i zacząc ją wywalać zanim mi serce pęknie na samą myśl :(
Póki co przemogłam się i zrobiłam wątek. Bez weny, polotu i zaangażowania :(

http://www.dogomania.pl/threads/193367-Szisza-kud%C5%82ate-cude%C5%84ko-szuka-swojego-cz%C5%82owieka

Zapraszam...

Posted

O Matko "mój " Czaputek:loveu: ma urodzinki, wyściskaj go tam Andzike ode mnie porządnie.
Czaputku wszystkiego najlepszego dla Ciebie!!!
Aniu te babeczki co po Muszkę przyjechały to po prostu "pełen odjazd", jesteśmy z Becią przeszczęśliwe, że trafiła do takiego domu, najpierw pokazywały cały bagażnik "wyprawki" dla Muszki - budkę, poduszeczki, szeleczki, jedzonko ( ful wypas ) nawet podkładziki i pieluszki miały, a jak p. Bożenka Muszkę na ręce wzięła to tak jak się noworodka bierze i główkę podtrzymuje :lol:, wycałowała, wytuliła...no po prostu miód. Odwaliłyśmy kawał dobrej roboty :):calus:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...