Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja 4-miesięczna Sonia należy do podgryzających szczeniaków. Ostatnio udaje nam się nieco zapanować nad jej wampirzą naturą, ale wciąż pozostaje jeden problem. prawie codziennie ok. 22-23 Sonia na kilkanaście minut wpada w dziwny "amok". Rzuca się wtedy z ząbkami na nasze dłonie, ale nie wygląda to jak zabawa... Mam wrażenie, że trace z nią wtedy kontakt. Nie reaguje na swoje imię, polecenia. W oczach ma taką... pustkę. Nie czuję też wtedy agresji z jej strony, a raczej... strach i zagubienie...
Zupełnie nie wiem, co o tym myśleć...
Obserwuję ją o tej porze i staram się znaleźć jakąś zależność, ale zachowanie to pojawia się bez związku z sytuacją.
Stawiałam następujące hipotezy:
1. Nuda. Odpada. Zdarza się jej to również w dni, kiedy ma b. dużo zajęcia i rozrywki.
2. Rozochocenie zabawą. Odpada. Zdarza się również wtedy, gdy jest b. spokojna.
3. W chwili desperacji ;-) myślałam nawet o jakimś zaburzeniu psychicznym, ale czy wtedy zachowanie to występowałoby zawsze o tej samej porze?

Co o tym myślicie? Jakieś hipotezy? ;-)

Posted

An3czko, ale to się zdarza również po intensywnej zabawie, kiedy Sonia już jest zmęczona i kładzie się spać. Nagle diabeł w nią wstępuje :cool2:
Niepokoi mnie to, że w takich chwilach jest "nieobecna"...

Posted

mam podobną sytuacje kiedy moja sunia zaczyna świrować to poprostu nie ma z nią kontaktu (chyba ze zobaczy jedzonko :haha:) Jak sie nakręci to szczeka, skacze i gryzie po rekach, łapie za kable i nogawki. Przywoływanie do porządku nie robi na niej wogóle wrażenia. Tylko ze u niej taki napad amoku występuje o różnych porach i ciężko doszukać sie w nich jakiejś prawidlowości. Kiedy sie tak rozszaleje to poprostu izolujemy sie od niej. Zamykamy na jakieś 15 do 20 minut, w tym czasie drapie swoje posłanie lub roszarpuje gazety jakie jej wykladamy na siusiu (kwarantanna) troche sobie poszczeka az wkońcu sie uspokaja i wtedy w nagrode wpuszczana jest spowrotem na salony. Czasami musimy takie kwadransiki powtarzać kilka razy dziennie, nie wiem na ile są skuteczne i czy wogole sa jakimś rozwiązaniem ale dopóki nie będziemy mogli zabrac jej do psiego przedszkola nie widze innego rozwiazania.

Posted

Andźko, myślę, że u Ciebie jest to trochę inna sprawa. Kiedy Sońka była trochę młodsza, takie wariactwa jak u Twojej suni też zdarzały jej się wiele razy w ciągu dnia, ale wtedy widziałam, że po prostu roznosi ją energia, a że psina była na kwarantannie, mogła ją rozładować tylko na nas ;-) W tych wieczornych "napadach" nie widzę elementu zabawy.
Dziwne to jakieś :nonono2: No nic, zobaczymy dzisiaj... Dziś Sonia jest bardzo, bardzo grzeczna i posłuszna, może jakoś to się przełoży na jej wieczorne zachowanie?

P.S. Chciałam się pochwalić (chociaż pewnie to żaden wyczyn) od wczoraj Sonia reaguje naprzemiennie na siad i waruj wypowiedziane przeze mnie tak cichym szeptem, że nawet ja nie slyszę, co mówię :-D

Posted

Behemot trzymam kciuki za Sońke, nic sie nie martw musi być dobrze :infinity:
przyszla mi jedna jeszcze myśl, jesli Sońka śpi osobno to może wieczorną porą zaczyna szaleć bo boji sie że zaraz zostanie sama? może to taki nocny lęk izolacyjny?

Posted

Dzięki, Andźka :flasings:
Sonia śpi na posłaniu tuż koło naszego łóżka, więc jest na wyciągnięcie ręki. Nie myślę, by chodziło tu o lęk separacyjny, ale kto wie...

Posted

Dzisiejszą fazę wariacką mam już za sobą ;-) (No, chyba, że to nie koniec). Tym razem Sońka za bardzo rozochociła się w zabawie i zaczęła sobie pozwalać na zbyt wiele. Gdzieś po 20 min. się uspokoiła i chyba nawet była trochę skruszona ("Rany, co we mnie wstąpiło?" ;-))
Mam nadzieję, że po tym szaleństwie będzie słodko spać w nocy :flasings:
Zauważyłam, że od jakiegoś czasu zrobiła się bardziej "przytulaśna". Lubi usypiać, przytulona do moich nóg, częściej liże mnie po twarzy i nogach... Wcześniej to jej się nie zdarzało, była jak żywioł, bezrozumna i rozkojarzona. Chyba dopiero teraz zaczyna mnie napradę lubić :-D
I jeszcze taka ciekawostka: od maleńkości najbardziej lubi ogryzać kostki i inne śmierdziele, kiedy trzymam je w ręce. To chyba dobrze? Czy to świadczy o jej zaufaniu do mnie? Czy po prostu tak jej wygodniej? ;-)

Posted

O zaufaniu najlepiej świadczyć będzie noszenie za Tobą skarbów. Kiedy będzie chciała jeść je tylko w Twojej bliskiej obecności. Na raize myslę że jej po prostu wygodniej. Pamietaj żeby jak najczęściej wymieniać kosteczkę. Zostawiac na chwilkę psa, podchodzić znowu wymieniac i tak do znudzenia. Ja nie miałam prawie w ogóle problemów z kośćmi moge psu podejść i wyjąć w każdej chwili ale zdarzają się takie zaborcze psy że ciężko potem problem opanować. Tak więc, ćwicz ćwicz ćwicz !

Posted

Souris, ja też Soni mogę wszystko wyjąć z pysia - chociaż to gryzący szczeniak ;-) Kiedy złapie jakiegoś śmiecia, mogę jej włożyć rękę w gardlo aż po migdałki i nie dziabnie, nie zawarczy (ale najpierw muszę ją dogonić ;-))
Miskę podczas jedzenia też mogę jej zabrać - z jednym wyjątkiem! Kiedy je swojego ukochanego kurczaka z ryżem i marchewką, moja proba wzięcia miski (np. po to, by dać jej dokładkę) spotyka się z następującą reakcją: Łapczywe pochłanianie porcji, jakby się bała, że zabiorę i już nie oddam. A tak przecież nigdy nie robiłam! Na szczęście nie warczy przy tym i nie kłapie zębami. Do inych potraw (sucha karma, makaron z dodatkami) mogę dłoń włożyć i narysować w niej wzorek ;-), a Sonia ze stoickim spokojem i tak będzie jadła dalej. Hmmm.... Tak mi przyszło do glowy: w przytulisku, skąd ją wzięłam, często dostawała własnie kurczaka z ryżem. Może musiała tam walczyć o ten pokarm z innymi psami i tak jej się zakodowało: kuraka trzeba zjeść jak najszybciej, bo inaczej silniejszy się do niego dorwie? :hmmmm:

Posted

Andźka napisał(a):
Jak sie nakręci to szczeka, skacze i gryzie po rekach, łapie za kable i nogawki.

Behemot napisał(a):
Tym razem Sońka za bardzo rozochociła się w zabawie i zaczęła sobie pozwalać na zbyt wiele.

Dziewczyny, nie pozwalajcie maluchom się tak nakręcać na maksa. Pobawcie się chwilkę, zróbcie przerwę np. na naukę kilku komend, żeby psiak ochłonął i znów chwila zabawy... Więcej zabaw uczących, a jak najmniej gryząco-szalejących. ;-)
Z psiakami jak z dziećmi, jak się rozszaleją to zapominają o granicach i nie można ich opanować. Spokojne zabawy też dają radość, a nie uczą psiaka wariactwa.

Posted

Coztego, racja. Poza tym miejsce na szaleństwa jest na spacerze, a nie w domu.
Wczoraj wieczorem pisałam, że mam już za sobą wieczorną fazę Soni, ale psica zrobiła mi niespodziankę i powtórzyła ją o... 2.30 w nocy :cool2: Szlag by to... pół nocy zarwane, a i tak czuję się kiepsko, bo od paru dni mam wyjątkowo silne przeziębienie i ledwo się na nogach trzymam :sabber:
Ale za to dziś odniosłyśmy mały sukcesik: pierwszy raz spuściłam Sonię ze smyczy. Na krótciutko, może z 10 minut, ale była b. posłuszna :-D Na moje wołanie nawet przerwała fantastyczną zabawę z innym pieskiem i w te pędy do mnie przybiegła :-D Teraz czekam na Wasze gratulacje ;-)

Posted

[quote name='Behemot']Coztego, racja. Poza tym miejsce na szaleństwa jest na spacerze, a nie w domu.
A i na spacerze lepiej do szaleństw przesadnych nie dopuszczać. Same piszecie, że nad takim nakręconym psem tracicie kontrolę- utrata kontroli nad psem na dworze może być niebezpieczna... 8-) Szaleństwa tak, ale pod kontrolą ;)

Teraz czekam na Wasze gratulacje ;-)

Gratuluję- byle tak dalej!!! Bo przy pierwszym spuszczeniu ze smyczy psiak czesto jest taki grzeczy, bardziej z zaskoczenia niż z posłuszeństwa ;) Nagradzaj wylewnie każde przyjście do Ciebie 8-)

Posted

coztego napisał(a):
Gratuluję- byle tak dalej!!! Bo przy pierwszym spuszczeniu ze smyczy psiak czesto jest taki grzeczy, bardziej z zaskoczenia niż z posłuszeństwa ;) Nagradzaj wylewnie każde przyjście do Ciebie 8-)

Dzięki :-D Nie miałam złudzeń co do tego, że posluszeństwo Soni na pierwszym 'luźnym" spacerze to wynik zaskoczenia, ale pomarzyć tak miło ;-)
Coztego, a jak myślisz, czy te wariactwa z wiekiem jej przejdą? (Oczywiście jeżeli będę starała się je temperować i ją dobrze wychowywać)? Bo powiem szczerze, że bywa to okropnie męczące :nonono2:

Posted

Behemot napisał(a):
Coztego, a jak myślisz, czy te wariactwa z wiekiem jej przejdą? (Oczywiście jeżeli będę starała się je temperować i ją dobrze wychowywać)? Bo powiem szczerze, że bywa to okropnie męczące :nonono2:

Pożyjemy... zobaczymy... :bigok:
Im więcej będziesz z psem pracować, wykorzystywać jej energię w dobry sposób, tym mniej będzie szalała. Sama mam baaaaardzo żywiołowe stworzenie, zawsze mówię, że Kreska ma ADHD. Codziennie spędzamy przynajmniej godzinę na bieganiu luzem na dworze połączonym z nauką różnych komend, i drugą godzinę spędzamy na spacerze na smyczy... I energii jej nigdy nie brakuje, suka ma 2 lata, a wciąż przybiega w domu z zabawkami, zeby się z nią pobawić, albo łapie ją głupawka i sama wariuje.
Z pewnością z czasem Sonia się zmieni, trochę inaczej będzie wariować, ale jesli masz w domu żywioł, to musisz nauczyć się z nim żyć ;)

Posted

[quote name='coztego']Sama mam baaaaardzo żywiołowe stworzenie, zawsze mówię, że Kreska ma ADHD.

Hihihi, to samo mówię o swojej Sońce :-D
Ale mi się trafiło. Sama jestem dość spokojną osobą, a tu taki wariatuńcio w domu ;-) Cóż, widocznie tak miało być!

Posted

Behamot gratuluję posłusznej suni:bigok:
Niekoniecznie zachowała się tak z powodu zaskoczenia, choć lepiej założyć, że tak było i potem sie przyjemnie rozczarować:flasings:
Mój jako szczeniak zawsze do mnie przychodził (właściwie to się ode mnie nie oddalal prawie wcale). Jeśli się bawił z jakimś psem, to jedno zawołanie i już przy mnie był. Pańcia faniejsza!

Jest taka zabawa zacieśniająca więź między człowiekiem a psem.
Jak sobie Sońka biega luźno, to schowaj się za autem i niech Cię znajdzie. Wyczochraj potem i pochwal. Potem zabawe możesz przedłużać tak, że jak już Cię namierzy, to biegaj wokół samochodów, niech Cie goni!

Posted

An3czko, dzięki za gratulacje :-D
Rozumiem, że chodziło Ci o samochody zaparkowane przy ulicy, a nie o te jeżdżące po jezdni? ;-) Tak czy siak, trochę bym się bała za nimi chować, może lepiej sprobuję z drzewem...
Do tej pory spuszczałam Sońkę tylko na ogrodzonym placu zabaw przed blokiem (wiem, nie powinnam, to plac zabaw dla dzieci, ale o tej porze roku jest pusty) i tam bawiłam się z nią w chowanego. Chowałam się za zjeżdżalnią czy innym ustrojstwem i podglądałam, co Sonia robi. Kiedy zauważała moją nieobecność, rozglądała sie z lekkim przestrachem, a gdy mnie znalazła, radość była wielka! :-D
To jest mądry i kochany piesek, tylko ten temperamencik ma taki dosyć diabelski 8-)

Posted

An3czko, no przecież, że żart! Ja w ogóle na razie bałabym się z Sonią zbliżać do jezdni, a co dopiero mówić o lawirowaniu między jeżdżącymi samochodami ;-);-);-)

Posted

No ok ok, wytłumaczę.
Nie myślałam, żebyś z nią szła na ruchliwą jezdnię. Na osiedlach są takie zatoczki (tak to mniej więcej wygląda), gdzie parkują auta, no i tam sie pogonić...

Posted

Wiecie, tak sobie jeszcze pomyślałam a propos nakręcania się Soni. Ona bardzo lubi przeciągać się starym ręcznikiem lub zabawkami. Uwielbia, kiedy z jednej strony trzyma ząbkami ręcznik, a za drugi koniec ciągnie się ją po podłodze. Czy mam unikać takich zabaw siłowych, żeby jej nie podjudzać? (Dodam, że zawsze w nich 'wygrywam', by wiedziała, że jestem silniejsza).
Na drugim miejscu jest bieganie za zabawką, ale mieszkanie mamy malutkie, więc nie bardzo może wziąć rozbieg ;-)
Już nie próbuję zabaw typu "wspólne turlanie się po podłodze', "zapasy', itd. bo wtedy mój maly Hannibal Lecter z pewnością odgryzłby mi pół twarzy ;-)

Posted

Behemot napisał(a):
Czy mam unikać takich zabaw siłowych, żeby jej nie podjudzać? (Dodam, że zawsze w nich 'wygrywam', by wiedziała, że jestem silniejsza).

Przeciąganie to bardzo fajna zabawa i myślę, że możecie się bawić. Miej nad tym kontrole. jeśli widzisz, że wstępuje w nią szatan, to przerywaj. Sońka się nauczy, żeby dalej się bawić musi się kontrolować.
Daj jej czasem wygać, nie stanie się przez to dominującą wampirzycą:-D

Posted

An3czko, w takim razie będę próbowała wyczaić moment, w którym Sonia zaczyna się za bardzo nakręcać, i interweniować kilkuminutowym szkoleniem...
Od paru dni jestem b. mocno przeziębiona i nie mogę jej "wybiegać" na zewnątrz. Wyprowadza ją mąż, ale on nie przepada za aktywnymi spacerami, a poza tym sam też kiepsko się czuje, więc Sonia w domu ma nadmiar energii...

Posted

Behemot a co ja mam powiedzieć skoro kwarantanna trwa ;(moja suńka nakręca sie w błyskawicznym tempie a wówczas moge sobie wołać i krzyczeć dowoli, nawet jakbym odśpiewała arie operową to by nie zwróciła na mnie uwagi. Ma wtedy nas w głębokim poważaniu bo męża wcale lepiej nie traktuje. Zbytnio przytulańska też nie jest jak narazie... ale nie trace nadzieji że kiedys pozwoli sie pogłaskać bez kąsania ręki. Więc kiedy sie rozszaleje to izolujemy sie od niej na 15 minut aż sie uspokoji. Współczuje Ci tych nocnych "imprez", moze to jakiś zwyczaj wyniesiony z przytuliska który z czasem jej minie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...