Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 920
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zaczynają mnie mocno irytować tabliczki "Zakaz wyprowadzania psów" które jak grzyby po deszczu pojawiają się na większości trawników koło domu:shake: Jak ja mam do cholery dolecieć z 3 miesięcznym szczeniorem 700m dalej na trawkę gdzie jeszcze zakazu nie ma....jeszcze.
Mało tego wkurza mnie fakt, że psu na trawe nie wolno, a śmieci na trawniku i tak po uszy (a koopki zbieram), że oczy musze mieć w około głowy bo suńka wszystko pyszczolem bada. Wrrrrrr...
Jak to u was jest?

Posted

A my się pochwalimy, z Tama była dziś 3 razy :multi::multi::multi: Ale to pewnie przez to, że byliśmy na 2- godz. spacerku i się wyszalała, to jak wróciliśmy o 14,o 21 dopiero chciała, a teraz padła w koszyku i śpi :evil_lol:

Posted

justynia napisał(a):
A my się pochwalimy, z Tama była dziś 3 razy :multi::multi::multi:
A my nawet tylko dwa, tyle że jeden z tych "spacerków trwał od 8 do 15:30 ;-).

Ale w ogóle to mamy kolejny postęp. Nie dość, że Lotka nie nasikała w domu już od niepamiętnych czasów, to teraz nie muszę z nią wychodzić natychmiast po wstaniu, ani natychmiast po powrocie do domu, ani natychmiast po niczym. Na przykład jak wstaję, to mogę spokojnie wziąć prysznic i napiś się herbatki, a dopiero potem wyjść z Lotką! Mój łobuziak kochany! :lol:

Posted

Flaire napisał(a):
Na przykład jak wstaję, to mogę spokojnie wziąć prysznic i napiś się herbatki, a dopiero potem wyjść z Lotką! Mój łobuziak kochany! :lol:


zielenieję z zazdrości... :painting:

Posted

Flaire napisał(a):
Na przykład jak wstaję, to mogę spokojnie wziąć prysznic i napiś się herbatki, a dopiero potem wyjść z Lotką!

I to jest najprzyjemniejszy moment w nauce czystości :lol:

Posted

coztego napisał(a):
I to jest najprzyjemniejszy moment w nauce czystości :lol:
Tak - i jescze: zdałam sobie dzisiaj rano sprawę, że już jej tak nie pilnuję, jestem bardziej zrelaksowana, ufam jej bardziej i na razie jest git. Jak dobrze pójdzie, to za jakiś miesiąc-dwa rozkładam z powrotem dywany. :-)

Lotka doszła do tego momentu z lekkim opóźnieniem (tak ok. miesiąca) w porównaniu z moimi innymi szczeniakami, ale może to dlatego, że inne były uczone czystości w domu z ogródkiem, a nie w mieszkaniu na ósmym piętrze w środku zimy... W każdym razie, bardzo jestem z niej dumna. :-)

Posted

Flaire napisał(a):
Ale w ogóle to mamy kolejny postęp. Nie dość, że Lotka nie nasikała w domu już od niepamiętnych czasów, to teraz nie muszę z nią wychodzić natychmiast po wstaniu, ani natychmiast po powrocie do domu, ani natychmiast po niczym. Na przykład jak wstaję, to mogę spokojnie wziąć prysznic i napiś się herbatki, a dopiero potem wyjść z Lotką! Mój łobuziak kochany! :lol:


To jest cudowna, cudowna chwila :lol: Zma to z doświadczenia :lol: Trochę męczące było to ganianie za dwór zaraz po wstaniu z łóżka. Czasami nawet zębów nie zdążyłam umyć :cool1: A teraz mam z godzinkę na "rozruch" ;)

Ech, dziewczyny zazdroszczę Wam tych sukcesów... Po sterylce nadal ganiamy z Sonią z 5 razy dziennie, a i w nocy czasami też trzeba... No, ale na razie niech ma taryfę ulgową... Nie będę niuńki przetrzymywać, i tak czuje dyskomfort.
Wiecie, co zauważyłam? Sonia teraz nie sygnalizuje tak jak przedtem - lamentowaniem i podchodzeniem do drzwi. Teraz tylko popiskuje... Nawet z łóżka nie schodzi.
Na szczęście wypróżnienia są OK. Robi ładne, zdrowe kupki :razz:

Posted

I jeszcze jedno dodam: ani razu po sterylce nie zdarzyło jej się siknąć w domu. Słyszałam, że wiele suczek po tej operacji na początku robi pod siebie...
No, ale Sońka jakoś wyjątkowo dobrze zniosła ten zabieg :multi:

Posted

Flaire napisał(a):
Tak - i jescze: zdałam sobie dzisiaj rano sprawę, że już jej tak nie pilnuję, jestem bardziej zrelaksowana, ufam jej bardziej i na razie jest git. Jak dobrze pójdzie, to za jakiś miesiąc-dwa rozkładam z powrotem dywany. :-)

Lotka doszła do tego momentu z lekkim opóźnieniem (tak ok. miesiąca) w porównaniu z moimi innymi szczeniakami, ale może to dlatego, że inne były uczone czystości w domu z ogródkiem, a nie w mieszkaniu na ósmym piętrze w środku zimy... W każdym razie, bardzo jestem z niej dumna. :-)


Tosia to równolatka Lotki :loveu: /chyba -bo nikt nie wie, kiedy sie urodziła dokładnie.../ najciekawsze jest to, że sama dobrze wiedziała, że nie załatwiamy sie w domu, z siusiu to koło 3 dni się uczyła na dworze, a jak zaczeła wychodzić na spacerki, to kupkę tylko jedną w domu zrobiła :lol: i do tej pory jest OK. Genialna jest, nie? :lol:
W sobotę jak chce wyjść, a my jeszcze śpimy, to chodzi koło łóżka i piszczy, albo jeszcze dodatkowo drapie łapką :evil_lol:

Posted

Tunia_ napisał(a):
Tosia to równolatka Lotki :loveu: /chyba -bo nikt nie wie, kiedy sie urodziła dokładnie.../
A jakiej jest wielkości (ile waży) i jakie zęby już wymieniła?

Tunia_ napisał(a):
jak zaczeła wychodzić na spacerki, to kupkę tylko jedną w domu zrobiła :lol:
Niektóre psy tak mają. Np. moja starsza suka, Misia, nigdy w domu w ogóle nie zrobiła kupy jako szczeniak (później zdarzyło jej się raz jako dorosłemu psu gdy miała okropną biegunkę, a mnie nie było w domu przez 8 godzin). A jej szczeniaki, jak zaczęły jeść normalne jedzenie (raczej niż tylko jej mleko - a więc w wieku ok. 3 tygodni), zaczęły się rano dopominać, żeby wypuścić je z kojca, w którym spały - bo tam kupkać nie chciały! A nawet Locia tak naprawdę to kupę w domu też zrobiła tylko raz czy dwa odkąd u mnie jest (czyli od wieku 8 tygodni) i to już bardzo dawno.

Ale z siusianiem często jest trudniej. Tak było z Misią i również z Locią. I jedna, i druga potrafiła zrobić siusiu 5 razy w przeciągu 15 minut. Misia załapała, że nie należy w wieku ok. 3 miesięcy właściwie z dnia na dzień. No a Loci zajęło to trochę dłużej. Ale myślę, że w końcu jest już dobrze. :-)

Posted

Waży 5,25 kg, w kłębie ma jakieś 30cm, wymieniła już cały przód, zaczyna kły i trzonowe. Jak ją wzięliśmy, to ważyła 2,5 kg-wszystkie ząbki mleczaki i było tak ustalone, ze ma 10 tygodni /wet się nie sprzeciwiał :evil_lol: / i tak ma wpisane.

Co do kupek to musiała robić w domu, chora była, opóźnione szczepienia, potem kwarantanna-nie miała wyjscia. Siusiu robiła do kuwety/w 3 dni się nauczyła :loveu: /, kupkę obok, ale patrząc teraz na spacerach jakiego potrzebuje do tego "rozbiegu" to się wcalę nie dziwię, że olbrzymia kuweta była za mała :evil_lol: ,ale w jednym miejscu robiła.
Jestem natomiast pod wrażeniem tego, jak szybko sama sie przestawiła na załatwianie się na dworze :loveu:

Posted

URIA napisał(a):
Zaczynają mnie mocno irytować tabliczki "Zakaz wyprowadzania psów" które jak grzyby po deszczu pojawiają się na większości trawników koło domu:shake: Jak ja mam do cholery dolecieć z 3 miesięcznym szczeniorem 700m dalej na trawkę gdzie jeszcze zakazu nie ma....jeszcze.
Mało tego wkurza mnie fakt, że psu na trawe nie wolno, a śmieci na trawniku i tak po uszy (a koopki zbieram), że oczy musze mieć w około głowy bo suńka wszystko pyszczolem bada. Wrrrrrr...
Jak to u was jest?

Ja bym się tymi tabliczkami nie przejmowała, skoro sprzątasz, a chodzi chyba o to, żeby kup nie było :lol: (ja też sprzątam i fajnie bo nikt się nie przyczepi, a jak się przyczepi to na jego oczach kupę można podnieść, pewnie mu szczęka by opadła :evil_lol: ja nigdy nie widziałam nikogo sprzątającego po psie)

U nas jest 5 spacerków :lol: Chodzimy co 4 godziny, za 2 tygodnie postaram się wprowadzać odstęp 5 godzin ;) Czy może lepiej spróbować zwiększyć o 2 godziny?
Nie ufam mojemu diabełkowi w ogóle...dlatego cały czas jej pilnuje i jest ok. Czasami strasznie piszczy, żeby iść po 2 godzinach od poprzedniego spaceru, ale się nie daje, bo wiem, że ona tak czasami wymyśla. Jak jej ulegam to nie sika od razu, tylko sobie biega, więc już wiem, że to mała kłamczucha :evil_lol:

Posted

Poradźcie mi proszę. Mam następujący problem - wychodzę już z moją suczą tydzień, większość czasu na spacerkach Tofka spędza na żuciu gałązek lub raczej na chęci żucia - bo nie bardzo jej pozwałam, lubi sobie trochę pohasać, przywitać się z każdym przechodniem, powęszyć za jakimś śmieciem - no takie tam psie radości. Ciężko natomiast nakłonić ja do spaceru - jak zaczynam się przemieszczać z trawnika szczenior SIADA, KŁADZIE SIĘ, ROZGLĄDA, ZAPIERA no robi WSZYSTKO poza spacerowaniem. Próbowałam na smakołyka ją skusić, na kwakanie (ja kwacze - pies się patrzy jak na debila), na zabawkę, na czułe przemawianie, trochę siłą - ale nie chcę ciągać psa za sobą. NIC - wyszystko daje efekt na 5 kroków poczym pies znów zapiera się siada itd.
Ciężko z nią przejść się gdziekolwiek nawet na fajną łączkę pareset metrów od domu...Staje się to coraz bardziej uciążliwe...Co ciekawsze w sobotę byliśmy na krótkiej wycieczce w górach i w sumie dość chętnie szła (do autobusu została przeniesiona ). Co robić ....przejdzie jej samo?

Posted

URIA napisał(a):
Ciężko natomiast nakłonić ja do spaceru - jak zaczynam się przemieszczać z trawnika szczenior SIADA, KŁADZIE SIĘ, ROZGLĄDA, ZAPIERA no robi WSZYSTKO poza spacerowaniem.


Sonia na samym początku też tak miała. Po szczepieniach 5 tygodni spędziła na domowej kwarantannie i pierwsze spacery to była udręka: załatwiała sie i z powrotem ciągnęła do domu. Stosowałam wszystkie te zachęty, co Ty i nagle, gdzieś po 2 tygodniach wszystko się zmieniło o 180 stopni :lol: Przekonała się, że świat jest fajny, niegroźny i teraz najchętniej w ogóle by nie wracała ze spacerów.
Jeszcze trochę cierpliwości - myślę, że i Twojej suni samo przejdzie ;)

Posted

hahato jest mi zupełnie obce :):) widocznie mialam szczęscie mój pies na pierwszym spacerku nie chciał wracać do domu biegał jak szalony a ja oczywiście z nim :):):) Było super i ten mój psiak juz ciągle tak a ma zaraz 17 miesiecy i codzień i codzień sie tak cieszy. Najlepiej jest w parku... uhhhhh nauczony komend więc spuszczany ze smyczy na początek biega w kółko dosłownie w kółko :) potem zygzakiem a potem dopiero sie załatwia :):):) i ogon caaały czas w górze :):)

Posted

Tunia_ napisał(a):
Waży 5,25 kg, w kłębie ma jakieś 30cm, wymieniła już cały przód, zaczyna kły i trzonowe.
No to jest mniejsza i bardziej zaawansowana w rozwoju fizycznym niż moja Lotka. Lotka obecnie waży 12 kg i ma ok 47 cm w kłębie. Ale stałe ma tylko siekacze - reszta to mleczaki.

Tunia_ napisał(a):
Jak ją wzięliśmy, to ważyła 2,5 kg-wszystkie ząbki mleczaki i było tak ustalone, ze ma 10 tygodni /wet się nie sprzeciwiał :evil_lol: / i tak ma wpisane.
A Locia w wieku 10 tygodni ważyła niecałe 5 kg.

Tunia_ napisał(a):
Jestem natomiast pod wrażeniem tego, jak szybko sama sie przestawiła na załatwianie się na dworze :loveu:
Niektóe psy tak mają - np. niektóre nawet dorosłe psy kennelowe, jak się je przeniesie do domu, to od razu w ogóle nie załatwiają się w domu. Mnie się wydaje, że to zależy trochę od tego, jak dużą część domu pies uzna za swoją "budę". Jeśli trafi się pies, dla którego całe mieszkanie to jego buda - to nauka czystości z głowy, bo taki pies we własnej budzie nie narobi.

Mnie się jeszcze nie trafił szczeniak, który od początku siusiałby tylko na zewnątrz. Większość siusia w domu do ok. 3 miesięcy, a potem bardzo szybko przerzuca się na dwór. U Apci na przykład stało się to w jeden weekend, właśnie w wieku ok. 3 miechów. U Loci troszkę trudniej to określić, bo akurat w czwartym miesiącu życia mieszkała przez tydzień gościnnie gdzie indziej (ja wyjechałam). I myślę, że właśnie w ciągu tego tygodnia nastąpił przełom - może dlatego, że mieszkała w kawalerce, gdzie łatwiej jej było całość uznać za budę ;-).

Posted

Flaire napisał(a):
URIA, w jakim wieku jest sunia i od jak dawna jest u Ciebie?

Ma 3 miesiące i 2 tyg. U mnie jest od 6 tygodni z czego 5 była na kawrantannie poszczepiennej czyli głównie siedziała w domu. Wychodziłam z nią trochę na rękach w tym czasie - podróżowała też ze mną samochodem parę razy w dłuższe trasy i mieszkała chwilę u moich rodziców. Jak była na kwarantannie każde wyniesienie na dwór czy do weta znosiła bardzo spokojnie a w samochodzie zasypia.

Posted

URIA napisał(a):
Ma 3 miesiące i 2 tyg. U mnie jest od 6 tygodni z czego 5 była na kawrantannie poszczepiennej


Dokładnie tak samo było z Sonią :lol: Mówię Ci, spokojnie odczekaj jeszcze z tydzień.

Posted

Behemot napisał(a):
Dokładnie tak samo było z Sonią :lol: Mówię Ci, spokojnie odczekaj jeszcze z tydzień.

...no chyba nie mam innego wyjscia z tym moim małym dzikiem...brak mi już pomysłów...:icon_roc:

Posted

Czyli wychodzi tak od tygodnia? I to jest, zakładam, na smyczy?

Ja myślę tak jak Behemot - że się rozrusza. Jedno, co ja robię inaczej - ale nie wiem, może Ty też robiłaś - to uczę chodzenia na smyczy w domu. Po prostu przyczepiam smycz i na początku szczeniak chodzi sobie ciagnąc smycz za sobą, a potem ja biorę koniec smyczy i uczymy się chodzić razem - zachęcam ją tak jak napisałaś, tyle że dzieje się to w domu i dopiero potem, jak już ładnie za mną chodzi w domu, próbuję na dworze.

Inna rzecz, którą możesz zrobić to przyczepić jej długą, lekką linkę i zacząć od niej uciekać (drobnymi, szybkimi kroczkami).

Tak czy inaczej, takie zachowanie niedługo samo przejdzie.

Posted

Wielkie dzięki Flair i Behemot.
Nie ze smyczką nie próbowałyśmy w domu - tylko szelki i obróżka ...i fakt z szelkami nie mam problemu - pies sam wkłada łapy....Mam linkę 10m zakupioną z myślą o nauce przychodzenia na zawołanie . Chyba jej przyczepie krótszą smycz w domu i niech sobie połazi, a potem razem...Raz jeszcze dziękuję - Dogo to kopalnia wiedzy.

Posted

mam pewien problem ; pies siostry (jak jest ze mna) na spacerze chocby przez 3 godziny (z zabawa, gonieniem mnie, aportowanie, cwieczeniem komend) zadko kiedy sie wyleje , za to ida do domu po klatce kuca i siusia . Nie zwracam na to uwagi, lece szybko do domu po szmatke i scieram. Dzis byla sytuacja ze bylam z nia 2 godziny an spacerze (bawila sie z dziecmi , gonila mnie itp) i zlala sie na korytarzu, a potem w domu zrobila koopona :/ A moj Rambo- Konfident przyszedl i zacza skomlec. Wiec ja wiedziona zlymi przeczuciami zrobilam obchod:/ I znalazlam suprise :smile:

Nie rozumiem tego zupelnie, jestem na kazde jej zawolanie (bo siostra dzis 11 H w pracy wiec od 15 jest u mnie , a wszczesniej zostala wyprowadzona przez chlopaka siorki ) to uciazliwe, sisotra jest zalamana, bo moj pierwszy pies (jej tez, ale sie menda wyprowadzila :-D ) pojal w mig nauke czystosci....

Prosze o rady.

(przerobili juz moczenie pyska w kaluzy :/ Musialam ich uswiadomic, do nich dotarlo i nie zwracaja na nia uwagi kiedy siura, wychwalaja pod niebiosa jak zrobi na dworze, a moja mama zawsze mnie straszy ze nastepnym razem jej..."wytonka" ryjek w siusiach. .................

a tu nic :-( :-(

Posted

A w jakim wieku jest pies? Jak długo już wychodzi na spacerki? Czy ta sytuacja ma miejsce tylko jak psiak jest z Tobą?
Ja zauważyłam że na samym początku jak zaczęłam wychodzić z moją psiną to oczywiście wszystko na około było ważniejsze niż siuśki...pies za chiny ludowe przez pierwsze 3 dni nie chciał robić nic na dworzu....wymyśliliśmy system czajenia się na psa w newralgicznych momentach - tj. po obudzeniu natychmiast pies po pachę i na dwór, po zabawie, po jedzeniu i przy każdym podejrzanym węszeniu....ostatecznie miała do wyboru - albo pęknięcie pęcherza albo siuśki na dworzu (łaziłam z nią do skutku, nawet kiedy ciągneła do domu by się tam wysikać - nie ma siusiu - nie wracamy do domu)....i poskutkowało;)
spróbuj też po zabawie na dworzu połazić z nią na spokojnie - nie bawić się tylko przejść się w jakieś nudne miejsce gdzie nie będzie miała nic do roboty poza myśleniem jak bardzo jej się chce siusiu:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...