Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przed chwila rozmawialam z wetka.Postanowila , ze sprobojemy dawac Bandiemu wode przez strzykawke.Odebralam wlasnie od niej jakis plyn stymulujacy apetyt.Mam mieszac z przegotowana woda i podawac przez ta strzykawke.Nie jest to takie proste , bo Bandyta nie ma za bardzo na to ochoty , polowa wyladowala na podlodze.Przykro mi tez , ze musze go na sile trzymac i otwierac pyszczek , ale chce byc pewna , ze wykorzystalam kazda szanse.A bez wody jego stan sie nie poprawi.

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kochany Bandi i kochana Pitty.Oboje jesteście bardzo dzielni.
Nikt tak jak Ty nie byłby dla niego równie troskliwy.
Niedobrze, że nie pije wody. Miejmy nadzieję, że z tej strzykawki coś mu tam wleciało. Ta kroplówka to dobra myśl jak się nie poprawi.

Pitty - czy lekarka mówiła, że on się męczy. Czy może coś go boleć ?
Jakoś tak zrozumiałam złowieszczo" jej słowa, że "nie ma sensu go dłużej męczyć".

Jak nie cierpi fizycznie to przecież możecie jeszcze się sobą cieszyć bardzo długo.
Och nie mogę - aż się pobeczałam.

Posted

On nie czuje w tej chwili bolu , tylko nie wie tak do konca , co sie z nim dzieje.Na pewno nie widzi zbyt dobrze.Nad prawa strona ciala i glowy nie ma kontroli.Dlatego kreci sie tez chwilami w kolku.

Posted

Teraz nie spi.Co jakis czas przemieszcza sie.Kiedy TZ wyszedl z mieszkania , Bandi szukal go nawet.Teraz myje swoje lapki.

Z ta strzykawka to nie taka prosta sprawa.Udalo mi sie troche wlac w niego, ale musialam go naprawde meczyc i trzymac sila.Przykro mi bardzo.Spojrzal na mnie tak smutno , a ja nie moge mu wytlumaczyc , ze to wszystko dla jego dobra.:-(

Posted

Neris napisał(a):
Pitty on może jeszcze z tego wyjść, układ nerwowy to zadziwiający twór... bardzo , bardzo trzymam kciuki!!!!



Dziekuje Neris.Bardzo tego potrzebuje.

Posted

Macie moze doswiadczenie z podawaniem wody w taki sposob ?Dosc ciezko mi to idzie , bo Bandyta zamyka pyszczek i trudno sie dostac do srodka.A nie chce zbyt gwaltownie "atakowac" , zeby sie nie zachlysnal ta woda.

Posted

Ja właśnie mam podobne skojarzenia. Też mam w tym momencie Liska przed oczami.
Tylko, że dla niego nie było już ratunku, teraz to widzę ale wtedy czepiałam się każdej nadziei. On miał ponad 20 lat i tak się złożyło, że w bardzo krótkim czasie prawie wszystkie narządy wewnętrzne odmówiły mu posłuszeństwa. Może ze starości a może co innego było przyczyną - teraz to już nieistotne.

Jeśli chodzi o podawanie wody, to ja miałam ten sam problem na koniec. Niestety nie mam żadnego patentu na to jak to zrobić bez psiej chęci.
U mnie to były kroplówki, które na koniec sama nauczyłam się podawać, bo nie miałam sumienia go ciągać do weta w jego stanie.
A zresztą (teraz to dopiero sobie uświadamiam) moi weci już nie widzieli dla niego żadnych szans. Nawet nie proponowali następnych wizyt sądząc, że "to" pójdzie szybko. I poszło.

Bandi jest młodszy, ma jeszcze więcej żywotności w sobie. Trzeba czekać,
tak jak napisała Neris - obrót sprawy może być nieoczekiwany, oby poszło w dobrą stronę.

I za to trzymam kciuki, wspieram Cię duchowo na odległość i całe moje szalone stadko też trzyma swoje łapki za Bandiego.

Posted

Pitty napisał(a):
Macie moze doswiadczenie z podawaniem wody w taki sposob ?Dosc ciezko mi to idzie , bo Bandyta zamyka pyszczek i trudno sie dostac do srodka.A nie chce zbyt gwaltownie "atakowac" , zeby sie nie zachlysnal ta woda.

jesli strzykawka to moze sprobuj z boku pyszczka,tam miedzy zebami jest przerwa ,w ktora wejdzie strzykawka bez potrzeby otwierania pysia,tylko odchyl ...policzko,fafelka...no wiesz:oops:

Posted

Bandus wypil wode z miski !:multi: Poszedl za mna do kuchni , wiec wykorzystalam okazje i podstawilam mu miseczke pod nos.Zaczal pic.Szybko, bokiem wlalam tego plynu i dodalam ok.dwoch lyzek puszki.Zjadl i wypil wszystko:multi:Jezeli jedzonko zostanie w zoladku , to mamy pierwszy sukces!:candle:

Posted

Pitty napisał(a):
Bandus wypil wode z miski !:multi: Poszedl za mna do kuchni , wiec wykorzystalam okazje i podstawilam mu miseczke pod nos.Zaczal pic.Szybko, bokiem wlalam tego plynu i dodalam ok.dwoch lyzek puszki.Zjadl i wypil wszystko:multi:Jezeli jedzonko zostanie w zoladku , to mamy pierwszy sukces!:candle:


To już jakby światełko w tunelu. Będzie jeszcze dobrze, tylko czasu potrzeba.

Posted

Kolejny dzien , rozpoczelismy wizyta u wetki.Oprocz witaminy i kortyzonu , Bandi dostal jeszcze "pokarm" w postaci zastrzyku.Mala porcja , ktora zjadl wieczorem, zostala w zoladku."Siku" zrobil efektownie- na srodku gabinetu lekarskiego.Ale dobrze , ze zrobil.:pNiestety , robienie zastrzykow nie przebiegalo tak spokojnie , jak poprzednie dwa dni.Przy trzecim stracil cierpliwosc , poza tym zabolalo go chyba.Zaczal sie wyrywac i probowal nas ugryzc , wiec wetka zalozyla kaganiec z materialu.Biedny:shake: najgorsze jest to , ze zwierzeciu nie mozna wytlumaczyc , ze robimy to dla jego dobra.

Posted

Pozniej zostal zupelnie sam w domu , zeby mogl sie spokojnie wyspac.Zreszta ta wizyta tak go zmeczyla , ze zasnal juz w samochodzie.Na szczescie mieszkamy tylko ok.150 metrow od naszej pani dr.

Poszlam z Chania na troche dluzszy spacer , bo przez ostatnie dni skupilam sie na Bandycie i ona to bolesnie przezywa.Jak tylko siadam przy Bandim , na sile wpycha sie miedzy nas;przynosi pileczke;skacze na mnie itd.

Posted

Dobra wiadomosc: postanowilam zachecic Bandusia do jedzenia , czyms naprawde atrakcyjnym.Ugotowalam kawalek mieska wolowego , pokrojonego w malutkie czastki , z duza iloscia wody.Bandi zjadl mala porcje i wypil caly "rosolek".Z apetytem !!!:multi:Nawet wylizal dokladnie miske.Moze naprawde bedzie lepiej !?

Posted

Godzine temu , zaproponowalam Bandiemu kolejna porcje "rosolu" (pomieszana z tym plynem na wzmocnienie apetytu).Zjadl chetnie i nawet chcial dokladki.:multi:Bardzo dobrze , bo juz nie musze go meczyc ta strzykawka i zmuszac do picia.Jutro rano ugotuje nowa porcje.


TZ jest sceptyczny i powiedzial , ze przez samo jedzenie nie bedzie mu lepiej , bo to sprawa neurologiczna.Ale przeciez bez pobierania plynow , w ogole nie dojdzie do siebie...

Posted

Rano pytalam sie wetki , jak ogolnie ocenia jego stan.Ponownie powtorzyla , ze potrzeba czasu i ona w takich przypadkach decyzje podejmuje dopiero po paru dniach.Stwierdzila , ze jego stan nie moze sie pogorszyc.Niektore psy dochodza powoli do siebie , inne dostaja po paru dniach kolejnego ataku itd.

Posted

Dzisiaj rano Bandi byl bardzo apatyczny.Juz sie wystraszylam , ze mu sie pogorszylo.W poczekalni u weterynarza , byl bardzo grzeczny.Lezal na kocyku , ktory ze soba przynioslam i z zainteresowaniem obserwowal koty ( byl dzisiaj jedynym psim pacjentem).Na widok jednego,oblizal sie nawet (w taki charakterystyczny sposob-mniam mniam :p).Byl tak uroczy , ze nawet wlascicielka potencjalnej ofiary , byla zachwycona Bandusiem: "Jaki slodki i grzeczny piesek".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...