Kasie Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Ares był ze mna od szczeniaka. Był spełnieniem moich marzeń. Zawsze zdrowy, olbrzymi, kochany, wspaniały, piękny. PRZYJACIEL. W wieku 10 lat zachorował. Rozpacz: kardiomiopatia. Później nerki, doszedł nowotwór. Kolejni weci, kolejne leki. Krótkotrwałe zwycięstwa, później pogorszenia. Chudł w oczach. Teraz już nic nie jadł 3 dni. Dziś miałam go uśpić. Ale sam wybrał. Odszedł 0 23.30 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Na moich kolanach, tulony i zapewniany, że jest kochany. Byłam tylko ja i ON, tak miało być: Pani i Pies. Juz nie cierpi. Już śpi spokojnie, nie bolą kości, ciało. Pochowany jest pod młodą brzózką. Był arlekinem i brzoza też jest biało-czarna. Ona będzie rosła a ja będe pamiętała o nim. O NAJWSPANIALSZYM PRZYJACIELU JAKIEGO MOGŁAM SOBIE WYMARZYĆ. Czastka mnie została z nim... Quote
Elastyna Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie Tak bardzo mi przykro z powodu odejścia Twojego Ukochanego Przyjaciela :( Tak bardzo Ci współczuje :( Mimo długotrwałej choroby nie umiemy przyzwyczaić sie do "tego" pożegnania, mimo, iz czasem bywają chwile że mamy nadzieje, że damy rade... Zbyt mocno się kocha by nie bolało, paliło :cry: Kasie bądź dzielna dla Aresa i dla innych psiaków które Cię potrzebują! Wiem, ile robisz dobrego dla piesków w potrzebie - jestes bardzo dobrym człowiekiem. Ares jest szczęsliwy, że dałaś Mu tyle miłości i odpoczywa sobie teraz spokojnie razem z Naszymi Przyjaciółmi, którzy odchodząc zabrali Nam także cząstke Nas samych. Dla Aresa [*] [*] [*] Quote
Ulka18 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie, bardzo, bardzo Ci wspólczuje...wiem co czujesz, bo w lutym tego roku przeżywalam to samo co Ty......bylas dla Aresa najukochansza Pania, kochalas Go, a On Ciebie i to tylko jest wazne. Za Aresa ['] ['] ['] Quote
ASICA Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie tak mi przykro :cry: Dogi tak krótko żyją :cry: [*] [*] [*] Quote
Agnieszka_P Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie rozmawiałam z z toba kilka razy,wiec nie bede tego pisała ,pamietasz co ci powiedziałm, Ares miał szczesliwe zycie......i zawszer o tym powinnas pamietać,sama wiesz ,ze ja tez przez to przechodziłąm ,wtedy zreszta się poznałysmy Trzymaj się cieplutko Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 DZiękuje WAM Przyznam, ze czekałam na ten moment. Po Aresie widac było zmęczenie, czasem nie chciał, aby go głaskać, chciał być sam... Blask w jego oczach znikł już ponad miesiąc temu... Wiedziałam, ze będzie bolało. Ale na to nie można sie przygotować. Ciągle mam wrażenie że jest tuż obok... Odszedł... Już nic nie boli, juz nie ma karmienia na siłę, wciskania ciągle leków, odwadniania. Ares zawsze był żarłokiem. Kiedyś, jako szczeniak jeszcze miał taką przygodę: znikneły 3 kostki masła. Mama była pewna że je kupiła. Ale znikneły. Rano mama mnie woła i mówi: wiem co sie stało z masłek. Znalazłaś? Nie, Ares zjadł. A skąd wiesz? Bo zrobił kupę z papierkiem! Quote
Moloska Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Bradzo Ci wspolczuje-najgorsze jest patrzenie jak pies cierpi. Pozdrawiam . "Czas leczy rany"-ale nigdy do konca Quote
mila_2 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 ['][']['] zostają wspomnienia, wspaniałe WSPOMNIENIA.. Quote
shirrrapeira Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie tak mi przykro, zawsze jest za wczesnie by pozegnac przyjaciela. Trzymaj sie jakos ['][']['] Quote
Ksera Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Dla Aresa ['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['] Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 Dziękuje WAM wszystkim... I znowu płaczę. Jest taki wiersz, ale mam tylko link do jego strony. I nie umię go przetłumaczyc. A raczej nie chcę. Dla wszystkich tych co mają Przyjaciół za Teczowym mostem... http://republika.pl/byc_moze/past1.html Quote
sota36 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Witaj Przyjaciolko niestety - spotkalysmy sie w wielkiej pustce i rozpaczy - wiemy co czujesz - jestesmy tu i teraz wraz z naszymi Przyjaciolmi, tylko ze Ci - biegaja za Teczowym Mostem a my - nosimy ich w serduchach, do konca.... Quote
supergoga Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie - całą domową menażerią jesteśmy z Tobą. Wszyscy przez to przechodziliśmy i będziemy przechodzić. ONE żyją jak dla mnie o wiele za krótko. I pamięta sie o nich zawsze, do końca, zwłaszcza o takich jak Ares. Trzymaj się i pamiętaj, nie jesteś sama - a Ares czeka na Ciebie za TM. [*] [*] [*] Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 Siedzę w pracy i nie umie wrócić do domu... Po prostu sie boję... Cały czas czuję koło siebie zapach Aresa... Może to jest tak jak w tym wierszu? Że on jest przy mnie... A może to tylko moja wyobraźnia? I cieszę się, że nie jestem sama, ze Wy jesteście. I że wiem, że nie tylko mnie boli... :cry: :cry: :cry: Quote
sota36 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie - znam ten stach!!! Ten okropny wszedobylki strach - kiedy pochowalismy Atosa, wrocilismy po kilku godzinach do domu, bo nie bylo do kogo wracac - pierwszy raz dom nie byl domem, byl hotelem, miejscem do spania, byl zimny i pusty, az przyszlo nowe Sloneczko!!! Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 No własnie! I tak siedzę w pracy... A tydzień temu chciałam, zeby on odszedł... Bo biedak leżał. Wychodził na zewnątrz bo ja chciałam. Robił to dla mnie. Rodzice nie byli w stanie go wyprowadzić. Tylko ja, za mna szedł. I myslałam jakby to dobrze było jakby już było po tym. Żebym nie musiała ciagle go obserwować, czy nei boli, czy jeszcze stoi czy sie przewrócił. Czy oddycha w nocy: wstawałam i nadsłuchiwałam. A teraz dalej boli. I wkółko piszę to samo. Ale jeszcze nawet doba nie mineła... Wczoraj o tej porze siedziałam przy nim i modliłam się, żeby nie cierpiał. A on leżał przytulony do mnie... Quote
sota36 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 I ja tak drzalam i czekalam w czwartek 21 pazdziernika sie ludzac - chialam Go zabrac i uciec dalko, uciec od problemow ... przepraszam nie moge pisax znow rycze Quote
evita. Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Kasie, bardzo mi przykro :( . Wiem, że to może będzie dla Ciebie małe pocieszenie, ale wiedz, że Twój ukochany pies już nie odczuwa bólu, nie cierpi. Wszelkie choroby, dolegliwości i cierpienie pozostawił tu, na ziemi. Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale trzymaj się, bo tylko czas leczy rany. ['] dla psiaka Quote
Kasie Posted November 15, 2005 Author Posted November 15, 2005 Słyszałam go wczoraj... Jak tymi swoimi dużymi łapami klepał podłogę układajac sie na legowisku. Tak jak zawsze. A później westchnał głośno, tak jak zawsze. I już było cicho. Aresik poszedł spać. I ja też zasnęłam. Rano były naleśniki. On je tak lubił jak jeszcze cos jadł... Jeden "niechcąco mi spadł" koło jego legowiska... Ale leżał tam... Aż Nuka sie zakradła tak jak zwykle, żeby Ares nie widział. Tylko dlaczego jego tam nie było?! Przecież wszystko było by tak samo... Czy Wy też tak sie zachowujecie? I to minie z czasem? Quote
sota36 Posted November 15, 2005 Posted November 15, 2005 Zachowuje sie w podobny sposob - od odejscia Tonia minal rok, a kiedy wolam Agata, czasem myle imiona, to sie dziiwie, ze do mnie podchodzi rudy lebek,no bo przeciez Atos byl brunecikiem.... Quote
Kasie Posted November 15, 2005 Author Posted November 15, 2005 Jak tu wchodzę to od razu chce mi się płakać. Dlaczego dom wygląda inaczej? I niegdy nie myślałam, ze bede szukała z nadzieją sierści Aresa na ubraniu... Co ja bym dała aby było jej więcej... Quote
Alicja Posted November 15, 2005 Posted November 15, 2005 Kasie, ten ból nie mija , on tylko troszkę słabnie zamienia się w tęsknotę . Ja dziś znów płaczę czytając te wszystkie słowa , tak jak płakałam 3 sierpnia 2004 roku .I mimo tego że w pokoju obok śpi mój kolejny pieszczoch tak bardzo tęsknię ze Harleyem .Kasie trzymaj się :calus: dla Naszych Przyjaciół ['][']['] Quote
Kasie Posted November 15, 2005 Author Posted November 15, 2005 DZiękuje Wam wszystkim. Za to ze piszecie że mnie rozumiecie. I dziekuje ze Was też boli, że tesknicie... Quote
Camara Posted November 15, 2005 Posted November 15, 2005 Kasia, wiem co czujesz - sama żagnałam przyjaciela... tez po 10 wspólnych latach... i dlatego nie mam słów na pocieszenie, bo takich nie ma. Proszę tylko trzymaj się... a dla Aresa ['] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.