asiuniap Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 [quote=Tundra;2577036Zadnej tajemnicy- warto to tez docenic!!! Jesli wszystko przebiega zgodnie z planem, beda w domu za godz. Napewno zmeczeni no i jeszcze czeka ich zapoznanie z sunia i mezem p. Magdy.Mysle, ze spokojnie nalezy im dac czas do wieczora, a moze i do jutro. Maja z pewnoscia wiecej wrazen, niz my po prostu " ciekawscy" przed komputerem. Nie miałam na myśli rozkładu jazdy :roll: . Tradycją na dogo jest to, że podróż psa, tym bardziej pociągiem jest śledzona przez maniaków, którzy denerwują się także, trzymając kciuki, żeby przebiegła spokojnie. W razie jakichś kłopotów można coś radzić ad hoc. Czyżby osoby posiadające tel. Pitty w ogóle się z nią nie kontaktowały??? Widziałam, że Agnieszka wchodziła dziś na dogo ok. 13 :shake: . Nie napisała NIC w wątku, nawet tego, że podróż przebiega bez zakłóceń. Nie wymagam już, żeby napisała coś więcej o spotkaniu Pitty z Bandim, choć kilka osób prosiło o to. Jest mi przykro. I tyle. Dla mnie dalej jest to robienie wielkiej tajemnicy albo ... coś innego, o czym nie napiszę, bo nie chcę wywoływać tu kłótni. Pitty mam nadzieję, że podróż przebiega szczęśliwie :lol: Quote
wanda szostek Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 asiuniap napisał(a):Nie miałam na myśli rozkładu jazdy :roll: . Tradycją na dogo jest to, że podróż psa, tym bardziej pociągiem jest śledzona przez maniaków, którzy denerwują się także, trzymając kciuki, żeby przebiegła spokojnie. W razie jakichś kłopotów można coś radzić ad hoc. Czyżby osoby posiadające tel. Pitty w ogóle się z nią nie kontaktowały??? Widziałam, że Agnieszka wchodziła dziś na dogo ok. 13 :shake: . Nie napisała NIC w wątku, nawet tego, że podróż przebiega bez zakłóceń. Nie wymagam już, żeby napisała coś więcej o spotkaniu Pitty z Bandim, choć kilka osób prosiło o to. Jest mi przykro. I tyle. Dla mnie dalej jest to robienie wielkiej tajemnicy albo ... coś innego, o czym nie napiszę, bo nie chcę wywoływać tu kłótni. Pitty mam nadzieję, że podróż przebiega szczęśliwie :lol: Asiu nikt tu tajemnicy nie robi. Przykro mi. że tak to odbierasz. Całą adopcję przeprowadzałam na forum. Każda wymiana listów z Magdą . Wczoraj nie mogłam wejść na wątek, bo komputer nie chciał mi załadować strony. Nic nie wiem , nie dzwoniłam do Magdy, bo pomyślałam, że nie będę jej zawracała głowy a jak Ona będzie miała jakąś potrzebę to będzie się z kimś kontaktować. Musimy cierpliwie poczekać, aż Magda sama się odezwie i opisze jak tam wszystko przebiegało. Jestem nie mniej ciekawa od Was no, ale musimy ćwiczyć się w cierpliwości. Dzisiaj też dopiero na moment weszłam i zaraz muszę wyjść. Magda na wątku napisała o której dojedzie, ale nie możemy liczyć na to, że zaraz napisze. Może przed snem, ale może dopiero jutro rano. Quote
coztego Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 wanda szostek napisał(a): pomyślałam, że nie będę jej zawracała głowy a jak Ona będzie miała jakąś potrzebę to będzie się z kimś kontaktować. Musimy cierpliwie poczekać, aż Magda sama się odezwie Podziwiam Twoją cierpliwość ;) Kiedy wysyłałam psy do adopcji gdzieś dalej, to sama dzwoniłam, albo pisałam sms'y, czy wszystko przebiega jak należy 8) Inaczej chyba bym zawału z nerwów dostała, bo opiekun zwykle nie odzywa się początkowo, zaabsorbowany psem, a ja się zamartwiam :p Oj Bandi, mam nadzieję, że podróż przebiega Ci spokojnie :kciuki: Quote
asiuniap Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Dokładnie.Przynajmniej rozumiejąca mnie dusza :cool3: Może Pitty też wychodzi z założenia, że nie będzie męczyć dziewczyn z Polski problemami. Ja wysiadam :p Zazdroszczę takiej cierpliwoci, ale bez urazy, trochę się dziwię. Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Witam, żałuję że nie mogę napisać nic poza tym co już napisałam. Nie wiem jak przebiegła podróż Magdy i Bandiego. Wierzę w to, że dobrze i że wszystko jest ok. Magda faktycznie miała trochę tych kilometrów do przejechania. W czasie naszego spotkania widziałam, że jest bardzo zmęczona. Pytałam się jej kiedy się wyśpi, powiedziala, że dopiero w poniedziałek... Dajmy jej trochę czasu... Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 wanda szostek napisał(a):Agnieszko napisz jakie było wrażenie Magdy na widok Bandiego? Magda od razu podeszła do Bandiego, pogłaskała go i przytuliła Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Zosia4 napisał(a):Agnieszka - pisz wszystko, czekamy. A foty jakieś byly robione ? Musialyście wnieść Bandiego do pociągu, czy wszedl na swoich nogach ? Boże, on przecież chyba pierwszy raz pociąg widzial, nie mówiąc już o jechaniu nim. Ale psisko przeżyje tyle nowych wrażeń na "wolności". Jeszcze nie wierzę, że po tylu latach jedzie do swojego domu :loveu: . To wielkie święto, rzadko się zdarza, żeby tyle lat w schronisku przeżyć. Z tego co wiem to żadne zdjęcia nie były robione. Niestety nie mam aparatu :shake: Tak jak już wspomniałam był problem z wsiadaniem do pociągu. Nie było mowy, żeby Bandi wsiadł dlatego musiałam go wsadzić... Wcale mu się to nie spodobało ale tłumaczyłam mu, że to przecież dla jego dobra Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 asiuniap napisał(a):Agnieszka jak podróż? Banduch śpi, jest spokojny??? Napiiiiiiiiiisz coś :mad: Napisz szczegółowiej jak wypadło zapoznanie, jak mają się ku sobie itd Na temat podróży nic nie wiem i sama czekam na informacje. Pierwszy kontakt Magdy z Bandim był bardzo dobry. Na pierwszy spacer specjlnie poszłam razem z Magdą i Bandim, żeby zobaczyć jak będzie zachwywał się Banduś. Wszystko było w porządku. Bandi przytulił się do Magdy :) Na drugi spacerałam poszła Magda już sama z Bandim. Quote
Pitty Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Dobry wieczor!Jestesmy juz w domu.Wszystko w porzadku.Zaraz pisze dalej. Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Magdo droga, obawiałam się tego wsiadania i wysiadania z pociągu :roll: Jak sobie poradziłaś? Quote
Pitty Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Wiem , ze juz sie wszyscy niecierpliwia , ale zrozumcie - ja musialam sie najpierw na 2 godz. polozyc , bo zasypialam na stojaco.Po historii z Ozzym pewnie kazdemu "wlosy sie jeza" jezeli przez tyle godzin nie macie kontaktu z adoptujacym.Na poczatek dobra wiadomosc.Moj maz przywital nas z usmiechem i zareagowal pozytywnie.Po krotkim zapoznaniu na dworze weszlismy do srodka i tam zaraz dal mu pasztecika i przytulil.Mozecie sobie wyobrazic jak sie ucieszylam. Quote
Seaside Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 :multi: :multi: :multi: :multi: Uściskaj od nas swojego TZ Pitty :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Agnieszka103 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Pitty napisał(a):Na poczatek dobra wiadomosc.Moj maz przywital nas z usmiechem i zareagowal pozytywnie.Po krotkim zapoznaniu na dworze weszlismy do srodka i tam zaraz dal mu pasztecika i przytulil.Mozecie sobie wyobrazic jak sie ucieszylam. Super! :multi: Quote
Pitty Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Niestety Bandi nie lubi chyba w ogole srodkow lokomocji.W samochodzie mojej siostry jakos jeszcze funkcjonowalo , ale pociag to katastrofa.Chyba sie strasznie meczyl,zal mi go bylo.Rano w Poznaniu pomogl mi szwagier,ale w Berlinie byl to maly krytyczny moment.Wszyscy sie pchali,nikt mi nie chcial pomoc , a Bandi zaczal piszczec.Nie bylo innego wyjscia-musialam dosc brutalnie go "wrzucic" do pociagu. Quote
Zosia4 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Fajnie. Te TŻ-ty to są niby takie twarde a jak co do czego to serce im mięknie. Jak Bandi zniósl podróż ? Nie bylo niespodzianek? Quote
coztego Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Jak dobrze, że dojechaliście szczęśliwie! :) Jak Twoja sunia i Bandyta? ;) Kochasz go już? ;) Quote
Zosia4 Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Pitty napisał(a):Nie bylo innego wyjscia-musialam dosc brutalnie go "wrzucic" do pociagu. Jesteś dzielną osobą. Poradzilaś sobie a to najważniejsze. A jak Bandi w domu ? Na pewno jeszcze zdezorientowany ? Quote
Pitty Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Najgorzej bylo z Gliwic do Poznania.W ogole nie chcial usiasc.Niespokojnie sie krecil w dwie strony.Mozecie to sobie wyobrazic w takiej ciasnocie.Pic mu sie chcialo i dyszal tak glosno, ze w koncu dalam mu na rece wody mineralnej.Rozkruszylam jeden aviomarin i pomieszalam to z woda,ktora zlizal z mojej reki.Po tym bylo juz troche lepiej.Dzisiaj od razu dalam mu tabletke i juz bylo duzo lepiej,chociaz widac , ze to mu zupelnie nie odpowiadalo.Od Berlina do Hannoveru juz praktycznie "padl" zmeczony stresem.Z dworca wzielam taksowke,zeby juz go tramwajem nie meczyc.To tylko 10 minut. Quote
Tundra Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Dziewczyna pisze w odcinkach ,a napiecie rosnie! Quote
coztego Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Jak bym widziała mojego staruszka w drodze na wakacje nad morzem ;) Ale to już za Wami! :) Bandi już w domu :) Uwaga, uwaga! Uroczyście przenoszę wątek Bandiego do działu "Już w nowym domu" ;) Quote
Pitty Posted December 10, 2006 Posted December 10, 2006 Juz wczoraj w mieszkaniu mojej siostry czul sie chyba dobrze.Niestety chyba ona mu bardziej przypadla do gustu:shake:,bo wszedzie za nia chodzil!!!Na przemian kladzie sie albo chodzi po calym mieszkaniu.Tak w kolo.Nie wiem , czy to przez emocje ,czy to taki syndrom budy.I podchodzil do kazdego kladac glowe na kolana.Moja siostra i szwagier sie zakochali.Ja tez.Tylko mama troche marudzila(wiadomo) , ze wlosy zostawia i czy nie szkoda mi dywanow(typowe:roll:). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.