Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 920
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Od 3 tygodni mam w domu trzymiesięcznego teraz dożka niemieckiego.
Uznałam, że mogę już do Was dołączyć - dziś Korek był na pierwszym w życiu spacerku :)

Wrażenia: mnóstwo ciepłych reakcji ze strony ludzi (małe zaangażowanie w pieszczoty przez Korkosmoka) + jeden Babol Znawca Psów, który najpierw się nim pozachwycał, potem zaczął machać przed nosem szczeniaka i udawać, ze wraczy chcąc zmusić go do wydania głosu. Powiedziałam, że doceniam jej odwagę, bo mały niedługo małym być przestanie i moze zapamiętać ją sobie w ten sposób - uspokoiła się, choć nie poddała bez walki stwierdzając, że "psy to ona zna dobrze".Następnym razem powiem jej po prostu, ze szanuję jej wiedzę, ale nie życzę sobie takiego zachowania.

Co do reakcji na psy: spotkaliśmy 9 miesięcznego buldoga, który koniecznie chciał się bawić i przypadł szybko do Korkosmoka wzbudzając jego nieopisaną histerię, potem było już miłe spotkanie z prawie - seterkiem, z tym, ze mądrzejsza o nowe doświadczenia poprosiłam właścicielkę, aby najpierw sobie posiedziały w odległości 2 metrów od siebie (a my zachwycałyśmy się nawzajem swoimi pociechami), po minucie Korek wysunął pyszczek w stronę drugiego i się obwąchały, a potem grzecznie uznał wyższość starszego kolegi liżąc mu mordkę.

Główna misja spaceru - pozbycie się łajna nie została wykonana. Trawniczki są super, można je wąchać, ale załatwiamy się na gazetkę i koniec (co uczynił po powrocie do domu :) )

Posted

[quote name='Flaire']Sorry, ale to nie jest "moja" metoda. Moja metoda to pilnowanie psa cały czas, a gdy to nie jest możliwe, pozostawianie psa w sytuacji (u mnie - w klatce), w której się nie zsika. Więc to, co Ty wypróbowałaś i co Ci się w pewnym sensie sprawdziło, to była pewnie jakaś metoda, ale nie moja. ;-)
Ok, więc to była całkiem nowa, trochę skuteczna metoda....
Wiesz, nie powinnaś się tak oburzać...no cóż nie każdy ma w domu klatkę i nie każdy ma możliwość siedzenia cały czas z psem w domu, więc niestety gdy wychodziłam i pies zostawał sam to nie miałam nad nim kontroli i wtedy mógł niestety się zsikać....ale kiedy mogłam to pilnowałam psa.
Nie jest fajnie cały czas być krytykowanym, gdy piszę się o swoich małych sukcesach i porażkach...:roll:

Posted

BORA napisał(a):
Nie jest fajnie cały czas być krytykowanym, gdy piszę się o swoich małych sukcesach i porażkach...:roll:
Ależ ja Cię wcale nie krytykuję! Ale skoro napisałaś, że moją metodę "wypróbowała[ś], sprawdziła się w pewnym sensie", to musiałam sprostować, że to, co wypróbowałaś nie było moją metodą. Jak już pisałam, metod jest niewątpliwie wiele i niejedna na pewno działa lepiej niż ta, którą ja używa - więc to, co napisałam było tylko sprostowaniem, nie krytyką.

Posted

Sylvia_76 napisał(a):
Flaire - ja :)

Dziś skończyła się nam kwarantanna :)
Maluch powinien zacząć chodzić do psiego przedszkola, bo do aniołków to on niestety nie należy...
Więc ja z Locią - diabełkiem wcielonym - chodzę do przedszkola do Małgosi Daniłowicz na Bemowie. W zeszłym tygodniu dołączył do nas nowy piesek (labradoerk), więc myślę, że jeśli chcesz, to też mogłabyś dołączyć.

Posted

Flaire napisał(a):
Więc ja z Locią - diabełkiem wcielonym - chodzę do przedszkola do Małgosi Daniłowicz na Bemowie. W zeszłym tygodniu dołączył do nas nowy piesek (labradoerk), więc myślę, że jeśli chcesz, to też mogłabyś dołączyć.


Wysłałam Ci pw.

Jak miło słyszeć, że nie tylko mój jest diabełkiem :)
W jakie dni się spotykacie i o której?

Posted

Sylvia_76 napisał(a):
Wysłałam Ci pw.

Jak miło słyszeć, że nie tylko mój jest diabełkiem :)
W jakie dni się spotykacie i o której?
Spotykamy się w soboty i niedziele, o 8:30, na boisku szkolnym przy ul. Czumy na Bemowie. (Nie pamiętam adresu, ale Czumy to króciutka ulica - dostęp na boisko jest przez takie bramy w budynku handlowym po lewej stronie ulicy jadąc od Powstańców Śląskich). Ja z Lotką nie zawsze jesteśmy, bo jednocześnie wystawiam Apcię i startuję w zawodach agility z Misią. Ale staramy się być najczęściej jak się da i w tym tygodniu będziemy. Na priw podam Ci tel. kom. do Małgosi.

Posted

Flaire napisał(a):
Ależ ja Cię wcale nie krytykuję! Ale skoro napisałaś, że moją metodę "wypróbowała[ś], sprawdziła się w pewnym sensie", to musiałam sprostować, że to, co wypróbowałaś nie było moją metodą. Jak już pisałam, metod jest niewątpliwie wiele i niejedna na pewno działa lepiej niż ta, którą ja używa - więc to, co napisałam było tylko sprostowaniem, nie krytyką.

Ok, ale ja też nie pisałam, że robię dokładnie to co Ty, tylko mówiąc Twoja metoda miałam na myśli konkretnie trzymanie psa na smyczy, gdy coś robimy i nie mamy możliwości ciągłego patrzenia co pies robi.

Nie ważne czyja i jaka metoda najważniejsze, żeby pies w domu nie sikał :p

Posted

Flaire napisał(a):
Na priw podam Ci tel. kom. do Małgosi.


Dzięki, w sobotę nie dam chyba rady 9muszę zmienić sobie rozkład zajęć) ale w niedzielę na pewno się pojawimy :)

Ufff... Nie ukrywam, ze liczę na to, że uda się zapanować nad tym dzikusem... :)

Posted

Sylvia_76 napisał(a):
Ufff... Nie ukrywam, ze liczę na to, że uda się zapanować nad tym dzikusem... :)
Uda się na pewno, w razie czego obiecuję Ci pomóc, bo dożki to moja pierwsza miłość, o czym opowiem Ci w niedzielę (bo jest o czym opowiadać :-) ).

Posted

[quote name='Sylvia_76']Flaire - ja też je kocham miłością okrutną. Cora zczęściej łapię się jednak na tym, że najbardziej (zwłaszcza mojego) gdy śpią :)No akurat to to ja doskonale rozumiem...

Śpiąca Locia:



I zbliżenie:

Posted

Sylvia_76 napisał(a):
To ja się rewanżuję: :)
{zasypiający Korkosmok 3 tygodnie temu, teraz jest o wiele większy :) )
Sylwia, potrzebne zdjęcie z jakimś punktem odniesienia, bo tak to nie widać, jaki on ogromniasty jest. (Gdyby na przykład stał obok niego taki Pałacyk Kulturki ;-) to od razu byłoby widać ;-). )

Posted

Flaire - wtedy był jeszcze naprawdę malutki (jakieś 11 - 12 kg).

Teraz żrebaczek zmienia się każdego dnia, a ja muszę w końcu kupić aparat aby to dokumetować ;)

z PKiN chyba na razie przegrywamy, ale Korek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!!! )

Posted

Ale macie mądre suczki. Moja ma chyba 6 m-cy i do tej pory w żaden sposób nie sygnalizuje chociaż był przez jakiś czas krótki okres gdy bardzo żywiołowo nas rano witała lizała i wskakiwała do łóżka zanim się domyśliłam że może tak mnie zaprasza na poranny spacer czasem niestety po 5 rano gdy była młodsza

Posted

Sylwia, my chodzimy do Cavecanem na Kępę Czerniakowską. Nie było nas od prawie miesiąca a wcześniej zajecia mieliśmy od 11-12 w soboty i niedziele.
Jeśli chodzi o pory spacerów: 6-7, 10-14, 16-17, 19-20, 22-23 a rano małą muszę budzić a później biegnie.
Wpadka zdarzyła nam się tylko raz z naszej winy gdy po podróży zakończonej w nocy okazało się że nikt nie wyszedł na trawkę.

Posted

coztego napisał(a):
A gania na wieczornych spacerach? Tzn, czy ma powody, żeby wieczorem więcej wypić?

Bardzo jestem ciekawa efektów :p



Z tym ganianiem to różnie, ale nie ma to raczej wpływu na poranne płacze o 4.30...

Nie wyszliśmy z Tosią wczoraj i dziś rano-nie zlała się :p tylko bardzo zdegustowana naszym brakiem reakcji poszła sie jeszcze godzinke zdrzemnać i o 5.30 powtórzył lament - to wczoraj.
dziś też był płacz o 4.30, potem przy braku reakcji poszła spać i już nie płakała później :lol:
Jeszcze jedno skrócilismy poranny spacer do minimum -siku i do domu, zeby nie był za atrakcyjny.

Posted

Flaire napisał(a):
Więc ja z Locią - diabełkiem wcielonym - chodzę do przedszkola do Małgosi Daniłowicz na Bemowie.


Co się robi w takim przedszkolu? :oops:

Posted

Tunia_ napisał(a):
Co się robi w takim przedszkolu? :oops:


Ja sama nie chodziłam z Sonią do przedszkola (a szkoda :oops:), ale z tego co wiem, to chodzi przede wszystkim o socjalizację psiaka z innymi i naukę podstawowych komend, posłuszeństwa na spacerze. Niech się wypowiedzą lepiej poinformowani ;)

Posted

Czoko napisał(a):

Jeśli chodzi o pory spacerów: 6-7, 10-14, 16-17, 19-20, 22-23


Dokłądnie o takich porach wychodziłam z Sonią jeszcze 2 tygodnie temu. W końcu powiedziałam: dość! I ograniczyłam liczbę spacerów do 4. Myślę, że kluczem do sukcesu jest takie wymęczenie psa na spacerze, żeby w domu się nie nudził i nie prosił zbyt wcześnie o kolejne wyjście ;)

Posted

Tunia_ napisał(a):
Nie wyszliśmy z Tosią wczoraj i dziś rano-nie zlała się :p tylko bardzo zdegustowana naszym brakiem reakcji poszła sie jeszcze godzinke zdrzemnać i o 5.30 powtórzył lament - to wczoraj.
dziś też był płacz o 4.30, potem przy braku reakcji poszła spać i już nie płakała później :lol:
Jeszcze jedno skrócilismy poranny spacer do minimum -siku i do domu, zeby nie był za atrakcyjny.

No proszę - czyli panna cwaniakowała:diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...