Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 weeks later...
  • Replies 69
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To będą pierwsze Święta bez Ciebie Przyjacielu. Ale wiem, ze bedziesz z nami, tuż koło choinki, jako prezent gwiazdkowy.
Twoj amiłosc i wiernośc była dla nas właśnie takim prezentam...

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

Ares, pamiętam...
Teraz koło Twojej brzózki biega Aszot, ale nigdy po tym miejscu na którym Ty śpisz.
Piesku, nadal jesteś obecny w naszym domu i w naszych sercach. Ale Ty o tym i tak wiesz.

  • 2 months later...
Posted

W zeszłym roku o tej porze jeszcze chodziliśmy razem po ogrodzie. Już i tak większość czasu polegiwałeś. Ja jeszcze byłam nieświadoma twojej choroby. A już zbliżał sie twój koniec.
Często myślę o Tobie piesku, porównuję Cie z Aszotem, nadal czasem wydaje mi sie że jak wchodzę do domu to Ty sie podnosisz, tak powoli, majestatycznie i idziesz na spotkanie ze mną.

Myslę, że za Tęczowym Mostem teraz też idzie wiosna, w powietrzu jest ten zapach. I że jestes szczęśliwy.

Posted

Współczuje Ci naprawdę strasznie,wiem co Przezyłas bo sama przez to przechodziłam 5 lat temu jak odchodziła na moich rękach moja kochana dobermanka Dora:placz:

Guest Jamnik
Posted

Mój Ami odszedł tak nagle.... W pełni zdrowia.. Po powrocie z wieczornego spacerku.... BAAAAARDZO Ci współczuję....
Jamnik

Posted

[quote name='Kasie']DZiękuje WAM

Przyznam, ze czekałam na ten moment. Po Aresie widac było zmęczenie, czasem nie chciał, aby go głaskać, chciał być sam...
Blask w jego oczach znikł już ponad miesiąc temu...
Wiedziałam, ze będzie bolało. Ale na to nie można sie przygotować.
Ciągle mam wrażenie że jest tuż obok...

Odszedł...
Już nic nie boli, juz nie ma karmienia na siłę, wciskania ciągle leków, odwadniania.

Bardzo mi przykro. Wiem co czujesz też w tym roku straciłam swoją sunię. Ból jest ogromny.

  • 2 weeks later...
Posted

DZiękuje Wszystkim, którzy tu zaglądają.
DZiś w nocy upłynie 5 miesięcy jak nie ma Aresa ze mną.
Nadal go brakuje ale boli już inaczej, już potrafię sie uśmiechać myślac o nim. I mam nadzieję, że On to widzi.

Ares <'><'><'>

  • 3 months later...
Posted

DZiś minie 8 miesięcy jak odszedł Ares.
Ubiegłe wakacje i tak spedzilismy w lecznicy: kroplówki i ciągła huśtawka: będzie lepiej, będzie gorzej...

Nadal go mi brakuje. Nadal o nim pamiętam. Nadal go wspominam o o nim opowiadam.

To był mój Aresik. I gdziekolwiek jesteś, a gdzies jesteś, to zamachaj teraz do nas ogonem...

  • 1 month later...
Posted

Nadal liczę czas odkąd nie ma Aresa ze mną.
Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło że na mnie popatrzył a wiedział o co chodzi i tak samo ja: patrzyłam na niego i już wiedziałam czego chce.
Ares był duży, był czas kiedy ważył 89 kg. Kiedyś pojechałam z nim do koleżanki na wieś podkrakowską na weekend. Idziemy taką polną drogą a zaczepia nas rolnik: pani, ile chcesz pani za to ciele.
Ares zawsze wierzył, ze jest mały. Jak przychodzili goście to po powitaniu sie z nimi odwracał sie tyłem i cofał tak długo aż nie usiadł u kogos na kolanach. Wtenczas tylne łapy rozkraczał tak smiesznie wyprostowane na boki, przednimi sie podpierał i siedział z mina prawdziwie zadowoloną patrzac na innych. Niestety, takiego gościa który miał moją myszke na kolanach trzeba było ratować, zwłaszcza jak to była któraś z nobliwych cioć.
Nie pozwalałam mu wchodzić na łóżko, zresztą nie lubił tego: było za miekkie, uginało sie pod nim, czuł sie niepewnie. Ale lubił się przytulać: przychodził, kładł cały ten swój wielki pysk z faflami i przesuwał sie powoli acz systematycznie w głąb łóżka aż przednie łapy tak śmiesznie podgięte nie wylądowały w całosci na łóźku. Oczywiście cała slina z fafli była przy tym wcierana skutecznie w pościel.

Taki był mój Ares...

Posted

Jest mi bardzo przykro. Doskonale wiem co czujesz. Wiem jak to jest jak patrzysz na swojego cierpiącego psa i chcesz, aby ten koszmar się skonczył. Ja odczułam ogromną ulge jak Lazy zadecydowała za mnie. Tez postanowiłam pozwolic jej odejsc, a ona zadecydowała za mnie i odeszła sama rano. Poczułam prawdziwą ulge, że juz nic jej nie boli, ale jednocześnie dopiero wtedy zaczęłam tak prawdziwie cierpieć. Wtedy to mnie zaczęło bardzo boleć i boli do dziś. A minęly juz 4 miesiące..., a w zasadzie dopiero 4 miesiace a mi się wydaje, że to cała wiecznośc....

Trzymaj się dzielnie!

Dla psiaka...(')

  • 4 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Rok temu przed 12 w nocy zasnął Ares na moich kolanach.
Do tej pory pamietam tak wiele chwil spędzonych razem, tyle przygód...
Mój wspaniały dog:







  • 2 months later...
Posted

Pożegnałam kolejnego psiego Przyjaciela.
Ares i Aszot...
Ktoś kiedyś w tym wątku napisał tak:
"Kto pożegnał przyjaciela - wie jaki pusty staje się świat.Kto cierpiał razem z nim wie, ze to gorsze od pożegnania"

I takie jest sedno.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...