coztego Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Behemot napisał(a): Ale faktem jest, że dziś wytrzymała calutkie 5 godzin! :lol: No proszę jaka dzielna dziewczynka!!! :klacz: Quote
justynia Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Torę mam jeszcze szansę nauczyć takiego posłuszenstwa, ale się boję: że się nie uda, że pobiegnie na ulice, albo za kimś, albo za psem, skoczy na kogoś i ten ktoś się zdenerwuje, bo ona do każdego chce podejść, macha ogonkiem. To skakanie to chyba norma... Moja 7- mies. sunia też każdego, szczególnie dzieci, zaczepia, ale w jej przypadku to chyba pozostałość ze schroniska. Tyle, że jak jest brudno, to trzeba uważać, żeby kogoś nie pobrudziła. Na razie ze smyczy nie puszczam- jak pisałam ma 7 mies i u nas jest od niecałego tygodnia, więc boję się, że poleci za każdym, chociaż jak ją odwołują to niby się słucha, ale nigdy nic nie wiadomo. Młoda, naiwna i głupiutka jeszcze jest sunia. Nie wiem, kiedy ją spuszczę, chyba jak już będę prawie pewna, że nie ucieknie i zrobię to w nocy, jak już nie będzie nikogo na ulicy. Trochę inna sytuacja niż z Waszymi szczeniakami ;) Co do tego zaczepiania każdej ludzkiej istoty, to słyszałałam, że można poprosić obcego, na którego akurat psiak się "rzuca", żeby go odtrącił, może nawet lekko uderzył, w każdym razie żeby mu się źle kojarzyło takie skakanie na ludzi. Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo jak się szczeniakowi skojarzy inaczej i będzie się od tej pory bał obcych??? No i głupio tak krzyczeć z daleka, hmmm.. nawet nie wiem co, jak tu kogoś obcego poprosić... Można by sytuację zainscenizować, ale z kolei jak znaleźć "aktorów"... Co o tym sądzicie? Bo oduczyć trzeba, koniecznie. Głowię się nad tym cały czas. Jeśli chodzi o skakanie z radości na bliskich, to wymyśliłam, żeby nie reagować po prostu w tym momencie. Też nie wiem, czy dobrze i czy pomoże, bo właśnie wdrażam w życie... Uff, ale się opisałam... A, jeszcze o siusianiu pisałam tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1390582#post1390582 Idę spać, dobranoc!!! Quote
justynia Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Oj, nie napisałam, że ten akapit na początku mojego poprzedniego postu to cytat Bory... Przepraszam! Quote
BORA Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 Behemot napisał(a):Bora, gratuluję sukcesów w wychowywaniu Toruni :multi: Naprawdę świetnie sobie radzisz :lol: Dziękuję :oops: To już drugi piesek, którego wychowuje, więc mam jakieś doświadczenie, nie duże, ale zawsze to już łatwiej ;) Quote
coztego Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 [quote name='justynia'] Nie wiem, kiedy ją spuszczę, chyba jak już będę prawie pewna, że nie ucieknie Kup długą linkę, 10 metrową, prowadź ją na tej lince i ćwicz przywoływanie. Masz pewność, ze mała nie zwieje, a jej się wydaje, że jest wolna ;) Dzięki temu możesz bezpiecznie uczyć przywołania. I nie spiesz się, najpierw niech się nauczy swojego imienia i tego, że jesteś "jej człowiekiem" ;) można poprosić obcego, na którego akurat psiak się "rzuca", żeby go odtrącił, może nawet lekko uderzył, w każdym razie żeby mu się źle kojarzyło takie skakanie na ludzi. Nie wiem, czy to dobry pomysł, Nawet bym powiedziała, że to pomysł idiotyczny... :roll: Najgorsze co może być, to pies, który się obcych boi i jest nieufny, bo to grozi agresywnym zachowaniem. Obcych możesz prosić, żeby małej nie głaskali i nie zwracali na nią uwagi, a sama noś przy sobie pyszne smakołyki i jakąś fajną zabawkę, i odwracaj uwagę suni, kiedy mija Was ktoś obcy. Quote
justynia Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 [quote name='coztego']Kup długą linkę, 10 metrową, prowadź ją na tej lince i ćwicz przywoływanie. Masz pewność, ze mała nie zwieje, a jej się wydaje, że jest wolna ;) Dzięki temu możesz bezpiecznie uczyć przywołania. I nie spiesz się, najpierw niech się nauczy swojego imienia i tego, że jesteś "jej człowiekiem" ;) Tamcia chodzi właśnie na takiej długiej wysuwanej smyczy, przywoływania nawet nie musiałam ćwiczyć, bo mała od razu się słuchała, biegnie do ludzi, do psów, ale zawsze kiedy ją zawołam, przybiega. Imię też już kojarzy, mnie i męża jako "swoich" też. Niby wszystko jest ok, choć jest u nas dopiero od 5 dni... tyle, że właśnie boję się ją spuszczać, bo w końcu to psiak ze schroniska :p Ale bez smyczy zawsze inaczej, lepiej się wybiega. Może znów jestem przewrażliwiona, może już powinnam spróbować, czy jeszcze kilka dni poczekać? Pozdrawiam (y)! Quote
justynia Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 Jejku, znów mam problemy z cytowaniem... Nacisnęłam odpowiedź z cytatem i widzicie, coś dziwnego wyszło. Jak to się robi, pomóżcie!:multi: Quote
coztego Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 [quote name='justynia'] Tamcia chodzi właśnie na takiej długiej wysuwanej smyczy, Wyciągana smycz a linka to dwie różne rzeczy, smycz posiada naciąg, który sprawia, że jest cały czas lekko napięta i pies to czuje. Zwykła linka ciągnie się za psem luźno, z czasem można psa puszczać razem z tą linką i w razie nagłej potrzeby, kiedy pies nie chce posłuchać, linkę przydepniesz :cool1: Niby wszystko jest ok, choć jest u nas dopiero od 5 dni... Moim zdaniem słusznie się boisz... 5 dni to stanowczo za wcześnie. Znam takich, którzy spuszczają psy zaraz po wzięciu ze schronu, ale wystarczy przejżeć "Psy w potrzebie", żeby zobaczyć jak częste są ucieczki takich psiaków... :shake: Ale bez smyczy zawsze inaczej, lepiej się wybiega. Chodź z nią na dłuuugie spacery na smyczy, żeby miała dużo ruchu. Kilka tygodni bez biegania jej nie zaszkodzi, a jedna ucieczka może kosztować życie... Dla mnie bezpieczeństwo jest zawsze na pierwszym miejscu, może jestem przewrażliwiona :niewiem: [SIZE="1"]A co do cytowania to cytat musi się zaczynać od znacznika [QUOTE ] lub [quote name='nickcytowanejosoby '] i kończyć się znacznikiem [/QUOTE ], u Ciebie zabrakło tego ostatniego ;) Quote
BORA Posted February 26, 2006 Posted February 26, 2006 Minęły już ponad 3 godziny od ostatniego spacerku :multi: Jak minęły 2 to chciałam z nią wyjść...a ona poszła spać :lol: Nie poznaje jej, jeszcze niedawno ledwo 2 godziny wytrzymywała. Czy to znaczy, że mam się starać teraz wychodzić co 3 godziny? Quote
Behemot Posted February 26, 2006 Author Posted February 26, 2006 BORA napisał(a):Minęły już ponad 3 godziny od ostatniego spacerku Super! :multi::multi::multi: Myślę, że skoro zdarzyło jej się wytrzymać aż tyle, spróbuj ją przetrzymywać do tych 3 godzin :lol: A Sonia wczoraj wychodziła co 4 godziny i było tylko 5 spacerków :multi: Quote
BORA Posted February 26, 2006 Posted February 26, 2006 Behemot napisał(a):Super! :multi::multi::multi: Myślę, że skoro zdarzyło jej się wytrzymać aż tyle, spróbuj ją przetrzymywać do tych 3 godzin :lol: A Sonia wczoraj wychodziła co 4 godziny i było tylko 5 spacerków :multi: Spróbuję, ale mam przeczucie, że to tylko takie jednorazowe było :roll: Zobaczymy, spróbuję teraz znowu poczekac 3 godziny :lol: U Was to już w ogóle fajnie jest ;) A na ilu spacerkach zamierzacie skończyć? Na 3 czy 4? Quote
justynia Posted February 26, 2006 Posted February 26, 2006 [quote name='coztego']Wyciągana smycz a linka to dwie różne rzeczy, smycz posiada naciąg, który sprawia, że jest cały czas lekko napięta i pies to czuje. Zwykła linka ciągnie się za psem luźno, z czasem można psa puszczać razem z tą linką i w razie nagłej potrzeby, kiedy pies nie chce posłuchać, linkę przydepniesz :cool1: [SIZE=2]Masz rację, to całkiem co innego, myślałam, że chodzi Ci właśnie o wyciąganą smycz. Zakupię takową, spróbuję. Pomyślałam, że można by też puścić zwykłą smycz, skórzaną, tyle, że krótszą od linki. Tylko boję się, że jeśli sunia zwieje (choć wątpię w to, bo z dnia na dzień coraz bardziej zaczyna rozumieć kto jest jej panią) z tą linką, to możę jej się coś stać, np. zahaczy gdzieś i nie będzie mogła np. wrócić... Przypomniał mi się wątek o charcicy i dożce, które zostały znalezione w lesie, choć tamte sunie z pewnością ktoś specjalnie przywiązał :angryy: Jednak takie coś się może zdarzyć... Quote
Behemot Posted February 26, 2006 Author Posted February 26, 2006 BORA napisał(a):A na ilu spacerkach zamierzacie skończyć? Na 3 czy 4? Dzis chyba stanie na 4 spacerach :multi: Chcielibysmy skonczyc na 3 dziennie, ale przed nami jeszcze dluuga droga ;) Quote
BORA Posted February 26, 2006 Posted February 26, 2006 A u nas dzisiaj było tylko 5 :multi: Za godzinkę jeszcze będzie ostatni :lol: Przez cały dzień spacerki były co 3 godziny. Mam nadzieję, że tak zostanie ;) Ale nie może być zbyt pięknie, 2 razy załatwiła się też w domu, ale mimo to i tak uważam, że nie jest najgorzej :cool3: Quote
Behemot Posted February 27, 2006 Author Posted February 27, 2006 BORA napisał(a):A u nas dzisiaj było tylko 5 :multi: Za godzinkę jeszcze będzie ostatni :lol: Przez cały dzień spacerki były co 3 godziny. Mam nadzieję, że tak zostanie ;) Ale nie może być zbyt pięknie, 2 razy załatwiła się też w domu, ale mimo to i tak uważam, że nie jest najgorzej :cool3: Tora, robicie niesamowite postępy!!! Sonia w wieku Bory to był okropny lejek :cool3: Quote
Flaire Posted February 27, 2006 Posted February 27, 2006 A u nas nadal sucho, z jednym bardzo dziwacznym wyjątkiem, o którym napiszę na końcu... W sobotę i w niedzielę byłyśmy na halowych zawodach agility. Lotka sporo czasu spędziła w klatce, ale również była bardzo często odsikiwana i miała okazję nieźle wyhasać się z innymi psami w każdej możliwej przerwie w akcji i nie tylko. Ja obsługiwałam na zawodach fotokomórkę, więc poza przerwami nie miałam zbyt wiele czasu, ale poprosiłam też Mokkę, żeby zajęła się moimi pieskami, tak więc nie miały źle, o czym świadczył fakt, że wróciły do domu nieludzko (niepsio? ;-) ) zmęczone. Ale do rzeczy... Lotka zachowywała się niemal cały czas na medal, o żadnym załatwianiu się w budynku nie było mowy, czego nie można powiedzieć o innych biorących udział w zawodach psach :diabloti: . Korytarz był nieźle obsikany. :angryy: No i gdy pakowałyśmy się przed wyjściem (a trwało to trochę, bo było sporo do zapakowania), Mokka stała z Lotką na smyczy w tym właśnie obsikanym korytarzu pewnie z 5-10 minut. Lotka bawiła się z przechodzącymi pieskami, z Mokką, albo sama z sobą - czekała na mnie. A jak tylko wyszłyśmy z budynku - natychmiast zrobiła siusiu. Bardzo mi tym zaimponowała - jakoś zrozumiała, żeby nie siusiać w tym obsiusianym korytarzu! :multi: A teraz o jednym wyjątku - bez którego miałybyśmy już jakiś niezły Lotkowy rekord :placz: . Otóż w sobotę raniutko, przed wyjściem z domu, gdy ja się ubirałam, a Lotka czekała u mnie na łóżku - no tak, zgadłyście, zsikała się na łóżku :placz: :mad: . Nigdy wcześniej tego nie zrobiła i nie do końca rozumiem, co się tym razem stało. Jedyna rzecz, która przychodzi na myśl, to że przez pomyłkę w klatce, w której spała miała pełną miskę wody, którą w ciągu nocy wypiła :-o - a normalnie w nocy nie pije. W każdym razie mam nadzieję, że to pojedyńczy przypadek. Oczywiście natychmiast uprałam pościel i kołdrę i od tej pory nie było powtórki. :-) Quote
BORA Posted February 27, 2006 Posted February 27, 2006 [quote name='Behemot']Tora, robicie niesamowite postępy!!! Sonia w wieku Bory to był okropny lejek :cool3: Staram się :lol: To, że muszę wychodzić na uczelnię trochę mi utrudnia, ale i tak nie jest źle, wiem że mogłoby być gorzej :cool3: Oczywiście nie jest tak super, że jest sucho i czysto cały dzień. Dziś na przykład było 2 razy siusiu i kupka w domu, którą zastałam po powrocie pod drzwiami :roll: Behemot, mylisz mój nick z imieniem Tory, ale wybaczam :eviltong: [quote name='Flaire'] A teraz o jednym wyjątku - bez którego miałybyśmy już jakiś niezły Lotkowy rekord :placz: . Otóż w sobotę raniutko, przed wyjściem z domu, gdy ja się ubirałam, a Lotka czekała u mnie na łóżku - no tak, zgadłyście, zsikała się na łóżku :placz: :mad: . Nigdy wcześniej tego nie zrobiła i nie do końca rozumiem, co się tym razem stało. Jedyna rzecz, która przychodzi na myśl, to że przez pomyłkę w klatce, w której spała miała pełną miskę wody, którą w ciągu nocy wypiła :-o - a normalnie w nocy nie pije. W każdym razie mam nadzieję, że to pojedyńczy przypadek. Oczywiście natychmiast uprałam pościel i kołdrę i od tej pory nie było powtórki. :-) U Was to w ogóle jest super :lol: Moja Tora zsikała się w łóżku kilka razy...ale było to dawno dawno temu, na samym początku, miała wtedy 7-8 tygodni... Quote
Behemot Posted February 27, 2006 Author Posted February 27, 2006 [quote name='BORA'] Behemot, mylisz mój nick z imieniem Tory, ale wybaczam :eviltong: Sorki :oops: Staram już jestem, to i niedowidzę :cool3::cool3::cool3: Quote
BORA Posted February 27, 2006 Posted February 27, 2006 Behemot napisał(a):Sorki :oops: Staram już jestem, to i niedowidzę :cool3::cool3::cool3: Ależ nie ma za co :lol: Napisałam, że wybaczam ;) Tylko czasami się śmieję, bo raz piszesz dobrze a raz odwrotnie, czasami mnie i Torę nazywasz Torą a czasami nas obie Bora :evil_lol: Aj tam stara od razu :-) Quote
justynia Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 [quote name='coztego']Kup długą linkę, 10 metrową, prowadź ją na tej lince i ćwicz przywoływanie. Masz pewność, ze mała nie zwieje, a jej się wydaje, że jest wolna ;) Dzięki temu możesz bezpiecznie uczyć przywołania. I nie spiesz się, najpierw niech się nauczy swojego imienia i tego, że jesteś "jej człowiekiem" ;) Dziś, nie bez strachu, spróbowałam. Tama jest u nas od 7 dni, może to trochę za mało, ale skusiło mnie. Skorzystałam z Twojej rady odnośnie linki, coztego, wielkie dzięki! Co prawda, zapomniałam kupić odpowiednią, ale znalazłam sznurek (nie za bardzo się nadawał, był krótszy, wiem, że jeśli chodzi o sznurek, pisałaś, by na nim szkolić przywoływanie, ale ja od razu przeszłam "do rzeczy" i ją po prostu wraz z nim puściłam, żeby w razie czego nadepnąć. Przynajmniej dawał namiastkę kontroli). Tama słuchała i przychodziła na wołanie, za co oczywiście dostawała nagrodę :lol:. Poszłyśmy na wały, gdzie raczej nie ma psów, ludzi też nie. Puściłam ją, słuchała się. Spanikowałam jedynie, jak podbiegł huscy (ale tylko dlatego, żeby mi nie uciekła za nim), a potem, już na końcu, bokserka, bo pobiegła do niej i to na środek zamarzniętego stawu :-o, zawołałam, przybiegła, potem znów pobiegła- ale po zawołaniu w końcu wróciła. Ten sznurek raczej nic nie da, bo nie dałabym rady jej dogonić, jakby chciała zwiać, ale widocznie nie chciała- uffff! Piewszy raz był ok, mała biegała jak galopujący młody konik, jednak potrzeba było jej ruchu, bo na smyczy się nie da- wbiega pod nogi i żeby jej nie rozdeptać, trzeba zakończyć gonitwę. Ale nad tym muszę jeszcze popracować, bo na smyczy jak idzie, też włazi pod nogi. Ale ogólnie jak na I raz- super (tfu, tfu!!) Pozdrawiam!!! Quote
Behemot Posted March 1, 2006 Author Posted March 1, 2006 Justyniu, pierwsze koty za płoty! :lol: Tak trzymać! :happy1: Ja też muszę się pochwalić: ostatnio Sonia chce wychodzić już tylko co 3,5-4 godziny! :lol: Przeciętnie odbywamy 5 spacerków dziennie. Ufff, po ganianiu na dwór co 2 godziny to dla mnie ogromna ulga :multi: Quote
Flaire Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 Behemot napisał(a):ostatnio Sonia chce wychodzić już tylko co 3,5-4 godziny! :lol: Przeciętnie odbywamy 5 spacerków dziennie. Ufff, po ganianiu na dwór co 2 godziny to dla mnie ogromna ulga :multi:No to super - gratuluję! O to chodziło... :-) A u nas dzisiaj znowu klapa! A już było tak pięknie... :-( Przy każdej wpadce, formuła jest ta sama. Wracamy z krótkiego spacerku i psy bawią się przez jakiś czas. Ja wtedy nie pilnuję Lotki tak dokładnie jak powinnam, bo Misia się nią "opiekuje", więc mała krzywdy sobie nie zrobi. I z reguły mamy w takiej sytuacji ok. pół godziny szaleństw, po czym następne siku - w przeciągu 30-60 minut od spacerku... :-( Natomiast jeśli w tej sytacji ją pilnuje, to po zabawie nie skia, tylko kładzie się spać. :niwiem: Quote
coztego Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 [quote name='Flaire']Natomiast jeśli w tej sytacji ją pilnuje, to po zabawie nie skia, tylko kładzie się spać. :niewiem: Spryciara... :evil_lol: justynia, super, ze Wam tak ładnie poszło! Oby tak dalej. Oczywiście, ze jak pies będzie chciał zwiać to zwieje z linką, ale z moich obserwacji różnych niesubordynowanych psiaków wynika, że problemem nie jest ucieczka, tylko złapanie pieska. Czyli- pies nie oddala się daleko, przybiega na wołanie, ale nie daje się złapać. Wówczas linka jest super. ;) Behemot :kciuki: :kciuki: :kciuki: Quote
BORA Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 Flaire napisał(a):No to super - gratuluję! O to chodziło... :-) A u nas dzisiaj znowu klapa! A już było tak pięknie... :-( Przy każdej wpadce, formuła jest ta sama. Wracamy z krótkiego spacerku i psy bawią się przez jakiś czas. Ja wtedy nie pilnuję Lotki tak dokładnie jak powinnam, bo Misia się nią "opiekuje", więc mała krzywdy sobie nie zrobi. I z reguły mamy w takiej sytuacji ok. pół godziny szaleństw, po czym następne siku - w przeciągu 30-60 minut od spacerku... :-( Natomiast jeśli w tej sytacji ją pilnuje, to po zabawie nie skia, tylko kładzie się spać. :niwiem: U nas też było pięknie, było...:-( tylko jeden dzień był taki, że wychodziłyśmy co 3 godziny. Teraz znowu jest normalnie :roll: Czyli co 2 godziny albo częściej. Nadal kilka razy w ciągu dnia zdarza się siku, a dzisiaj z rana po przebudzeniu znalazłam kupę :shake: Już się przyzwyczaiłam, że są lepsze dni i te gorsze, kryzysowe...:roll: Ciągle sobie powtarzam, że już niedługo będzie lepiej, to mi dodaje sił, bo spacerki co 2 godziny są naprawdę męczące. Pewnie tak jak Behemot przy 5 wreszcie odpocznę :cool3: No to czekamy jeszcze około 2 miesięcy, oby szybciej :cool1: Quote
justynia Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 BORA napisał(a):U nas też było pięknie, było...:-( tylko jeden dzień był taki, że wychodziłyśmy co 3 godziny. Teraz znowu jest normalnie :roll: Czyli co 2 godziny albo częściej. Nadal kilka razy w ciągu dnia zdarza się siku, a dzisiaj z rana po przebudzeniu znalazłam kupę :shake: Już się przyzwyczaiłam, że są lepsze dni i te gorsze, kryzysowe...:roll: Ciągle sobie powtarzam, że już niedługo będzie lepiej, to mi dodaje sił, bo spacerki co 2 godziny są naprawdę męczące. Jejku, BORA, ale CI zazdroszczę, że Twoja mała woła :O) I to w wieku 3 miesięcy. Ech! Moja Tama ma jakieś 6-7 mies. (nie wiem, bo ze schronu wzięłam) i nieraz mi się zdaje, że umie trzymać, bo od razu jak wychodzi na spacer- siku, a tu nagle- plama- ni z tąd ni z owąd, nie na moich oczach (więc niezłośliwie)... Jak tylko idzie do kuchni, śledzę ją- bo tam to zazwyczaj robi, już mam dość... Nieraz wytrzyma 4 godz., a nieraz tylko 2 i się zleje. Może to przez to częste picie wody? Czy raz wpadki: 3x siku, 1x kupka to dużo na 7 dni (bo tyle z nami jest)?? W nocy nic jej się do tej pory nie zdarzyło, tfu tfu!!! Dziś wieczorem przyłapałam ją, dostała manto :mad:, ale teraz się boję, że mogła źle zrozumieć, że np. sikać nie wolno w kuchni. A jak się na dywan przeniesie? :roll: A może wreszcie zaskoczy? Chyba już wolałabym żeby co 2 godz. wołała niż sikała w domu bez ostrzeżenia... Boję się, że się nie nauczy i tak będzie zawsze... BORA napisał(a):Pewnie tak jak Behemot przy 5 wreszcie odpocznę :cool3: No to czekamy jeszcze około 2 miesięcy, oby szybciej :cool1: A ja kiedy odpocznę???? Help! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.