hanka0711 Posted December 19, 2005 Posted December 19, 2005 Kochani pisałam juz o tym w innych działach, ale pozwoliłam sobie wkleić jeszcze tutaj. To dla mnie bardzo ważne,więc prosze o zrozumienie :-) Słuchajcie mam od 2 miesięcy pieska Onka, dorosły, znajda. Żeby go przewieźć z działki położonej 80 km od miejsca zamieszkania podaliśmy mu za radą weta relanium. Psina weszła do auta jak pijana i w zasadzie większych problemów z przejazdem nie było. Od tego czasu jechał z nami samochodem w sumie 3 razy, na niezbyt dalekie trasy, kilka kilometrów od domu. Niestety pies bardzo się w aucie stresuje - piszczy, szybko dyszy i ogólnie nie może spokojnie usiedzieć. Boję się co będzie jak będziemy chcieli go zabrać na działkę wiosną (a ponieważ musimy jeździć tam co tydzień psina będzie zmuszona jechać z nami) Co zrobić? Przecież nie mogę go co tydzień faszerować lekami. Staramy się teraz raz w tygodniu gdzieś Azusia zabrać ale taka podróż to i dla nas i dla niego potworny stres. Czy ktoś miał podobny problem? Jak go rozwiązać?? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady Quote
saJo Posted December 20, 2005 Posted December 20, 2005 Rada jest prosta: Jezdzic z nim jak najwiecej, najlepiej codziennie. Na poczatek krotkie odcinki, potem coraz dluzsze i stopniowo przyzwyczajac do jazdy. Nalezy tez pamietac, zby nie karmic psa kilka godzin przed podroza. Jezeli psiak lubi sie bawic, mozna zainteresowac go zabawka, smakolyki odradzala bym. Moj znajomy mial suke, ktora zygala po 1 km. Ostatecznie pjechala do Niemiec na wystawe :) Takze, cierpliwosci i przyzwyczajamy. Bedzie dobrze. Quote
hanka0711 Posted December 20, 2005 Author Posted December 20, 2005 Tak właśnie zamierzam zrobić. Będziemy codziennie w mierę możliwości gdzieś bliziutko sie wypuszczać, żeby piesek choć troche przywykł. Generalnie wchodzi do auta bez większych problemów i histerii, natomiast widać że już podczas jazdy jest nieco przerażony. Kładzie się, siada, to znów stoi o patrzy przez okno i tak w kółko. Z puszczaniem pawia było tak, że dwa razy puścił, no ale to nasza wina bo daliśmy mu "nagrode" po wyjściu z auta, no i w drodze powrotnej nagroda została zwrócona. Mam wielką nadzieję że będzie jeśli nie dobrze, to chociaż lepiej :-) Quote
MonikaSz Posted December 20, 2005 Posted December 20, 2005 Popieram Sajo - jak najwięcej jeździć - pierw na krótkich, a później na dłuższych trasach. Początkowo możesz zacząć od wsiadania, właczania silnika i wysiadania z auta, a dopiero potem - jazda. I co ważne - nie rozczulać się nad psem w momencie stresu, tzn. nie głaskać, nie tulić, nie mówić by się nie bał itp., bo w ten sposób można uzyskać odwrotny efekt. Ja bym usiadła obok i tylko trzymała za obrożę - niech pies czuje, że nie jest sam. Jak chociaż przez chwilę się uspokoi - chwaliłabym głosem i równocześnie pogłaskała. Quote
Caltra Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Witam Cie Asiu....My też mamy taki problem z naszym owczarkiem...niestety już wszystkiego próbowaliśmy:( a on dalej swoje piszczy i nieusiedzi dłużej niz pare minut:(najlepiej jest jak ja siedze na miejscu pasażera obok kierowcy i on siedzi mi między nogami...wtedy jest spokój:)wiem ,że tak niewolno jeździć i pozatym on tam sie niemieści...:):) ale inaczej jest katastrofa!!a najgorzej jest że on już wie kiedy bedzie wysiadał i poznaje znajome okolice i wtedy jest koszmar...:angryy: dodam że do auta wsiada z duża radością i się bardzo cieszy..a w aucie arie i bieganie po tyle:/..także wiem co to znaczy i wspólczuje Ci bardzo!! Pozdrawiam Ania i Bruno:):) Quote
bellatriks Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 moim zdaniem należy pożądane zachowanie zagradzać. Gdy pies się wierci-po prostu nie zwracać na niego uwagi. W momencie gdy się uspokoi i grzecznie usiądzie-natychmiast pochwalić. Najlepiej ćwiczyć, gdy samochód jest zaparkowany. :razz: PZDR Quote
hanka0711 Posted January 25, 2006 Author Posted January 25, 2006 Wydaje mi się że Azi robi postępy, choć przyznam szczerze że przez te „piekne” śniegi i mrozy od kilku tygodni z nim nigdzie nie byliśmy, więc mam nadzieje że nie nastapi regres. Ale któregoś dnia, kiedy samochód stał przed domem Azi wpakował się na siedzenie kierowcy, potem przecisnął się do tyłu, a z tyłu do bagażnika (nie mielismy półki na oknie) . Komicznie to wyglądało bo to kawał psiura, usmialismy się bardzo. Zobaczymy co będzie jak minie ta straszna zima i wznowimy nasze podróże małe i duże. Pozdrowionka :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.