ladybird Posted December 28, 2009 Author Posted December 28, 2009 *anusia&ajlu* napisał(a):http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Broholmer.JPG/250px-Broholmer.JPG strasznie z koloru przypomina Dino broholmera, jak zobaczylam ta fotke odrazu Dino mi sie skojarzyl;) pozdrawiam Rzeczywiście! Muszę poczytać coś więcej :lol: Dzięki za nowy trop ;) NATKA napisał(a):Witanko poświąteczne :multi: Witamy! :lol: Quote
wiki4 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Witamy poświątecznie :p Jak prezenty ? :cool3: Quote
*Monia* Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Jak tam po świętach? Kiedy na zakupy się wybierzemy? :razz: Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 wiki4 napisał(a):Witamy poświątecznie :p Jak prezenty ? :cool3: Ja nie narzekam :p Dino dostał karpiowe głowy i też wyglądał na zadowolonego :lol: *Monia* napisał(a):Jak tam po świętach? Kiedy na zakupy się wybierzemy? :razz: A żyjemy ;) Zakupy poświąteczne przydałoby się zrobić - co powiesz na środę :cool3: Niestety u nas ma miejsce schiza pod tytułem "nie wychodzę na spacer, bo tam na pewno strzelają" :roll: :shake: Quote
*Monia* Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Środę czyli za tydzień? Chyba mi pasuje, jak do pracy oczywiście nie będę musiała iść ;). Karpich głów tata nie chciał Shinulcowi dać, bo przecież to mały szczeniaczek i coś się jej stanie :cool1:. Shina też ma schizę :roll:, ale na szczęście tylko jak coś bliżej wystrzeli i jak akurat nie ma ważniejszych spraw na głowie. Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 *Monia* napisał(a):Środę czyli za tydzień? Chyba mi pasuje, jak do pracy oczywiście nie będę musiała iść ;). Karpich głów tata nie chciał Shinulcowi dać, bo przecież to mały szczeniaczek i coś się jej stanie :cool1:. Shina też ma schizę :roll:, ale na szczęście tylko jak coś bliżej wystrzeli i jak akurat nie ma ważniejszych spraw na głowie. No tak tak, za tydzień :lol: To jak nie będziesz musiała, to się umawiamy - ja jak zwykle o 13 kończę, więc 13:40, chyba, że Ci nie pasuje, to ponegocjujemy :p Bo ona jest przecież malutka i taka biedna i przestraszona i słodziutka :loveu: Tylko ktoś ją kreuje w opowieściach na potwora :mad: A ja już nie wiem, bo rano coś wystrzeliło i mój bohater pognał do domu prosto pod biurko i nie chciał potem wyjść nigdzie, a jak o 13 poszliśmy na długi spacer, to na strzały nie zwracał uwagi :roll: Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 Zapomniałam o jeszcze trzech zimowych fotach :lol: U nas niestety śnieg się powoli kończy, a nowy nie spada :roll: lubię to drzewo ;) krajobraz :p zjazd pionowo z ośnieżonej górki nie jest mi straszny :evil_lol: Quote
wiki4 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Ahaha, ostatnie zdjęcie najlepsze :evil_lol: U nas nowy napadał i pada, ale topnieje :roll: Quote
*Monia* Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 No tak tak, za tydzień To jak nie będziesz musiała, to się umawiamy - ja jak zwykle o 13 kończę, więc 13:40, chyba, że Ci nie pasuje, to ponegocjujemy Jak nie będę w pracy to ta godzina jak najbardziej mi pasuje :). Bo ona jest przecież malutka i taka biedna i przestraszona i słodziutka :loveu: Tylko ktoś ją kreuje w opowieściach na potwora Taak, Krzyśka kolegów bardzo miło powitała dzisiaj :diabloti:. Ale ona ma niedobrą pańcię i biedna nie mogła nikogo nadgryźć :diabloti:. Teraz już spokojnie mogą nawet po domu chodzić, a młoda tylko zezem patrzy raz na nich a raz na mnie :evil_lol:. A ja już nie wiem, bo rano coś wystrzeliło i mój bohater pognał do domu prosto pod biurko i nie chciał potem wyjść nigdzie, a jak o 13 poszliśmy na długi spacer, to na strzały nie zwracał uwagi :roll: U mnie też raz reagują a raz olewają, nie wiem od czego to zależy bo mi się wszystie wystrzały takie same wydają :roll:. http://img63.imageshack.us/img63/5639/img0057k.jpg - tu przynajmniej nie szukałam psa na zdjęciu, bo go ładnie widać :evil_lol: Widzę, że Dinuś bez smyczki śmiga i nie ucieka :loveu:. Nosisz jakieś żarełko na spacery? Ja nosiłam jakiś czas temu surowe mięsko cielęce, ale po tym jak mi zaśmiardło w kieszeni :oops: to zaczęłam suchą karmę zabierać i jakieś ciastka psie. Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 *Monia* napisał(a): Widzę, że Dinuś bez smyczki śmiga i nie ucieka :loveu:. Nosisz jakieś żarełko na spacery? Ja nosiłam jakiś czas temu surowe mięsko cielęce, ale po tym jak mi zaśmiardło w kieszeni :oops: to zaczęłam suchą karmę zabierać i jakieś ciastka psie. To jest tak, że on nie ucieka, fakt, ale tylko dlatego, że nie ma nic ciekawego w pobliżu - spuszczam go tylko na totalnym odludziu :roll: Jeżeli na horyzoncie pojawi się człowiek, rower, pies (najgorsza opcja), nie mam nad nim żadnej kontroli. Generalnie on się pilnuje bardzo, nie ucieka, jak mówię "stój", bez problemy się zatrzymuje i czeka aż mu przypnę smycz. Lubię czasami schować się za jakimś drzewem (gdy Dino się "zawącha") - jak tylko zobaczy, że nie mam mnie w zasięgu wzroku, tak śmiesznie biegnie z przerażoną miną i ma głupawkę, gdy mnie znajdzie. Ale każde spuszczenie go ze smyczy (nawet na odludziu) jest dla mnie bardzo stresujące, bo w kółko wypatruję potencjalnych zagrożeń... Nie wiem za bardzo jak to zrobić, żeby przychodził do mnie nawet gdy na horyzoncie cokolwiek się pojawi :roll: Gdy jest na smyczy, obok ludzi przechodzi zwykle obojętnie, gdy jest bez - biegnie do nich szczekając :shake: Ale przejść z nim na smyczy obok jakiegokolwiek psa - NIE DA się. I nie pomaga żadne odwracanie uwagi jedzeniem - najwyższą wartością jest wtedy ten inny pies. Rowerzyści i dzieci zwracają jego uwagę na smyczy też. A na spacery zawsze noszę karmę - jest najpraktyczniejsza, na pewno się nie zepsuje, a od kiedy jest barf, karma to rarytas :p Quote
*Monia* Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Ja aż takich problemów nie miałam z żadną moją suńką, więc nie bardzo wiem co jeszcze można zrobić :roll:. A zabawki próbowałaś mu pokazywać przy mijaniu psa? Usadzać go jak zobaczysz psa i czekać aż Was minie odwracając uwagę smakołykami/zabawkami? Podskakiwać, piszczeć, itp? (wiem że głupie, ale tak też mi się zdarzało robić jak Hexa o mnie zapominała :mad:). Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 *Monia* napisał(a):Ja aż takich problemów nie miałam z żadną moją suńką, więc nie bardzo wiem co jeszcze można zrobić :roll:. A zabawki próbowałaś mu pokazywać przy mijaniu psa? Usadzać go jak zobaczysz psa i czekać aż Was minie odwracając uwagę smakołykami/zabawkami? Podskakiwać, piszczeć, itp? (wiem że głupie, ale tak też mi się zdarzało robić jak Hexa o mnie zapominała :mad:). On jest w takim amoku, nie wiem jak to nazwać, widok innego psa wyzwala w nim jakieś szaleństwo, że nie widzi/ nie czuje/ nie słyszy... To w ogóle jest bardzo złożony problem, bo zastanawiam się, czy ma znaczenie, że on się z innymi psami nie bawi, a bardzo by chciał. Ale u nas nie ma psów do zabawy, bo są albo za płotami (95% psów w okolicy), albo tych kilka, które są wyprowadzane, rzuca się na wszystko co mija. No więc musi zrozumieć, że psy należy mijać zachowując spokój :roll: Mijanie psa - hm, rzadko widujemy tak naprawdę psa na smyczy. Tak średnio - raz na dwa dni. Serio. Reszta szczeka na nas zza płotów. Ale jak już kogoś mijamy, to nie jestem z stanie tak w 100% skupić się i jego też na smakołyku, bo muszę z całej siły, dwiema rękami, trzymać go żeby nie skoczył na tego psa - ledwo go mogę utrzymać. Z tego samego powodu usadzenie go jest niemożliwe - najzwyczajniej nie mam tyle siły. Zabawki raczej nie sprawdzą się lepiej niż jedzenie, bo on kocha wszystko, co można zjeść, a pozostałe atrakcje są zawsze na drugim miejscu :p Quote
*Monia* Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Jak ma taki amok jak Hexa na koty to jestem w stanie zrozumieć :roll:. Ja się skupiłam na usadzeniu jej na widok kota i nie ma prawa doopska podnieść do czasu aż ja jej pozwolę. Czasem musiałam być niemiła dla niej, ale to było lepsze niż szarpanie się i zastanawianie czy starczy mi siły, czy smycz wytrzyma czy mi się nie wyślizgnie itp :roll:. Może coś śmierdzącego do jedzenia? Na Hexy głupawki i młodej zżeranie paskudztw nosiłam żwacze, suszone żołądki i różne takie paskudztwa, pomogło i wpatrywały się w oczekiwaniu kiedy włożę rękę do saszetki/kieszeni. Fakt, przechodnie się odsuwają, ale mi to akurat nigdy nie przeszkadzało bo spacer z psem jest dla psa i nie muszę pachnieć perfumami dla nich :evil_lol: Quote
łamAga Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 ladybird napisał(a): U nas niestety śnieg się powoli kończy, a nowy nie spada :roll: Uoooo matko u nas śniegu tyle spadło że po kolana prawie :multi::multi::multi::multi: Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 *Monia* napisał(a):Jak ma taki amok jak Hexa na koty to jestem w stanie zrozumieć :roll:. Ja się skupiłam na usadzeniu jej na widok kota i nie ma prawa doopska podnieść do czasu aż ja jej pozwolę. Czasem musiałam być niemiła dla niej, ale to było lepsze niż szarpanie się i zastanawianie czy starczy mi siły, czy smycz wytrzyma czy mi się nie wyślizgnie itp :roll:. Może coś śmierdzącego do jedzenia? Na Hexy głupawki i młodej zżeranie paskudztw nosiłam żwacze, suszone żołądki i różne takie paskudztwa, pomogło i wpatrywały się w oczekiwaniu kiedy włożę rękę do saszetki/kieszeni. Fakt, przechodnie się odsuwają, ale mi to akurat nigdy nie przeszkadzało bo spacer z psem jest dla psa i nie muszę pachnieć perfumami dla nich :evil_lol: Muszę spróbować - i z czymś super mega atrakcyjnym do jedzenia i z tym, żeby go usadzić. Tylko jeszcze musimy trafić na jakiegoś psa idącego na smyczy :roll: Bo u nas mnóstwo takich wałęsających się - nie, że bezdomnych, tylko takich, których podwórka mają pootwierane bramy non stop :mad: No i co mam wtedy zrobić? Już wiele razy cofałam się i zmieniałam trasę spaceru. No a nie mogę Dina usadzić, bo zwykle tamten pies się do nas zbliża albo nieruchomo wpatruje się jak ja ostatkiem sił walczę z moim potworem :roll: Może Cię kiedyś wynajmę do szkolenia :lol: :eviltong: dOgLoV napisał(a):Uoooo matko u nas śniegu tyle spadło że po kolana prawie :multi::multi::multi::multi: Podzielcie się! :lol: Quote
łamAga Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 ladybird napisał(a): Podzielcie się! :lol: Chętnie ale kurde na spacerze byłam jak było ciemno i nie zdazyłam zrobić fotek a nie mam dobrej lampy do robienia fot nocą :roll: ale mam nadzieję że jutro będzie śniegu jeszcze więcej i wtedy się podziele śniegiem .............. na fotkach :evil_lol: Quote
*Monia* Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Ja do szkolenia :roflt:. Bywam bardzo niedelikatna jak mi się psisko usadzić nie chce i nie ma gadania, bo inaczej się zezłoszczę i będzie niemiło. Niestety kot zawsze będzie bodźcem silniejszym niż cokolwiek innego i jedynie wypracowanie siadu w tej sytuacji ratuje moje ręce i nerwy ;). Z kotem o tyle lepiej, że raczej rzadko zdarzy się taki co podejdzie do psa. Najpierw wypracuj siad w każdej innej sytuacji, a później zacznij przy psach. Najpierw psy w odległości, później tą odległość zmniejszaj. Staraj się psy pierwsza zauważać i jeszcze zanim Dino się nimi zainteresuje skup go na zadaniu (siadzie na początek). Siad musi być perfect zanim zacznie go wykonywać w sytuacjach dla niego trudnych. Ja jak Hexa posadzić dupska nie chciała to jej pomagałam :diabloti:, ale pozwolić sobie na to mogłam bo ona i tak nie myślała o tym co się dzieje wokół niej, cel był jeden - kot. U nas jedzenie przy kotach było zjadane automatycznie i ona nawet nie myślała co robi. Jak już siadać się naumiała to musiała się również nauczyć, że ja też bym chciała dostać chwilę zainteresowania. Bywało, że stawałam przed nią i gadałam jakieś pierdoły - nie ważne czy ludzie akurat przechodzili i czy na nas patrzyli ;). Podskakiwać i piszczeć też się zdarzało. Zabawki piszczące też jakieś chyba miałam. Ja się tak mądrzę, a moje psy są rozpuszczone i wcale wzoru do naśladowania sobą nie reprezentują :evil_lol:. Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 Możesz sobie mówić co chcesz, a ja i tak jestem fanką Shiny :loveu: Popróbuję z tym siadaniem jeszcze, ech, ciężki przypadek mi się trafił ;) Ale możesz mi kiedyś zaprezentować swoje metody - nie musisz być miła, wystarczy, że skuteczna :eviltong: Quote
Ewa&Duffel Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Hej :) Duffel też miał taki amok jak widział psy, to była masakra :shake: Uciekał do każdego psa,nie interesowało go nic, zapominał o mnie zupełnie, szedł za tym psem :roll: Spuszczać się go nie dało, bo odludzia u nas niestety nie ma. Ale przeszło mu...zapewne spory wpływ miała na to kastracja, ale myślę, że także i wiek. Nie wiem, co Ci poradzić, bo u Duffla nie działało nic, byliśmy na kilku szkoleniach i zero rezultatów :shake: Płakać mi się chciało po każdym spacerze i szukając jakichś metod, w końcu zdecydowałam się na kastrację, chociaż byłam pewna, że to i tak nic nie da. Na szczęscie u nas bardzo pomogło, ale nie wiem, czy u Dina też by tak było... Quote
ladybird Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 Hej :multi: Czyli wiesz o czym mówię :roll: Dobrze, że chociaż mam odludzie, ale nawet na odludziu bywają różne rozpraszające elementy, więc też nie jest cudownie... Ja myślę o jakimś szkoleniu, ale nie żeby skończyć kurs, tylko właśnie praca indywidualna ze szkoleniowcem. Kastrację biorę pod uwagę, chociaż naczytałam się sporo przeciw, ale wetka powiedziała, że jest jeszcze za młody, że powinien mieć tak ponad 1,5 roku. Więc jeszcze chwilę mam. Cieszę się, że u Was jest dobrze :lol: Quote
Ewa&Duffel Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 My byliśmy i na kursie grupowym, i na lekcjach indywidualnych...nic :( Problem polegał na tym, że dla niego nie było rzeczy ani osoby ważniejszej od psów...Jedzenie, zabawki, ja...nic nie istniało, jak zobaczył psa. Nie wiem, bo nie jestem specjalistą, ale zastanawiam się, czy u niego to nie było jakieś działanie hormonów, skoro po kastracji się tak uspokoił. Quote
łamAga Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 ladybird napisał(a): Kastrację biorę pod uwagę, chociaż naczytałam się sporo przeciw, ale wetka powiedziała, że jest jeszcze za młody, że powinien mieć tak ponad 1,5 roku. Więc jeszcze chwilę mam. Cieszę się, że u Was jest dobrze :lol: Hmm kastracja ma same zalety , nie ma wad , wiek psa rzeczywiście ma wpływ bo dopóki się pies rozwija nie powinien byc kastrowany , ja wykastrowałam Nerona jak miał rok i przez to urósł trochę za dużo , ma za wysokie nogi jak na Onka no ale jest mniej agresywny choć ta agresja akurat u niego całkiem nie minęła , widocznie nie była uwarunkowana hormonami ;) ja miałam z nim takie przeboje że szkoda gadać , nie raz płakałam po powrocie ze spaceru , nie potrafiłam sobie z nim poradzić , po kastracji ustabilizowało sie do tego stopnia że jest o wiele bardziej spokojny , ma swoje wyskoki do innych psów zwłaszcza biszkoptowych labradorów i do bokserów ale ogólnie jest o niebo lepiej i spacery stały sie dla mnie przyjemnością nie obowiązkiem ;) więc w Twoim przypadku proponuję jednak wykonać ten zabieg jak tylko Dino dojdzie do odpowiedniego wieku ;) powodzenia !!!! ;) Quote
NATKA Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 ladybird napisał(a):On jest w takim amoku, nie wiem jak to nazwać, widok innego psa wyzwala w nim jakieś szaleństwo, że nie widzi/ nie czuje/ nie słyszy... To w ogóle jest bardzo złożony problem, bo zastanawiam się, czy ma znaczenie, że on się z innymi psami nie bawi, a bardzo by chciał. Ale u nas nie ma psów do zabawy, bo są albo za płotami (95% psów w okolicy), albo tych kilka, które są wyprowadzane, rzuca się na wszystko co mija. No więc musi zrozumieć, że psy należy mijać zachowując spokój :roll: Mijanie psa - hm, rzadko widujemy tak naprawdę psa na smyczy. Tak średnio - raz na dwa dni. Serio. Reszta szczeka na nas zza płotów. Ale jak już kogoś mijamy, to nie jestem z stanie tak w 100% skupić się i jego też na smakołyku, bo muszę z całej siły, dwiema rękami, trzymać go żeby nie skoczył na tego psa - ledwo go mogę utrzymać. Z tego samego powodu usadzenie go jest niemożliwe - najzwyczajniej nie mam tyle siły. Zabawki raczej nie sprawdzą się lepiej niż jedzenie, bo on kocha wszystko, co można zjeść, a pozostałe atrakcje są zawsze na drugim miejscu :p Ja miałam podobnie z Aresem do dwóch lat jak tylko zobaczył psa, a nie był na smyczy to w ciągu kilku sekund był przy psie żeby się przywitać i pobawić - a dodam, że miał mnóstwo okazji do tego żeby wybiegać się z innymi znajomymi psami ale to nie ważne bo i tak najfajniejsze były te psy, których jeszcze nie znał- co się nerwów najadłam to lepiej nie mówić :angryy: Człowiek wbijał do głowy psu, że takie ucieczki są niedozwolone, a jak??? ano tak: - chodzenie na smyczy - wspólne szaleństwa co by człowiek też był atrakcyjnym kompanem do zabawy - smakołyki - uczenie spokojnego podchodzenia do psiaków bez wariacji - uczenie spokojnego czekania w siadzie na innego psiaka i cały czas miałam wrażenie że do psiska nic nie dochodzi ale okazało się że jednak przyniosło to rezultaty. Podbieganie bez pozwolenia skończyło się - także nie poddawaj się Dino młody jest i roztrzepany tak jak większość psiaków w jego wieku - trzeba uczyć i pracować nad nim nawet jeśli wydaje się to syzyfową pracą ;) ps. współczuje tylko tych wyszarpanych rąk wiem co to za ból, mnie Ares nie raz tak załatwił, że płakałam z bólu tak mi jakiś mięsień czy ścięgno nadciągnął przez szarpnięcie :shake: a zdaje sobie sprawę z tego że Dino bądź co bądź jest większy od Aresa ;) Quote
Martens Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 dOgLoV napisał(a):Hmm kastracja ma same zalety , nie ma wad No błagam, nie piszcie aż takich bzdur :placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.