Behemot Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 Aha, i jeszcze taka obserwacja: dziś męża nie ma w domu - i Sonia wróciła do poprzedniego rozkładu jazdy! Pierwszy spacer: 7, a następny dopiero o 12-tej! Quote
Behemot Posted March 26, 2006 Author Posted March 26, 2006 coztego napisał(a): Pewnie reakcja tej pani była mocno przesadzona, ale prawo było po jej stronie... :roll: To prawda.... Ale i tak wkurzają mnie takie agresywne, rozhisteryzowane pańcie... :cool1: Quote
justynia Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Behemot napisał(a):Co dziwne, to dziecko w ogóle się nie przestraszyło (bo i nie było czego!). Oczywiście rozumiem, że niektórzy psów się boją, mają wręcz fobię i szanuję ich podejście - ale w sytuacji, którą opisałam, fobię miała raczej ta pani, a nie jej dziecko... No właśnie, to miałam na myśli, na razie ta pani, ale z biegiem czasu, po kilku takich reakcjach mamuśki, która wpoi dziecku, że psów się należy bać, i dziecko mieć ją będzie :shake: Quote
justynia Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Behemot napisał(a):Aha, i jeszcze taka obserwacja: dziś męża nie ma w domu - i Sonia wróciła do poprzedniego rozkładu jazdy! Pierwszy spacer: 7, a następny dopiero o 12-tej! No to się potwierdziło- spryciula jedna! :evil_lol: Umie wykorzystać sytuację, więc w życiu sobie poradzi :eviltong: Quote
BORA Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 U nas wczoraj był "zasikany dzień" :roll: Tora zsikała się w domu 3 razy...co godzinę, po tym jak wypiła cała michę wody. Jednak nadal muszę ograniczać jej wodę :shake: Ale niedługo będzie coraz cieplej i będzie jej się chciało więcej pić... Za to dzisiaj pierwszy spacerek o 7, a następny dopiero o 12 :lol: A przed chwilą byliśmy na łące i Torcia się wybiegała bez smyczy. Nie spuszczam jej raczej tam gdzie są ludzie, bo wiem jacy są i jak bardzo nie lubią psów...Potrafią się za byle co przyczepić. Kiedyś wsiedliśmy z Oskarem do autobusu w Wigilię, jechaliśmy do cioci i się spieszyliśmy, zapomnieliśmy kagańca (nosi go tylko w autobusie i u weterynarza). Okazało się, że w autobusie był już jeden pies (też bez kagańca...) i Oskar na niego warknął. Nagle jakaś baba się odwróciła i mówi:"nauczyli się z psami autobusami jeździć, maskę mu na mordę założyć, zaraz wysiądę i zawołam straż miejską." :crazyeye: Reszty jej słów nie pamiętam. Nikt inny się nie odezwał, nawet kierowca, który widział nas. Jakby ktoś nie widział Oskar to biały pudel średni, więc chyba nie jest to jakiś "pies morderca"...I co Wy na to? Czytałam regulamin i jest napisane, że psy mogą jeździć autobusem oczywiście na smyczy i w kagancu. Zdarzyło się nam zapomnieć kagańca. No rozumiem gdyby to był jakiś groźny pies, ale moim zdaniem kobieta przesadziła i do tego w Wigilię :shake: Quote
justynia Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 BORA napisał(a): Kiedyś wsiedliśmy z Oskarem do autobusu w Wigilię, jechaliśmy do cioci i się spieszyliśmy, zapomnieliśmy kagańca (nosi go tylko w autobusie i u weterynarza). Okazało się, że w autobusie był już jeden pies (też bez kagańca...) i Oskar na niego warknął. Nagle jakaś baba się odwróciła i mówi:"nauczyli się z psami autobusami jeździć, maskę mu na mordę założyć, zaraz wysiądę i zawołam straż miejską." :crazyeye: Reszty jej słów nie pamiętam. Nikt inny się nie odezwał, nawet kierowca, który widział nas. Jakby ktoś nie widział Oskar to biały pudel średni, więc chyba nie jest to jakiś "pies morderca"...I co Wy na to? Czytałam regulamin i jest napisane, że psy mogą jeździć autobusem oczywiście na smyczy i w kagancu. Zdarzyło się nam zapomnieć kagańca. No rozumiem gdyby to był jakiś groźny pies, ale moim zdaniem kobieta przesadziła i do tego w Wigilię :shake: Oj, macie szczęście, że Was w ogóle kierowca wpuścił... U mnie, to znaczy w Stalowej Woli widziałam kilka razy jak kierowca się odwracał i nie pozwolił wejść z psem bez kagańca :shake:. Mi się też raz zdarzyło z poprzednią sunią (teraz mamy samochód całe szczęście:multi:), że kierowca miał wąty.. ale wpuścił... Byłam też świadkiem targowania się pani z bokserem bodajże (przecież to bardzo łągodna rasa) z kierowcą PKS... W końcu wpuścił, ale po dość długiej dyskusji... Ech! Chyba muszę w razie czego jakiś kaganieć mojej suńce kupić, bo nigdy nie wiadomo, a piechotą mi się nie uśmiecha iść :lol:... Quote
Flaire Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 A od nas już raczej w tym topiku nie słychać, bo Lotka już w domu w zasadzie nie siusia. Tzn. jeszcze nie ufam jej na 100% i od czasu do czasu, w jakichś niezwykłych przypadkach zdarza jej się siknąć, ale nie muszę już na nią specjalnie uważać ani nic z tych rzeczy. Wychodzę 4-5 razy na dzień, zależnie od mojego rozkładu dnia. Ona się dostosowuje. I jest dobrze. Niedawno sie rozchorowałam i jak zasnęłam ok. 19, tak obudziłam się dopiero następnego dnia o 8. I obydwa psy przespały ze mną całą noc - nawet o kolację się nie dopomniały (czyli oczywiście jej nie dostały). Po prostu spałyśmy sobie razem 13 godzin... :crazyeye: A co do kagańców, to ja zawsze zakładam do komunikacji miejskiej. Poza komunikacją moje psy kagańca nie noszą, ale na te przejazdy, kaganiec (pożyczony) mam nawet dla szczyla. Quote
Gosix Posted March 28, 2006 Posted March 28, 2006 Od 3 miesięcy nie moge dać sobie rady ze swoją sunią...staramy się na wszelkie sposoby nauczyc ją załatwiania się na dworze, ale nic nie wychodzi...owszem jak wyjdziemy na dwór to zrobi siku, czasem kupke, ale w domu też robi i to częściej...niestety nie mamy tyle czasu żeby za każdym razem jak narobi w domu ciągać ją na dwór...a musimy ją w końcu tego nauczyć, bo zle będzie....:-( ...nie no będzie dobrze, ale byłoby super jakby w końcu się nauczyła robić na dworze...proszę o rady....;) Quote
mmbbaj Posted March 28, 2006 Posted March 28, 2006 Gosix napisał(a):.owszem jak wyjdziemy na dwór to zrobi siku, czasem kupke, ale w domu też robi... Jak zrobi na dworzu pochwal wylewnie i koniecznie daj super nagródkę, a w domu oczywiście nie dawaj :lol: Ja tak robiłam ze swoim! Nigdy go nie skarciłam za robienie w domu, spokojnie sprzątałam ;) Taka sytuacja trwała bardzo krótko bo szybko załapał, że jest nagrodzony za zrobienie na spacerku, a w domu nagrody nie dają :evil_lol: Quote
Flaire Posted March 28, 2006 Posted March 28, 2006 Gosix napisał(a):staramy się na wszelkie sposoby nauczyc ją załatwiania się na dworze, ale nic nie wychodzi...A jakie sposoby próbowaliście? I w jakim wieku jest sunia? Quote
Tunia_ Posted March 28, 2006 Posted March 28, 2006 Tosia wychodzi na spacery dopiero od jakichś 2 tygodni, ma 4,5 m-ca, wcześniej nie mogła bo późne szczepienia-jest ze schroniska. Załatwia się ładnie na dworze - sama jakoś załapała po 2-3 dniach, bez nagród bo stale o nich zapominaliśmy :oops: i praktycznie od samego początku nie było wpadek, w domu stoi kuweta, miałam zabrać, zresztą tak mi nawet na tym wątku doradzono, ale mąż ją oddał Tosi, w myśl zasady, że jak nie bedzie mogła wytrzymać to tam zrobi, ale jakoś nie robi :eviltong: wiec kuweta stoi jako wątpliwa dekoracja a Tosia się załatwia na dworze :lol: Wychodzimy z Nią o 7, potem o 14, o 20 i koło północy, zeby nie spała z pełnym pęcherzem i wytrzymuje - mamy genialnego psa :loveu: do kuwety też jako 10 tygodniowy maluch nauczyła się siusiać po 2-3 dniach.:loveu: Quote
Gosix Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 Sunia ma ok.4 miesięcy...ciągle nagradzamy ją jak załatwi się na dworze, ale jakoś nic nie skutkuje...nie wiem już jak ją tego nauczyć...teraz na szczęście jestem kilka dni w domu to przyłoże się do jej nauki...wszystkie psiaki załapują po kilku dniach, a ona nic :shake: ...już nawet zastanawiamy się nad znalezieniem jakiegoś przedszkola dla psów we wrocławiu, ale nie wiemy nawet do końca na czym to polega.... Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Już mnie szlag powoli trafia :razz: Nijak nie mogę przestawić Soni z 5 spacerów na 4. Nabawiam się kompleksów ;) kiedy słyszę opowieści miejscowych psiarzy o tym, że ich psiury od 4 miesiąca życia wychodziły 3-4 razy dziennie. Próbuję Sońkę przetrzymywać, ale podnosi taki lament, że przeważnie się łamię i w końcu ją wyprowadzam. Buuu :cool1: Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Gosix napisał(a):wszystkie psiaki załapują po kilku dniach, a ona nic :shake: Nie wszystkie ;) Sonia dopiero gdzieś po 2 tygodniach załapała, że zalatwiać się należy tylko na dworzu, a wpadki w domu nie zdarzają się jej odkąd skończyła pół roku. Tak więc - cierpliwości! ;) Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Tunia_ napisał(a):Tosia wychodzi na spacery dopiero od jakichś 2 tygodni, ma 4,5 m-ca Wychodzimy z Nią o 7, potem o 14, o 20 i koło północy To chyba rzeczywiście jest genialny pies! :lol: I mój kolejny powód do kompleksów ;) Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Gosix napisał(a):Sunia ma ok.4 miesięcy I od 3 miesięcy uczycie ją załatwiania się na dworzu? To znaczy odkąd skończyła miesiąc? :crazyeye: Popraw mnie, jeśli coś źle doczytałam... ;) Quote
Gosix Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 No tak mniej więcej...bardzo długo...to może masz jakiś pomysł lub rade??:lol: Bardzo by się taka przydała:p Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Gosix napisał(a):No tak mniej więcej...bardzo długo...to może masz jakiś pomysł lub rade??:lol: Bardzo by się taka przydała:p Oj, bardzo chciałabym móc Ci coś doradzić, ale początkujący ze mnie Dogomaniak i sama mam problemy ze swoim psiakiem ;) Jest tu jednak sporo doświadczonych, życzliwych psiarzy - mam nadzieję, że się Tobą zajmą ;) Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to prawdopodobny związek Twoich problemów z wychowywaniem pieska z b. wczesnym wiekiem odebrania go matce... Miała miesiąc - więc 4-5 tygodni. To bardzo, bardzo wcześnie... Może teraz musicie nadrabiać to, czego nie zdążyła go nauczyć matka? :roll: Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Gosix napisał(a):.już nawet zastanawiamy się nad znalezieniem jakiegoś przedszkola dla psów we wrocławiu, ale nie wiemy nawet do końca na czym to polega.... Przedszkole na pewno wskazane, ale tam chyba nie nauczycie jej załatwiania się na dworzu... :roll: Quote
Tunia_ Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 Behemot napisał(a):To chyba rzeczywiście jest genialny pies! :lol: I mój kolejny powód do kompleksów ;) To jest genialny pies :eviltong: a co do 5 spacerków, to może Sonia nie ma wytrzymałego pęcherza? Ludzie tez różnie mają, jeden może 3 razy dziennie i ok, a inny co 2 godzinki lata :cool3: Ja z Tosią pierwszego dnia "spacerowego" wychodziłam co 2 godzinki, drugiego co 2,5, trzeciego co 3 itd., zeby się maluch nie przyzwyczaił do takich częstych spacerków. Zresztą na ten spacer o 7 to się Ją dosłownie zwleka z posłania, zaspaną, nieprzytomną :lol: a potem wraca i dalej śpi. Quote
Gosix Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 Przez 1miesiąc i tak nie mogliśmy jej uczyć załatwiania się na dworze, ponieważ miała porządnie chory pęcherz...może zbyt wcześnie została zabrana, ale jeszcze kilka dni i było by po niej...:-( ...była w takim małym wybiegu z rodzicami i starszym bratem, bez budy...podczas tych najwiekszych mrozów...więc trzeba było ją szybko zabrać, bo byłoby zle...też mam nadzieje, że ktoś mi pomoże...byle szybko :eviltong: Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 Tunia_ napisał(a): a co do 5 spacerków, to może Sonia nie ma wytrzymałego pęcherza? Ludzie tez różnie mają, jeden może 3 razy dziennie i ok, a inny co 2 godzinki lata :cool3: Aaaaaa! Nie mów mi, że już zawsze tak będzie!! :placz: Zresztą Sonia potrafi długo wytrzymać - całą noc, czasami nawet 10 godzin.... :roll: Quote
BORA Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 Behemot napisał(a):Już mnie szlag powoli trafia :razz: Nijak nie mogę przestawić Soni z 5 spacerów na 4. Nabawiam się kompleksów ;) kiedy słyszę opowieści miejscowych psiarzy o tym, że ich psiury od 4 miesiąca życia wychodziły 3-4 razy dziennie. Próbuję Sońkę przetrzymywać, ale podnosi taki lament, że przeważnie się łamię i w końcu ją wyprowadzam. Buuu :cool1: Behemot pocieszę Cię trochę, u nas też nie jest tak wspaniale ;) To znaczy Tora już prawie nie sika w domu, tylko czasami tak zaczyna, jakby już nie mogła chwili wytrzymać, ale myślę, że może i kończy siku na podwórku. Na razie u nas wychodzi 6 spacerków, staram się, żeby było 5, ale na razie się nie udaje. Za tydzień Tora skończy 5 miesięcy, postaram się wydłużać czas oczekiwania na kolejne spacerki. teraz wychodzi co 3 godziny, niedługo chciałabym wychodzić z nią co 4 godziny i wtedy byłyby 4-5 spacerków (zależy o której pierwszy), a jak skończy pół roku to mam taki plan, żeby były tylko 3. Jest taki jeden problem, że ona nie ma uregulowanych kupek, czasami robi jedną przez cały dzień :roll: a czasami aż 4...Może jak przestawię ją na 2 posiłki to się jakoś ureguluje...Z sikaniem to też nie wiem czy ona nie da rady wytrzymać czy jej się nie chce, bo się przywyczaiła do częstych spacerków :shake: Quote
Behemot Posted March 29, 2006 Author Posted March 29, 2006 BORA napisał(a):jak skończy pół roku to mam taki plan, żeby były tylko 3 No, toś mnie pocieszyła! :wallbash: ;););) BORA napisał(a):Jest taki jeden problem, że ona nie ma uregulowanych kupek, czasami robi jedną przez cały dzień :roll: a czasami aż 4...Może jak przestawię ją na 2 posiłki to się jakoś ureguluje... Myślę, że tak. Kiedy Sonia dostawała 3-4 posiłki dziennie, kupkę robiła i ze 4-5 razy dziennie. Teraz je rano i wieczorem, a liczba kupek spadła do 2-3 ;) Quote
BORA Posted March 29, 2006 Posted March 29, 2006 Behemot napisał(a):No, toś mnie pocieszyła! :wallbash: ;););) Myślę, że tak. Kiedy Sonia dostawała 3-4 posiłki dziennie, kupkę robiła i ze 4-5 razy dziennie. Teraz je rano i wieczorem, a liczba kupek spadła do 2-3 ;) No chciałam pocieszyć, starałam się :cool3: Taki mam plan, żeby były 3, ale co z mojego planu wyjdzie to się okaże. Jednak jest tak, że każdy pies jest inny. Oskar w wieku Tory też chodził już mniej razy niż ona, nie pamiętam ile, ale było mniej problemu ;) Mam nadzieję, że liczba kupek się zmniejszy :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.