Kori Posted January 11, 2006 Author Posted January 11, 2006 dzięki a chce ja nauczyć komendy zostań. Każę jej siadać i siada więc nagradzam i mówię zostań z gestem i odchodzę, ma podejść dopiero jak ja zawołam czy w dowolnej chwili? Chcę osiągnać efekt żeby została na miejscu, aż ją zawołam albo sama podejdę (np kiedy ide do sklepu, żeby się nie wyrywała i nie piszczała). Teraz wytrzymuje 3 sekundy i przychodzi do mnie. Aha czasami wytrzyma dłużej, ale podchodzi kiedy jej nie zawołam, wystarczy, ze kucnę (bo kiedyś zawsze ja wołałam po komendzie zostań kucając.) wystarczy ze zegnękolana a psina przybiega, mimo, ż ekazałam jej zostać. Jak się zachować? nagrodzić czy odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać i powtórzyć czynnosć? Quote
Guest Mrzewinska Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Nigdy i pod zadnym pozorem nie zostawiaj psa przed sklepem!!! Chyba ze chcesz go stracic. Zofia Quote
PATIszon Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 [quote name='Kori']dzięki a chce ja nauczyć komendy zostań. Każę jej siadać i siada więc nagradzam i mówię zostań z gestem i odchodzę, ma podejść dopiero jak ja zawołam czy w dowolnej chwili? Ma podejsc dopiero jak zawolasz, ale to jest juz drugi etap nauki. Pierwszy etap to zostawanie bez przychodzenia. Dajesz komende zostan i cofasz sie jeden krok, po czym podchodzisz do psa i nagradzasz. Stopniowo oddalasz sie coraz bardziej, ale zawsze podchodzisz do psa. To jest dla psa bardziej zrozumiale niz komenda "zostan" z przywolaniem ("po cholere zostawac, skoro i tak mam podejsc?") Do drugiego etapu, czyli przywolania psa przechodzisz dopiero jak pies ma perfekcyjnie opanowany etap pierwszy. Quote
PATIszon Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 coztego napisał(a):Jeśli potrzebujesz fachowców od haszczaków to zajrzyj do działu Psy zaprzęgowe, tam odpowiedzą Ci na wszystkie pytania. Nie radze. Swego czasu toczylam z nimi dluuuuga i bezowocna dyskusje na temat szkolenia. Wniosek byl jeden: nie znam sie, bo nie mam haszczaka, wiec nie mam prawa zabierac glosu w sprawie szkolenia tyhze psow, a poza tym te psy nie beda sie sluchaly nigdy, bo sa to psy polnocy i maja specyficzny charakter:roll: Natomiast zawsze beda uciekaly i polowaly na zwierzyne, bo tego byly uczone przez wieki i to jest od nich silniejsze... Tak, ze lepiej pozostan w tym dziale, jesli chcesz swogo psa dobrze wychowac :cool3: Quote
Kori Posted January 13, 2006 Author Posted January 13, 2006 PATIszon napisał(a):Nie radze. Swego czasu toczylam z nimi dluuuuga i bezowocna dyskusje na temat szkolenia. Wniosek byl jeden: nie znam sie, bo nie mam haszczaka, wiec nie mam prawa zabierac glosu w sprawie szkolenia tyhze psow, a poza tym te psy nie beda sie sluchaly nigdy, bo sa to psy polnocy i maja specyficzny charakter:roll: Natomiast zawsze beda uciekaly i polowaly na zwierzyne, bo tego byly uczone przez wieki i to jest od nich silniejsze... Tak, ze lepiej pozostan w tym dziale, jesli chcesz swogo psa dobrze wychowac :cool3: PATIszon, wiem juz próbowałam :roll: Wiesz, nie obrażając nikogo spotkałam kilka snobów :-o szkolenie na chwilkę przerwałam bo mój psiaczek zachorował :/ BIedactwo kochane...... leży ze spuszczonymi uszkami.......... Kurde, ale piszczała przy mierzeniu temperatury......... Hmm..... a co mam zrobić żeby nie łapała kazdego napotkanego psa za szyję (a co miejszych kundelków za brzuch i grzbiet, tułów) i ine poniewierała nimi po trawie (czy tam błocie sniegu)? PO prostu jak mis ie tak zacznie zachowyważ na wysawie to wstyd :D albo gdziekolwiek indziej..... :oops: :shake: raz wzięła i pokonała pittbula :razz: moż ei jest dzielna i silna, ale zaraz przecież to nie pies ringowy tylko zaprzegowy aha i jesli kori jest psicą zaprzęgową uprawnia ją to do ciagnięcia się na smyczy? bo do tej pory to robi mimo moich usilnych starań Quote
efra-husky Posted January 13, 2006 Posted January 13, 2006 Kori napisał(a): aha i jesli kori jest psicą zaprzęgową uprawnia ją to do ciagnięcia się na smyczy? bo do tej pory to robi mimo moich usilnych starań ja u mojej suńki wyeliminowałam ciągnięcie na smyczy; w prawdzie trochę to trwało, ale teraz to ja wychodzę na spacer z psem a nie na odwrót ;) nasz treser podpowiedział mi, że jak psiak ciągnie najlepiej jest się zatrzymać w miejscu, po chwili kontynuować spacer; i tak za każdym razem gdy suńka próbowała ciągnąć zatrzymywałam się, aż to ciągnięcie jej się znudziło. Kori napisał(a):a co mam zrobić żeby nie łapała kazdego napotkanego psa za szyję (a co miejszych kundelków za brzuch i grzbiet, tułów) i nie poniewierała nimi po trawie (czy tam błocie sniegu)? Moja też w ten sposób bawi się z psiakami, tyle że nie każdemu się to podoba. Z miłą chęcią sama zastosuję jakąś sprawdzoną metodę oduczenia tego typu zachowań ;) Quote
Kori Posted January 13, 2006 Author Posted January 13, 2006 rozumiem dzięki mam nadzieje że przez cły spacer nie będe musiała stać w miejscu :roll: Pies mojej koleżanki nie ma nic do takiej "zabawy" Właścicileka też nie dopóki malec nie zaczyna piszczeć. Włąścicielka pitbula, którego nie znam z imienia omija mnie szerokim łukiem.... Co nie zawsze skutkuje, bo jak jest lód, a piesek jest po drugiej stronie ulicy to i tak sie tam moja psica dostaje (po prostu ja mam nowy sport: slizg na butach po zamarzniętym chodniku trzymając oburącz smycz) ;) Quote
Rickson Posted January 13, 2006 Posted January 13, 2006 Kori napisał(a):rozumiem dzięki mam nadzieje że przez cły spacer nie będe musiała stać w miejscu :roll: Pies mojej koleżanki nie ma nic do takiej "zabawy" Właścicileka też nie dopóki malec nie zaczyna piszczeć. Włąścicielka pitbula, którego nie znam z imienia omija mnie szerokim łukiem.... Co nie zawsze skutkuje, bo jak jest lód, a piesek jest po drugiej stronie ulicy to i tak sie tam moja psica dostaje (po prostu ja mam nowy sport: slizg na butach po zamarzniętym chodniku trzymając oburącz smycz) ;) Musisz jak najszybciej ją podszkolić-jeśli nie masz nad psem przewagi to może się to bardzo zle skończyć:pies pociągnie Cię na ulicę bądz do innego psa,który może być agresywny i zrobi jej krzywdę-niestety będzie to wyłącznie Twoja wina,bo nie panujesz nad psem.Swoją drogą to gratuluję,że Twoi rodzice kupili Ci tak silnego psa,nad którym nie panujesz-o tragedię nietrudno....Także ja bym proponował o udanie się na kurs szkolenia i to bez zwlekania-aż strach pomyśleć,gdzie ten psiak może wylądować,jeśli nie otrzymasz pomocy(a w schroniskach jest ich sporo:ludzie kupują bo im się podobają a potem brakuje czasu,by psa wybiegać,pies sprawia problemy) Quote
Kori Posted January 15, 2006 Author Posted January 15, 2006 o matko ale z ciebie pesymista ;) nic mi nie będzie. Gdzieś czytałam, ż epsa takiej rasy trzeba szkolic samodzielnie, bo to daje lepsze wyniki. A rada efry daje świetne wyniki, dziękuję ci :*. A ona mnie ciągnie tylko jak jest lód :D zawsze się moge złapać jakiejś latarni, drzewa czy słupa od przystanku :D najwyzej zostanie wyrwany :D żartuję. Ale ja ją kocham :loveu: troszkę mi schudła po tej swojej chorobie :placz: ale to nie problem (mama pewnie zaraz jąpodtuczy:roll: ) Kori jest psica mojego brata (formalnie) bo ja spędzam z nią anjwięcej czasu. A jak wychodzi znią Kamil (mój braciszek) to się ciągle oglada czy ja idę z tyłu. A jak nie ide to się wraca do mnei do domu...... taki zły nawyk :D Po prostu nie moge ię jej pokazywać jak ktos inny z nią wychodzi, wtedy idzie grzecznie Quote
Rickson Posted January 15, 2006 Posted January 15, 2006 Kori napisał(a):o matko ale z ciebie pesymista raczej realista...Szkolenie samodzielne wcale nie oznacza,że możesz zrezygnować z pomocy fachowca-po prostu sama możesz sobie nie dać rady bo masz za małe wiadomości!Dla mnie takie połączenie:psa bardzo silnego z dzieckiem bez niezbędnej wiedzy to coś niezbyt odpowiedzialnego...No ale mimo wszystko życzę powodzenia.Pozdrawiam Quote
Marmasza Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Kori napisał(a):dzięki a chce ja nauczyć komendy zostań. Każę jej siadać i siada więc nagradzam i mówię zostań z gestem i odchodzę, ma podejść dopiero jak ja zawołam czy w dowolnej chwili? Chcę osiągnać efekt żeby została na miejscu, aż ją zawołam albo sama podejdę (np kiedy ide do sklepu, żeby się nie wyrywała i nie piszczała). Teraz wytrzymuje 3 sekundy i przychodzi do mnie. Aha czasami wytrzyma dłużej, ale podchodzi kiedy jej nie zawołam, wystarczy, ze kucnę (bo kiedyś zawsze ja wołałam po komendzie zostań kucając.) wystarczy ze zegnękolana a psina przybiega, mimo, ż ekazałam jej zostać. Jak się zachować? nagrodzić czy odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać i powtórzyć czynnosć? Jak się zachować? Odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać, kazać usiąść i nagrodzić. A następnym razem dać suni szansę - nie czekaj aż wstanie i przyjdzie - skróć czas i nagrodź ją "na siedząco". Z drugiej strony popracuj nad "siadem" - niech ta komenda oznacza dla suni: "siedź aż Cię zwolnię" (tzn. po "siad" sunia powinna siedzieć do momentu gdy wydasz jej nowe polecenie). I powoli zwiększaj czas "siadu". Ja stosuję taką metodę - jak pies wysiedzi jakiś czas, to w następnej próbie zwiększam ten czas o połowę, ale jak nie wysiedzi, to następnym razem zmniejszam czas o połowę (zaokrąglam "w górę"). Np. jeśli pies wstanie po 3 sekundach, to następnym razem oczekuję, że wysiedzi 1 sekundę (czyli nagradzam sam siad). Po czym oczekuję, że pies wysiedzi 2 sekundy. I tak dalej: 1, 2, 3, 5, 8, 12, 18 itd. Ale jeśli np. pies nie wysiedzi 12 (a wysiedział 8, to dalej mam 6 (połowa z 12), 9, 14, 21 itd. I na koniec - jeśli ćwiczysz czas, to ćwicz tylko czas. Stań 2 kroki od psa i nic nie rób. Poźniej możesz np. chodzić ale czas jest stały! Trenujesz jedną rzecz na raz: albo wydłużasz czas albo "rozproszenia" (tzn. chodzisz, siadasz, itp) - ale nie wszystko na raz. I nagradzaj psa tak często jak tylko możesz! Nagrodą może być nie tylko jedzenia - możesz również bawić się z sunią. Nawet zabawa z innym psem może być nagrodą - każesz suni usiąść i po np. 5 sekundach "siedzenia" puszczasz ją i pozwalasz się bawić z innym psem. Quote
Kori Posted January 21, 2006 Author Posted January 21, 2006 Marmasza napisał(a):Jak się zachować? Odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać, kazać usiąść i nagrodzić. A następnym razem dać suni szansę - nie czekaj aż wstanie i przyjdzie - skróć czas i nagrodź ją "na siedząco". Z drugiej strony popracuj nad "siadem" - niech ta komenda oznacza dla suni: "siedź aż Cię zwolnię" (tzn. po "siad" sunia powinna siedzieć do momentu gdy wydasz jej nowe polecenie). I powoli zwiększaj czas "siadu". Ja stosuję taką metodę - jak pies wysiedzi jakiś czas, to w następnej próbie zwiększam ten czas o połowę, ale jak nie wysiedzi, to następnym razem zmniejszam czas o połowę (zaokrąglam "w górę"). Np. jeśli pies wstanie po 3 sekundach, to następnym razem oczekuję, że wysiedzi 1 sekundę (czyli nagradzam sam siad). Po czym oczekuję, że pies wysiedzi 2 sekundy. I tak dalej: 1, 2, 3, 5, 8, 12, 18 itd. Ale jeśli np. pies nie wysiedzi 12 (a wysiedział 8, to dalej mam 6 (połowa z 12), 9, 14, 21 itd. I na koniec - jeśli ćwiczysz czas, to ćwicz tylko czas. Stań 2 kroki od psa i nic nie rób. Poźniej możesz np. chodzić ale czas jest stały! Trenujesz jedną rzecz na raz: albo wydłużasz czas albo "rozproszenia" (tzn. chodzisz, siadasz, itp) - ale nie wszystko na raz. I nagradzaj psa tak często jak tylko możesz! Nagrodą może być nie tylko jedzenia - możesz również bawić się z sunią. Nawet zabawa z innym psem może być nagrodą - każesz suni usiąść i po np. 5 sekundach "siedzenia" puszczasz ją i pozwalasz się bawić z innym psem. Marmasza, to dobry pomysł, ale mam ją trenowac majac w rece smycz, stoper do mierzenia czasu, rekawiczki i jeszcze smakołyki - interesująca perspektywa......... :D Spróbujęale ona ciagle siedzi tyle samo..... 2 sekundy... jak to wydłuzyć ? aha i jak nauczyc psa komendy leżeć? bo na początku mówiąc siad podnosiłam smycz i naciskałam lekko na takie mijsce w kręgosłupie blisko tylnych łapek, ż eautomatycznie siadała. A potem ja mówiłam siad, a brat tam naciskał aż w koncu sama się kapnęła. A jaki jest bodziec zastepczy do lezenia? I Wiecie co? Mój piesek reaguje na imię! Ej, no nie wszedzie ale jest coraz lepiej. Na podwórku zawsze, na ulicy mniej, a nad rzeką gdzie interesuje się czym innym to jeszcze nie ma mowy o słuchaniu mnie....a le, ale :D W kieszeni kurtki nosze rodzynki. nie macie pojęcia jak jej smakują ;) Quote
betty_labrador Posted January 21, 2006 Posted January 21, 2006 Kori napisał(a):Marmasza, to dobry pomysł, ale mam ją trenowac majac w rece smycz, stoper do mierzenia czasu, rekawiczki i jeszcze smakołyki - interesująca perspektywa......... :D Spróbujęale ona ciagle siedzi tyle samo..... 2 sekundy... jak to wydłuzyć ? aha i jak nauczyc psa komendy leżeć? bo na początku mówiąc siad podnosiłam smycz i naciskałam lekko na takie mijsce w kręgosłupie blisko tylnych łapek, ż eautomatycznie siadała. A potem ja mówiłam siad, a brat tam naciskał aż w koncu sama się kapnęła. A jaki jest bodziec zastepczy do lezenia? I Wiecie co? Mój piesek reaguje na imię! Ej, no nie wszedzie ale jest coraz lepiej. Na podwórku zawsze, na ulicy mniej, a nad rzeką gdzie interesuje się czym innym to jeszcze nie ma mowy o słuchaniu mnie....a le, ale :D W kieszeni kurtki nosze rodzynki. nie macie pojęcia jak jej smakują ;) Kori jesli masz nadal watpliwosci jak przedluzyc zostawanie, to zapewne malo uwaznie przeczytalas cos napisal Marmasza. A on dal Ci bardzo dobra rade. To prawda ze jest teraz nie do wytrzymania na zewnatrz, ale nic nie stoi na przeszkodzie bys zaczela porzadnie cwiczyc zostawanie w domu... prawda? :) takim wlasnie sposobem jak masz juz opisane. Bo w jaki iinyy sposob chcesz ja nauczyc tego zostawania? probuj sila, ale watpie ze sie uda. Co do komendy lezec, nie ucz jej przez naciskanie, to malo efektywne, pies sie szybko zniecheci, i bedzie sie kladl powoli. Najlepiej nauczyc tego przez naprowadzenie smakolykiem, i pozniej dodanie komendy. Ty tez nie chcialabys by ktos zmuszal Cie do czegos sila. Siad tak samo, mozna bylo zrobic przez naprowadzanie, to bez sensu zmuszac psa fizycznie zeby cos wykonal... nie sadzisz? po zastanowieniu sie? Quote
betty_labrador Posted January 21, 2006 Posted January 21, 2006 Kori napisał(a):Marmasza, to dobry pomysł, ale mam ją trenowac majac w rece smycz, stoper do mierzenia czasu, rekawiczki i jeszcze smakołyki - interesująca perspektywa......... a po co Ci STOPER? :roll: te sekundy mozna odliczac w mysli, wypowiadajac slowa(w mysli) np. jeden piesek, drugi piesek, itd. I to bedzie Twoje odliczanie czasu. Pies przeciez nie ma poczucia, odliczania sekund. Dla niego bedzie wazny czas troche krotszy, troche dluzszy. Smycz mozesz przypiac sobie do paska. Lub jesli bedziesz pozniej cwiczyc na dluzsze odleglosci zostan niz dlugosc smyczy, to przyczep psa do dlugiej linki, ktora bedzie lezec swobodnie na ziemi, i problem z glowy. Smycz do szkolenia psa nie ejst absolutnie potrzebna, ona jest po to by w razie potrzeby zapiac psa, by nie uciekl, np. przy ulicy. Quote
Marmasza Posted January 22, 2006 Posted January 22, 2006 Kori napisał(a):Marmasza, to dobry pomysł, ale mam ją trenowac majac w rece smycz, stoper do mierzenia czasu, rekawiczki i jeszcze smakołyki - interesująca perspektywa......... :D Ależ masz pomysły. Widzisz ja z natury jestem leniwy i szkolę psa (uczę nowych zachowań) w miarę możliwości w domu. Przygotuj sobie smakołyki, usiądź wygodnie w fotelu i zacznij szkolenie. Jeśli chodzi o siad - zawołaj sunię, pokaż jej smakołyk i jak się zainteresuje przesuń rękę nad jej głowę (tak aby musiał podnieść pyszczek patrząc na Twoją dłoń) - na pewno usiądzie. Wtedy dajesz jej smakołyk (ale drugą ręką - nie ten, który trzymasz w dłoni) tak aby musiała wstać. I znowu - ręka ze smakołykiem nad głowę psa - siad i smakołyk z drugiej ręki. Po kilku ćwiczeniach sunia będzie siadać na widok wyciągniętej ręki. Wtedy ćwiczysz znowu tak samo. A przedłużanie - jak siedzi, to przetrzymaj ją chwilę i rzuć smakołyk (tak aby musiała wstać). I coraz dłużej ją trzymaj w siadzie - ale Ty też sobie wygodnie siedź. Natomiast jeśli chodzi waruj - jak pies siedzi, to ręka ze smakołykim nisko, tuż przed jej przednimi łapami. Każdy pies chcąc powąchać smakołyk opuszczając głowę się położy. Wtedy tak samo jak poprzednio - smakołyk z drugiej ręki... Quote
souris Posted January 25, 2006 Posted January 25, 2006 Marmasza i pięknie sobie wychowujemy psa łapówkarza, który dopóki smakołyka nie zobaczy dopóty nie wykona komendy. Nalezy podkreślić że dawanie smakołyka nad psa żeby usiadł może mieć miejsce najwyżej kilka razy !!! Potem na samą rękę, nie pachnącą niczym. Quote
Marmasza Posted January 25, 2006 Posted January 25, 2006 souris napisał(a):Marmasza i pięknie sobie wychowujemy psa łapówkarza, który dopóki smakołyka nie zobaczy dopóty nie wykona komendy. Nalezy podkreślić że dawanie smakołyka nad psa żeby usiadł może mieć miejsce najwyżej kilka razy !!! Potem na samą rękę, nie pachnącą niczym. A czy ja napisałem coś innego ? Dodam, że najlepsze efekty uzyskuje się stosując tzw. "zmienny schemat nagradzania" czyli: co jakiś czas nie dajemy psu nic a co jakiś (rzadziej) coś ekstra. Z czasem wystarczy pochwalić psa i od czasu do czasu nagrodzić (coby nie zapomniał). Zachowanie (nawet te najlepiej wyćwiczone) jeśli jest nie nagradzane z czasem zanika - oczywiście chodzi mi o zachowanie "na komendę". Aha i na koniec - ja komendę wprowadzam późno, jak już mam ładnie wyćwiczone zachowanie (np. prosty ładny siad przede mną). Chodzi o to, że dopóki nie wprowadzę komendy łatwiej jest coś poprawić czy zmodyfikować a ponadto pies w "fazie nauki" popełnia błędy (a i odmawia wykonania polecenia) - wtedy "nie psuję" komendy. Quote
Marmasza Posted January 25, 2006 Posted January 25, 2006 Souris - zauważ jeszcze jeden fakt - ja nie daję psu tego smakołyka, którego używam do naprowadzania - ten jest dla psa nieosiągalny! Więc ja ma się nauczyć "łapówkarstwa"? Poza tym zamiast smakołyka mogę wyciągnąć z kieszeni piłkę i rzucić psu (co też często robię), piłka na sznurku służy do zabawy "w ciąganie" - im bardziej jest się pod tym względem nieprzewidywalnym dla psa tym lepiej. Pies nie wie co go spotka, ważnym jest natomiast przewidywanie "oczekiwań" psa (kiedy chce jeść a kiedy bawić) - zdarzyło mi się, że moja suka w ciepły słoneczny dzień pracowała za możliwość poleżenia przez kilka minut w cieniu! Quote
Kori Posted February 7, 2006 Author Posted February 7, 2006 Mój psiak nie wchodzi do domu :shake: Przedstwiam nasz efekty i postepy Siad - potrafi Leżeć / Połóź się - hmmm też Łapa - zawsze i wszedzie Zostań - częściej niż rzadziej Imię - no normalnie to mnie wykańcza. Oto dzisiejsza sytuacja. Odprowadzam kolezanke na drugi koniec mista (czesto mnie wykorzystuja, bo wiedza, ż emój piesek musi sie ruszać) i sie rozstajemy, idziemy w przeciwne strony. Kori jest na lince i zamiast iść za mna lezie za moja kolezanką, nawet sie na mnie nie patrzy. Więc ja wołam: Kori.... ze mną idziesz, nie z Martynką. I piesek podszedł do mnie dwa kroki i stanął patrzy na Martynę i co ? zawołałam jeszcze raz a ona stoi. Zawołała ja Martyna piesek ogonek do góry i liże ja po rękach. MYŚLAŁAM, ŻE JĄ UDUSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Woli MArtyne ode mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! W końcu wziełam ja na chama i idziemy do domu sie do niej nie odzywałam oprócz komend nie wolno, kiedy się ciagnęła, albo próbowała zjeść śmieci z ulicy (zresztą i tak mnie nie słucha i musze jej to z pyska wyjmować). PIES ALBO KOCHA WŁAŚCICIELA ALBO BOI SIE GO. a MOJA MNIE OLEWA BO BAĆ IĘ MNIE NIE BOI A KOCHA MOJĄ KOLEZANKE (czesto ją widuje, bo mieszkamy niedaleko) PRZEŻYWAM ZAŁAMANIE NERWOWE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :placz: Quote
PATIszon Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Kori napisał(a):Woli MArtyne ode mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! W końcu wziełam ja na chama i idziemy do domu sie do niej nie odzywałam oprócz komend nie wolno, kiedy się ciagnęła, albo próbowała zjeść śmieci z ulicy (zresztą i tak mnie nie słucha i musze jej to z pyska wyjmować). No i pies mial racje, ze wolal Martyne ;) Ona nie ciagnela, nie mowila "nie wolno" i nie grzebala w pysku. Jest fajniejsza....:cool3: Quote
Wind Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 PATIszon napisał(a):No i pies mial racje, ze wolal Martyne ;) Ona nie ciagnela, nie mowila "nie wolno" i nie grzebala w pysku. Jest fajniejsza....:cool3: Ja tez wole Martyne :cool3: Quote
PATIszon Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Wind napisał(a):Ja tez wole Martyne :cool3: Oj uwazaj, zeby Ci Marek linki nie zapial!:evil_lol: Quote
Wind Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 PATIszon napisał(a):Oj uwazaj, zeby Ci Marek linki nie zapial!:evil_lol: A to nie wiesz, ze on mnie juz na pradzie prowadza :lol: :lol: :lol: Quote
PATIszon Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Wind napisał(a):A to nie wiesz, ze on mnie juz na pradzie prowadza :lol: :lol: :lol: Cichaj kobieto, bo jeszcze Leon to przeczyta i co bedzie.....?:crazyeye: Quote
Marmasza Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Kori napisał(a):Więc ja wołam: Kori.... ze mną idziesz, nie z Martynką. I piesek podszedł do mnie dwa kroki i stanął patrzy na Martynę i co ? zawołałam jeszcze raz a ona stoi. Zawołała ja Martyna piesek ogonek do góry i liże ja po rękach. Zamiast wołać w ten sposób, to ukucnij, rozłóż ramiona i zawołaj sunię wesoło do siebie - zrób coś co ją zaciekawi, zaproponuj zabawę. Pies wybiera to co mu się "tu i teraz" bardziej opłaca. To jest jego dewiza życiowa i nic na to nie poradzisz. A kalkuluje na podstawie doświadczenia i aktualnej sytuacji. Ale pamiętaj: człowiek robi to co przyniesie mu korzyść a pies to co przyniosło mu korzyść (kiedyś w przeszłości)... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.