Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ares był ze mna od szczeniaka.
Był spełnieniem moich marzeń. Zawsze zdrowy, olbrzymi, kochany, wspaniały, piękny. PRZYJACIEL.
W wieku 10 lat zachorował. Rozpacz: kardiomiopatia. Później nerki, doszedł nowotwór.
Kolejni weci, kolejne leki. Krótkotrwałe zwycięstwa, później pogorszenia.
Chudł w oczach. Teraz już nic nie jadł 3 dni. Dziś miałam go uśpić. Ale sam wybrał. Odszedł 0 23.30 w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Na moich kolanach, tulony i zapewniany, że jest kochany. Byłam tylko ja i ON, tak miało być: Pani i Pies.
Juz nie cierpi. Już śpi spokojnie, nie bolą kości, ciało.
Pochowany jest pod młodą brzózką. Był arlekinem i brzoza też jest biało-czarna. Ona będzie rosła a ja będe pamiętała o nim.
O NAJWSPANIALSZYM PRZYJACIELU JAKIEGO MOGŁAM SOBIE WYMARZYĆ.
Czastka mnie została z nim...

  • Replies 69
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kasie
Tak bardzo mi przykro z powodu odejścia Twojego Ukochanego Przyjaciela :(
Tak bardzo Ci współczuje :(
Mimo długotrwałej choroby nie umiemy przyzwyczaić sie do "tego" pożegnania, mimo, iz czasem bywają chwile że mamy nadzieje, że damy rade...
Zbyt mocno się kocha by nie bolało, paliło :cry:
Kasie bądź dzielna dla Aresa i dla innych psiaków które Cię potrzebują!
Wiem, ile robisz dobrego dla piesków w potrzebie - jestes bardzo dobrym człowiekiem.
Ares jest szczęsliwy, że dałaś Mu tyle miłości i odpoczywa sobie teraz spokojnie razem z Naszymi Przyjaciółmi, którzy odchodząc zabrali Nam także cząstke Nas samych.

Dla Aresa [*] [*] [*]

Posted

Kasie,

bardzo, bardzo Ci wspólczuje...wiem co czujesz, bo w lutym tego roku przeżywalam to samo co Ty......bylas dla Aresa najukochansza Pania, kochalas Go, a On Ciebie i to tylko jest wazne.

Za Aresa ['] ['] [']

Posted

Kasie rozmawiałam z z toba kilka razy,wiec nie bede tego pisała ,pamietasz co ci powiedziałm, Ares miał szczesliwe zycie......i zawszer o tym powinnas pamietać,sama wiesz ,ze ja tez przez to przechodziłąm ,wtedy zreszta się poznałysmy
Trzymaj się cieplutko

Posted

DZiękuje WAM

Przyznam, ze czekałam na ten moment. Po Aresie widac było zmęczenie, czasem nie chciał, aby go głaskać, chciał być sam...
Blask w jego oczach znikł już ponad miesiąc temu...
Wiedziałam, ze będzie bolało. Ale na to nie można sie przygotować.
Ciągle mam wrażenie że jest tuż obok...

Odszedł...
Już nic nie boli, juz nie ma karmienia na siłę, wciskania ciągle leków, odwadniania.

Ares zawsze był żarłokiem. Kiedyś, jako szczeniak jeszcze miał taką przygodę: znikneły 3 kostki masła. Mama była pewna że je kupiła. Ale znikneły. Rano mama mnie woła i mówi: wiem co sie stało z masłek. Znalazłaś? Nie, Ares zjadł. A skąd wiesz? Bo zrobił kupę z papierkiem!

Posted

Witaj Przyjaciolko niestety - spotkalysmy sie w wielkiej pustce i rozpaczy - wiemy co czujesz - jestesmy tu i teraz wraz z naszymi Przyjaciolmi, tylko ze Ci - biegaja za Teczowym Mostem a my - nosimy ich w serduchach, do konca....

Posted

Kasie - całą domową menażerią jesteśmy z Tobą. Wszyscy przez to przechodziliśmy i będziemy przechodzić. ONE żyją jak dla mnie o wiele za krótko. I pamięta sie o nich zawsze, do końca, zwłaszcza o takich jak Ares.
Trzymaj się i pamiętaj, nie jesteś sama - a Ares czeka na Ciebie za TM.
[*] [*] [*]

Posted

Siedzę w pracy i nie umie wrócić do domu...
Po prostu sie boję...
Cały czas czuję koło siebie zapach Aresa...
Może to jest tak jak w tym wierszu?
Że on jest przy mnie...
A może to tylko moja wyobraźnia?

I cieszę się, że nie jestem sama, ze Wy jesteście. I że wiem, że nie tylko mnie boli... :cry: :cry: :cry:

Posted

Kasie - znam ten stach!!! Ten okropny wszedobylki strach - kiedy pochowalismy Atosa, wrocilismy po kilku godzinach do domu, bo nie bylo do kogo wracac - pierwszy raz dom nie byl domem, byl hotelem, miejscem do spania, byl zimny i pusty, az przyszlo nowe Sloneczko!!!

Posted

No własnie! I tak siedzę w pracy...
A tydzień temu chciałam, zeby on odszedł... Bo biedak leżał. Wychodził na zewnątrz bo ja chciałam. Robił to dla mnie. Rodzice nie byli w stanie go wyprowadzić. Tylko ja, za mna szedł. I myslałam jakby to dobrze było jakby już było po tym. Żebym nie musiała ciagle go obserwować, czy nei boli, czy jeszcze stoi czy sie przewrócił. Czy oddycha w nocy: wstawałam i nadsłuchiwałam.
A teraz dalej boli. I wkółko piszę to samo. Ale jeszcze nawet doba nie mineła...
Wczoraj o tej porze siedziałam przy nim i modliłam się, żeby nie cierpiał. A on leżał przytulony do mnie...

Posted

Kasie, bardzo mi przykro :( . Wiem, że to może będzie dla Ciebie małe pocieszenie, ale wiedz, że Twój ukochany pies już nie odczuwa bólu, nie cierpi. Wszelkie choroby, dolegliwości i cierpienie pozostawił tu, na ziemi.
Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale trzymaj się, bo tylko czas leczy rany.
['] dla psiaka

Posted

Słyszałam go wczoraj... Jak tymi swoimi dużymi łapami klepał podłogę układajac sie na legowisku. Tak jak zawsze. A później westchnał głośno, tak jak zawsze.
I już było cicho. Aresik poszedł spać. I ja też zasnęłam.
Rano były naleśniki. On je tak lubił jak jeszcze cos jadł... Jeden "niechcąco mi spadł" koło jego legowiska... Ale leżał tam... Aż Nuka sie zakradła tak jak zwykle, żeby Ares nie widział.
Tylko dlaczego jego tam nie było?!
Przecież wszystko było by tak samo...

Czy Wy też tak sie zachowujecie?
I to minie z czasem?

Posted

Zachowuje sie w podobny sposob - od odejscia Tonia minal rok, a kiedy wolam Agata, czasem myle imiona, to sie dziiwie, ze do mnie podchodzi rudy lebek,no bo przeciez Atos byl brunecikiem....

Posted

Jak tu wchodzę to od razu chce mi się płakać.

Dlaczego dom wygląda inaczej?
I niegdy nie myślałam, ze bede szukała z nadzieją sierści Aresa na ubraniu...
Co ja bym dała aby było jej więcej...

Posted

Kasie, ten ból nie mija , on tylko troszkę słabnie zamienia się w tęsknotę .
Ja dziś znów płaczę czytając te wszystkie słowa , tak jak płakałam 3 sierpnia 2004 roku .I mimo tego że w pokoju obok śpi mój kolejny pieszczoch tak bardzo tęsknię ze Harleyem .Kasie trzymaj się :calus:
dla Naszych Przyjaciół [']['][']

Posted

Kasia, wiem co czujesz - sama żagnałam przyjaciela... tez po 10 wspólnych latach... i dlatego nie mam słów na pocieszenie, bo takich nie ma. Proszę tylko trzymaj się... a dla Aresa [']

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...