catarina 231 Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Adoptowałam sunie gdy miała 4 miesiące, przebywała wtedy w domku zastępczym. Jest grzeczna i usłuchana jak jestem w domu ale gdy tylko nikogo nie ma zaczyna się mała demolka. To co się spodoba i jest w zasięgu jej pyszczka bierze i bawi się. Najbardziej lubi plastikowe opakowania, ostatnio pogryzła butelkę w której był nawóz do kwiatów wystraszyłam się wtedy bo przecież mogła się zatruć. Bierze też ścierkę do naczyń i jak przychodzę to leży na niej. Lubi gryźć adidasy mojego chłopaka. Wyciągać nitki z dywanu. Najgorzej było kiedy zostawiłam ją u znajomej na noc, mieszkanie nie było jej obce bo często tam bywamy. Zrobiła sobie niezłą imprezę na dywanie: poznosiła wszystko co jej w pyszczek wpadło pilot od telewizora, pomidory, atrament itd.... pogryzła. Jak ją oduczyć tego zachowania? Quote
mala_czarna Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Przede wszystkim rzeczy takie jak obuwie, ścierki, butelka z nawozem, powinny mieć jednak swoje miejsce. Buty do szafy, ścierka na blacie kuchennym bądź wieszaczku, a butelka z nawozem na parapecie (bo chyba na parapet nie wejdzie). A piesek powinien dostać swoją zabawkę, jakiś gryzak, dużą kość, żeby miał zajęcie podczas Twojej nieobecności. No a do tego atramentu to jak się dorwała, bo na biurko chyba nie weszła? ;) Quote
*Monia* Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 A ma wystarczająco dużo ruchu zanim zostanie sama? Moja mała jak zostanie w domu bez jakiegoś porannego pobiegania to też miewa jakieś pomysły na zabawę - ostatnio zjadła szminkę i pogryzła gąbkę, bo TZ zapomniał jej kości zostawić, nie zamknął drzwi od łazienki a ja nie miałam czasu jej wybiegać zanim wyszłam. Szczeniak zmęczony i najedzony to szczeniak grzeczny, a jak ma jeszcze coś smacznego do pogryzienia to może się zająć jak mu się nudzi ;). Ja zostawiam kości cielęce, szyjki z indyka albo kości prasowane jak mała zostaje bez Hexy. Quote
filodendron Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Ja zostawiam kong wypełniony żarciem i dwie "kule smakule" (zabawki, z których wypada jedzenie). U nas problemem było wycie, nie demolka, ale jeśli to szczenię, to może nad tą demolką da się zapanować dając większą ilość zabawek? Takie "zabawki" można zrobić samemu - sznury powiązane w supły, stara ścierka kuchenna jak najbardziej, piłka schowana w skarpetce. Plus gryzaki. Tylko ważne, żeby taki zestaw wyciągnąć tuż przed wyjściem a po powrocie pozbierać i schować - niech to będzie taka atrakcja specjalnie na tę okazję. Quote
wiska Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 Ja tylko dodam,ze dobre jest tez kupienie klatki i zostawianie w niej psa(po uprzednim nauczeniu go wchodzenia do klatki itp). Nie wiem czy dobrym pomyslem jest dawanie pod nasza nieobecnosc jakis kongow czy innych zabawek bo moja to np rozwala takie w ciagu 15min i polyka a jest to b niebezpieczne. edit: koscmi,prasowanymi czy nie tez pies moze sie latwo zaksztusic.Wiele slyszalam niestety takich przypadkow :( Quote
Mameczka Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 No ja bym chyba pieska do klatki nie schowala , wydaje mi sie ,ze to moze byc spory stres dla psa.Ja tez polecam mnostwo ciekawych zabawek tylko na samotne chwile a w ostatecznosci np. duzy karton .To ostatnie sprawdzilo sie u psa mojego brata ,psiak ktory potrafil kabel ze sciany wygryzc :crazyeye::evil_lol:.Troche sprzatania bylo po powrocie ale przynajmniej sprzety domowe cale:cool3: Quote
JoShiMa Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Nie bardzo kapuję o co chodzi z tym kartonem. Ja mam psa "klatkowego". Też był z nim problem, bo gryzł różne rzeczy. Po pierwsze kosztowało nas to coraz więcej (na przykład kilkaset PLN za zrobienie nowych okularów, które zdjął mi w nocy ze stolika i zeżarł) a poza tym mógł sobie zrobić krzywdę. Nie sposób zabezpieczyć wszystkich kabli w domu. Ilośc pozostawionych zabawek (nawet kompletnie nowych) nie miała znaczenia. Czuję, że to ma związek z jego burzliwą i nie do końca jasną przeszłością. Wiem tylko, że był zabrany od matki nim ukończył 3 miesiące. Policjanci go zarekwirowali podczas jakiejś akcji i trafił do mnie. Klatkę znosi bardzo dobrze. Wchodzi tam dobrowolnie, nawet wtedy, kiedy wie, że zostanie zamknięty. Nie awanturuje się. Wymagało to trochę pracy i cierpliwości, ale nie wygląda na to, żeby działa mu się straszna krzywda. Oczywiście wolałabym, żeby mógł spać tam gdzie mu się podoba, na przykład w naszej sypialni (blisko stada), ale wątpię, żeby udało mi się to osiągnąć. Nawet jak przez kilka dni jest dobrze to i tak w końcu coś zżera. Najczęściej bieliznę. O zostawieniu go luzem podczas naszej nieobecności nawet nie ma co mówić. Quote
*Monia* Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Karton ma służyć do wyżycia się na nim i podarcia na jak najmniejsze kawałeczki :evil_lol: - znajomi tak zostawiali psiakowi i działało ;). U nas kable wszystkie są na wierzchu, bo nie da rady ich schować :roll:. Młoda przez pierwsze 2 tygodnie się trochę nimi interesowała, ale moje działanie obrzydzające kable pomogło i teraz nawet jak się w nie plącze to ich nie podgryza (nie byłam brutalna tylko uparta ;)). Ogólnie od początku wyznaczaliśmy młodej granice co wolno, a co jest absolutnie niedopuszczalne i podziałało. To czego jej nie wytłumaczyliśmy czasem zdarza jej się zrobić (jak np. ta szminka czy gąbka). Wczoraj po kąpieli wyszłam z łazienki i zastałam ciekawy widok - wszystko z półki wywalone na środek pokoju, a szczeniątko szczęśliwe na łóżku. Już miałam na końcu języka niemiłe określenie, gdy mnie oświeciło i zajrzałam na półkę - była tam ukryta kostka :evil_lol:. Co do klatki, to dobre rozwiązanie, ale psiak musi być wybiegany i nie spędzać tam 9 godzin bo to nie jest dla niego miłe :roll:. Quote
JoShiMa Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Klatka nie służy do dręczenia psa, tylko do zapewnienia mu bezpieczeństwa. Wierz mi, że bardziej stresujące dla niego były nasze reakcje na jego "twórczość". Przecież nie chodzi o to, żeby znienawidzieć własnego psa tylko dlatego, że ma on jakiś problem ze sobą (jeszcze przeze mnie nie rozwiązany). Spędza tam około 6-7 godzin w nocy (ale gdybyśmy sypiali więcej, to nie ma zmiłuj się). Poza tym jest luzem i towarzyszy nam jeśli tylko jest taka możliwość, włącznie ze spacerami i wybieganiem po okolicznych łąkach. Ponieważ jest mały to wybiega się też w domu, bo jest wykorzystywany do uatrakcyjniania czasu niemowlęciu ;) W dzień siedzi w klatce sporadycznie i tylko wtedy, kiedy musimy wyjść oboje i naprawdę nie możemy go ze sobą zabrać. Poza tym to raczej wesoły i radosny pies. Wygląda na szczęśliwego. Quote
Greven Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 KLATKA TO NIE JEST KARA DLA PSA. ANI ŁAZIENKA, ANI POKÓJ, ANI PRZEDPOKÓJ, ANI NAWET SAMOCHÓD, garaż, schowek, piwnica, buda, kojec etc. Tylko trzeba przyzwyczaić stopniowo, nie przymuszać, dać alternatywę, dobrze wybiegać i... powinno być ok :diabloti: Jak pies niszczy, albo mamy obawy, że będzie niszczyć, to przyzwyczajamy do klatki. Z czasem pies traktuje klatkę, jak swoje miejsce. Tam dostaje nagrody, smakołyki, kości i inne gryzaki / konga, gdy opiekun wychodzi z domu (w czasie nauki także w czasie obecności opiekuna). Kojarzy pozytywnie. I o to chodzi. Quote
*Monia* Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Znajomy pies spędzał w klatce 9 godzin bez porannego pobiegania ('bo mu się siusiu będzie chciało') i to wcale przyjemne przeżycie dla niego nie było :shake:. Za to zmęczony i śpiący spał tam grzecznie, więc podstawą jest danie zajęcia a nie zamknięcie w klatce i z głowy to miałam na myśli pisząc, że jest niemiłe ;) (ostatnio chyba niejasno się wyrażam :roll:). W nocy to pies i tak śpi, więc czy w klatce czy nie to raczej mu różnicy nie powinno robić ;). Moje suńki od początku miały wbite do główek, że noc jest na sen tylko i wyłącznie i nie ma łażenia po domu, bo mnie wkurza tupanie :mad: (teraz jestem w pracy i wiem, że głupolki na pewno smacznie śpią, a rano o 7. 30-8 szczeniucha wyprodukuje kupę na środku przedpokoju i siku na środku łóżka żeby uczcić mą zbyt długą nieobecność :diabloti:). Quote
JoShiMa Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 *Monia* napisał(a):Znajomy pies spędzał w klatce 9 godzin bez porannego pobiegania ('bo mu się siusiu będzie chciało') Nie czaję argumentu w nawiasie :razz: Quote
*Monia* Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Ja też, ale nie ja go wymyśliłam :cool1:. I tak za każdym razem tuż po wyjściu na spacer sikał, sikał, sikał... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.