miniaga Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 basia napisał(a):Wiesz Marta, właściwie spodziewałam się tego co napisałaś. Nawet nie mam siły tego komentować. Powiem Ci tylko tyle: dziękuj Bogu za to, że masz zdrowe dzieci. Wiesz Basiu u mnie w rodzinie jest dziecko z porażeniem móżgowym w wyniku komlikacji przy porodzie. Moja ciocia rodziła córkę 20 lat temu, przeżyła traumę a jednak potem jeszcze rodziła naturalnie. Nie słyszałam również by mimo tragedii(teraz juz tak tego nie postrzega, bo jej córa skończyła 19 lat i dzięki rehabilitacji chodzi i mówi)mówiła do kogos ciesz się, że masz zdrowe dzieci:shake: Quote
Wind Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='Marta Chmielewska']Po trzecie gdy już się kogoś kocha (nie mylić z zauroczeniem) to siłą rzeczy chce mieć dziecko z drugą osobą, bo jest to ostatni etap złączenia się dwóch ludzi, do którego prędzej czy później dojrzeją prawie wszyscy. :lol: :lol: :lol: [quote name='Marta Chmielewska'] Naturalna jest chęć posiadania potomstwa, nienormalny jej brak. Z czysto biologicznego punktu widzenia. :cool1: Tez dobre ... :lol: :lol: :lol: Chciaz prawdziwe kuriozum mamy nizej: [quote name='Marta Chmielewska']Poza tym posiadanie dziecka pozwala nam na nawiązanie zupełnie nowej więzi z rodzicami, pozwala kobietom zamienić się w prawdziwe kobiety, lepiej poznać i docenić swoje ciało, zrozumieć nareszcie postępowanie rodziców, często pozwala na odnalezienie spokoju w życiu. Posiadanie dzieci pozwala też na zachowanie równowagi w podejmowaniu decyzji i odpowiednim wartościowaniu tego co nas otacza. Oj Marto ... tylko usiasc i plakac ... :nonono2: Quote
Marta Chmielewska Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 Wiesz Basia, też mam w rodzinie przypadek trudnego porodu, dotyka to znacznej części rodzin. I na razie mam jedno dziecko, nie dwoje i jeszcze wszystko przed nami. Ostatnio projektowałam dla kobiety, której drugie dziecko w wyniku wylewu krwi do mózgu spowodowanego porodem jest upośledzone. I słuchałam z podziwem jak znosi problemy związane z synem (a ma już kilkanaście lat), jak normalnie przyjmuje chorobę dziecka i jak przestała w tym widzieć tragedię. Opisała mi swoje przeżycia i podziwiam takich ludzi. Opiekowałam się też przez rok chłopcem wcześniakiem, też niestety na wiele sposobów upośledzonym (na sczęście lekko). Temat nie jest mi zupełnie obcy, sąsiadka straciła rok temu córeczkę z zespołem downa, chorą na serce, teraz ma drugie kilkumiesięczne dziecko. To była wspaniała dziewczynka i wielka tragedia. A mimo to zdecydowali się na drugie dziecko. Mimo tego nie załowali, że się urodziła. Sama nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, mogę tylko postarać się zrozumieć co i tak jest niczym. Wind bardzo cię proszę, poszerz swoje głębokie przemyślenia, bo nie jestem w stanie zrozumieć ich niskiego poziomu. Quote
Wind Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='Marta Chmielewska'] Wind bardzo cię proszę, poszerz swoje głębokie przemyślenia, bo nie jestem w stanie zrozumieć ich niskiego poziomu. Marto, Zupelnie mnie to nie dziwi ... zupelnie.... Powiem wiecej, osoby o wszelakich tak autorytarnych i niesprawiedliwych stwierdzeniach, w tak delikatnych sprawach obchodze szerokim lukiem ... i niech tak pozostanie. Quote
carotina Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='onka']ej lasencje:) nie kłócic mi sie tu bo mi sie mleko zważy i co bedzie moj synek wysysał?;) prosze oto Aniołek cudny aniołek:loveu: :angel: Quote
AnkaW Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 Iwona napisał(a):Żeby położnica mogła troszkę odpocząć przed czekającymi ją trudami opieki nad maluszkiem:evil_lol: tata rata :shake: :shake: dzidziusia dostałam od razu, spała przy mnie w łóżeczku, lub ze mną, czasem darła się w niebogłosy :placz: :placz: a ja nie wiedziałam co robic:crazyeye: . Pielęgniarki przychodziły też dopiero na żądanie :mad: :mad: mam. I to miał być odpoczynek po porodzie :roll: :roll: Quote
AnkaW Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='onka']ej lasencje:) nie kłócic mi sie tu bo mi sie mleko zważy i co bedzie moj synek wysysał?;) prosze oto Aniołek Jaka ślicznota, a jak już piąstki zaciska :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Em-ka Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: prosze oto Aniołek Nic dodać, nic ująć - Aniołek!! :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: Quote
Iwona Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 AnkaW napisał(a):tata rata :shake: :shake: dzidziusia dostałam od razu, spała przy mnie w łóżeczku, lub ze mną, czasem darła się w niebogłosy :placz: :placz: a ja nie wiedziałam co robic:crazyeye: . Pielęgniarki przychodziły też dopiero na żądanie :mad: :mad: mam. I to miał być odpoczynek po porodzie :roll: :roll: Ja rodziłam 17 lat temu i wtedy dzieciaczki nie były przy mamach. Czekało się z niecierpliwością na przyniesienie maluszka do karmienia , ale miało to też dobrą stronę,że można było faktyczne trochę odpocząć i dojść do siebie po porodzie- w szpitalu było się 5 dni.Jak ja się rodziłam to w szpitalu było się do 9-ciu dni -do czasu zagojenia pępuszka.Można dyskutować nad zasadnością pozostawiania położnicy dziecka - jak bywałam ostatnio w szpitalach to czasem właśnie było mi szkoda tych matek , obolałych jeszcze, mających problem z poruszaniem się a zobligowanych do natychmiastowej / prawie/ opieki nad dzieckiem. Może i zasadne jest aby dziecko było przy matce cały czas, ale też w ten sposób pielęgniarki mają "wolne ręce":oops:. Nie umniejszam tu roli pielęgniarek- może to zasługa reformy służby zdrowia:diabloti:, ale zazwyczaj nie mogły się młode mamy doprosić pomocy przy dziecku. Nieraz byłam proszona przez mamuśki do posiedzenia przy noworodku bo bały się pozostawienia dzieci bez nadzoru a chciały iść do toalety czy wziąć prysznic.Dla mnie to była frajda i z chęcią im pomagałam, ale jednocześnie właśnie zastanawiałam się czy to wszystko jest dobrze zorganizowane:cool1: Quote
AnkaW Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 Iwona - I tak właśnie dochodzimy do tego, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Ale za to jest co wspominać :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Iwona Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 AnkaW- oczywiście:lol:, "jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził":multi: Quote
Marta Chmielewska Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 [quote name='Wind']Marto, Zupelnie mnie to nie dziwi ... zupelnie.... Powiem wiecej, osoby o wszelakich tak autorytarnych i niesprawiedliwych stwierdzeniach, w tak delikatnych sprawach obchodze szerokim lukiem ... i niech tak pozostanie. Wind ale ty chyba nie rozumiesz, że to jest forum na którym prowadzi się dyskusje i przedstawia rózne formy widzenia. Ja opisuję własne doświadczenia i nikt mi nie może zarzucić, że nie piszę prawdy ani nikogo nie odnoszę sie do konkretnej osoby, piszę prawdę własna taką, jaką ma każda z nas. Mam do tego pełne prawo jak każdy . Powiem też, że będąc w ciąży nasłuchałam się tylu bzdur na temat porodu i ciaży tylu głupot mi kobiety nagadały i tak szalenie nastraszyły czarnowidztwem, że odechciało mi się dziecka w ogóle. Na szczęście jest wiele normalnych publikacji, gdzie można wziąć chłodną kąpiel. Jeśli masz inne doświadczenia, jeśli twoje dzieci rodziły się inaczej, napisz o tym. Im więcej doswiadczeń tym lepiej :p Zamiast niepotrzebnie się naśmiewać, co ani nie było przyjemne ani mądre. To właśnie twoja reakcja jest prześmiewcza i miesza z błotem to co zwykle piękne. I co według ciebie jest takie delikatne, posiadanie dzieci? Czy gdzieś kogoś obrażam, poniżam, wyśmiewam? Nadal nie rozumiem co chciałaś osiągnąć... U mnie ze względu na chorobę dziecka Zuzia była osobno, do tego na innym piętrze, więc nie miałam jej przy sobie prawie tydzień. U nas tez pielęgniarki nie były chętne do pomocy, ani nie pokazywały jak karmić, ani nie zajęły się dzieckiem gdy się je o to prosiło, a jeśli już to z pretensją. Jedna kiedyś powiedziała, że same chciałyśmy. A taka pomoc jest potrzebna... Kobiety wychodziły po 3 dniach, chyba, że załapały się na weekend. Mamy z chorymi dziećmi musiały płacić za pobyt z dzieckiem, nawet jeśli karmiły piersią, płatny był też poród rodzinny i znieczulenie. I choć nie moge powiedzieć, że pielęgniarki nie były profesjonalistkami, zabrakło w tym jednak serca i dobrej woli. Mieliśmy za to wspaniałych lekarzy, była też jedna pielęgniarka, która bardzo mi pomogła, jako jedyna, za co jestem szalenie wdzięczna. Quote
sh_maniak Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 miniaga napisał(a):I daruj sobie na drugi raz przymiotniki, bo ja również mam bogaty słownik.... Pisze co mysle .... i jakos nie wystraszyłas mnie :cool3: Co rozumiesz jako dzidzia z próbówki:roll: , bo jak napisałas in vitro nie:roll: ? Wszystkie jestesmy zgodne ( no może Krysia nie :evil_lol: ), że macierzyństwo to cos przepieknego :multi: , ale poród :roll: Quote
resuruss Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 U mnie na brzuszku bylo raz widac buzie Zuzi i jej dwie lapki......:lol: Quote
Draczyn Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 Iwona napisał(a):AnkaW- oczywiście:lol:, "jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził":multi:Owszem można dogodzić, trzeba tylko szanować drugiego czlowieka i chcieć. Ja pierwsze dziecko rodzilam we Francji i nie w prywatnej klinice, a w zwykłym miejskim szpitalu w Paryżu. Tam dziecko leżało w kołysce przy matce, ale gdy tylko zaczynalo płakać, to przychodziły pielęgniarki i je zabieraly. Matka w szpitalu uczyla się robić wszystko przy dziecku pod okiem wyspecjalizowanych pielęgniarek. Jedzenie w szpitalu było ekstra. Nikt nie musial niczego przynosić. Dziecko dostawalo do domu kompletną wyprawkę. Tak że gdy drugi raz rodzilam synka w Polsce to przyżekłam sobie , że już nigdy więcej. To byl horror w porownaniu z Francją. Dlaczego u nas tak być nie może?????????????:placz::placz::placz: Quote
miniaga Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 sh_maniak napisał(a):Pisze co mysle .... i jakos nie wystraszyłas mnie :cool3: Co rozumiesz jako dzidzia z próbówki:roll: , bo jak napisałas in vitro nie:roll: ? Wszystkie jestesmy zgodne ( no może Krysia nie :evil_lol: ), że macierzyństwo to cos przepieknego :multi: , ale poród :roll: Nie lubie ludzi, którzy mówia za innych. Ja uwazam, ze poród jest przepiekny. W bólu rodzi się to co powstało z przyjemności:lol: Poród jest zapowiedzią tego czym jest macierzyństwo. Próbówka była przenosnią i nie wkładaj w moje usta krytyki in vitro(poprzednie wypowiedzi), bo rozmawiasz z osobą, która walczyła 9 miesięcy, by urodzic córkę i która ma nikłe szanse na drugie dziecko równiez z przyczyn medycznych. Wiem co to znaczy nie móc mieć dziecka i jaką nadzieją jest in vitro. O metodzie wiem bardzo dużo, jak również to, że "z próbówki" to jest błędne określenie. A co do mojej wypowiedzi, że mam bogaty słownik - nigdy nikogo nie straszę, ale gówniarzem i kretynka jest dla mnie osoba, która nie ma pojecia o czym mówi pisząc podobne bzdury o porodzie naturalnym. Tak jeszcze przez ciekawość spytam - ile masz dzieci? Quote
AngelOfDeath Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 Przestancie juz :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: dzis mamy sie bawic a nie klocic :placz::placz::placz::placz: skonczcie juz ten temat z tymi cesarkami , bo kazda z Was moze miec inne zdanie ... i niech tak bedzie bo dobrze ze kazdy mysli troszke inaczej jedni sie zgadzaja z jednymi pogladami inni z drugimi !! a teraz juz zaczac trzeba zaczac :drinking::drink1::knajpa::laola::beerchug::cunao::cunao::cunao::popcorn::knajpa::bigcool:ja jutro glowy z poduszki nie podniose bo bedzie za ciezka :megagrin::megagrin::megagrin::laugh2_2::huh: :lilangel: Quote
Draczyn Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 Marta Chmielewska napisał(a):Miniaga, skoro taka młodziutka jesteś to ja cię doskonale rozumiem! A w szczególności twojego męża :p Miałam racze na myśli ludzi nieco starszych, dojrzalszych, wy macie jeszcze dużo czasu. Jeśli twój mąż uniósł ciężar bycia ojcem w tak młodym wieku (jak i ty oczywiście bycia mamą) to jestem dla was pełna podziwu i należą się wam wielkie brawa :-) :multi: Jeśli zaś chodzi o mówienie, że porody naturalne miewają konsekwencje w postaci porażeń, urazów itp. to są to zwykle nieszczęśliwe przypadki, losowe, pechowe, jak to ktoś nazwie. I jest to porównanie zupełnie nie na miejscu. Czy kupując psa zastanawiasz się cały czas, czy cię nie zagryzie, czy wsiadając do samochodu myślisz o tym, że zaraz za zakrętem się zabijesz, pijąc herbatę zadławisz sie na śmierć a potencjalny znajomy jest mordercą? Czarnowidztwo. Trzeba mieć świadomość, że coś stać się może, ale nie można żyć tą świadomością! Dzisiejsza technika powala na to, na co nie pozwalała jeszcze 10 lat temu. Planując ciążę można wpłynąć na tak wiele, jak jeszcze nigdy. Trzeba wczesniej o siebie zadbać, zrobić badania, wyleczyć zęby, infekcje, stosować się do zaleceń dobrego, poleconego lekarza, regularnie chodzić na kontrole. Można operować dzieci w łonie matki, przetaczać krew, zapobiegać odrzutom płodu, można cuda. 20 lat temu znajomego córka zmarła w wieku 1 miesiąca na zapalenie płuc. Moja córka urodziła się z zapaleniem płuc, 3,5 kilogramowe maleństwo zabrano ode mnie, podłączono do tysięcy kabelków, naświetlano w inkubatorze, nakłuto dziesiatki razy ale żyje. Żyje, rozwija się fantastycznie i mimo mojej traumy z tego okresu jestem gotowa zrobić to po raz drugi. Poza tym kobieta w czasie ciąży jest pod wpływem hormonów i rzeczywistość postrzega zupełnie inaczej... :p I nie twierdzę, że matki z cesarek kochaja swoje dzieci mniej, oczywiście, że nie. Ale podczas naturalnego porodu dzieje się w organiźmie tak wiele, tak dużo wyzwala się hormonów, powodującyh euforię, lepszą produkcję mleka, daje ogromną siłę życia, lepsze oczyszczanie macicy i cała masa innych zalet, które cesarka kobietę pozbawia. Dlatego wszystko przychodzi łatwiej. Nie bez powodu rodzimy w bólach, w taki sposób. Natura jest mądrzejsza a człowiek i tak za wiele już w niej namieszał. Nidy nie spotkałam się z lekarzem, który polecałby cesarkę (zawsze to ostateczność), ba ich żony i same lekarki też rodza naturalnie. Najczęściej :-) Może już lepszym wyjściem jest znieczulenie. I tak poważnie, ważniejsze jest zdanie tych które rodziły, niż tych, które słuchały. Wy nieródki po prostu nie wiecie o czym mówicie :eviltong: Ale nic straconego, myślałam kiedyś podobnie :roll:Marta, trochę przesadzasz. Trochę tolerancji by się przydalo. Czyżby prawdziwą kobietą była tylko ta co ma dzieci, a ciąża to piękny okreś w życiu. Jak Ciebie czytam, to mam wrażenie , że słucham posłankę z LIgi Polskich Rodzin. Zyczę Ci w Nowym 2006ym roku trochę więcej tolerancji i szerszego spojrzenia na świat Quote
Draczyn Posted December 31, 2005 Posted December 31, 2005 sh_maniak napisał(a):Pisze co mysle .... i jakos nie wystraszyłas mnie :cool3: Co rozumiesz jako dzidzia z próbówki:roll: , bo jak napisałas in vitro nie:roll: ? Wszystkie jestesmy zgodne ( no może Krysia nie :evil_lol: ), że macierzyństwo to cos przepieknego :multi: , ale poród :roll:Masz w 300% ach rację. Dla mnie też porod i ciąża to najgorsze okresy w moim życiu. Dla niektórych masochistek, może być inaczej. A macierzyństwo to faktycznie piękna rzecz, ale też tylko dla kobiet, ktore posiadają instynkt macierzyński, a nie wszystkie muszą je mieć. DOSIEGO ROKU Quote
malawaszka Posted January 1, 2006 Posted January 1, 2006 Onka Michaś przecudny!!!! Gratuluję tak cudnego synka :multi: :multi: :multi: Quote
sh_maniak Posted January 1, 2006 Posted January 1, 2006 miniaga napisał(a):Nie lubie ludzi, którzy mówia za innych. Ja uwazam, ze poród jest przepiekny. A co do mojej wypowiedzi, że mam bogaty słownik - nigdy nikogo nie straszę, ale gówniarzem i kretynka jest dla mnie osoba, która nie ma pojecia o czym mówi pisząc podobne bzdury o porodzie naturalnym. Tak jeszcze przez ciekawość spytam - ile masz dzieci? :shake: :shake: :shake: O boshe :shake: :shake: :shake: Dla ciebie poród jest przepiekny dla mnie nie ( to moje zdanie do którego mam prawo i nic za ciebie mie mówiłam, skąd ty to wytrzasnęłaś :roll: :crazyeye: ) choć nie rodziłam i nie urodze naturalnie. Troche kultury by się przdało, bo ja ciebie nigdzie nie wyzywałam :mad: Quote
Draczyn Posted January 1, 2006 Posted January 1, 2006 No i z tak pięknego topiku o ślicznym synku Onki nic nie zostało. Miniaga i Chmielewska z takimi tekstami to raczej do RM, a nie na tym miłym topiku. No i faktycznie wyzywać kogoś wulgarnie przy Nowym Roku - to tego zupelnie nie rozumiem Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.