Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam
Dziś znaleźliźmy potraconego pieska okazało się że ma okolo 6,7, miesiecy. Bylismy u weterynarza i jak narazie jego stan jest stabilny. Przywieźliśmy go do domu i zrobilismy mu kacik w garażu. Rozwiesilismy ulotki w miejscu gdzie go znaleźlismy. Jeżeli nie znajdzie sie właściciel chcielibyśmy go zatrzymac. Serce mi sie kraje jak na niego patrze jest taki grzeczny i taka przylepka z niego.
I tutaj pojawia się problem. Mamy dwuletneigo labradora ale popełnilismy bardzo duzo błędów wychowawczych. Jest rozpieszczony i spi z nami w łózku. Jest bardzo zaborczy. Nieiwem jak postępowac aby nie doszło do awantury przy czym kontakt juz był i Cezar (nasz labrador) nie jest w stosunku do neigo agresywny ale bardzo wylewny i nie ma wyczucia co do różnicy w wielkości i bije go łapami tak jakby to była mała zabawka. Maleństwo uciekało a Cezar zaczoł za nim biec i niezdąrzyłam za nimi i przewrócił małego. jak dobiegłam wziełam go na ręce. Pozatym Cezar probuje go pokryć co jest niemozliwe ze wzgledu na wielkość i płeć bo oba to psy. bardzo mi żal tej kruszynki i jestem wściekła na Cezara że jest taki niedelikatny ale niestety taki juz z niego wariat:) Nieiwem jak mam zrobic aby było dobrze. cezar go liże czyli chyba nie jest nastawiony agresywnie. jedynie szczeka jak nie moze się do niego dostac bo maleństwo jest odgrodxzone aby miało święty spokuj. Będę bardzo wdzięczna za każda radę.Pozdrawiam

  • Replies 55
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jakiej wielkości jest ten młodszy piesek? Jak jest zbudowany? Psie zabawy często mogą wydawać nam się brutalne czy niebezpieczne (gonienie się, przewracanie, pacnięcia łapami), ale jeśli nie jest to różnica rozmiarowa powiedzmy jak między yorkiem a dogiem :diabloti:, to z reguły nie zdarza się, żeby jakiś pies "niechcący" uszkodził drugiego. Oczywiście przez pierwsze dni trzeba kontrolować zabawy i kontakt psiaków, ale kiedy przyzwyczają się do siebie, myślę że Cezar nie zrobi mu krzywdy w zabawie.

Jeśli starszy pies nie wykazuje agresji, a jedynie chęć dominacji w stosunku do młodszego, to jest ok, w porównaniu z tym co innego mógł wam zafundować. Wszystko zależy od charakterku szczeniaka, jak zareaguje na obecność starszego dominanta - w takim wieku wkracza w okres buntu i testowania na ile może sobie pozwolić. Jeśli będzie próbował się stawiać, starszy pies przypuszczalnie utemperuje go sobie i ustawi jak chce; na jego korzyść przemawiają dwa fakty - po pierwsze, maluch jest dużo młodszy, po drugie został wprowadzony do waszego domu jako "ten nowy", gdy Cezar miał już ugruntowaną pozycję. Natomiast można cieszyć się z tego, że na razie wiele wskazuje na to, że takie utemperowanie będzie przeprowadzone w sposób bezkrwawy.

Obserwuj uważnie psy, i to jak nawzajem się traktują. Nie każde warknięcie czy pokazanie zębów to przejaw agresji świadczący o tym, ze psy się nienawidzą, takie sygnaly to normalny sposób komunikacji między psami. Jeśli młody nie będzie próbował się odgryzać, tylko podporządkuje się ewentualnym ostrzeżeniom, to nie trzeba od razu panikować, nie powinno za nimi pójść nic więcej. Szczekanie także nie jest niczym co powinno was w takiej sytuacji martwić, to po prostu przejaw żywego zainteresowania nową atrakcją :)

Posted

Labradorom bardzo często brak wyczucia w kontakcie z innymi psami, szczególnie, jeśli nikt ich takiego wyczucia nie nauczył. Młody się zaaklimatyzuje i może mieć Twojego laba dość - pokaże mu to pewnie dość wyraźnie, z użyciem zębów. Pytanie tylko, jak zareaguje na to Twój pies i czy nie rozpęta się wojna.

Ciężko wam będzie, jeśli wasz lab jest rozpieszczony. Drugi pies to cztery razy, a nie dwa, więcej problemów. Każdy pies osobno jest inny, razem stanowią sforę, która rządzi się własnymi prawami. Ja na pewno teraz położyłabym spory nacisk na posłuszeństwo laba. Nie ograniczać go, ale egzekwować komendy, egzekwować spokój i posłuszeństwo i za to nagradzać. Przy młodym psie ma siedzieć spokojnie - za to jest nagroda. Jeśli za bardzo mniejszego kumpla męczy - odwołanie, komenda siad dla obu psów, nagroda.

A tak z innej beczki, ile ruchu ma Twój labek? Te ruchy kopulacyjne to często objaw nadmiernej ekscytacji, podniecenia. To zwykle eliminują męczące (fizycznie i psychicznie) spacery, nauka posłuszeństwa i panowanie nad psem. Dla obu psów najlepsze będą wspólne spacery, najlepiej takie, na którym psy oprócz nudnego spacerowania coś robią - aportują, ćwiczą razem posłuszeństwo, szukają zabawek. Stado wyrusza razem na "polowanie" i eksplorację terenu :diabloti: i między jego poszczególnymi członkami tworzy się więź. Tak między człowiekiem i psem, jak między psem i psem.

Posted

W tym cały problem że róznica w wzroście jest duża. Cezar jest bardzo duży jak na labladora a znajdka jest nieiwele większa od jamniczka.
Mały troszke sie na niego szczerzy ale Cezar robi tylko uniki i jeszcze bardziej go to nakręca do okładania małego łapami( swoja droga to nas tez okłada jak coś chce albo patrzy mu sie prosto w oczy) Cezar skończył tresurę ale i tak w 60 % robi co chce. Narazie nie będę ich wypuszczac razem bo mały musi przyjśc do siebie po wypadku i boje sie że te wygłupy Cezara mogłyby mu zrobic dodatkowa krzywdę.
Co do ilości ruchu Cezarka to biega rano około 30 minut kiedy my przygotowujemy sie do wyjścia do pracy potem zawozimy go do kojca do rodziców bo boimy sie go zostawić bez opieki na ogródku a w domu to juz wogule odpada bo mamy tez inne zwierzeta a że Cezar jest bardzo kreatywny w swoich niszczycielskich pomysłach to wolimy tego uniknąc. Około 8 godzin siedzi w kojcu potem go zabieramy i znowu biega tyle ze nie lubi byc sam na dworze i po około 30 minutach dobija sie do drzwi. Na noc jak juz pisała spi z nami w łóżku. W wekendy zabieramy go na działkę aby sie wyszumiał. Ogolnie jest bardzo żywym psem. Przyznaję sie bez bicia że jakbysmy byli bardziej konsekwentni to dałoby sie go wychowac ale jestesmy oboje za mało konsekwentni i Cezar tańczy nam na głowach.
Jak cos zniszczy i go okrzyczę to on jest z tego zadowolony skacze, goni i biega jakby mu ktos dynamit do tyłka wsadził. Na podwórku jak cos robimy to czeka tylko na moment aby coś ukraść czy to buta czy mlotek czy zniszczyc doniczkę...nie reaguje na karcenie...on ma poprostu niesamowita uciechę jak zrobi cos komus na złosć. na okrągło domaga sie uwagi.To tak w skrócie opisałam jego charakter.
Jak mam reagować w sytuacji kiedy Cezar probuje pokryć małego?:)Próbowałam go odpychać, karcić ale cezar ma mnie poprostu gdzieś.
Jak mój mąż na neigo krzyknie to Cezar zaczyna szarzować i biega jak postrzelony , powarkuje itd. Jak go ignoruje to po chwili przychodzi i lize mnie po ręce.
Dziekuję bardzo za zainteresowanie moim problemem. Pozdrawiam

Posted

Myślę, że Cezar musi powtórzyć szkolenie, bo jakieś horrory u Was odchodzą. Jak mały piesek wyzdrowieje to czarno widzę wspólne zabawy. Wasza reakcja na jego psoty tylko zachęca go do rozrabiania i to chyba sposób zwrócenia Waszej uwagi na niego , prośba o wspólną zabawę. Za mało ruchu i zajęcia ma Cezar(moim zdaniem) i roznosi go energia.

Posted

Wypuszczanie psa samego na podwórko nie jest ŻADNYM zapewnieniem mu możliwości rozładowania energii, młody labrador potrzebuje wspólnej aktywnej zabawy z ludźmi - musicie mu jakoś zorganizować ten czas, bo sami widzicie, że pies sam się nie wybiega. Ćwiczenie aportowania, bieganie przy rowerze, jogging, agility, pływanie - takiego rodzaju ćwiczenia są potrzebne Cezarowi, zwłaszcza jeśli dużą część dnia spędza w kojcu. Weekendowe wycieczki niczego nie rozwiążą, pies potrzebuje ruchu codziennie. Labradory to aktywna rasa, nie jest niczym dziwnym że pies sam was zachęca do zabawy - bo tym właśnie jest podkradanie wam przedmiotów i ucieczka z nimi, nie żadną złośliwością.

Posted

Czyli jednym słowem Wasz pies nie ma w ogóle zajęcia fizycznego ani psychicznego, a w dodatku jest niewychowany. Tresura nic nie załatwia. Co z tego, że pies na placu szkoleniowym nauczył się komend, skoro teraz nic od niego nie egzekwujecie, nic z nim nie robicie, nie powtarzacie choćby 10 minut dziennie tego, co już umie? Albo już nie umie, bo dawno zapomniał, po co ma pamiętać, skoro nikt tego nie wykorzystuje...

Ja na Waszym miejscu szukałabym domu dla tego małego pieska, a zajęła się na poważnie szkoleniem i wychowywaniem Waszego labradora. Mówię poważnie, a nie złośliwie. Różnica między nimi jest duża, a Twój pies jest niewybiegany i nadpobudliwy, może małego zadręczać i skrzywdzić niechcąco. Nie macie nad nim panowania, nie jesteście w stanie nawet zakazać mu, żeby przestał okładać małego łapami. Tak jak pisała ewtos, to co Wasz pies wyrabia to horror... Ale trudno się dziwić. Co on w tym ogrodzie robi? Biega w kółko? Sika, kupę robi, coś węszy i co dalej? Niszczy grządki? Macie ogród, czemu nie wykorzystacie go do zabawy w aportowanie, chowanie zabawek i szukanie ich przez psa? Rozumiem, że Wasz pies nie ma w ogóle spacerów, tak? Tylko wychodzenie do ogródka. Trudno się dziwić, że tak się zachowuje wobec małego pieska, skoro nie ma kontaktów z psami i nawet nie wie, że wobec psa trzeba być delikatnym. To bardzo niebezpieczne, bo pewnie Cezar nawet nie odróżnia prawdziwego grożenia od zachęty do zabawy. A mały nie umie się bronić przed dużym psem i może stać mu się poważna krzywda...

Tak więc całkiem serio - małego dajcie komuś w dobre ręce i poważnie zabierzcie się za rozpieszczonego psa. Bo kilkudziesięciokilogramowy labradorek-szczeniaczek-tyran nie jest zabawny... Spacery, powtórka ze szkolenia, ćwiczenia posłuszeństwa. Dopiero jak Wasz pies będzie usłuchany to myślcie o drugim psie.

Posted

Dziekuję za bardzo za rady. Nie będę dyskutować bo widocznie macie jak naj bardziej rację. Swoja droga poczołam się jakbym była dręczycielem Cezara i wyrodnym właścicielem natomiast to że popełniłam błędy wynika z mojej niewiedzy a nie że mam psa wgłęboko w tyłku. Biorąc labradora braliśmy pod uwagę mój wrazliwy charakter. Mówiono że to rasa najodpowiedniejsza do poczatkujących. wybralismy pieska rodowodowego aby wykluczyć wszelkiego rodzxaju ADHD. Dostawał nalepsza karmę itd. Male}stwo to nei pierwsyz psiak ktorego wzielismy z drogi. Poprzednim dwum zapewnilismy nowe domki malenstwo poki co zostanie u nas chyba ze znajdzie sie wlasciciel. Dziekuje i pozdrawiam

Posted

Iziss, nie masz pod nickiem napisane "bardzo wrażliwa osoba, która bardzo kocha swojego pieska". Nie twierdzę, że masz psa głęboko w tyłku. Za to twierdzę, że nie poznałaś specyfiki rasy, nie wchodziłaś no fora o labradorach, nie byłaś na spotkaniach z przedstawicielami rasy i nie masz o niej pojęcia. Wybraliście psa z rodowodem, żeby wykluczyć ADHD? Czyli wzięliście 100% labradora - pracoholika, psa myśliwskiego, stworzonego do wielogodzinnej pracy. A nie łagodniutką maskoteczkę rodem z fundacji "Pomocna łapa". Labradory do pracy przewodników są selekcjonowane, wiele odpada właśnie przed nadmierną żywiołowość. Prawdziwy labrador to ADHD właśnie. Pies stworzony do pracy, aporter. O mocnym charakterze, skłonnością do dominacji, ale też POTRZEBĄ współpracy z człowiekiem! "Polecono wam psa" - któż wam takiego psa polecił?... Ja bym poleciła buldożka francuskiego albo cavaliera, na pewno nie labka...

Dostałaś konkretne rady, a co z nimi zrobisz to Twoja sprawa. Moim zdaniem powtórka ze szkolenia dla Cezara. Bo zrobi krzywdę małemu pieskowi i będzie masakra.

Posted

Iziss - dołączę się do tych którzy pisali że Twoj psiak ma za mało ruchu. To może byc klucz do jego niesforności.
Mam w tej chwili 4 psiaki w tym i małe i duże a mieszkam w bloku w niewielkim mieszkaniu.
Zgodność sfory pełna ale mieszkanie tak na prawdę służy im do spania i odpoczynku - przy przyzwoitej pogodzie psy mają min. 3-4 godz spacerów dziennie, Gdy deszczowo i wietrznie nawet 11 letnia jamnica ma 30 minut rannego , "higienicznego" spaceru , do godziny popołudniowego i 15-20 min. wieczornego.
I kazde ograniczenie spacerów owocuje natychmiast głupimi pomysłami w domu - niewyżyty pies to góra kłopotów.
Powinniście pomysleć jak zorganizować psu więcej ruchu - da sie nawet przy 8 godzinnej pracy;)

Posted

Muszę przyznać że az sie popłakałam jak poczytałam wasze posty. No cóż prawda boli. Póki co postaram się coś zmienić i wziąść do serca wasze rady. Mam nadzieję że nie jest za późno:( Nawet niewiem od czego zacząć.

Posted

Iziss, ważne że masz świadomość tego że trzeba coś zmienić, nikt nie mówi że będzie łatwo ale jeśli popracujecie z psem, na pewno będąefekty :)
W pierwszej kolejności myślę że należałoby zacząć od zapewnienia Cezarowi duuużej dawki ruchu, bo to będzie miało przełożenie i na jego zachowanie w stosunku do was, i na kontakty z drugim pieskiem. Pies niewybiegany to pies nieszczęśliwy, który swoją frustrację może wyrażać na wiele bardzo nieprzyjemnych dla ludzi i innych zwierząt sposobów.
A więc dużo ruchu - aport, bieg przy rowerze, bieganie z wami. Czy jesteście w stanie puszczać go ze smyczy i mieć pewność, że zawsze wróci na wasze wołanie? Jeśli nie, niech biega na długiej lince. Jeśli kradnie wam rzeczy, nie gońcie go, tylko "wymieniajcie" na smakołyki - tak, aby nauczył się, że bardziej opłaca się oddać zdobycz, bo wtedy jest nagroda.

Posted

Iziss zacznij przynajmniej od jednego długiego spaceru ze swoim labradorem poza posesję . Oprócz tego spaceru ,znajdź codziennie czas , aby się z nim pobawić np. naucz go aportowania , albo ćwiczcie siadanie , warowanie , itp. Wiem , że on to umie ,ale chodzi o to ,aby miał jakieś zajęcie . Myślę , że to jest niezbędne minimum . Jeśli chciałaś mieć pieska , któremu wystarczy oprócz Twojej miłości oczywiście ;) , jedynie towarzyszenie człowiekowi i wychodzenie do ogródka ,to mogłaś wziąć jakiegoś seniora ze schroniska . Labradorowi musisz poświęcić więcej czasu .
Ja z moim podhalanem codziennie wychodzę na długi spacer . Mam ogromną działkę i wychodzę poza jej teren . Mieszkam w dzielnicy miasta , która powstała w ten sposób , że przyłączono wieś . Nikt tu nie spaceruje z psem oprócz mnie , właścicieli goldena oraz Pani z dobermanem. Niektóre psy są na łańcuchach , niektóre zawsze w kojcach , mniejsze kundelki biegają samopas . Nowi mieszkańcy ,którzy pobudowali tu sobie domy, trzymają psy na posesjach . A przecież psy uwielbiają spacery . Nowe zapachy , nowe bodźce , to nic , że utartym szlakiem .
Wiem , że kochasz swojego psa , zacznij więc od jednego spaceru dziennie , powinno wejść Ci to w nawyk :lol:

Posted

toyota napisał(a):
Iziss zacznij przynajmniej od jednego długiego spaceru ze swoim labradorem poza posesję .

Dokładnie:lol:
Oczywiście bieganie, pływanie , rower to super ale patrząc realnie nie kazdy ma na to siły, warunki i bez tego też mozna wiele poprawić.
Na początek jeden porządny spacer dziennie, może jakaś zabawa z zaprzyjaźnionym i o podobnych gabarytach psem, trochę codziennej powtórki z podstaw szkolenia - a efekty powinny być szybko widoczne.

Posted

Z wychodzeniem na zewnątrz jest troche problem bo rzuca sie na inne psy jak jest na smyczy i szczeka wściekle na ludzi. Jako jedyny na tresurze nosił kolczatkę:(Jestem za słaba aby go utrzymać. Jak droga jest pusta to idzie dosyć fajnie ale nie daj Boże ktos powie mi dzień dobry to odrazu sie wścieka i nie pozwoli nikomu do mnie podejść. Wstyd mi wtedy ale nie za niego tylko za siebie że nie potrafię go kontrolować. Musze go wtedy szarpnąc a ludzie patrza na mnie jak na jakąś sadystkę. Czasem podczas takiej akcji przystaje i czekam aż sie uspokoi i dopiero idę dalej ale oczywiście wtedy wszyscy w oknach. Uwielbia grac w piłkę musze przyznac że potrafi go taka gra wykończyc i mnie przy okazji też:) Nieiwem jak oduczyc go szczekania na ludzi. To szczekanie to mysle że bardziej ze strachu tak jakby chciał zawołac stój gdzie stoisz i nie podchodz. Jak ktos nawet obcy zachowuje sie w stosunku do niego łagodnie to nie ma żadnych problemów i za chwile Cezar juz jest kolegą. Jest poprostu bardzo nieufny w stosunku do ludzi a co do psów to raczej mysli o zabawie tyle że jak juz pisałam jest zabardzo wylewny i za duzo boksuje.Pozdrawiam

Posted

Zacznę może od zabawy na posesji. Cezar bardzo lubi aportować albo na słowa gdzie jest węzełek albo przynieś wezełk przynosi i moze tak bez końca:)

Posted

Iziss, to co tu piszą jest bez wątpienia słuszne i prawdziwe. W moim domku są dwa psy: 5-letnia sunia mix żywioł (seterkowata) oraz od 18 kwietnia psiak zaadoptowany przez dogo. To, co ja przeżyłam przez pierwsze 1,5 miesiąca od adopcji trąciło horrorem. Kika, bo tak wabi się sunia w niemal każdej chwili startowała do Emisia z ząbkami i takim agresorem, że byłam załamana. Niestety wcześniej była bardzo rozpieszczona i np. też spała z nami w łóżku. Miała natomiast stałą dzienną porcję spacerku (oprócz ogrodu) oraz zabaw i ćwiczeń.
Na jej agresję reagowaliśmy róznie, w zależności od sytuacji - karcąc ją, odwracając jej uwagę od emira zabawką albo ćwiczeniem, no i jeszcze więcej czasu jej poświęcając.
Dziś jest super (psiaki rozrabiają razem, zero agresji), powiem więcej, dzięki emisiowi ułozyliśmy na nowo Kicię, tak więc ona juz nie śpi w łóżeczku i nie ma przywilejów, których nie ma on, wszystko jest po równo.
Wiem, że psiaki są razem szczęśliwe.

Posted

Iziss - cieszę się, że chcesz o swojego psiaka zadbać, że chcesz coś z nim robić :p Wcześniej nie chciałam Cię w żaden sposób urazić, tylko uświadomić, że niestety dawka ruchu dla Twojego psiaka jest niewystarczająca...

Ja bym na Twoim miejscu robiła tak - najpierw kazała Cezarowi wykonać kilka komend - niech będzie siad, leżeć, łapka czy tam obrót (najłatwiejsza komenda do nauczenia w sumie ;)), a w nagrodę - wymęczyła go na posesji, rzucając mu aport czy bawiąc się piłką, tak jak lubi. Potem dopiero na spacer, nawet jak jest ledwo żywy :razz: Nie będzie miał siły się rzucać ani szczekać. To może być krótki spacer, bo Wasz psiak pewnie nie ma zbytniej kondycji na razie. Chodzi o to, żeby poznał nowe zapachy, zwiedził okolicę, zmęczył się psychicznie właśnie w ten sposób - eksplorując otoczenie.

Mam podobny problem do Twojego z psem. To znaczy, moje Frocisko nie szczeka na ludzi, ale rzuca się na psy. Na spacer chodzę z nim w kagańcu - bardzo szybko się przyzwyczaił do niego, a tak lubi spacery, że polubił i kaganiec ;) Ja się czuję bezpieczniejsza, ludzie tak się nie gapią głupio, raczej ze zrozumieniem, nawet jak burczy czy szczeka. Zdarza mi się psem szarpnąć jak próbuje atakować - nie przejmuj się w takim momencie, że ktoś krzywo spojrzy. To Twój pies, Ty go wychowujesz, a zawsze znajdzie się znawca, który Ci powie, że "masz robić tak i tak, a tak nie powinnaś", nie ma co się przejmować. Poza tym na widok psów czy czegoś, co mój pies może obszczekać, odchodzę nieco dalej - kilka-kilkanaście metrów - i każę mu wykonywać różne komendy (podstawowe, wyżej wspomniane, to siadanie, leżenie, podawanie łapki) i nagradzam za wykonanie wyjątkowo pysznymi smakołykami (czytaj: kiełbasą:diabloti:). Zwykle jeśli tamten drugi się nie rzuci, to Frotek skupia się na mnie, ale jeśli tamten się drze, to cóż, jest gorzej. Ale pracujemy, i to się liczy! ;)

Ja z Frotkiem robię tak, jak Ci pisałam wcześniej - najpierw ćwiczymy komendy na moim podwórku, potem Frotek biega za piłeczką (uwielbia to) i mi ją przynosi, a potem idziemy na spacer. Potem mam z nim spokój na pół dnia, chowa się za kanapą i śpi ;) Podobnie robię z suczkami, tylko że one są lepsze w stosunkach psio-psich i je mogę puszczać na polance spokojnie, żeby się pobawiły ze sobą czy poprzynosiły mi zabawki. Jeśli mimo to obawiasz się trochę spacerów, wybieraj pory mało uczęszczane, wczesny ranek i tak dalej. Zwykle spotyka się wtedy mniej ludzi - ale kilku się zawsze spotka. To mniej pobudzające dla psa niż ciągłe "dzień dobry, dzień dobry", ale dobre ćwiczenie. Bo omijanie ludzi cały czas problemu nie rozwiąże tak czy siak...

Spacery to także super okazja dla obu psiaków na zacieśnianie więzi. Wspólna eksploracja terenu to namiastka polowania. Fajnie by było, gdybyś miała kogoś, kto wyjdzie z Tobą i obydwoma psami, bo wtedy one poczują się stadem i nie będzie między nimi takich starć. Możesz mi wierzyć, ja mam trójkę potworów :evil_lol:

Posted

Iziss napisał(a):
Z wychodzeniem na zewnątrz jest troche problem bo rzuca sie na inne psy jak jest na smyczy i szczeka wściekle na ludzi.

Niestety ale w takiej sytuacji tym bardziej powinnas wychodzic z nim poza posesję.
To co opisałaś świadczy o braku socjalizacji. Normalnie ten etap oswajania sie z innymi psami, ludzmi, ruchem ulicznym powinien psiak "zaliczyć' w szczenięctwie. Jak się tak nie stanie , dorosły pies reaguje znacznie mniej przyjemnie dla własciciela i otoczenia ale na uzupełnienie tej edukacji nigdy nie jest za późno.
Wiele osób tu na dogo to "przerabiało" - tak się np. zdarza z psami zaadoptowanymi z azylu, które trafiły tam w szczeniectwie albo własnie z ogrodu, kojca czy łańcucha. Dla takich "dzikusów" wszystko jest nowe, dziwne i często przerażające a przekłada sie to w mało przyjemne reakcje z których rwanie na smyczy czy oszczekiwanie wszystkiego co sie rusza to tylko częśc repertuaru.

Socjalizacja jest konieczna i ze wzgledu na dobrostan psychiczny psa i z powodów zupełnie praktycznych - nigdy nie wiadomo czy kiedyś nie będzie trzeba psa wyprowadzić na ruchliwą ulicę , przewieść autobusem czy pociagiem. To duży pies, pod pachę go przecież nie weźmiesz...
Może masz gdzies w sąsiedztwie miłych ludzi z duzym i łagodnym psem - może dadzą się umówić na wspólne ogrodowe zabawy Waszych psów. To by przynajmniej na początek nauczyło Twojego zwierzaka "psiego savoir vivre" - wazne bowiem aby pies poza kontaktem z człowiekiem miał tez mozliwośc spotkania pobratymców.
A spacery - no cóz , jak się na razie nie da inaczej to na kolczatce i nawet na chwile ale nie odpuszczaj bo na prawdę wyrośnie dzikus i agresor (a agresja na podłozu lekowym to trudny problem do odkręcenia)

Posted

Zrobie tak jak piszesz. Pociwiczę z nim najpierw komendy. Tyle ze ten cwaniak jak widzi ze mam cos dobrego to odrazu robi wszystko po kolei sam od siebie;)To straszny lakomczuch. Pozniej poganiam z nim za pilka i sprobuje wzjsc poza posesje.
Tyle ze malenstwu dam narazie spokuj niech wroci do zdrowia bo jutro musimy z nim jeszcze raz po zastrzyk. Cezar jest w domu a male}stwu zrobilismy kacik w garazu bo Cezar nie dalby mu zyc w domu. Na czas kiedy jestesmy w pracy a cezar u rodxicow maly biega po podworku jak przyjedziemy to wybiegam cezara a malego przymkne w garazu a pozniej jak Cezar pojdzie do domu to poganiam troche z malym. Narazie nie ma innej mozliwosci wole stopniowo ich do siebie przyzwyczajac. Dzis Cezar dawal malemu buziaki przez przegrodke;)

Posted

Iziss , na początku te spacery na pewno nie będą przyjemnością . Są metody , które stosowane konsekwentnie, po jakimś czasie sprawią , że pies nauczy się spokojnego spaceru . Ja nie chciałabym dawać rad , ponieważ wychowywałam psa intuicyjnie i popełniałam sporo błędów .

Wiesz ja spaceruję z podhalanem . Teraz to rozumiemy się bez słów , ale były czasy , kiedy ciągnął mnie jak lokomotywa , a jak widział psa na horyzoncie to się musiałam trzymać płotu :diabloti: Ja ważę 50 kg i nie wyobrażam sobie , abym nie podołała z niewychowanym labradorem na smyczy .
Wszystko w życiu wymaga poświęcenia , żeby coś osiagnąć czasami trzeba się natrudzić , ale za to potem jaka satysfakcja :lol:

Mój pies mimo ogromnej działki , ciagle próbował zwiać i na "własną łapę " pozwiedzać okolicę . Teren bardzo duży , niby dobrze ogrodzony , ale robił podkopy , albo wspinał się po siatce . Decydując się na tą rasę , miałam całkowicie inne wyobrażenie . Sądziłam , że będzie się przechadzał po terenie działki :razz:. Ależ byłam naiwna . Aby nie uciekał zamknęłam go w 60 metrowym kojcu . Oczywiście nie przebywał w nim cały czas , był także domownikiem . W kojcu szczekał godzinami , wypuszczany na posesję kombinował , żeby się wydostać poza . W końcu zdałam sobie sprawę , że on potrzebuje spacerów . Jak zaczęlam z nim spacerować miał ponad rok . Oj , było ciężko :lol: Piszę to Tobie na pocieszenie , żebyś wiedziała , że każdy popełnia błędy i nikt nie jest znawcą psów i idealnym właścicielem od razu .

Posted

Witam
Jak narazie włąściciel maleństwa się nie znalazł co bardzo mnie cieszy bo juz zdążyłam sie do psiaka przyzwyczaić:) Chciałam opisac dzisiejsza sytuacje na dworze i byłabym wdzięczna jakbyscie mogli ja ocenic.
Rano Cezarek przywitał sie z małym przez szparkę w drzwiach potem wpuściłam go do garażu aby mogły się obniuchać ...widziałam że i cezar i mały sa pozytywnie nastawieni. Potem zaczeło sie szaneństwo na podwórku...Cezar ukradł małemu jaśka i mały napoczatku nieśmiało zaczoł go gonic a Cezar mu uciekał. Potem probował chyba zachęcać małego do przeciągania poduszki bo trzymając ją w pysku podchodził to małego i machał przed jego pyszczkiem. Jak mały dopadł poduszke to sie na niej kład a Cezar probował ja wydostac...niekiedy pacnieciem małego za co go karciłam ale widziałam że mimow wczesniejszych oskarżeń o nieczułość Cezara to widziałam że jednak "stara się być delikatny" aczkolwiek róznie mu to wychodziło. Mały jest uległy Cezar go liże chwyta delikatnie zębami i iska mały był cały w slinie. Jedynie jak mały zacznie biec to Cezar za nim i wtedy sie boje i mały tez bo Cezar niby robi uniki aby go nie przewrucic ale pare pisków było. Po tych całych gonitwach Cezar był wykończony ale szczęśliwy mały szczęsliwy i obsliniony. Teraz Cezarek jest w kojcu a mały został na podworku. Jak wrócimy z pracy to najpierw mam zamiar troche Cezarka wymęczyc aby nie zabił swoim entuzjazmem małego a potem znowu sprobuje na chwile puścic ich razem. Proszę o opinie...bedę wdzięczna.Pozdrawiam

Posted

Przede wszystkim zastanawiam sie, jak mozna pozwolic na dosc niedelikatna, niezbyt kontrolowana zabawe duzego, niewychowanego psa z malym psiakiem po potraceniu, obolalym i poobijanym :roll:.
Rozwiescie po okolicy, lecznicach, sklepach kartki z informacja o znalezionym psiaku, wrzuccie ogloszenia na net, moze na jakies fora lokalne, to nie jest tak, ze przygarneliscie psiaka, to jest Wasz...
I warto jak najszybciej przemyslec kwestie pracy z labkiem, wyprowadzenie go na prosta, zycie bedzie latwiejsze i dla niego i dla Was.

Posted

Przeciez pisałam że wywiesiłam w okolicy chyba z 20 ulotek o psiaku zaraz po wypadku. Jakby go ktos szukał to by napewno znalazł. Chodziliśmy nawet po domach i pytaliśmy czy komus nie zaginoł pies.
Co do wyprowadzenia cezara na prosta to przyjełam do wiadomości jakie popełniłam błędy i staram sie robic co w mojej mocy aby sytuacje naprawić ile mam jeszcze czytać na temat tego jaka jestem nieodpowiedzialna. Troche wyrozumiałości bo naprawde nie ejstem wrogiem psów a wręcz przeciwnie.
Co do puszczania ich razem to pytałam weterynarza i powiedział że jesli mały ciagnie do Cezara to mozna pozwolic im sie pobawić oczywiście pod opieką i tak tez sie stało.
Nierozumię skad taka wrogosć w stosunku do mnie i ironiczne teksty typu jak mozna wypuścić małego poobijanego psiaka z duzym. Moze odrazu walnąć wprost idiotko najlepiej oddaj oba psy. Nie tego oczekiwałam od osób które znają się na rzeczy ale porad i nie powiem otrzymałam i za to dziekuję.

Posted

Iziss, teksty karjo2 nie były ironiczne... Między moimi psami jest różnica tylko 7 kg, a wiem jak na początku większy pies potrafił nieostrożnie, wręcz bezmyślnie, "bawić się" z suczkami. Chibi na szczęście nie daje sobie w kaszę dmuchać i Frotka sobie ustawiła do pionu, gdyby nie to, na pewno nie pozwoliłabym im się razem bawić. Jak młody tylko za mocno ją gryzie, to suka szczerzy się i przygniata go do ziemi (nie ma dość siły, żeby to zrobić fizycznie, ale on się poddaje, widząc jej furię :razz:). Coraz rzadziej się to zdarza, bo nauczył się, że nieostrożna zabawa kończy się nieprzyjemnie. Ale z tego co piszesz, ten mały piesek nie daje rady pokazać Cezarowi, że jest nieostrożny i go krzywdzi. Musisz bardzo uważać, żeby ich zabawa nie skończyła się nienawiścią lub lękiem jednej ze stron. Wiadomo, że mały pies ciągnie do towarzysza, ale przecież nie znaczy to, że zdaje sobie sprawę z tego, że może być skrzywdzony i "świadomie podejmuje ryzyko" ;)

Wydaje mi się, że dobrze robisz, wybiegując Cezara przed wspólną zabawą. Inaczej rozentuzjazmowany labek mógłby małemu zrobić naprawdę poważną krzywdę - to nie przelewki, taka zabawa może się skończyć dla małego psa trwałym okaleczeniem... Powiedz mi tylko, czy Cezar jest odwoływalny od zabawy? Czy jeśli psy odbiegną od was i Cezar zacznie być niedelikatny, a wręcz natarczywy dla małego psa, będziecie w stanie natychmiast przerwać taką zabawę? To bardzo trudne, wiem jak jest z moimi psami... Jeśli pozwolę im na niekontrolowaną zabawę to się wyłączają (a na otwartym terenie to niebezpieczne :shake:), dlatego najpierw obowiązkowo jest wybieganie za piłeczką czy aportem, a dopiero potem zabawa - i to taka, że psy co chwilę są odwoływane i mają wrócić do mnie, za co czeka je nagroda. Inaczej byłoby ciężko, bo czasem dochodzi podczas co gwałtowniejszej zabawy do utarczek czy któremuś psu coś się stanie (np. z łapą), a drugi tego nie zauważy i będzie "bawił się" brutalnie dalej.. Co może się skończyć w najlepszym wypadku bójką.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...