Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

lolka75 napisał(a):
przeczytalam ostatnio ze jesli suka nie akceptuje szczeniecia to ono ma powazne wady.... Taki suczy szosty zmysl. Suki odrzucaja szczenieta z rozszczepem podniebienia, z powazna wada serca...
Dlatego Panienko nie mialas szans na uratowanie tego maluszka. Natura jest najmadrzejsza i sama rozwiazuje swoje problemy. Juz sie nie smuc bo tak bylo lepiej dla tego malenstwa, bylo pewnie bardzo chore. Teraz badz dzielna dla malucha ktory bedzie broil za cala gromadke;)....a juz widze jaki bedzie bandziorek rozpieszczony:evil_lol::multi:


zawsze to przykre, szczególnie kiedy czujemy bezsilność i nie możemy pomóc... takie przeżycia niestety prędzej czy później każdego hodowce dotykają...

dokładnie suka wynosi chore szczenięta, przeważnie kiedy zaczynają tracić temperature, miałam tak w 2 miotach PONów... wystarczyło że wyszłam do łazienki czy kuchni a szczeniaka znajdowalam za łóźkiem, pod kaloryferem, w obu przypadkach nie dało się uratować malucha i mimo, że nie robiłam sekcji jestem pewna o ich wadach wrodzonych
teraz przeżyłam chwile zgrozy bo suka "malusią" 2 razy wynosiła z kojca pod łóżko ale co mnie zdziwiło i zastanowiło ZOSTAWAŁA Z NIĄ TAM pozostawiając reszte maluchów w kojcu... doszłam do wniosku ( nie wiem czy słusznie ) że to z zazdrości tylko nie wiem czy o małą czy o mnie, w końcu zabierałam ją czasami 11 razy na karmienie do tego a to na ważenie a to na witaminki a to na poduche elektryczną, a Dodi ( mama miotu P ) strasznie jest uczuciowo ze mną związana

Posted

Zgadzam się z tym, co napisała Lolka. W naturze matka-suka ma jakis szósty zmysł, który jej podpowiada, jak ma postepowac, którego szczeniaka odstawić itp. Tak więc tutaj, Księżniczka była chyba bez szans...

Jak tak miała 2 razy przy kocich miotach. Prawie na rzęsach stawałam i... niestety, 2 koteczki musiały odejśc...:placz: ["] ["]

Pzdr.

Posted

Wiem o tym, że jeżeli suka nie akceptuje szczeniaka, to coś z nim jest nie tak. Ale czytałam i słyszałam o wielu historiach, kiedy udało się uratować maleństwa.
Przykro mi, ale nie potrafię podejść do tego przedmiotowo, to był maleńki Skarb, który nie miał szans otworzyć nawet oczu.....
Nie wiem, czy piszczała, bo wysiadłam psychicznie i "odpłynęłam".. Jak obudziłam się o 7, leżała już martwa, a chłopiec ją przytulał... A moja Bostonka piszczała nad nią.

Nawet nie miałam imienia dla malutkiej.... Miała być Victoria... Królowa.... Nie wygrała z losem......

Posted

Ja miałam taki przypadek w miocie dogów..urodziło sie 7 szczeniat 2 prawie białe..dwie siostry bliżniaczki(wygladały identycznie),problem jednak polegał na tym że moja sunia(świetna matka )zajmowała sie 6 ewidentnie odrzucając jedna biała suczkę..stawałam na rzęsach ale uratowała mała(dokarmiałam sztucznym mlekiem,masowałam) a potem okazało sie że sunia jest głucha i ma ogromne problemy immunologiczne....czasem to lepiej pozwolić zeby madra matka natura zadecydowała,niż potem musieć podejmowac takie trudne decyzjie samemu.

Posted

panienkabubu u nas nina tez jednej nie akceptowala i okazalo sie ze nei przezyla 2 dni.... pomimo reanimacji ztucznego dokarmiania i walki z calych sil niestety nie przezyla...

a dawno nas nie bylo wiec chcielibysmy sie pochwalic jak pieknie wyroslismy
Cała Twoja

Całuśna Zaziora

Ciasteczkowy Potwór

Cała Twoja

Czesio Farciarz

Posted

Panienkabubu przykro mi :placz: ale najważniejsze że masz teraz zdrowego i silnego chlopczyka! Z którym, tak mi się wydaje, chyba bardzo trudno będzie Ci się rozstać.

Suczki rzeczywiscie bardzo dobrze przeczuwają które szczenięta są nie do uratowania.
u nas też tak było że Kiwi zupełnie nie zaakceptowała młodych, tzn nie byla agresywna ale odsuwala je od siebie i uciekała gdy je przysuwaliśmy. I rzeczywiście żadne nie przeżyło :placz::placz: i to że suczka odrzuca młode wcale nie oznacza że jest wyrodną matką która nie chce się zajmować chorymi szczeniaczkami. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak pies może autentycznie, strasznie cierpieć psychicznie. Kiwi miala przez ponad tydzien straszną depresję, zupelnie stracila chęć do życia. Na szczescie udało się ją z tego wyciagnac dość szybko- a zastanawialiśmy sie juz z wetem nad antydperesantami.

mrowa23 świetne imiona :)
Najbardziej zarówno z imienia jak i wygladu podoba mi się Ciasteczkowy Potwór :loveu: (chyba rzeczywiscie lubi ciasteczka? taki tłuściutki :loveu: )

Posted

Kasiu tak strasznie mi przykro, ale jak tu juz parę osób mądrze napisało, matka natura jest mądrzejsza od nas. ja tez tak miałam , kocica która zawsze świetnie dbała o młode w ostanim miocie jednego malucha nawet nie umyła, na pewno coś było z nim nie tak, dwa były martwe(w sumie 3 martwe na 3 żywe), z tych 3 jeden też dożył tylko 2 miesięcy okropne było patrzec jak odchodził, ale to było przypadkowe nie planowane krycie w bardzo dużym pokrewieństwie, nawet te dwa co przeżyły sa jako dorosłe koty bardzo małe, ciesz się ,ze sunia tak kocha Błyskawicę, ja mojego jedynaka grzałam butelkami z gorącą wodą, masowałam, bo suka go tylko karmiła. Trzymajcie się ciepło, potrzebujecie czasu teraz by dojśc do siebie.
Dla Królewny [`] [`] [`]

Posted

mrowa23 napisał(a):
panienkabubu u nas nina tez jednej nie akceptowala i okazalo sie ze nei przezyla 2 dni.... pomimo reanimacji ztucznego dokarmiania i walki z calych sil niestety nie przezyla...
Czesio Farciarz

A dlaczego on tak się nazywa :cool3: ? Ukradłaś mi imię :diabloti:. W sumie 2 jego część :lol:.

I tutaj również
  • dla malutkiej od Kasi.

  • Posted

    mrowa23 napisał(a):
    panienkabubu u nas nina tez jednej nie akceptowala i okazalo sie ze nei przezyla 2 dni.... pomimo reanimacji ztucznego dokarmiania i walki z calych sil niestety nie przezyla...

    a dawno nas nie bylo wiec chcielibysmy sie pochwalic jak pieknie wyroslismy
    Cała Twoja

    Całuśna Zaziora

    Ciasteczkowy Potwór

    Cała Twoja

    Czesio Farciarz

    Alez super imiona!:lol:

    Pzdr.

    Posted

    Czesio Farciarz bo jako jedyny urdizl sie silami natury i ma niebywala sile zycia, jest duzo mniejszy od reszty ale nadrabia charyzma i energicznoscia;)

    a Czesio...bo to taki czesio ;)

    Cała Twoja tez meni urzekla, jest tylko i wylacznie do oddania na warunek i nadal czeka na czleka ktory ja zabeirze do domku.

    Dziekuje bardzo za mile slowa:oops:

    Posted

    Wiem wiem wiem, wiem o tym wszystkim co piszecie, ale jeszcze nie mogę się z tym wszystkim pogodzić.

    Ale muszę się pochwalić, mały ma już 48 godzin!!! :loveu: Teraz każda godzina jest dla nas najcenniejsza...
    Muszę się wziąść w garść i dać mu wiele miłości, dzisiaj miał niższą temperaturkę (37,5), więc postawiłam na "power" i przygrzałam bardziej, to zaś dyszał i uciekał z poduszki elektrycznej wprost na stópki Halszki... Także już zupełnie go nie rozumiem ;)

    Jestem dobrej myśli.. Ale jak pomyślę, że wczoraj też byłam..... Ach.....

    A tutaj "pokaz" maleństwa:

    chopiec51.flv - Video - Photobucket - Video and Image Hosting

    Posted

    PANGEA napisał(a):
    A ja sie pochwale :eviltong:
    Moj Tuptus niebawem zostanie tatusiem :loveu:
    Szczeniaczki powinny urodzic sie kolo 06.02.

    Ooooo, kogo my tutaj widzimy... Gratulacje!:lol:

    Pzdr.

    Posted

    panienkabubu napisał(a):
    Wiem wiem wiem, wiem o tym wszystkim co piszecie, ale jeszcze nie mogę się z tym wszystkim pogodzić.

    Ale muszę się pochwalić, mały ma już 48 godzin!!! :loveu: Teraz każda godzina jest dla nas najcenniejsza...
    Muszę się wziąść w garść i dać mu wiele miłości, dzisiaj miał niższą temperaturkę (37,5), więc postawiłam na "power" i przygrzałam bardziej, to zaś dyszał i uciekał z poduszki elektrycznej wprost na stópki Halszki... Także już zupełnie go nie rozumiem ;)

    Jestem dobrej myśli.. Ale jak pomyślę, że wczoraj też byłam..... Ach.....

    A tutaj "pokaz" maleństwa:


    A sprawdzasz cycuszki? Oby przy 1 szczeniaku nie było zapalenia...

    Pzdr.

    Posted

    Asiaczek napisał(a):
    Ooooo, kogo my tutaj widzimy... Gratulacje!:lol:

    Pzdr.


    Dzieki Asiu
    Zapomnialam dodac, ze szczeniaczki urodza sie w hodowli "Drużyna Marzeń" czyli nie u mnie
    Wiem, ze "synowa" juz gruba i ma "nastroje" godne ciezarnej.
    To beda pierwsze dzieci mojego Tupczynskiego
    ( nie ma jakiegos watku dla wyczekujacych tatusiow??hihihi )

    Posted

    Panienka..... nawet nie wyobrażasz sobie jak mi jest przykro ..... naprawdę współczuję Ci.
    Wiem, że takie są koleje losu, ale ......
    Trzymaj się!
    Nie wiem co napisać.... wyobrażm sobie siebie w tej sytuacji i... ryczeć mi się chce....
    Ukochaj maluszka i mamuśkę ode mnie.
    Jedynak na pewno wyrośnie na ślicznego, zdrowego i silnego kawalera - buziaki .

    Posted

    panienkabubu - trzymaj się!! To są dla nas strasznie smutne sytuacje, ale faktycznie matka natura wie co robi.
    W naszej hodowli przy poprzednim miocie straciliśmy najładniejszego maluszka to była jedyna złoto umaszczona sunia. Niestety moja siostra przegapiła początek porodu w nocy i pierwszy urodzony maluszek nie przeżył. Strasznie się boję jako przyszła "babcia" takiej sytuacji...kiedy traci się maluszka i już nic nie można zrobić. Oczy mi zachodzą łzami jak sobie pomyślę...ale muszę być przygotowana na wszystko i jeszcze opanowana do tego (jezu jak ja to zrobię?).

    Posted

    Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia... Dziś jest już lepiej, całą noc przespałam z mamą i maluchem na pontonku, czułam ich ciepło i oddech i spałam spokojnie... Mały zanurzył się pod cycuszkami leżąc na pleckach i sobie chlipał całą noc.... Dziś rano musiałam jechać na zajęcia, jak wróciłam, to Halszkowa mnie przywitała merdającym ogonem, mały śpi obok mnie właśnie.. Halszka musi się nagrzać po sikaniu.


    Mam tylko problem.
    Halszka nie chce jeść :(
    Jakieś propozycje?

    Posted

    Ale świat jest mały - Delay - piesek z Twojej hodowli Bayard jest ulubionym kolegą mojej suczki, uwielbia go, aż się trzęsie z radości na jego widok, a on ze stoickim spokojem znosi jej zaloty (wiszenie na szyi) ;-) Do tego stopnia jest zakochana że myśli że każdy owczarek collie to Bayard i raz na wystawie uciekła mi do grupki "Bayardów" w poszukiwaniu swojego kumpla.

    Panienkobubu trzymamy kciuki za Twojego malucha, jak już trochę dojdziesz do siebie to zaprezentuj jak mały wygląda. Moja małpiszonica też tak za bardzo nie chce jeść, moja metoda - dosmaczanie (karmię Acaną dla szczeniąt małych ras) np. twarożkiem, kurczaczkiem albo odrobinką mokrej karmy (boję się dawać za dużo dodatków żeby nie skończyć z jakimś rozstrojem żołądka)

    U nas też na stronie nowe fotki maluszków, ja w to nie wierzę ale one jutro kończą 2 tygodnie :crazyeye::evil_lol: Czas leci jak nie wiem co.

    Posted

    blondie - "Bajerek" - czyli Bayard, jako maluszek był naszym ulubieńcem, z całego miotu :loveu: ;)
    Pozdrów go od babć hodowczyń, Ewy i Agi :) - jak będziesz miała okazję.\
    A u naszej najnowszej przyszłej mamusi w brzuchu się już ruszają fasolki. Niby ten brzuch mały, na stojąco niewiele czuć, ale jak się Mattiuszka położy to czasem cały aż faluje. Czasem jak sobie leżę z suką w porodówce to gładzę brzusio i mówię do "fasolek" ech...zwariowała pańcia :p

    Posted

    panienkabubu - tak mi przykro z powodu maleńkiej...:-(

    A co do twojej suczki, to przez 1-2 dni bym się nie przejmowała jej brakiem apetytu. Po pierwsze jest przejęta tym, że ma malucha i nie ma czasu na jedzenie - tak u mnie było. Musiałam zanosić jedzenie do kojca i podawać z ręki przez pierwsze dni, A po drugie - jeden maluch, to dużo mniejsze zapotrzebowanie na pokarm. W zasadzie nie wiem, czy musisz podawać wysokokaloryczną karmę przy jednym maluchu. Chodzi o to, żeby nie produkowała za dużo mleka. Lepiej, żeby mały obciągał po kolei kilka cycków i opróżniał je niż gdyby miało dojść do zastojów. Zwłaszcza początkowo potrzeby małego są niewielkie.

    Daj jej trochę czasu... Gdy nie ma innych objawów (osowiałość, temperatura) to wszystko w porządku.

    Posted

    Moja "mamuśka" coś znowu zaczęła grymasić z apetytem :roll: martwi mnie to.
    Ja wiem że maluchy coraz bardziej się rozpychają ale ledwie zaczęła jakkolwiek jeść więcej...to znowu je jak wróbelek...ech:p
    Nie jest osowiała, jest całkiem żwawa jak na swój stan...ale gdzie wilczy apetyt?

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    ×
    ×
    • Create New...