Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Behemot napisał(a):
Justyniu, pierwsze koty za płoty! :lol: Tak trzymać!

Dzięki! Jutro będę kontynuować naukę, jeszcze tylko kupię odpowiednią linkę (a nie sznurek) i taki specjalny identyfikator (żeby napisać adres w razie czego). No i może kiedyś z wałów przejdę na podwórko... Oj, długo droga przed nami....... :evil_lol:
Behemot napisał(a):
Ja też muszę się pochwalić: ostatnio Sonia chce wychodzić już tylko co 3,5-4 godziny! :lol: Przeciętnie odbywamy 5 spacerków dziennie. Ufff, po ganianiu na dwór co 2 godziny to dla mnie ogromna ulga :multi:

Super, super! Gratulacje! Należy CI się odpoczynek! Mam tylko jedno pytanie do Ciebie- od kiedy masz Sońkę, z tego, co wyczytałam, to od małego, a może się mylę? Pytam, bo zdaje mi się, że od młodszego szczeniaka łatwiej nauczyć czystości niż młodego psa... Przynajmniej Ty robisz duże postępy Bohemot. A odnośnie mojej psi :O): zastanawiam się, czy kiedyś (przed schroniskiem) była uczona i mogła zapomnieć? Mogło się tak zdarzyć? I czy jest sobie w stanie o przypomnieć... Myślę tak, bo Tama to kanapowiec, ufna, wskakuje na kolana, ręce, jak wcześniej pisałam słucha się, więc musiała kiedyś być gdzieś w bloku, po jej zamiłowaniu do dzieci, sądzę, że gdzieć w "dzieciastej" rodzinie ;)
A tak w ogóle, dzięki dziewczyny za wsparcie! Mogę się przynajmniej wygadać :multi: Już mi lżej!

  • Replies 920
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

justynia napisał(a):
od kiedy masz Sońkę, z tego, co wyczytałam, to od małego, a może się mylę?


Sonię przygarnęłam, kiedy miała mniej więcej 2 miesiące. Przedtem ok. tygodnia spędziła w kieleckim przytulisku, do którego została podrzucona razem z dwiema siostrami, a jej wcześniejszych losów nie znam.
Uczenie czystości szczeniaka pewnie jest łatwiejsze niż dorosłego psa, ale nie mam pewności, mogę się mylić ;) W każdym razie u nas to przebiegło dosyć płynnie i bez większych trudności :lol: Sonia już w ogóle nie załatwia się w domu - ani w ciągu dnia, ani w nocy.
Trzymaj się, Justyniu, wiem, jak to jest. Sama nie raz myślałam, że przeżyję załamanie nerwowe! ;)

Posted

[quote name='justynia'] nie na moich oczach (więc niezłośliwie)...
justynia, pies nie bywa złośliwy! Pies to samo dobro! Jeśli robi co "złego" to nie naumyslnie, a tylko dlatego, że nie wie, że trzeba inaczej.

Jak tylko idzie do kuchni, śledzę ją- bo tam to zazwyczaj robi, już mam dość... (...) na 7 dni (bo tyle z nami jest)??

Nie mów, że po 7 dniach masz dość?! Jak się ma psiaka od 6-tego tygodnia to uczy się go czystości przez jakieś 3 miesiące... :evil_lol:
Skoro sunia sika w kuchni, to śledź ją i zabieraj na spacer jak kieruje kroki do kuchni. Albo odetnij wejście do kuchni i zobacz co sunia na to, czy zacznie lać gdzie indziej, czy będzie się domagała wejścia do kuchni (wówczas będziesz miała sygnał spacerowy), a może przestanie lać w ogóle...
Dziś wieczorem przyłapałam ją, dostała manto :mad:, ale teraz się boję, że mogła źle zrozumieć, że np. sikać nie wolno w kuchni.

Zawsze jest to ryzyko, że pies nauczy się nie sikać w kuchni, albo nauczy się nie sikać w Twoim towarzystwie... Zamiast ją zlać krzyknij "NIE" albo "Nie wolno", czy co tam wołasz, kiedy sunia robi coś nielegalnego. I zaraz wynieś na dwór i daj nagrodę za siknięcie na podwórku.
zastanawiam się, czy kiedyś (przed schroniskiem) była uczona i mogła zapomnieć?

Mogła być uczona, ale nie sądzę, żeby umiała na 100%. Mogła też być uczona załatwiania się w kuchni, albo w domu na gazetę i teraz ma mętlik w głowie. :cool1:

Posted

[quote name='coztego']justynia, pies nie bywa złośliwy! Pies to samo dobro! Jeśli robi co "złego" to nie naumyslnie, a tylko dlatego, że nie wie, że trzeba inaczej. No tak, ale jak czytałam na forum, niektóre psiaki sikają "jakby" złośliwie, na oczach swojego pana, ale to pewnie mylny pogląd[quote name='coztego'] Nie mów, że po 7 dniach masz dość?! Jak się ma psiaka od 6-tego tygodnia to uczy się go czystości przez jakieś 3 miesiące... :evil_lol: Hi hi, wiem, wiem, bo poprzednią sunię, uczyłam od maluszka ;) Zdaje sobie sprawę z tego, że 7 dni to mało, a i tak Tama dużo umie, jest grzeczna, słucha się (no, może nie zawsze), ogólnie jest super. Napisałam że mam dość chyba tylko dlatego, że boję się, że psiaczka się nie nauczy, że nie wolno, że nie zrozumie. Ale wiem, że przesadzam i 7 dni to stanowczo za mało.
[quote name='coztego'] Skoro sunia sika w kuchni, to śledź ją i zabieraj na spacer jak kieruje kroki do kuchni. Albo odetnij wejście do kuchni i zobacz co sunia na to, czy zacznie lać gdzie indziej, czy będzie się domagała wejścia do kuchni (wówczas będziesz miała sygnał spacerowy), a może przestanie lać w ogóle... No właśnie tu mam problem, bo ma jedzenie i picie w kuchni (nie mamy gdzie postawić), więc nie zawsze chodzenie do kuchni = sikanie. Zresztą, nieraz jak obiad gotuję, ona przyłazi za mną i kłądzie się na podłodze (zazwyczaj wychodzi jej to pod moimi nogami :eviltong:). Więc chyba odcięcie kuchni odpada.[quote name='coztego'] Zawsze jest to ryzyko, że pies nauczy się nie sikać w kuchni, albo nauczy się nie sikać w Twoim towarzystwie... Tfu, tfu, tfu!!! Oby nie!!! Jak na razie, do teraz nic się jej nie zdarzyło, ale była już 2 razy- o 6 i o 10.[quote name='coztego']Zamiast ją zlać krzyknij "NIE" albo "Nie wolno", czy co tam wołasz, kiedy sunia robi coś nielegalnego. I zaraz wynieś na dwór i daj nagrodę za siknięcie na podwórku. Lać, to jej mocno nie lałam, po grzbiecie lekko dostała, przy wtórze "nie!!!!". To wynoszenie potem na dwór to chyba nic nie da, bo ona zazwyczaj robi siku raz, a zanim ja się ubiorę i zbiegnę z 2 piętra, to będzie już za późno, szczególnie, że żadnych oznak typu kręcenie się, piszczenie nie daje, albo ja tego nie widzę...:oops:

Posted

justynia napisał(a):
To wynoszenie potem na dwór to chyba nic nie da, bo ona zazwyczaj robi siku raz, a zanim ja się ubiorę i zbiegnę z 2 piętra, to będzie już za późno


Moim zdaniem może jednak coś dać. Kiedy podczas kwarantanny uczyłam Sonię załatwiania się na gazetę, najczęściej dopiero tuż po fakcie zauważałam, że się zlała - np. na dywan czy podłogę. Mimo to natychmiast ją przenosiłam na gazetkę - chociaż już było po ptokach. B. szybko się nauczyła, że wolno się załatwiać tylko tam. podobnie może być z wyprowadzaniem Twojej psinki tuż po tym, jak się zleje w domu. Szybko skojarzy oba te fakty :lol:
No i - cierpliwości! Tak jak napisała Coztego, tydzień to o wiele za krótko, by sunia się nauczyła. Ja Sonię uczyłam czystości przez prawie 4 miesiące i dopiero teraz ostrożnie mogę mówić o pełnym sukcesie ;)
Powodzenia! :lol:

Posted

Znowu pobudka w nocy - o 3.30 :grab: Od dzisiaj Sonia ma szlaban na cielęce ogony, które tak uwielbia, bo już drugi raz po zjedzeniu takowego w nocy bolał ją brzuszek...
A jednak jestem z niej dumna! Nie dość, że po raz kolejny zasygnalizowała potrzebę wyjścia w nocy, to jeszcze rozumiała, że ten spacerek jest awaryjny - zaraz po załatawieniu się od razu pociągnęła mnie do domu (chociaż na dziennych spacerach NIGDY to się jej nie zdarza). No i kolejny powód do dumy: po drodze złapała patyczek, ktory przed powrotem do domu jej odebrałam. W takich sytuacjach zwykle lamentuje wielkim glosem, jakbym jej dziecko zabierała ;) a teraz grzecznie oddała i nawet nie pisnęła - wiedziała, że jest noc i nie wolno hałasować! :lol:
Moje kochane, mądre psisko :loveu::loveu::loveu:

Posted

Behemot napisał(a):
Znowu pobudka w nocy - o 3.30 :grab: Od dzisiaj Sonia ma szlaban na cielęce ogony, które tak uwielbia, bo już drugi raz po zjedzeniu takowego w nocy bolał ją brzuszek...
A jednak jestem z niej dumna! Nie dość, że po raz kolejny zasygnalizowała potrzebę wyjścia w nocy, to jeszcze rozumiała, że ten spacerek jest awaryjny - zaraz po załatawieniu się od razu pociągnęła mnie do domu (chociaż na dziennych spacerach NIGDY to się jej nie zdarza). No i kolejny powód do dumy: po drodze złapała patyczek, ktory przed powrotem do domu jej odebrałam. W takich sytuacjach zwykle lamentuje wielkim glosem, jakbym jej dziecko zabierała ;) a teraz grzecznie oddała i nawet nie pisnęła - wiedziała, że jest noc i nie wolno hałasować! :lol:
Moje kochane, mądre psisko :loveu::loveu::loveu:

To naprawdę super, gratuluję :lol:

O nas nic nie napiszę, bo nadal tak samo ;)

A co do tych ogonów to ona ma po nich biegunkę? Bo jeżeli nie, tylko po prostu musi wyjść w nocy po nich to może dawaj jej te ogony z samego rana, albo pod wieczór tak, żeby się zdążyły strawić do normalnej pory spacerku :lol:

Posted

my spacerki co godzine-dwie [chyba ze spi]jakos mnie to nie meczy,nie przesadzajcie-schodzimy tylko na dol na 2-3 min, mala sie zalatwia i do domku.. noce suchutkie cale-nigdy nie bylo z tym problemow.. nie sygnalizuje.. skutecznosc coraz wieksza.. czasem sie zdazy jedna plama, ale to z mojej winy ze nie upilnowalam..

Posted

BORA napisał(a):

A co do tych ogonów to ona ma po nich biegunkę?


Nie ma biegunki, ale b. jej się chce kupkę. Wczoraj rzeczywiście dałam jej za duży kawał i za późno - ok. 21-szej :oops:

Posted

mia_mia napisał(a):
my spacerki co godzine-dwie [chyba ze spi]jakos mnie to nie meczy,nie przesadzajcie-schodzimy tylko na dol na 2-3 min, mala sie zalatwia i do domku..


Nie przesadzamy z tym zmęczeniem - no przynajmniej ja nie przesadzam. przez bite 3 miesiące musiałam wychodzić z Sonią co godzinę-dwie i w tygodniu nie miał mnie kto wyręczyć, bo mąż wraca dopiero późnym wieczorem. Nasze spacerki nigdy nie były 2-3 minutowe - zawsze chodziłyśmy 15-30 minut, bo jeżeli Sonia choć trochę się nie zmęczyła, w domu miałam sajgon. Do tego normalnie pracuję (choć w domu), dochodzą zwykłe, codzienne obowiązki, zarwane noce (zwariowany szczeniak), wychowywanie wyjątkowo temperamentnego pieska, zabawy..... - to naprawdę wystarczy, by czuć się zmęczonym... ;)

Posted

Behemot napisał(a):
Nie ma biegunki, ale b. jej się chce kupkę. Wczoraj rzeczywiście dałam jej za duży kawał i za późno - ok. 21-szej :oops:

A może Ty lubisz się przespacerowac w nocy :cool3: , to podobno dobrze na sen wpływa ;)
Wszelkie eksperymenty kulinarne staram się popełniać do południa... żeby efekt nastąpił przed nocą ;)

Posted

No ja też nie przesadzam z tym zmęczeniem :roll:
Spacerki co 2 godziny lub częściej. Najczęście chodzę z nią 8 razy, tylko czasami mnie ktoś wyręczy jak jestem na uczelni :cool3:
A na dodatek troszkę się pochorowałam, wczoraj cały wieczór spędziłam w łóżku, na szczęście miałam zastępstwo na spacerkach :cool1:
Behemot, chyba najlepiej właśnie z rana dawać takie przysmaki. Z Oskarem też mieliśmy takie problemy i jak później jadł z rana to było ok :lol:

Posted

coztego napisał(a):
A może Ty lubisz się przespacerowac w nocy :cool3: , to podobno dobrze na sen wpływa ;)


Tiaaaaa, sen przerywany to jest to, co tygryski lubią najbardziej ;););)

Posted

A u nas pobudka prawie codziennie o 6:30, prawie co do minuty, tak jakby Tora miała w sobie budzik :lol:
A dzisiaj to mnie trochę oszukała :roll: Wyszłam z nią po 17, wysikała się, wróciłyśmy i za 10 minut zaczęła mi szczekać pod drzwiami, że chce iść :roll: Myślałam, że może chce jeszcze kupkę, bo poprzedni spacerek był taki 5-minutowy, a ona sobie wyszła, wysikała kilka kropelek chyba specjalnie, żeby nie było, że na darmo wychodziłyśmy. Chodziłam z nią 15 minut i nic :shake:

Posted

Behemot napisał(a):
Nasze spacerki nigdy nie były 2-3 minutowe - zawsze chodziłyśmy 15-30 minut, bo jeżeli Sonia choć trochę się nie zmęczyła, w domu miałam sajgon.
Behemot, ja bym proponowała dwa długie, meczące spacery, a resztę bardzo króciutkie - tylko na siusiu. Ale to już wiesz. ;-)

Ja osobiście też padam... W końcu będzie łatwiej, bo mam dwa psy, ale ten moment jeszcze nie przyszedł :roll:. Narazie dzisiaj mam spokój, bo jutro jadę na tydzień na urlop i szczeniaka wydałam pod opiekę przyjaciołom. Od wczoraj nie mam jej w domciu i trochę tęsknię... Ale również mam okazję spokojnia się spakowaći postprzątać, co ze szczeniakiem nie jest takie łatwe...

Posted

BORA napisał(a):

A dzisiaj to mnie trochę oszukała :roll: Wyszłam z nią po 17, wysikała się, wróciłyśmy i za 10 minut zaczęła mi szczekać pod drzwiami, że chce iść :roll: Myślałam, że może chce jeszcze kupkę, bo poprzedni spacerek był taki 5-minutowy, a ona sobie wyszła, wysikała kilka kropelek chyba specjalnie, żeby nie było, że na darmo wychodziłyśmy. Chodziłam z nią 15 minut i nic :shake:


Hehe, miewałam to samo z Sonią. Małe spryciary :diabloti::diabloti::diabloti:

Posted

Flaire napisał(a):
Behemot, ja bym proponowała dwa długie, meczące spacery, a resztę bardzo króciutkie - tylko na siusiu. Ale to już wiesz. ;-)


Tak, tak, ja pisałam o tym, co było "kiedyś". Teraz mamy ze 2-3 długie spacery dziennie, reszta tylko na siku.

Posted

Flaire napisał(a):
Narazie dzisiaj mam spokój, bo jutro jadę na tydzień na urlop i szczeniaka wydałam pod opiekę przyjaciołom.


Ojeju, ja bym się okropnie stresowała, zostawiając szczeniaka na tak długo - no, ale ja jestem nadopiekuńczą matką ;) Latem chcemy wyjechać na jakąś zagramaniczną wycieczkę i trzeba będzie niunię zostawić u rodziców - moich albo mojego męża. Jakoś sobie tego nie wyobrażamy :shake: i chyba zrezygnujemy z tego wyjazdu...

Posted

Behemot napisał(a):
Hehe, miewałam to samo z Sonią. Małe spryciary :diabloti::diabloti::diabloti:

No taki mały diabełek :cooldevi: A teraz przynajmniej śpi :p

Jak się tak właśnie zastanawiam to dzisiaj było tylko z rana małe siusiu na dywan, chyba nie wytrzymała, ale nie do końca bo jej przerwałam, czyli jednak nie jest tak źle :multi:
Behemot napisał(a):
Ojeju, ja bym się okropnie stresowała, zostawiając szczeniaka na tak długo - no, ale ja jestem nadopiekuńczą matką ;) Latem chcemy wyjechać na jakąś zagramaniczną wycieczkę i trzeba będzie niunię zostawić u rodziców - moich albo mojego męża. Jakoś sobie tego nie wyobrażamy :shake: i chyba zrezygnujemy z tego wyjazdu...

Nie rezygnujcie :sad: Tym bardziej, że macie ją u kogo zostawić, będzie pod dobrą opieką :lol: Taki wyjazd to super sprawa przecież, odpoczniecie, a jak się Sonia będzie cieszyła na wasz widok po powrocie :multi: Będzie chodziła za wami krok w krok :lol:

Posted

Behemot napisał(a):
Ojeju, ja bym się okropnie stresowała, zostawiając szczeniaka na tak długo...
Pewnie byś się stresowała mniej, gdybyś miała tak wspaniałych opiekunów, jak ja mam... ;-) Lotka zostaje u ludzi, którzy mają Api, córkę mojej Misi - i wychowali ją na superowskiego psa. Śledzę ich poczynania z tym Apcią od początku, bo zaprzyjaźniliśmy się poprzez nią i widzę się z nimi przeciętnie raz na tydzień-dwa. Lena ma dla szczeniaka dużo czasu i ma super podejście. Na prawdę nie mogę sobie wyobrazić lepszej dla Lotki opieki (pewnie będzie tam miała lepiej niż ze mna :oops: ).

Posted

Flaire napisał(a):
Pewnie byś się stresowała mniej, gdybyś miała tak wspaniałych opiekunów, jak ja mam... ;-)

Szczęściara! My Kreśki z nikim nie zostawiamy, nie mam na podorędziu nikogo, komu mogłabym powierzyć opiekę nad psicą... :shake: Zawsze musi być w domu mama, albo ja... Albo zabieramy sucz ze sobą.
Podobnie jak Behemot, prędzej zrezynuję z wyjazdu niż zostawię Niunię z kimś obcym. No chyba, ze Flaire zgodziłaby się ją przyjąć na kilka dni ;)

Posted

BORA napisał(a):

Nie rezygnujcie :sad: Tym bardziej, że macie ją u kogo zostawić, będzie pod dobrą opieką :lol: Taki wyjazd to super sprawa przecież, odpoczniecie, a jak się Sonia będzie cieszyła na wasz widok po powrocie :multi: Będzie chodziła za wami krok w krok :lol:


Ja wiem... ale jeśli chodzi o zostawianie psa na wakacje mam kiepskie doświadczenia :shake: Kiedy miałam pierwszego pieska (dostałam go, mając 12 lat) pojechaliśmy z rodzicami na 2-tygodniowe wczasy, a psiak został pod opieką babci. B. ją lubił - i ze wzajemnością, dobrze mu u niej było, ale.... tak potwornie za nami tęsknił, że kiedy wróciliśmy....... połowę włosów miał siwą :-( Postanowiłam sobie wtedy, że już nigdy na dłużej nie rozstanę się z moim pieskiem.....
Bardzo możliwe, że Sonia zareagowałaby na rozłakę inaczej, bo tamten piesek miał zupełnie inny charakter - był nieśmiały, bojaźliwy, a Sonia jest b. pewna siebie i odważna. Bibuś jako 2-letni piesek został uratowany przez moją mamę z rąk oprawców, którzy katowali go łopatą :-( Po tym miał padaczkę urazową :-( Leczyliśmy go i chociaż przez całe życie miał ataki epilepsji, to w szczęściu i miłości dożył 13 roku życia...

Posted

Dodam jeszcze, że Bibusia woziliśmy ze sobą wszędzie - był parę razy nad morzem, w górach, nad jeziorami :lol: Tamten jeden raz właściciel ośrodka wczasowego nie zgodził się na obecność psa.

Posted

Hej dziewczyny!
Co taka cisza nastała??? Kompy Wam wysiadły czy co? :evil_lol: Jak postępy z Waszymi podopiecznymi? Coś nowego? Ja się muszę pochwalić, jak na razie Tama tak jakby wołała na spacerek, to na razie takie tam piski, albo proszenie łąpkami, właściwie to nie wiem, czy rzeczywiście chce iść, ale jak pytam czy chce iść na spacer, to macha ogonkiem i idzie do przedpokoju... No i jak na razie od paru dni sucho... Tyle, że 6 razy dziennie wychodzi, zapobiegawczo :roll: ale niestety tylko na parę minut, bo wet ostatecznie stwierdził że ma kaszel kenelowy- przywlokła ze schroniska i teraz się leczymy :eviltong:
Piszcie, co u Was!!! Mam nadzieję że sucho :multi:
Pa!

Posted

justynia napisał(a):

Piszcie, co u Was!!! Mam nadzieję że sucho :multi:
Pa!


Od długiego czasu suchutenieńko - i w dzień, i w nocy :multi: A spacerków mamy 5 dziennie. Niedlugo zamierzam zacząć przestawiać Sonię na 4 :lol:
Twojej psiuni życzę szybkiego powrotu do zdrowia, niech jej szybko kaszelek przejdzie! :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...