Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 314
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

basir napisał(a):
a to ja przepraszam chyba nie znam lokalnego narzecza...
ale szybko sie ucze
i nie bede wiecej nie na temat

nic się nie stało :D znając życie, pewnie ja znów coś walnęłam... :)
te żarty są bardzo przydatne- rozładowują atmosferę w tym temacie :)

OK. 0,5 l mogę przynieść, a sama poproszę sok.

Posted

Pominąwszy już agresję giezety, która zamilkła urażona, bo po co gadać z dogomaniakami, których pomoc jest nic nie warta, nie?




Zamilkła rozmyślnie >> jak sie nie ma racjonalnych argumentów i odpowiedzi na zadane pytanie to najlepiej ...zamilknąć :evilbat:

Posted

A to tak dla przypomnienia :roll:

2) „humanitarnym traktowaniu zwierząt” – rozumie się przez to traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę;


11) „rażącym zaniedbaniu” – rozumie się przez to drastyczne odstępstwo od określonych w ustawie norm postępowania ze zwierzęciem, a w szczególności w zakresie utrzymywania zwierzęcia w stanie zagłodzenia, brudu, nieleczonej choroby, w niewłaściwym pomieszczeniu i nadmiernej ciasnocie;


15) „właściwych warunkach bytowania” – rozumie się przez to zapewnienie zwierzęciu możliwości egzystencji, zgodnie z potrzebami danego gatunku, rasy, płci i wieku;



Art. 6.
1. Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione.
2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
……………
10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa oraz w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji;


Art. 7.
1. Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane:………………………..

1a. Decyzja, o której mowa w ust. 1, podejmowana jest z urzędu lub na wniosek Policji, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

1b. Przekazanie zwierzęcia, o którym mowa w ust. 1, następuje za zgodą podmiotu, któremu zwierzę ma być przekazane.

1c. W przypadku braku zgody, o której mowa w ust. 1b, lub wystąpienia innych okoliczności uniemożliwiających przekazanie zwierzęcia podmiotom, o których mowa w ust. 1, zwierzę może zostać nieodpłatnie przekazane innej osobie prawnej lub jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej albo osobie fizycznej, która zapewni mu właściwą opiekę.


Posted

Głowa mnie boli jak czytam rzeczy które tu wypisujecie. Od wielu lat prowadzę sprawy o znęcanie się nad zwierzętami. Mam też zawodowy kontakt z takimi sprawami w sądzie. Harbutowice nie zostaną zakwalifikowane jako znęcanie, zebyście nie wiem jak sie o to starały. Mam w domu stertę spraw o wiele bardziej drastycznych, które nie zostały zakwalifikowane nawet jako wykroczenia. Decyzja o odbiorze psów to też długa i żmudna droga prawna donikąd. Każdy kto miał z tym kiedykolwiek jakikolwiek kontakt świetnie o tym wie. Poza tym powinnyście się najpierw zastanowić co zamierzacie zrobić z tymi psami które rzekomo odbierzecie i gdzie będą umieszczane psy które do tej pory trafiały do Harbutowic.

Posted

Nam nawet nie chodzi o to, aby zostało to zakwalifikowane jako znęcanie, ale aby zaprzestano wspierania tego pseudoprzytuliska. Piszesz, jakbys stała po ich stronie :roll:
Dobrze byłoby nagłośnić całą sprawę, może właścicielki się zastanowią nad swoim postępowaniem...

Posted

Podsumowując - jeżeli nie chcecie się wygłupić dajcie sobie na wstrzymanie i zastanówcie się jak ROZSĄDNIE pomóc Harbutowicom nie nadszarpując przy okazji swojej własnej reputacji.

PS
Nie znam osobiście Pani Dobrzańskiej i nie mam żadnego interesu w tym, by jej bronić.

Posted

XWegoX - nad czym mają się zastanawiać właścicielki skoro nie mają pieniędzy nawet na karmę, nikt im nie pomaga, nikt ich nie dotuje, a jeszcze ościenne gminy podrzucają im psy na których utrzymanie nie zamierzają płacić. W tym miejscu wyjaśniam osobom spoza Krakowa, że Harbutowice zbierają psy z okolic miasta = te psy, których nie przyjmuje krakowskie schronisko (bo schronisko przyjmuje tylko psy z terenu Krakowa i nie może przyjmować innych psów).

Nie mam pomysłu na Harbutowice - mam teraz wazniejsze zwierzęce sprawy na głowie - na gorąco, w pierwszym odruchu mam taką refleksję, że rozsądnym wyjściem byłoby wymuszenie na gminach które podrzucają psy do Hrabutowic dotacji dla przytuliska. W ten posób właścicielki mogłyby polepszyć warunki bytowe psów a przytulisko podlegałoby kontroli na równi z innymi schroniskami.

Przykład Starachowic wskazuje że wielkie zadymy dogomaniaków nic nie dają - co było od tej pory jest nadal bez zmian, tyle tylko że ułatwiłyście gminie zadanie, bo zabrałyście z jej terenu psy, na których utrzymanie gmina powinna regularnie łożyć. Nadal nie ma przytulsika ani schroniska, nadal "pracuje" hycel, psy znikają bez wieści a wszelkie pro-starachowickie petycje Dogomaniaków spoczęły w koszu miejskich urzędników i zatrzymały się na etepie babskich plotek przy kawie.

Posted

Frotko>> nikt nie chce niczego zniszczyć :evil: bo chyba nie ma czego :roll:
Nikt nie narazi swej reputacji . Jeszcze do tego daleko>> nieprawdaż ??

Po prostu warto sobie przypomnieć co nieco z przepisów >>
Jesli odbiera sie psa z domu gdzie miał NATURALNE dobre warunki i wsadza z powrotem do ..gówna , to trudno sie dziwić że reakcja jest taka jaka jest :evil: :evil:

A co do tych pań >>> są chyba niereformowalne i ...mimo wszystko chore :-? Bo normalnej pomocy to one nie chcą jak widać .

Posted

Piszę do wszystkich, wmanewrowanych w tą awanturę: nie mam najmniejszego pojęcia, co się dzieje w Harbutowicach! Mam czarnulę stamtąd i nie miałam problemów z wywiezieniem jej do Wrocławia. Żadna z pań nie czyniła mi kłopotów, nie stawiała warunków. Wystarczył im fakt, że Grita będzie mieszkać w domu na przedmieściach, za towarzystwo mając kota, a na spacery łąki, krzaczory i pola. Bardzo mi przykro, że źle się dzieje, ale nie sądzę, żeby to wszystko, co było opisane, wyssane zostało z palca. Pane Siostry są lekko nawiedzone i czasami trudno się z nimi rozmawia.
Mimo wszystko, dla dobra zwierząt, trzeba zakopać topór wojenny i poszukać drogi ugody.

Posted

Frotka napisał(a):
XWegoX - nad czym mają się zastanawiać właścicielki skoro nie mają pieniędzy nawet na karmę, nikt im nie pomaga, nikt ich nie dotuje, a jeszcze ościenne gminy podrzucają im psy na których utrzymanie nie zamierzają płacić. W tym miejscu wyjaśniam osobom spoza Krakowa, że Harbutowice zbierają psy z okolic miasta = te psy, których nie przyjmuje krakowskie schronisko (bo schronisko przyjmuje tylko psy z terenu Krakowa i nie może przyjmować innych psów).


Po pierwsze NIKT TYM PANIOM nie przystawia pistoletu do glowy aby psy przyjmowaly i zbieraly. Jesli ktos podejmuje sie to robic, bo taka ma wole, to ma tez OBOWIAZKI wobec tych zwierzat, wynikajce chociazby z ustawy.

Gdyby nie przyjmowaly, gminy MUSIALY BY problem rozwiazac.



Nie mam pomysłu na Harbutowice - mam teraz wazniejsze zwierzęce sprawy na głowie - na gorąco, w pierwszym odruchu mam taką refleksję, że rozsądnym wyjściem byłoby wymuszenie na gminach które podrzucają psy do Hrabutowic dotacji dla przytuliska. W ten posób właścicielki mogłyby polepszyć warunki bytowe psów a przytulisko podlegałoby kontroli na równi z innymi schroniskami.


ZADNA gmina nie podpisze umowy z prywatnymi osobami i o tym dobrze wiesz. A aby podpisac umowe to to miejsce MUSI spelniac warunki okreslone w rozporzadzeniu o schroniskach. A aby spelnialo trzeba miec na to kase. Kolo jak narazie sie zamyka.


Przykład Starachowic wskazuje że wielkie zadymy dogomaniaków nic nie dają - co było od tej pory jest nadal bez zmian, tyle tylko że ułatwiłyście gminie zadanie, bo zabrałyście z jej terenu psy, na których utrzymanie gmina powinna regularnie łożyć. Nadal nie ma przytulsika ani schroniska, nadal "pracuje" hycel, psy znikają bez wieści a wszelkie pro-starachowickie petycje Dogomaniaków spoczęły w koszu miejskich urzędników i zatrzymały się na etepie babskich plotek przy kawie.


Slucham??? My??? A TY?? Kto przygotowywal pozwy? I co w tych sprawach sie dzieje? PSY i tak byly by zabrane p.Marzenie, prawda? Masz watpliwosci? Trafilyby w nieznane a tak trafily w ZNANE miejsca.

Napewno psy a conajmniej suki zabrane MAJA o NIEBO lepiej bo NIE BEDA RODZIC CO CIECZKE, nie bedzie szczeniat od urodzenia bezdomnych, nie bedzie rozmnazalni.
I to dzieki Dogomaniakom ROZMNAZALNI z 'milosci do zwierzat' nie bedzie!

Nie bedzie wydawania niewysterylizowanych suk. Nie bedzie sztuki dla sztuki kolekcjonerstwa i likwidowania bezdomnosci bez sensu-przelewanie z pustego w prozne. UWAZASZ, ze MALO Dogomaniacy zrobili?? :evil:

Posted

W tej sprawie chodzi tylko o dobro psów i między innymi Azji, żeby wróciła do tego domu, gdzie ją pokochali i gdzie miała dobrze. Mam nadzieję, że uda nam się sprawy Azji, pozostałych adopcji, podejścia do rozmnażania i inne załatwić na drodze pokojowej. Mam też nadzieję, że nie będziemy włóczyć się po sądach, bo to niczemu nie służy. Może ktoś będzie w stanie przekonać siostry to działań pozytywnych. Topic ten powstał w celu informacyjnym, ponieważ stwierdziliśmy, że ludzie wspierający przytulisko powinni wiedzieć co tam się dzieje.

Posted

Frotka napisał(a):
Przykład Starachowic wskazuje że wielkie zadymy dogomaniaków nic nie dają - co było od tej pory jest nadal bez zmian, tyle tylko że ułatwiłyście gminie zadanie, bo zabrałyście z jej terenu psy, na których utrzymanie gmina powinna regularnie łożyć.


O ile wiem sprawa byla znan prze pare lat, prawda? Co wczesniej zalatwiona zanim na dogomanii opisano tragedie starachowicka?

Nie widziano tez, ze jak jest 170 psow w jednym stadzie-suki i psy- to SIE ROZMNAZAJA??? Co nagle zaczely sie mnozyc w Rawie Mazowieckiej a w Starachowicach braly na wstrzymanie, same z siebie? Jedzenie tam psy mialy, mialy z Constaru, kazde ilosci i tak mowi p.Marzena.

Posted

To wszystko jest smutne, wręcz tragiczne. Mnie w pierwszej kolejności interesuje sprawa Azji (Aiszy), bo się w nią osobiście,z supergogą zaangażowaliśmy. Spróbujmy jej pomóc wrócić do domu z piwnicy w której siedzi. A następnie trzeba przemyśleć możliwość załatwienia dalszych spraw tak, aby zwierzaki były bezpieczne. Zeby im się nic nie przytrafiło. Też sięobawiam, kto przyjmie taka ilość zwierząt w przypadku gdyby doprowadzić do likwidacji schroniska. Może trzeba z p. Siostrami spróbować negocjować - choć wiem, że to trudne, może też niemożliwe. Pomyślimy na spokojnie.
Ktomoże cośpomóc i poradzić z Aiszą. Ona MUSI wrócić tam,gdzie ją kochają i nie skrzywdzą. Gdzie będzie bezpieczna.

Posted

Frotka nie chodzi o to aby zamknąć, zniszczyć i mieć z tego satysfakcje ale o to aby coś sie zmieniło. To nie jest pierwsza próba zmiany sytuacji, sygnalizowania tego że nie jest dobrze. Było spotkanie w gronie osób będących zaangażowanymi w działalność Harbutowic, miały być wymuszone jakieś zmiany, miała Gizeta przekazac w sposób łagodny. Nie stało się tak. Teraz tak naprawde sprawa nacisku na Siostry miała być odłożona do wiosny aby nie robić zamętu w trudnym , zimowym okresie, nie było na początku mowy o robieniu takiego wielkiego ruchu na dogomani. Niestety sprawa Azji-Aiszy przyspieszyła wszystko. Jeżeli nie zrobi się nic, to chyba zdajesz sobie sprawe, że siostry poczują się silne i bezkarne, mogą wszystko, bo skoro raz sie tak fajnie udało to następnym razem też sie uda.
Sama chyba musisz przyznać, że tam nie dzieje sie najlepiej, pomijając to, co pisałyśmy, to mamy do czynienia z dwiema nie najmłodszymi osobami, z czego jedna nie dysponuje pełnią zdrowia. Psów przybywa. W tej chwili jest podobno ok 120. Wcześniej czy później problem tego co z nimi zrobić będzie. Tym bardziej że społeczność wsi jest też zdeterminowana do tego aby sie przytuliska pozbyc. Nigdy mi nie chodziło o to aby zamknąć przytulisko i zostawić wypaloną ziemie, ale realnie oceniając możliwości są na kilkanaście -kilkadziesiąt psów. Zdaje sobie sprawe że psy są przyprowadzane pod płot ale też są kupowane od lokalnych mieszkańców i zbierane są całe mioty szczeniąt, nie mówiąc o własnej produkcji. Jeśli tak dalej pójdzie tych psów będzie 200 albo więcej. co wtedy? bo może sie okazac nagle że gmina jednak zmieni zdanie i będzie sie chciała pozbyć problemu.
Według mojej opinii jedyną w tej chwili kartą przetargową są pieniądze. Ale aby tą kartą grac najpierw trzeba ograniczyć ich dopływ. Pomysły z sądem i prawnym odbieraniem psów są pomysłami dogomaniaków stworzonymi na prędce pod wpływem emocji

Posted

Ja też nie staję po stronie właścicielek przytuliska w Harbutowicach, ale czy ktoś próbował rozmawiać z którąś z sióstr na spokojnie? Może giezeta czy therion sprobowaliby przekonac je do zmiany postepowania, stosowanie sterylizacji (swoją drogą ochocze stosowanie kastracji u "facetów"a wielkie opory przed sterylizacją płci żeńskiej przypominają trochę ruch wyzwolenia kobiet :wink: ) i skorzystania z pomocy wolontariuszy. Z tego co się orientuję jedna z Pań Dobrzańskich mieszka wraz z mężem w Krakowie. Może trzeba do nich uderzyć i porozmawiać z nimi wspólnie. Myślę, że męża nie trzeba podejrzewać o niespełnione uczucia macierzyńskie :-? .

Posted

tak jak ktos wczesniej napisal wszystko zalezy od pieniedzy. Jesli tym paniom odetnie sie pomoc finansowa, to beda zmuszone sie ugiac. Wtedy mozna bedzie przeforsowac np. sterylizacje. Nikt nie zabierze na raz wszystkich psow, to jasne, ale sukcesywnie bedzie mozna nie majac nowego nabytku co chwila- szczeniaczki, wyadoptowywac psy. Tylko ze musi moim zdaniem powstac stowarzyszenie, ktore podpisze z tymi paniami umowe, obejmie to miejsce patronatem. Beda ludzie odpowiadzialni za adopcje, za finanse i tylko tak mozna cos ruszyc.

Zdaje sobie sprawe ze droga sadowa jest to najgorsze rozwiazanie i trzeba tego uniknac.
Tylko ze nie mozna pozwolic zeby tyle psow sie tam rodzilo. Sterylki to priorytet. Nic nie zdzialamy nawet jesli wszyscy sie sklonuja, jesli na miejsce jednego adoptowanego urodzi sie 10 innych. Bo to jest bledne kolo :roll:

Posted

a propos mediacji jak mnie nie zamorduja na wstepie to moge jechac tylko ze sam to wiecie co moge zrobic... giezeta miala jechac ze mna ale po tym co sie dzieje nie sadze zeby miala dla nas czas i ochote. w razie czego czekam na chetnych na odrobine adrenaliny bo na spokojnie to mi sie nie wydaje zeby chcialy z nami rozmawiac. dlatego prosze o odpowiedz tylko osoby ZROWNOWAZONE psychicznie

ps i nic nikomu nie imputuje

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...