Jump to content
Dogomania

KRK. Dwunastoletnia, cudowna jamnisia Pestka - MA DOM! :)


Recommended Posts

  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pesteczka to prawdziwa 100% jamniczka.:evil_lol: Żeby tak zgrabnie zawrócić w głowie Panu Tomkowi no, no widać jamniczka z doświadczeniem:eviltong:. Cieszę się, że pan Tomek uległ urokowi Pesteczki i na pewno tego nie pożałuje.
Ma zagwarantowaną prawdziwą, oddaną miłość :multi:

Posted

No to idę dopełnić formalności i zmienić tytuł :).

Pestka została Pściółką:evil_lol:. Sunia wyprowadza p. Tomka na spacery, oblega kanapę i będzie miała na oku wolontariuszy;):eviltong:
Tamarko, namiary na kardiologa przekazane - pojadą już razem.

Posted

Poprzedni jamnik p. Tomka - to był Pćółek :p, gryzł jak cholera. Oczywiście był "spadem" po hotelowym. P. Tomek go uwielbiał.
Wczoraj Pćółka była noszona na rękach wieczorem; cmokana w pysk i karmiona smakołykami.
Jedynym problemem było czy poradzi sobei z wejściem po schodach ... by mogła spać w łóżku:roll:

Posted

[quote name='salibinka']W razie czego - na ręce i pod kołdrę;)


(Mariolu, co z kiszką? Udało się coś zdziałać? - jakby co, mogłabym dzisiaj wieczorem jeszcze)
Było pogotowie w nocy 2.40, zabrało, ale to jakiś wirus. Wraca dzisiaj. Nie zabieram Nortika. Nie chce.

Posted

Jamnisia zostaje u pana Tomka, mysle.

Niestety, pan Tomek nie wzial pod uwage ze jego kot moze sobie nie zyczyc kolejnego jamnika .
Kot jest mega zestresowany i nieszczesliwy :placz:
Biedna kocina :-(

Posted

Martwię się o kicię. Z jednym kotem jest wszystko w porządku, tylko drugi jest zestresowany. Zobaczymy, może wszystko się unormuje. Za kilka dni ściągniemy ogłoszenia.

Posted

A ja sie dowiedzialam ze Pściółka w domu robi siku i kuu...:mad:

Widzialam ja dzis jak sie wylegiwala na fotelu, potem siedziala u pani Iwony na kolanach i patrzyla w kamere przy czym lapami stukala w klawiature :evil_lol:

Czarna kotka musi w izolatce siedziec przez Pściółke :angryy:.
Jeszcze sie dorobi jakiejs nerwicy, biedna kotka :-(.

Tylko piekny jednooki Munio pregusek wszystko znosi ze stoickim spokojem i nic sobie nie robi z krotkonoznego siwopyszczatego przybylca :loveu:

Posted

Jeśli chodzi o siku i kuu... to przejdzie. Moje psiaki i Ferka i Harutek początkowo też parę razy w domku załatwiali sprawy. :evil_lol: Są to pieski też z adopcji po schronie, więc trzeba troszkę czasu ok. 2 tygodni i będzie ok.
Natomiast nie wiem jak wygląda sprawa jamniczka - kociczka, chyba trudny układ, ale też trzeba czasu.
Koleżanka adoptowała dużego psa mix wyżeł i po trzech tygodniach córka przyniosła czarnego kotka. Początkowo się ganiali:diabloti:, a teraz po prostu tolerują się.

Posted

[quote name='wellington']Jamnisia zostaje u pana Tomka, mysle.

Pan Tomek huknął dzisiaj zawadiacko, że jest dobrze, więc pozwolę sobie mieć nadzieję, że przynajmniej będzie ;), tym bardziej, że Tamara uratowała dzisiaj od zagryzienia kolejne maleństwo - młodziutką roczną sunię, która zaczęła właśnie pierwszy dzień w boksie ogólnym od leżenia na palecie pod innymi psami:-(.

Posted

salibinka napisał(a):
[quote name='wellington']Jamnisia zostaje u pana Tomka, mysle.

Pan Tomek huknął dzisiaj zawadiacko, że jest dobrze, więc pozwolę sobie mieć nadzieję, że przynajmniej będzie ;), tym bardziej, że Tamara uratowała dzisiaj od zagryzienia kolejne maleństwo - młodziutką roczną sunię, która zaczęła właśnie pierwszy dzień w boksie ogólnym od leżenia na palecie pod innymi psami:-(.

malenstwo takie bardzo maleństwo ,sunia wazy z3 kg bo taka chudziutka (widocznie ludzi nie bylo stac dawac tak malemu psu jesc:angryy:)
Na pomoc wezwala mnie Malgosia i jak to zobaczylam w te pedy do Tamary bo tylko ona teraz ma ocieplany boksik i serduszko litosciwe;),
mala lezala skulona na palecie ,trzesla sie jak osiak ,a serce walilo jej jak mlotem ,dlugo potem nie mogla dojsc do siebie ale potem w samochodzie juz nawet zjadla siedzac w przenosce kocjej.
Zdjec niestety nie zrobilam bo ogolnie bylo zamiszanie ,dosc poźno a dotego bylam zla jak cho... bo panstwo ktorzy umowili sie z Beatka na wizyte w srode do Iryska bo widzieli w tv , przyszli szukac psa bardziej podobnego do poprzedniego i bez defektow bo jak wszyscy wiedza Irysek kuleje.nie dosc ze wzieli zupelnie innego to jeszcze mlodego bo jak powiedzilei chca zdrowego ,a samoi maja defekt bo sa mocnao starsi.:shake:

Posted

a samoi maja defekt bo sa mocnao starsi


:laugh2_2:


dosc poźno a dotego bylam zla jak cho... bo panstwo ktorzy umowili sie z Beatka na wizyte w srode do Iryska bo widzieli w tv , przyszli szukac psa bardziej podobnego do poprzedniego i bez defektow bo jak wszyscy wiedza Irysek kuleje


Nie dziwie sie ze bylas wsciekla :angryy:

Posted

bahlsa napisał(a):
Dziewczyny, zdradźcie tajemnicę, co z jamnisią?
P. Tomek zdecydował się na 100%?
Można kasować ogłoszenia?


Odczekałyśmy 7 dni, chyba wystarczy.;) Kasujemy.

Posted

Prawdziwa dama.:lol: Zgrabna (nie tłusta jak moje parówy), ze stoickim, arystokratycznym spokojem rzuca okiem na swoje włóści. :evil_lol::eviltong: Może trochę przejaskrawiam, ale jest prześliczna i taki z niej bije spokój.:loveu:

Pozdrowienia dla kochających się :loveu::loveu::multi:

  • 2 years later...
Posted

[quote name='salibinka']Nie ma już Pestki. Nie ma od wielu miesięcy... Nie dane jej było umrzeć spokojną śmiercią staruszki w domowym cieple. A my nie mieliśmy szansy jej pomóc.

http://www.dogomania.pl/threads/32052-W%C4%85tek-Krakowskich-Zwierzak%C3%B3w/page644

Przekopiowałam Aniu twój wpis z watku krakowskiego rozpacz i bezsilnosc tyle moge napisac

CUD W HOTELU W LEDNICY.

Schorowana, niesłysząca Staruszka jamniczka - Pestka, zabrana przez nas z Krakowskiego Schroniska i umieszczona w hotelu w Lednicy, a następnie adoptowana przez właściciela tego hotelu, miała dożyć szczęśliwie i bezpiecznie swoich dni w nowym domu. Nie dożyła. Zdarzył się cyt. "CUD" - mała, chora, głucha i powolna suczka "wyszła z domu" i zaginęła.
PÓŁ ROKU TEMU. Ani wolontariusze pilotujący Pestkę, ani Krakowskie Schronisko, z którym jest umowa (ani żadne inne) nie zostało powiadomione. Ja dowiedziałam się dzisiaj (!). Nie mieliśmy szansy na działanie. Posesja hotelu jest podobno zawsze zamknięta, tak? AKURAT (!).

Jak to określił właściciel - zdarzył się cud. Kwituje: "UMARŁA"

Ręce opadają na ten cud odpowiedzialności!

Złudnej wiary w bezpieczeństwo zwierząt w tym miejscu nie wybaczę sobie nigdy. Nie byłam bezpośrednią opiekunką Pestki, ale znałam ją, zabierałam ze schronu, woziłam na leczenie - to była cudowna, spokojna, niedomagająca, zapatrzona w człowieka i tak bardzo pokładająca w nim nadzieję, suczka...

Nie jestem w stanie wierzyć w prawdziwy cud odnalezienia po takim czasie, ale może Ktoś gdzieś widział takiego psa.
Na zdjęciu jest chuda, potem była bardzo gruba, ale może ktoś cudem jakimś , kojarzy...

Przed "cudownym" miejscem zaś przestrzegam.


Posted (edited)

tamb napisał(a):
Sytuacja z Pestką, załamała mnie. Zawiodłam się bardzo.


Rozmawiałam z Nowym Targiem. Obiecano mi sprawdzić kartoteki... z okresy przed - i wakacyjnego, jamniki podobno to wyjątki, więc byłaby charakterystyczna...


I wątek Deli - staruszki jamniczki, o którym mówiła Beata...
http://www.dogomania.pl/threads/220005-DELA-porzucona-starsza-jamniczka-pragnie-mie%C4%87-swojego-pana

Niewiele można w tej sytuacji.

Rozumiem istnienie problemów i życiowych kraks, ale nigdy nie zrozumiem, jak można było w ten sposób potraktować Pestkę, dopuszczać kolejne adopcje i sygnować bezpieczeństwo tego "domu". Nigdy.

Rozumiem, że i w "najlepszych domach" wypadki się zdarzają, ale tutaj, nie dość, że okoliczności są abstrakcyjne - Pestka znika z "zamkniętej" posesji podczas spaceru z właścicielem, to olanie po tym podstawowych zasad, zaniechanie, odebranie wolontariuszom, szansy na zorganizowane poszukiwania, tępe milczenie - to jest - nawet nie wiem, jakiego słowa tu użyć.

Edited by salibinka
Posted

tamb napisał(a):
Sytuacja z Pestką, załamała mnie. Zawiodłam się bardzo.


Tamarko, też jestem w szoku. Mam jednak domysły, że Pestka nie zaginęła. Mogło się stać wiele różnych rzeczy, różne wypadki się zdarzają. Gdyby zaginęła na spacerze nie sądzę, by taka była z tego robiona tajemnica. Tak czy owak, dramat psa. Tragedia!:-(

Posted

dorota1 napisał(a):
Tamarko, też jestem w szoku. Mam jednak domysły, że Pestka nie zaginęła. Mogło się stać wiele różnych rzeczy, różne wypadki się zdarzają. Gdyby zaginęła na spacerze nie sądzę, by taka była z tego robiona tajemnica. Tak czy owak, dramat psa. Tragedia!:-(


dorota tez o tym myslałysmy juz z Ania ale tak czy siak tak sie nie postepuje ,wszyscy jestesmy ludzmi ,wszyscy robimy błedy ale jak mozna było nie poinformowac osoby adoptujacej psa , to jest niedopuszczalne.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...