Kori Posted December 23, 2005 Posted December 23, 2005 Mam na mysli was....... Mam serie pytań: 1. Jak się szkoli się husky? (moja jest inteligentna tylko ma swój charakter i światopogląd) 2. We wszystkich książkach jest napisane o przywoływaniu psów: Spusć ze smyczy, zawołaj, jak podejdzie daj nagrode..... Ale ja jak ja spuszczę to raczej nie przyjdzie :/ A złapać jej nie złapie, bo jest dużo szybsza :D 3. Ona nie reaguje na imie. Więc co z tym zrobić? 4. Kocha mnie tylko jak mam coś do jedzenia, albo kiedy mnie nie widziała jakiś czas. 5. Totalnie mnie olewa...... i nie szanuje. Czy to ma jakiś związek z tym ze mam 13 lat? :D Prosze o odpowiedź. I nie patrzeć na mój wiek...... Mój braciszek jest jeszcze młodszy, a mama i tatuś nie amja czasu na szkolenie pieska..... Wiec ja sie tego podjęłam :D Quote
Bogna Posted December 23, 2005 Posted December 23, 2005 Jeśli chodzi o przywoływanie.Kup długą smycz i przy jej pomocy ucz twoją sunie przywołania.Musisz to jednak tak rozegrać aby ona nie wiedziała, że jest na smyczy.Staraj się jej nie wołać jak robi coś ciekawego bo wtedy nie przybiegnie i będziesz tylko utrwalać to zachownie.Niewołaj jej też gdy chcesz jej zrobic coś niemiłego.Staraj sie być interesująca dla niej miej zawsze przy sobie jej ulubioną zabawke i baw się z nią gdy przybiegnie do ciebie.Nauke przywołania najlepiej zacznij od nudnego miejsca i tam często ją przywołuj zeby zaczła przybiegac do Ciebie odruchowo.Stopniowe jednak zwiększaj poziom trudności.Pamietaj jednak żeby jej nie zanudzić. Jeśli chodzi o imię.Wymawiaj je gdy chcesz jej zrobić coś przyjemnego(np;nakarmić), przed komendami i gdy ją głaszczesz.Olewanie i kochanie cię tylko gdy masz przy sobie jedzenie może być związane z tym, że ona Cię zdominowała.Wiek nie gra większej różnicy chodzi o to czy ktoś ma zdolności przywódcze i silną osobowość. Quote
coztego Posted December 23, 2005 Posted December 23, 2005 Jeśli potrzebujesz fachowców od haszczaków to zajrzyj do działu Psy zaprzęgowe, tam odpowiedzą Ci na wszystkie pytania. To nie są zwykłe psy, potrzebują odpowiedniego podejścia. Zastanawia mnie tylko skąd taki wybór rasy? Biegasz z nim w zaprzęgach albo przy rowerze? Marzy Ci się psi sport? Quote
Anulka Posted December 23, 2005 Posted December 23, 2005 1. Jak się szkoli się husky? (moja jest inteligentna tylko ma swój charakter i światopogląd) Kori wybrałaś rasę która generalnie nie była stworzona do wypełniania woli człowieka. W tej rasie postawiono na upór i niezależność a nie na na współpracę jak np. u psów pasterskich. Haszczaki szkoli się trudno właśnie ze względu na ich niezależny charakter ale oczywiście jak najbardziej da się je wyszkolić tak żeby nie stwarzały większych problemów. Trzeba tylko w to wlożyć wiele pracy i ciągle wymyślać jak tu zainteresować psa sobą. Największą trudność sprawiają ucieczki, które wpisane są w specyfikę rasy i trudno jest wymagać od husky żeby nie organizował sobie eskapad na własną łapę. 2. We wszystkich książkach jest napisane o przywoływaniu psów: Spusć ze smyczy, zawołaj, jak podejdzie daj nagrode..... Ale ja jak ja spuszczę to raczej nie przyjdzie :/ A złapać jej nie złapie, bo jest dużo szybsza Jeśli pies nie przychodzi na wołanie to jaki sens ma spuszczanie go ze smyczy? Żaden. Tak jak radzi Bogna przypnij psu długą linkę i ćwicz przywoływanie. Jeśli nie zareaguje na komendę szarpnij smycz (nie ciągnij) i zawołaj psa. Jak do ciebie wróci to daj mu smakola. Najważniejszą częścią szkolenia jest dobór odpowiedniej dla psa formy motywacji bo bez tego ani rusz. Może to być piłka, szarpacz, smakol, kawałek skóry ale musi to być coś na punkcie czego pies dostaje świra i będzie chciał za to pracować z tobą. 3. Ona nie reaguje na imie. Więc co z tym zrobić? A czy przypadkiem go nie nadużywasz? Jeśli ciągle powtarzasz jej imię gdy ją wołasz to nic dziwnego że olewa imię. Imienia używaj wtedy gdy coś chcesz od psa i żeby to coś przykuwało jego uwagę do ciebie. Jeśli suka lubi np. parówki to dawaj jej po kawałku za każdym razem gdy zareaguje na imię. Fajnym trikiem jest wypluwanie psu parówek żeby ten patrzył się na ciebie a nie koncentrował się na szukaniu smakola. 4. Kocha mnie tylko jak mam coś do jedzenia, albo kiedy mnie nie widziała jakiś czas. Psy są oportunistami i nie robią niczego za darmo więc jeśli widzą potencjalne źródło jedzenia to normalne że chcą się przypodobać. Tylko dla nielicznych ras sama praca z człowiekiem jest nagrodą. Ludzie do pracy też z reguły nie chodzą dla samej idei tylko min. żeby zarobić pieniądze. Trzeba się z tym pogodzić że pies wykonuje polecenia za coś. 5. Totalnie mnie olewa...... i nie szanuje. Czy to ma jakiś związek z tym ze mam 13 lat? Olewa cię dlatego że nie jesteś dla niej atrakcyjna i nie widzi powodu żeby zwracać na ciebie uwagę. Może się to brać też stąd że nie masz u niej autorytetu. A jeśli cię olewa to olewaj też ją. Zajmuj się nią wtedy kiedy chcesz z nią poćwiczyć jakieś polecenia i niech nauczy się że twoje zainteresowanie nią jest towarem luksusowym. Takie sesje treningowe powinny być krótkie i sprobuj kończyć je wtedy kiedy pies jest jeszcze podekscytowany i zainteresowany ćwiczeniem. Wtedy może nabierze większej ochoty na ich wykonywanie. a mama i tatuś nie amja czasu na szkolenie pieska..... Wiec ja sie tego podjęłam Uwielbiam takich ludzi co kupują psa bo jest ładny, modny, bo kolega ma, nie znając w ogóle specyfiki rasy i nie zdając sobie sprawy z ewentualnych problemów.:niewiem: I do tego nie chce im się zwierzaka szkolić.:watpliwy: Duży plus dla ciebie że chcesz coś z tym zrobić :bigok: Quote
Guest Mrzewinska Posted December 24, 2005 Posted December 24, 2005 Kori, nie wiem, jakie ksiazki czytalas, ale naprawde nie we wszystkich pisza takie nonsensy - spusc ze smyczy, przywolaj... Dopoki pies nie skojarzy hasla przywolania z nagroda lub przymusem - wybor metody zalezy od szkolacego - nie zareaguje. Nagroda dla psa moze byc tez bliskosc przewodnika, poczucie bezpieczenstwa przy nim, zapowiedz zabawy, wspolnej pracy - ale na husky to slabo dziala... Moze, skoro rodzice nie chca szkolic, wyloza Ci kase bodaj na dwa-trzy indwywidualne spotkania z trenerem. Husky jak slusznie pisze Anulka- nie byl tworzony do scislej wspolpracy z czlowiekiem, mial byc silny i wytrwale biec w zaprzegu, podporzadkowujac sie na lince temu, kto prowadzi zaprzeg, i dosc. Dlaego szkolenie jest trudne i pamietaj, ze nawet dobrze podszkolony haszczak, jesli odejdzie od Ciebie na pewien dystans - "traci sluch"... Na pewno piescilas i nagradzalas szczeniaka za nic -za to ze jest sliczny. W ten sposob nagrody Twoje tez stracily wartosc. Zero czulosci za nic, zero nagrod za nic, koniecznie kilka lekcji pod okiem trenera, dluga codzienna praca wlasna, bieganie z psem na lince. I nie oczekuj cudow - ale na pewno bedzie troche lepiej. Pamietaj, ze pies nie rozumie Twoich slow, posluszenstwo w naszym pojeciu to abstracja dla psa. Zofia Quote
Anulka Posted December 24, 2005 Posted December 24, 2005 Na pewno piescilas i nagradzalas szczeniaka za nic -za to ze jest sliczny. W ten sposob nagrody Twoje tez stracily wartosc. Zero czulosci za nic, zero nagrod za nic, Dokładnie. Przy psach które nie wykazują chęci współpracy taka metoda najczęściej zdaje egzamin. Choć stosowanie jej może okazać się trudne dla właściciela który przecież bardzo kocha swojego pieseczka:puppydog: :diabloti: Przydałoby się też zastanowić jak pies wychodził do tej pory na spacer. Moim zdaniem wyprowadzanie psa od szczenięcia na smyczach typu Flexi powoduje że pies traci kontakt z właścicielem i uczy się że można sobie łazić gdzie się chce. I potem trzeba to odkręcać. Quote
Kori Posted December 25, 2005 Author Posted December 25, 2005 Dziękuję wam :* Bogna eeee wiesz, dla mojego pieska to nawet trawa jest interesująca :D Hej Anulka (tez mam na imię Ania, Kori to imie psicy mojej) biegam z pieskiem, biegam :Dog_run: znam ludzi, którzy maja huskiego w bloku i jeszcze jak powiedziałm co o tym myślę to mi opowiedziała taka jedna dziewczynya: Ale to jest taka odmiana, która nie musi biegać...... mówie, ze nie ma takiej i zaczęłam przewalć oczami. A ona na to: to przynajmniej nie tyle co inne.... akurat. Ten pies oczami sika, raz dziennie go wyprowadzają ( a co tu mówić o bieganiu). Wybrałam huskiego bo zawsze kochałam tę psinkę. Na początku leciałam na niebieksie oczy ale mi przeszło (Kori ma brązowe, ale z a to ma maske czarną) Po drugie wiedziałm, ze przy takiej psince nieźle schudnę i będe miała zdrowszy tryb zycia, bo te "spacery" to mają po kilka kilosów dziennie. Kori to spełnienie moich amrzeń (tylko jeszcze ją wytresuję :/) Niom troche błędów narobiłam przy wychowywaniu psiaka, ale to naprawię (chodzi os makołyki i głaskanie po brzuszku :D) DZIĘKUJĘ :* Quote
twa1001 Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Mrzewinska napisał(a):Moze, skoro rodzice nie chca szkolic, wyloza Ci kase bodaj na dwa-trzy indwywidualne spotkania z trenerem. Zofia Pani Zofio znowu będę troszkę wredny. Czego jest pani wstanie nauczyć przewodnika wciągu 2-3 godzin ???? że psa da się w tym czasie [podszkolić zgoda , ale co z właścicielem ??? jak dla mnie pełny kurs daje podstawy sukcesu zwłaszcza jeśli ktoś jest kompletnie zielony , a tym bardziej przy takiej rasie pozdrawiam Quote
Guest Mrzewinska Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Alez ja bardzo cenie sobie wszelkie "wredne" wypowiedzi, sa szalenie inspirujace. W ciagu dwoch-trzech spotkan z trenerem, mozna srednio inteligentnego przewodnika przekonac, ze pies nie rozumie ludzkich slow, ze kieruje sie wylacznie dobrze pomyslanym interesem wlasnym. To juz wiele. Mozna pokazac, jakie cwiczenia MUSZA byc powtarzane codziennie do konca zycia psa. Mozna pokazac, jak spowodowac, by pies prawidlowo reagowal na haslo i koncentrowal sie bodaj na kilka sekund na przewodniku. Mozna pokazac, jaka zabawa z psem daje wlasnie bodaj te chwilowa koncentracje. A co dalej - to juz zalezy od przewodnika. Na ogol po tych dwoch-trzech spotkaniach ktos, komu na pracy z psem zalezy bierze sie solidnie do roboty - a ten, komu nie zalezy, widzac, ze nie ma cudow, ze musi byc praca - rezygnuje z czegokolwiek. I trener nie traci czasu na kursanta, ktorego i tak nie zdola niczego nauczyc. Zofia Quote
twa1001 Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Mrzewinska napisał(a): W ciagu dwoch-trzech spotkan z trenerem, mozna srednio inteligentnego przewodnika przekonac, ze pies nie rozumie ludzkich slow, ze kieruje sie wylacznie dobrze pomyslanym interesem wlasnym. To juz wiele. Mozna pokazac, jakie cwiczenia MUSZA byc powtarzane codziennie do konca zycia psa. Zofia i znowu normalnie się nie zgadzam :D. Z opowiadań wiem że zanim średnio inteligentny gamoń połapie się że jest gamoniem mija 5-6 godzin, zanim przeczyta instrukcję obsługi psa mija następnych kilka godzin. Zanim nauczy się ją stosować mija bardzo wiele czasu. Ponadto nie zgadam się z opinią że z psem trzeba ćwiczyć! Ćwiczyć musi właściciel a od psa należy po prostu wymagać. Najlepiej uczyć psa takich rzeczy które są nam niezbędne w codziennym życiu i z których na co dzień będziemy korzystać. Czyli mówiąc inaczej jeśli nauczyliśmy naszego psa chodzić na smyczy na równaj to po prostu stosujemy to w każdej sytuacji i w każdym miejscu a nie idziemy na plac żeby poćwiczyć. Co do metod szkoleniowych jest ich bardzo wiele i każda ma swoje + i - chociaż osobiście szlak by mnie trafił jak miałbym czekać z klikaniem aż pies raczy usiąść :) . zamiast w kilka godzin wolę to zrobić w kilka minut pokazując czego od niego oczekuję. Powtórzę to góra 2-3 razy i koniec już nie ćwiczę już nie uczę tylko wymagam. Jeśli uczę psa chodzić na smyczy to też nie ciągnę tego tygodniami tylko robię to w kilka minut i mam to z głowy , nie męczę się ani ja ani pies . Wprowadzam stałe zasady odgórnie ustalone bez żadnych kombinacji i udziwnień. Więc po raz kolejny spytam co dadzą 2-3 godziny laikowi ??? zobaczy jak inni prowadzą psy a gdzie cały ciąg przyczynowo skutkowy z uwzględnieniem właściwości psycho-fizycznych danego właściciela ??? gdzie jest czas na ustawienie stosunków domowych??? takie szkolenie na którym zajmują się tylko szkoleniem psa jest o kant kuli rozbić bo to szkoda czasu. Pełny zakres posiadania psa tak na 24 godziny na dobę i wzmożona praca nad sobą to ok ale praca nad psem jak dla mnie jest zbędna. Dlatego twierdzę że na te 2-3 godzin szkoda kasy , albo wszystko albo nic. A czy pomyślała Pani Łaskawie o huśtawce po szkoleniowej i jej objawach oraz skutkach ?? jeśli szkolenie się zaczyna to siłą rzeczy trzeba je skończyć w pełnym zakresie pamiętając o pełnym przestrzeganiu zasad ciągłości wymagań. Pozdrawiam Quote
I-w-o-n-a Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 twa1001 - zaintrygował mnie twój post. Nie sądze aby pies po 2,3 powtórkach wykonywał komende w każdych warunkach. Nie jest to możliwe niestety, psy nie generalizują aż tak dobrze. To że pies wykona komende w domu nie oznacza że wykona ją przy dużych rozproszeniach. Według mnie jest to nie fair w stosunku do psa - wymagasz zanim go czegoś nauczysz. Poza tym - szkolenie psa trwa całe życie. Nie ma znaczenia czy człowiek spotka się z trenerem 3 razy czy 30 jeśli i tak poza tym nic nie bedzie robił. Ja czasami spotykam się ze znajomymi i spotykamy się własnie 2,3 razy po kilka godzin. Dostają kserówki, plan treningu. 80% radzi sobie całkiem fajnie BO CHCĄ Z TYM PSEM ĆWICZYĆ. Pozostałe 20% woli leżeć na kanapie przed telewizorem i uzalaż się nad sobą ;) Znam MASE psów po ukończonych kursach, których właściciele wyszli z założenia że pies zawsze będzie pamiętał wyuczone komendy. Quote
Guest Mrzewinska Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 [quote name='twa1001']i znowu normalnie się nie zgadzam :D. Z opowiadań wiem że zanim średnio inteligentny gamoń połapie się że jest gamoniem mija 5-6 godzin, zanim przeczyta instrukcję obsługi psa mija następnych kilka godzin.> No coz, ja nie traktuje kursantow jako gamoniow. To dosc istostna roznica. Szkolenie znam nie tylko z opowiadan. Raczej z praktyki. <Więc po raz kolejny spytam co dadzą 2-3 godziny laikowi ??? zobaczy jak inni prowadzą psy a gdzie cały ciąg przyczynowo skutkowy z uwzględnieniem właściwości psycho-fizycznych danego właściciela ??? gdzie jest czas na ustawienie stosunków domowych??? takie szkolenie na którym zajmują się tylko szkoleniem psa jest o kant kuli rozbić bo to szkoda czasu.> Obawiam sie, ze przeczytales malo uwaznie to co napisalam. Na zajeciach z trenerem nie patrzy sie jak inni prowadza psy -trener poswieca czas kursantowi indywidualnie. Uczy czlowieka prowadzic psa. Albo czlowiek zacznie sie tym interesowac, albo nie. Jesli ktos sam nie zacznie sie tym interesowac, zaden kurs mu nie pomoze. Ja pozostaje przy swoich metodach. Kazdy moze proponowac inne. A co do klikera - samego urzadzenia klikajacego uzywam bardzo rzadko, traktuje jako doskonale celowe narzedzie trenra, nie jako wyznanie wiary. A co do traktowania kursantow per "gamon" - mysle, ze tylko bardzo kiepski nauczyciel ma takie podejscie do swoich uczniow, i nigdy nie powinien byc nauczycielem. Zofia Quote
Berek Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 "Powtórzę to góra 2-3 razy i koniec już nie ćwiczę już nie uczę tylko wymagam." Przypominają mi siębardzo mądre słowa Eda Frawleya: najgorsze ustrojstwo poczas szkolenia - kiedy wlaściciel sądzi że pies "już rozumie o co chodzi" i zaczyna WYMAGAĆ - za szybko, za wcześnie... :roll: Quote
I-w-o-n-a Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Bardzo fajna historyjka skopiowana ze strony klikera GENERALIZOWANIE Czy potrafisz stanac i mowic, spytal jeden przyjaciel drugiego? Oczywiscie, ze potrafie! Czy potrafisz stanac i mowic przed swoja rodzina? Co za smieszne pytanie... Czy potrafisz stanac i mowic przed swoimi przyjaciolmi? Tak, nie robi mnie to nerwowym. Czy potrafisz stanac i wyglosic mowe przed rodzina i przyjaciolmi... np na weselu? Moze moglbym, ale bylbym troche zdenerwowany. Czy potrafisz stanac i mowic przed grupa obcych ludzi? Nigdy tego nie robilem, nie wiem, prawdopodobnie bylbym bardzo zdenerwowany. Czy potrafisz stanac przed tlumem ludzi i wyglosic mowe? Nigdy! To zapytam jeszcze raz... Czy potrafisz stanac i mowic? Teraz zadajmy inne pytanie. Czy Twoj pies potrafi siadac? Tak, nauczylem go, jest w tym bardzo dobry. Czy Twoj pies potrafi usiasc gdy odwrocisz sie tylem, bez zadnych sygnalow cialem? Czy Twoj pies potrafi usiasc na mokrej trawie, na dlugiej trawie, na betonie, tam gdzie inne psy nasiusialy? Czy Twoj pies potrafi usiasc gdy dziecko przechodzi obok? Czy Twoj pies potrafi usiasc gdy inny pies przechodzi obok? Czy Twoj pies potrafi usiasc gdy inny pies biegnie obok? Czy Twoj pies potrafi usiasc przy glosnych halasach, samochodach, pociagu? Czy Twoj pies potrafi usiasc jak obok przechodzi osoba z pachnaca kielbasa w rece? Lista tych pytan ciagnie sie w nieskonczonosc. Moral tej historyjki jest taki... Nastepnym razem jak powiesz... ale moj pies to umie... zastanow sie jeszcze raz. Quote
Marmasza Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 twa1001 napisał(a):i znowu normalnie się nie zgadzam :D. Z opowiadań wiem że zanim średnio inteligentny gamoń połapie się że jest gamoniem mija 5-6 godzin, zanim przeczyta instrukcję obsługi psa mija następnych kilka godzin. Zanim nauczy się ją stosować mija bardzo wiele czasu. Ponadto nie zgadam się z opinią że z psem trzeba ćwiczyć! Ćwiczyć musi właściciel a od psa należy po prostu wymagać. Pozwolę sobie na kilka "oczywistych prawd": Instruktor pracuje z ludźmi (przewodnikami/właścicielami psa) a nie z ich psami. Średnio inteligentnej osobie podstawowe zasady szkolenia psa (związek pomiędzy zachowaniem a wzmocnieniem) można wytłumaczyć w dwadzieścia minut. Przez następne kilka godzin można poopowiadać o metodach nauczania podstawowych "zachowań" i je zademonstrować! I ostatnia prawda - pies cały czas się uczy! Uczy się jakie konsekwencje mają jego zachowania i w ich następstwie (konsekwencji) modyfikuje te zachowania. I na tym polega proces uczenia się. Moim zdaniem husky uczy się tak samo jak każdy pies: nagrodzone zachowanie będzie powtarzane. Jeśli pies nie powtarza zachowania, to znaczy, że nie został nagrodzony! Quote
twa1001 Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 twa1001 napisał(a): Ponadto nie zgadam się z opinią że z psem trzeba ćwiczyć! Ćwiczyć musi właściciel a od psa należy po prostu wymagać. Najlepiej uczyć psa takich rzeczy które są nam niezbędne w codziennym życiu i z których na co dzień będziemy korzystać. Czyli mówiąc inaczej jeśli nauczyliśmy naszego psa chodzić na smyczy na równaj to po prostu stosujemy to w każdej sytuacji i w każdym miejscu a nie idziemy na plac żeby poćwiczyć. no cóż zdaje się mamy lekkie problemy z czytaniem między wierszami :) znowu nazewnictwo - dla mnie ćwiczenie znaczy plac i powtarzanie elementu w stałych warunkach i miejscu ćwiczenie w warunkach zmiennych i różnych miejscach oraz okolicznościach jest dla mnie już krokiem następnym nazywam to egzekwowaniem od psa umiejętności którą nabył. Jeżeli wiesz jak przewidzieć swojego psa to zawczasu możesz zareagować i zapobiec wyłamaniu znaczy utrwalić efekt szkoleniowy . Po wyszkoleniu psa nie wychodzę z nim na ćwiczenia tylko na spacer , a że w czasie tego spaceru korzystam ze wszystkich elementów których psa nauczyłem to już zupełnie inna sprawa ale korzystam wtedy kiedy okoliczności tego wymagają tego ode mnie . Sytuacja = konkretne moje zachowanie czyli również konkretne zachowanie psa. Marmasza piszesz 20 minut wystarczy na wyjaśnienie – na wyjaśnienie tak , na nabranie praktyki nie. Poprzez szkolenie rozumiem całościowe zażegnanie problemów z danym psem a nie tylko nauczenie go poszczególnych elementów. Przy zdolnym właścicielu słuchającym zaleceń fakt wystarczy 7-8 godzin ale z tego co słyszałem trafia się taki 1 na 100 . bo tak naprawdę 1 na 100 osób stać na żelazną konsekwencję . Quote
Kori Posted December 29, 2005 Author Posted December 29, 2005 Nie no wszystko swietnie ale o jakie klikanie chodzi? :shake: co to jest? I wogóle nie wiem skąd ja mam wytrzasnąć jakiś kurs albo trenera? NIe mam żadnych informacji na ten temat....... Nie wiem czy wogóle w tej mojej dziurze tym zajmuje :roll: I nic nie rozumiem z tego co mówicie :( :placz: I tak jestescie wszyscy kochani, że cosik wyjaśniacie :calus:albo motacie :/ Quote
Guest Mrzewinska Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Kori, tu sie przekomarzaja ludzie, ktorzy szkolenie widza na rozne sposoby, a Ty masz problem. Proponuje poszukaj lektury, takiej na podstawowym poziomie. Chocby wydana z okazji seminarium obedience w Gdansku ksiazka pani Inki Sjosten. Informacje znajdziesz na Dogomanii. Poszukaj innych ksiazek -poradnikow, ja nie polecam tylko nikomu pp. Wachow ani pp Fennelowej. Przyjmij za oczywista prawde podstawowy fakt - pies nie rozumie znaczenia slow, moze skojarzyc je z czynnoscia. Pies ma problemy z generalizacja. To znaczy ze jesli psa nauczyc w obojetnie jaki sposob na haslo "siad" przyjac pozycje siedzaca ze stojacej, pies jeszcze nie wie, kiedy np lezy lub biegnie - co ma zrobic slyszac haslo siad. Pies jest calkowcie amoralny z naszego punktu widzenia - dla psa dobre jest to, co jest dla niego dobre. Zapomnij o bajeczkach o psach, ktore pracuja, zeby zrobic przyjemnosc czlowiekowi. Jesli znajdziesz cos, co Twojej suce sprawia radosc - smakolyki chocby - mozesz ja tym nagradzac, uczyc, co jest dobre, co zle, jaka czynnosc sie oplaca. Brak nagrody jest tez dla psa sygnalem, ze czegos robic nie warto. I naucz ja znaczenia podstawowego slowa "dobrze", "OK" lub jakiegokolwiek innego, ktore powiesz zawsze wtedy, dokladnie wtedy kiedy suka zrobi to o co Ci chodzi, a potem dasz nagrode. Kiedy to slowo bedzie dla niej zapowiedzia nagrody -zaczniesz sie z nia porozumiewac. Masz do wyboru - mozesz mowic siad, dobrze, kiedy ona sama z siebie siadzie, i dac nagrode, mozesz w mysl dawnych metod po wydaniu hasla siad sklonic ja fizycznie by usiadla, powiedziec dobrze, dac nagrode, mozesz ruchem reki lub stworzona sytuacja sklonic suke by usiadla bez zadnego przymusu i zowu haslo siad, dobrze nagroda. W podobny sposob bedziesz uczyc przychodzenia - nie przepisze tu wszystkiego. Poszukaj w Twoim miescie kogos kto juz psa ukladal, musi byc ktos taki, poszukaj wsrod kolegow, kolezanek, kupcie kilka poradnikow, bierzcie sie do roboty, Zrobicie mase bledow, ale pamietaj, ze pies nigdy bledow nie robi, pies reaguje na nasze zachowanie. A sam robi to, co przynioslo mu przyjemnosc lub pozwolilo uniknac przykrosci. A co to jest kliker to juz napisze Ci Marmasza. Zofia Quote
efra-husky Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Hey Kori; też mam hasiorkę więc od razu Ci powiem, że musisz uzbroić się w cierpliwość (i to boską ;) ) w szkolenie swojej psicy Kori napisał(a): 1. Jak się szkoli się husky? (moja jest inteligentna tylko ma swój charakter i światopogląd) Husky szkoli się tak jak inne psiaki tyle, że ich indywidualizm wymaga więcej cierpliwości od tresera ;) Kori napisał(a): 2. We wszystkich książkach jest napisane o przywoływaniu psów: Spusć ze smyczy, zawołaj, jak podejdzie daj nagrode..... Ale ja jak ja spuszczę to raczej nie przyjdzie :/ A złapać jej nie złapie, bo jest dużo szybsza :D Radzę dużo ćwiczyć w domu. Prawdę mówiąc, ja moją sunię puszczałam od samego początku bez smyczy, tzn. odkąd przybyła do mnie. Najistotniesze jest, żebyś potrafiła zainteresować psa sobą a zobaczysz, że nie będzie Cię chciał opuścić. Ja z moją księżniczką polowałam jakiś czas na krety czy ptaki, goniłyśmy się jak psiaki się gonią w zabawach; teraz daję jej "wolną rękę" a i tak jak zniknę jej z pola widzenia szybciutko wraca ;) Quote
efra-husky Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Kori ja z moją Efrą ukończyłam szkolenie metodą klikerową jeśli będziesz chciała jakiś konkretnych rad to służę; napisz do mnie na priv bo szkoda zaśmiecać topica ;) Prześlę Ci jakieś materiały (to sobie poczytasz) Quote
efra-husky Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Kori ja z moją Efrą ukończyłam szkolenie metodą klikerową jeśli będziesz chciała jakiś konkretnych rad to służę; napisz do mnie na priv bo szkoda zaśmiecać topica ;) Prześlę Ci jakieś materiały (to sobie poczytasz) Quote
twa1001 Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 Mrzewinska napisał(a): Poszukaj w Twoim miescie kogos kto juz psa ukladal, musi byc ktos taki, poszukaj wsrod kolegow, kolezanek, kupcie kilka poradnikow, bierzcie sie do roboty, Zrobicie mase bledow, ale pamietaj, ze pies nigdy bledow nie robi, pies reaguje na nasze zachowanie. A sam robi to, co przynioslo mu przyjemnosc lub pozwolilo uniknac przykrosci. A co to jest kliker to juz napisze Ci Marmasza. Zofia Jeżeli zdecydujesz się na szkolenie we własnym zakresie - to proponuje ogranicz się do metod pozytywnych ,- łatwiej naprawić błędy . Co ważniejsze narowy wytworzone w ten sposób są odwracalne czyli można eksperymentować. Oczywiście życzę sukcesów Quote
Marmasza Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 twa1001 napisał(a):Jeżeli zdecydujesz się na szkolenie we własnym zakresie - to proponuje ogranicz się do metod pozytywnych ,- łatwiej naprawić błędy . Co ważniejsze narowy wytworzone w ten sposób są odwracalne czyli można eksperymentować. Oczywiście życzę sukcesów W pełni popieram zalecenia Pani Zofii i Twa1001 - nagradzaj te zachowania, które Ci odpowiadają - a pies będzie je powtarzał. A jeśli chodzi o klikera - jest to takie małe urządzenie, którego dźwięk jest sygnałem dla psa, że za to co właśnie zrobił zostanie nagrodzony. Chodzi o to, że pies kojarzy nagrodę z tym co zrobił w momencie otrzymania nagrody. Np. wołamy psa do siebie, on podchodzi i siada przed nami - otrzymuje nagrodę ale nie kojarzy z przyjściem do nas ale z siadem (tę czynność wykonał jako ostatnią). A dlaczego kliker a nie słowo "dobrze" - kliker jest szybszy - aby coś powidzieć musisz zaczerpnąć tchu, ponadto dźwięk klikera jest zawsze taki sam i różny od wszystkiego innego co pies słyszy. Jeśli zaś chodzi o lekturę to polecam książeczkę Karen Pryor "Najpierw wytresuj kurczaka", w której w dostępnej formie wyjaśnione są zasady szkolenia zwierząt (a do ludzi można je stosować). Quote
Godelaine Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='Marmasza']A dlaczego kliker a nie słowo "dobrze" - kliker jest szybszy - aby coś powidzieć musisz zaczerpnąć tchu, ponadto dźwięk klikera jest zawsze taki sam i różny od wszystkiego innego co pies słyszy. Można by tu odrobinę polemizować... Jak dla mnie przewagą głosu jest to, że mam go "przy sobie" zawsze. W przeciwieństwie do klikera, którego nie mogę przecież trzymać stale w ręce. Pies uczy się całe życie, nie tylko (a raczej przede wszystkim nie) na placu szkoleniowym. Sytuacje, w której chce upewnić psa, że dobrze wykonał komendę zdarzają się w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. Często nieprzewidzianych. Dlatego IMHO w takich sytuacjach głos sprawdza się lepiej. Kori... Ja z czystym sumieniem polecam książki Zofii Mrzewińskiej. Po obu końcach smyczy, Jak rozmawiać z psem, Z Kluczem do psa. Dodatkowo warto zapoznć się także z Sam wychowasz swego psa, której współautorem jest Bogdan Górny. W książce znajduje się wiele zdjęć ilustrujących wykonywane czynności. Dla początkujących to spore ułatwienie. Życzę powodzenia :D Quote
Marmasza Posted January 2, 2006 Posted January 2, 2006 Kori napisał(a):Mam na mysli was....... Mam serie pytań: 1. Jak się szkoli się husky? (moja jest inteligentna tylko ma swój charakter i światopogląd) 2. We wszystkich książkach jest napisane o przywoływaniu psów: Spusć ze smyczy, zawołaj, jak podejdzie daj nagrode..... Ale ja jak ja spuszczę to raczej nie przyjdzie :/ A złapać jej nie złapie, bo jest dużo szybsza :D 3. Ona nie reaguje na imie. Więc co z tym zrobić? 4. Kocha mnie tylko jak mam coś do jedzenia, albo kiedy mnie nie widziała jakiś czas. 5. Totalnie mnie olewa...... i nie szanuje. Czy to ma jakiś związek z tym ze mam 13 lat? :D Teraz kilka uwag na Twoje pytania (odpowiem od końca, gdyż tak będzie łatwiej): 5. Musisz wzbudzić jej zainteresowanie swoją osobą. Jak będzie miała korzyść z kontaktów z Tobą, to będzie się Ciebie trzymała. Im więcej czasu jej poświęcisz tym lepiej - baw się z nią, przemawiaj do niej, chwal i nagradzaj każde zwrócenia na Ciebie uwagi (spojrzenie w Twoją stronę, podejście itd.). 4. Nie będę pisał o uczuciach suni, ale spójrz na to z innej strony - jak jej się opłaca, to zwraca na Ciebie uwagę - wykorzystaj to i spowoduj aby częściej jej się opłacało. Już Pani Zofia pisała - nic za darmo! Jak czegoś chce od Ciebie, to niech zapracuje na to. Niby drobiazg, ale wymagaj od niej: chce jeść - niech przez chwilę grzecznie posiedzi (i patrzy na Ciebie, nie na miskę), chce wyjść na spacer - niech "na siad" czeka na założenie obroży. Przekonaj ją, że wszystko co najlepsze pochodzi "z Twojej ręki" (jedzenie, zabawa, spacer) - nawet swobodne bieganie zależy od Ciebie - zanim spuścisz ją ze smyczy każ jej usiąść lub zawarować. Przetrzymaj ją chwilę (kilka-kilkanaście sekund) i dopiero wtedy odepnij smycz. 3. Zawsze gdy spojrzy na Ciebie (gdy wypowiesz jej imię) nagródź ją (ciesz się i chwal ją, rzuć jej smakołyk, piłkę). Zanim podasz jej miskę z jedzeniem wypowiedz jej imię. I nie używaj imienia gdy musisz zrobić coś czego nie lubi. Chodzi o to, aby sunia kojarzyła swoje imię z przyjemnościami z Twojej strony. Dobrym ćwiczeniem może być taka zabawa - weź garść smakołyków, drugą daj bratu - usiądźcie w pokoju z dala od siebie i na przemian wołajcie sunię - za każde podejście dajesz jej smakołyk, jak zje to woła ją brat, później Ty... 2. Tu sprawa jest nieco trudniejsza, ale: - zawsze nagradzaj sunię za podejście do Ciebie. Niezależnie od tego czy ją wołasz czy nie! - nie wydawaj komendy na przyjście, gdy masz wątpliwość czy ją wykona (np. bawi się z innym psem); - najpierw zwróć jej uwagę na siebie (gwiżdż, klaskaj itp.). Dopiero jak spojrzy na Ciebie, to zawołaj ją do siebie, możesz przy tym ukucnąć lub odbiegnąć od niej - nigdy nie ganiaj jej. Wykorzystaj jej ciekawość - zawołaj ją i kucnij udając, że czegoś szukasz; - naucz ją (zacznij w domu) przychodzenia. Możesz na przykład zrobić tak: przygotuj małe kawałki czegoś co lubi (żółty ser, kawałki mięsa, itp). Kawałki muszą być naprawdę małe (np. wielkości rodzynka). Gdy sunia spojrzy na Ciebie rzucasz jej pierwszy kawałek. Po zjedzeniu powinna do Ciebie podejść, wtedy nic nie mówiąc podajesz jej następny i odsuwasz się od niej o dwa-trzy kroki. Chodzi o to aby sunia podchodziła do Ciebie po następne smakołyki. Po kilku próbach jak sunia podejdzie do Ciebie nakłoń ją aby usiadła (możesz pokazać jej smakołyk i przesunąć dłoń nad jej głowę) i natychmiast podaj smakołyk. Znowu się odsuń i poczekaj chwilę aż podejdzie i usiądzie przed Tobą. I tak dalej, aż dojdziesz do efektu, ze sunia szybko po zjedzeniu smakołyka podbiega i siada przed Tobą. Wtedy wprowadzasz komendę (ale nie wcześniej - chodzi o to, abyś nie miała wątpliwości, że suka podejdzie i usiądzie przed Tobą). Może to być "do mnie", "chodź" czy "tutaj". Odsuwasz się od suni, wydajesz komendę i nagradzasz. Po kilku ćwiczeniach zmieniasz zasadę - nagradzasz tylko podejście na komendę. - i bardzo ważne - nigdy nie wołaj suni, gdy masz zrobić coś czego nie lubi. Wtedy sama podejdź do niej. Przynajmniej na początku nauki trzymaj się tej zasady; - na koniec - jak wprowadzisz komendę, to pilnuj aby była wykonana (ćwicz na początku w domu) - jeśli sunia nie podchodzi, to podejdź do niej, weź ją za obrożę i przyprowadź na miejsce skąd ją wołałać (ale nie szarp jej i nic do niej nie mów). Dopiero na miejscu skąd ją wołałaś powtórz komendę i nagródź sunię (tak jakby sama wykonała polecenie). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.