Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ja nie mam się czym chwalić...:placz:

Od dziś zaczęły się zajęcia na uczelni, po trzytygodniowych feriach. Jak miałam wolne to pilnowałam Tory i było całkiem dobrze, czasami zdarzało się siusiu w domu.

Teraz gdy mnie nie ma, to brat miał ją wyprowadzać i z 2 dzisiejszych spacerków jakie miał za mnie odbyć żaden się nie udał, bo albo za późno z nią wyszedł i zdążyła się w domu załatwić(nie tylko siusiu) albo załatwiła się po spacerku w domu...:shake:

Ona jeszcze nie prosi, tylko kręci się przy drzwiach i jak się nie dopilnuje to załatwia się tam, a nikt poza mną za nią nie biega i nie pilnuje tak mocno...

Może niedługo zacznie prosić... :roll:

Czy to, że teraz częściej będzie jej się zdarzało załatwić w domu pod moją nieobecność mocno wydłuży czas jej nauki czystości?

  • Replies 920
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

BORA napisał(a):
Czy to, że teraz częściej będzie jej się zdarzało załatwić w domu pod moją nieobecność mocno wydłuży czas jej nauki czystości?
Moim zdaniem - tak. Lotka nie sygnalizuje w żaden oczywisty sposób - zresztą ja na to nie czekam. Po prostu obserwuję ją nonstop (na przykład, gdy się kąpię, przenoszę jej legowisko do łazienkie), albo zamykam w klatce. A ona w takich warunkach nie zrobi. Natomiast gdy wychodzimy na dwór, Lotti ciągnie jak parowóz w "swoje miejsce" i tam natychmiast siusia. Więc jest dobrze... W tej chwili chyba trzy doby bez wpadki...

Posted

Behemot napisał(a):
No to jednak daje jakiś znak, że chce wyjść...

Bardzo słuszna uwaga :razz: BORA, czego chcieć więcej, skoro mała kręci się przy drzwiach, to już jest bardzo wyraźny sygnał, wystarczy tylko zwracać na nią baczniejszą uwagę. :cool3:

Myślę też, że warto wyznaczyć godziny także tych króciutkich spacerków, na siku i starać sie ich trzymać, żeby mała wiedziała, do kiedy musi wytrzymać. U mnie było tak, że wychodziłam z sunią ok. 7 przed pracą, a potem zawsze w południe wpadał ojciec i ją odsikiwał, a potem wracałam z pracy ok. 16-tej i kolejny spacer... Kiedy siedziała sama w domu- nie sikała, nauczyła się tego zanim nauczyła się nei skać w domu w ogóle :razz:
Może warto wyznaczyć bratu jakieś godziny, skoro nie pilnuje suni, to może przypilnuje zegarka ;)

Posted

coztego napisał(a):
Bardzo słuszna uwaga :razz: BORA, czego chcieć więcej, skoro mała kręci się przy drzwiach, to już jest bardzo wyraźny sygnał, wystarczy tylko zwracać na nią baczniejszą uwagę. :cool3:

Myślę też, że warto wyznaczyć godziny także tych króciutkich spacerków, na siku i starać sie ich trzymać, żeby mała wiedziała, do kiedy musi wytrzymać. U mnie było tak, że wychodziłam z sunią ok. 7 przed pracą, a potem zawsze w południe wpadał ojciec i ją odsikiwał, a potem wracałam z pracy ok. 16-tej i kolejny spacer... Kiedy siedziała sama w domu- nie sikała, nauczyła się tego zanim nauczyła się nei skać w domu w ogóle :razz:
Może warto wyznaczyć bratu jakieś godziny, skoro nie pilnuje suni, to może przypilnuje zegarka ;)

No daje znak, ja już wiem kiedy ona będzie chciała sikać. Tylko ten znak jest taki, że ona spojrzy na mnie, biegnie do drzwi i sika, nie czeka. Czasami siada i patrzy na smycz, albo na mój kożuch ;)

Ja jej pilnuje, ale brat jak siedzi w pokoju to mu się pewnie nie chce za nią chodzić i patrzeć gdzie i po co ona idzie...

Ciężko by było u niej wyznaczyć stałe pory...bo ona nie czeka. Czasami zaczyna sikać, wtedy jej przerywam i wychodzę szybko na podwórko.
Ona ma dopiero 3,5 miesiąca. Nie za wcześnie na stałe pory? Po prostu jej pilnuje, wychodzę po jedzeniu, po spaniu i jak się bawi to też patrzę czy później nie chce siku.

Posted

BORA napisał(a):
Ja jej pilnuje, ale brat jak siedzi w pokoju to mu się pewnie nie chce za nią chodzić i patrzeć gdzie i po co ona idzie...
Ja na kilka dni Locię przywiązałam na długim sznurku do siebie... Żeby być pewna, że nie stracę jej z oczu.

BORA napisał(a):
Ona ma dopiero 3,5 miesiąca. Nie za wcześnie na stałe pory?
Ja prowadzę zbyt nieregularny tryb życia, żeby w ogóle mieć stałe pory, więc pewnie nie przypisuję do tego tak dużo wagi, jak powinnam. Oczywiście zawsze wychodzę rano i wieczorem, ale rano to moze być przed 6, albo naewet po 9, zależnie od dnia. To samo z wieczorem. Poza tym wychodzę w trzech sytuacjach: gdy widzę, że psu się zbiera, gdy czuję, że powinno jej się już chcieć, oraz gdy dzień układa mi się tak, że wiem, że teraz mogę z nią wyjść, ale za godzinę, gdy ona będzie chciała - ja nie będę mogła. Ta ostatnia sytuacja, wberw pozorom, jest dosyć ważna: znaczy, że czasem budzę ją z głebokiego snu na siusiu...

Posted

No właśnie przed chwilą z nią wróciłam ze spacerku i za godzinę znowu wyjdę, bo akurat będę wychodziła na uczelnię.
Może nie będzie tak źle, bo we wtorki, środy i czwartki wychodzę tylko na 2,5 h. W poniedziałki trochę gorzej i w piątki nie będzie mnie 4,5 h. Za to sobota i niedziela cała dla Torci :lol:
Kiedyś chciałam ją trzymać blisko siebie więc zapięłam ją na smycz, a Tora się położyła i zaczęła ją gryźć, więć u nas to nie zadziała ;)

Posted

BORA napisał(a):
Kiedyś chciałam ją trzymać blisko siebie więc zapięłam ją na smycz, a Tora się położyła i zaczęła ją gryźć, więć u nas to nie zadziała ;)
Działa - o to chodzi przecież, żeby się położyła blisko siebie. A co do gryzienia smyczy, gdyby położyła się koło stołu i zaczęła gryźć nogę stołu, to pozbyłabyś się stołu? ;-) Po prostu nie pozwól jej gryźć smyczy - nigdy - i daj coś innego do gryzienia w zamiast.

Posted

Flaire napisał(a):
Działa - o to chodzi przecież, żeby się położyła blisko siebie. A co do gryzienia smyczy, gdyby położyła się koło stołu i zaczęła gryźć nogę stołu, to pozbyłabyś się stołu? ;-) Po prostu nie pozwól jej gryźć smyczy - nigdy - i daj coś innego do gryzienia w zamiast.

Może to jednak dobry sposób.
Ta smycz to i tak była kupiona na parę miesięcy. Taka najzwyklejsza skórzana, 10 mm grubości, więc na pewno będzie za mała jak Torcia dorośnie. Już jest trochę pogryziona i przerwana. Jeszcze musi wytrzymać z 2 miesiące :lol:
Jak tak będzie leżała i zacznie się wyrywać w stronę drzwi to będę wiedziała o co chodzi ;)
A nie będzie później tak, że ona nie będzie kojarzyła zakładania smyczy ze spacerkiem? Tak właśnie jej pokazuje, jak zakładam smycz to znaczy, że zaraz idziemy i że ma wytrzymać jeszcze chwilę, a ja wtedy się ubieram...

Posted

BORA, ja nie używałam smyczy, tylko linki, sznurka. tak ok. 2 metry. (Tym sposobem, mogłabyś nadal używać zakładanie zmyczy jako znaku). Mój szczeniak chodził właściwie cały czas na tym do mnie przywiązany... Trochę to było uciążliwe, ale sprawdziło się - może głównie w tym, że JA byłam bardziej świadoma, żeby nie spuścić z niej oka. Bez tego, wystarczało kilka sekund nieuwagi i... A z tą linką nawet te kilka sekund stawało się niemożliwe. To jest metoda stara jak świat, ale ja przyznaję, że z Lotką używałam jej po raz pierwszy. Mówi się, że również wpaja w psa pewne uzależnienie od właściciela (co dla większości psów domowych jest cechą bardzo wskazaną, ale to już trochę zależy od tego, do czego chcesz mieć psa).

Jeśli chcesz używać zamiast linki smyczy, to pewnie możesz, ale ja w ogóle radzę nie używać smyczy skurzanych, bo te są najatrakcyjniejsze dla psa do gryzienia...

Pisałam to zaraz po powrocie ze spacerku - Lotka jadła śniadanie w kuchni i nie była do mnie uwiązana. No i poszłam sprawdzić, jak sobie radzi - dalej jadła, ale musiała sobie w trakcie posiłku zrobić przerwę, bo na jej "ulubionym" miejscu była malutka kałuża.... :-( Więc to właśnie jest przykład tej mojej chwili nieuwagi. Ona nie musiała wtedy sikać - bo przecież dopiero co sikała - i łatwo wytrzymałaby jeszcze długo. Ale po prostu ona jeszcze nie rozumie, że musi się powstrzymać i każda wpadka utwierdza ją w przekonaniu, że nie musi.

Posted

BORA napisał(a):

Ona ma dopiero 3,5 miesiąca. Nie za wcześnie na stałe pory?

Nie chodziło mi o sposób na psa, tylko o sposób na brata :razz: Skoro i tak nie chce mu się pilnować małej, to niech chociaż wychodzi z nią regularnie ;)
Flaire napisał(a):
Ta ostatnia sytuacja, wberw pozorom, jest dosyć ważna: znaczy, że czasem budzę ją z głebokiego snu na siusiu...

I własnie o to mi chodziło, żeby nie czekac na sygnalizację, tylko wychodzić kiedy jest okazja, albo ustalona godzina :cool1:

Posted

coztego napisał(a):
I własnie o to mi chodziło, żeby nie czekac na sygnalizację, tylko wychodzić kiedy jest okazja, albo ustalona godzina :cool1:


Ja tak właśnie robiłam, zanim Sonia zaczęła sygnalizować. Wychodziłam z nią po każdym spaniu, intensywnej zabawie, jedzeniu, itd.
Początkowo Sonia sygnalizowała b. subtelnie: niespokojne kręcenie się po mieszkaniu, siadanie przede mną i patrzenie mi głęboko w oczy ;) Dla postronnego obserwatora mogły być to znaki właściwie niezauważalne, ale ponieważ ja spędzałam z nią niemal każdą chwilę, dobrze znałam wszystkie niuanse jej zachowania. Z czasem sygnały te stały się wyraźniejsze i teraz gdy Sonia b. chce wyjść, kręci się pod drzwiami, piszczy, skacze na wieszak w przedpokoju lub próbuje ściągnąć swoją smycz czy klucze do mieszkania ;)
Tora też się tego nauczy ;)

BTW: muszę się pochwalić kolejna sucha noc za nami :lol: A od porannego spacerku minęło już 3,5 godziny. Sonia już trochę zaczyna kwękać, ale poczekam jeszcze z pół godzinki ;)

Posted

Flaire napisał(a):
BORA, ja nie używałam smyczy, tylko linki, sznurka. tak ok. 2 metry. (Tym sposobem, mogłabyś nadal używać zakładanie zmyczy jako znaku). Mój szczeniak chodził właściwie cały czas na tym do mnie przywiązany... Trochę to było uciążliwe, ale sprawdziło się - może głównie w tym, że JA byłam bardziej świadoma, żeby nie spuścić z niej oka. Bez tego, wystarczało kilka sekund nieuwagi i... A z tą linką nawet te kilka sekund stawało się niemożliwe. To jest metoda stara jak świat, ale ja przyznaję, że z Lotką używałam jej po raz pierwszy. Mówi się, że również wpaja w psa pewne uzależnienie od właściciela (co dla większości psów domowych jest cechą bardzo wskazaną, ale to już trochę zależy od tego, do czego chcesz mieć psa).

Jeśli chcesz używać zamiast linki smyczy, to pewnie możesz, ale ja w ogóle radzę nie używać smyczy skurzanych, bo te są najatrakcyjniejsze dla psa do gryzienia...

Ja raczej nie chcę, żeby Tora jeszcze bardziej się do mnie przyzwyczajała i tak miałam mały problem z wychodzeniem z domu, albo wejściem do jakiegoś pokoju lub łazienki bez niej, bo strasznie piszczała. Teraz już często zostawiam ją przed drzwiami do łazienki lub pokoju, ona się kładzie i czeka. A z tą smyczą to zauważyłam, że jest bardzo atrakcyjna zdaniem Tory, ale wybrałam jedną z najtańszych, najzwykleszych, żeby później nie było szkoda wyrzucać jak będę wymieniać na dorosła smycz :lol: Myślę, że taśmową czy linkę też by gryzła. Chyba tylko łańcuszkowa nie byłaby atrakcyjna :evil_lol:
coztego napisał(a):
Nie chodziło mi o sposób na psa, tylko o sposób na brata :razz: Skoro i tak nie chce mu się pilnować małej, to niech chociaż wychodzi z nią regularnie ;)

I własnie o to mi chodziło, żeby nie czekac na sygnalizację, tylko wychodzić kiedy jest okazja, albo ustalona godzina :cool1:

Aha, na brata :lol: Powedziałam mu wyjdź z nią o 8, chyba że zaśnie to od razu jak się obudzi. Tora poszła spać o 8, wstała po 15 minutach, poszłą pod drzwi i szybko się załatwiła, pewnie zanim brat zrozumiał o co chodzi, bo ja te jej sygnały to już doskonale odczytuje. Z bratem to chyba cięższa sprawa niż z Torą :evil_lol: Jakoś przetrwamy te kilka miesięcy ;)
Ja z nią wychodzę o określonych porach, po spaniu, po jedzeniu, ale też czasami zdarza się tak, że ona godzinę po spacerze się kręci pod drzwiami, bo godzinę temu nie załatwiła wszystkiego na spacerku :cool3:

Posted

Wiecie co jest najgorsze? Tora czasami chce siku co godzinę...:shake:
Próbuję ją jakoś zająć, przetrzymać, ale ona uparcie biegnie do drzwi. Czasami biorę ją na kolana, siadam, głaszczę, a ona się tak wyrywa, gryzie, warczy i biegnie do drzwi :roll:
No i nie wiem czy przetrzymywać ją na siłe?


U nas dziś okropna pogoda, deszcz pada, śnieg sie topi i jest strasznie mokro. A wczoraj na wieczornym spacerku upadłam, bo chyba ta woda zamarzła :roll:

Posted

BORA napisał(a):
Wiecie co jest najgorsze? Tora czasami chce siku co godzinę...
No i nie wiem czy przetrzymywać ją na siłe?


Wiem, jak to jest... Czasami myślałam, że zwariuję ;) Uwierz mi, że Tora z tego wyrośnie! Sonia była okropnym lejkiem, a jakoś jej to przeszło (no.... przechodzi). Przemęcz się jeszcze z miesiąc, potem już będzie coraz lepiej ;)
No i myślę, że Tora jest jeszcze za malutka, żeby ją przetrzymywać....

BORA napisał(a):
A wczoraj na wieczornym spacerku upadłam, bo chyba ta woda zamarzła :roll:


Ja wczoraj miałam podobną przygodę. przez nieuwagę wlazłam aż po kolana w breję, która tylko na wierzchu miała cieniutką warstewkę lodu. Woda w butach mi chlupotała, spodnie mokre do kolan, a nie mogłam się przebrać, bo byłam daleko od domu :shake:
Durna ta pogoda :-( Ja już chcę wiosnę! :mad:

Posted

No żesz kurde..... Sonia właśnie wygryzła dziurę w książce z biblioteki :mad: Co ją napadło? Nigdy dotąd nie niszczyła książek... Cholerka, będę musiała odkupić tę ksiązkę... i 60 zł. pooooszłoooooo :angryy:

Posted

Behemot napisał(a):
No żesz kurde..... Sonia właśnie wygryzła dziurę w książce z biblioteki :mad: Co ją napadło?

A gdzie ta książka leżała? I gdzie była pańcia w czasie kiedy sunieczka "czytała"? :cool3:
;)

Na pocieszenie powiem Wam, ze ja tez parę dni temu się wywaliłam na lodzie, i to tak skutecznie, że mi spodnie pękły :diabloti:

Posted

coztego napisał(a):
A gdzie ta książka leżała? I gdzie była pańcia w czasie kiedy sunieczka "czytała"? :cool3:


Książka leżała sobie na kanapie, a pańcia właśnie rozmawiała przez telefon. Nie pilnowałam jej, bo Sonia właściwie nigdy w domu niczego nie zniszczyła.
No nic... może się zdarzyć nawet w najlepszej rodzinie ;) mam nadzieję, że Soni smakowała biografia Andy'ego Warhola ;)

Posted

Ok to nie będę jej przetrzymywać, ale czasami się nie chce co godzinę z nią latać, bo trzeba dogomanię poczytać :evil_lol:
Moja Tora niszczy wszystko, więc książki chowam, bo czasami chciałaby się ze mną pouczyć :lol:

Posted

BORA napisał(a):
Moja Tora niszczy wszystko, więc książki chowam, bo czasami chciałaby się ze mną pouczyć :lol:


Zrób tak: czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie! Hehehehe :eviltong::eviltong::eviltong:

Posted

[quote name='Behemot']Książka leżała sobie na kanapie, a pańcia właśnie rozmawiała przez telefon. Nie pilnowałam jej, bo Sonia właściwie nigdy w domu niczego nie zniszczyła.
No nic... może się zdarzyć nawet w najlepszej rodzinie ;) mam nadzieję, że Soni smakowała biografia Andy'ego Warhola ;)
Malutki Basco też zasmakował kilku książek. Wszystkie dotyczyły szkolenia psów:lol:

Posted

Behemot napisał(a):
Zrób tak: czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie! Hehehehe :eviltong::eviltong::eviltong:

Może to dobry sposób, żeby jej rozumek zaczął trochę inaczej myśleć :evil_lol:

Posted

[quote name='an3czka']Malutki Basco też zasmakował kilku książek. Wszystkie dotyczyły szkolenia psów:lol:
Hehehe pewnie wolał na kanapie poleżeć, a nie żeby mu kazali siadać, podawać łapę itp. Wygodny piesek z niego :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...