lothia Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 aczy nie ma sposobu żeby nie zamykać tylko żeby dać zalecenia do wykonania?co należy poprawić w schronisku i jakis wyznaczony termin? Quote
giezeta Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 avii napisał(a):Giezeta>>> reagujesz bardzo agresywnie :roll: Moze jednak odniesiesz sie do konkretnych postów i odpowiesz Po co był ten cały cyrk z odbiorem psa i wsadzeniem go z powrotem do tego ...koszmaru :evil: A skąd TY wiesz o tym "koszmarze" ? od kilku osób które coraz bardziej naginają prawdę dla swoich celów? Niniejszym oświadczam, że nie mam zamiaru polemizować z "wolontariuszkami' na tym forum. Powiem tylko voc i kserze, że na moja prośbę - w czasie niefortunnej, zorganizowanej przez "wolontariuszki z dogomanii" zbiórce darów dla Harbutowic - zgodziłyście się z, przekazaną przeze mnie, prośbą od prowadzących przytulisko: by na kilka miesięcy zaprzestać przyjazdów do Harbutowic dokąd wieś nie zapomni o wyprowadzanych sforach psów. Ale nie wytrzymałyście i rozpętałyscie "sprawę Azji" Chyba nie powiecie, że nic nie wiedziałyście o zamiarze zorganizowania uprowadzenia Azji? Pomoc, która harbutowice otrzymały z dogomanii to kropla w morzu potrzeb. Ale mozna sie i bez tego obejść. A tym, którzy chcą wiedziec "całą oficjalną prawdę o harbutowicach" przypominam: to jest prywatny teren, prywatny dom, i dokąd psy nie sa tam maltretowane nikt tam nie ma prawa interweniować. Na zakończenie serdecznie Wam dziekuję za tak cenna pomoc dla psów. Naprawde bardzo je kochacie i działacie własnie w ich interesie. Moze podliczycie i wystawicie rachunek? I tym kończę moje włączanie się w dyskusję na temat Harbutowic. Quote
Ksera Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 lothia napisał(a):aczy nie ma sposobu żeby nie zamykać tylko żeby dać zalecenia do wykonania?co należy poprawić w schronisku i jakis wyznaczony termin? Jest taka możliwość, zawsze od tego się zaczyna, lecz wiąże się ona z oddaniem części psów. Tam nie ma warunków na taką ilość, niewielki domek nie mieści ponad 100 psów. Znając podejście sióstr nie zgodzą się na to dobrowolnie. Nie można zbudować kojców bo szczekanie doprowadzi do szału sąsiadów i tak już wrogo nastawionych i to wcale nie przez wolontariuszkę o której pisze Giezeta. Quote
lothia Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 niestety ma , jeżeli zachodzi podejżenie o np.przenoszenie chorób czy epidemie, jeżeli jest czysto, psy zaszczepione to ok ale jeżeli jest tam brudno, śmierdzi, zachodzi obawa o roznoszenie chorób to można skontrolować.I naprawde nie piszę tego złosliwie ale poprostu uważam że taka kontrola rozwiałaby wszelkie dyskusje.Być może psy maja tam super , więc nie ma problemu żeby wpuścić ludzi? pozatym moim rodzice też maja własność prywatna a ostatnio mieli kontrole czy drzew na działce nie wycieli, bo ktoś złożył donos, więc jak widzisz na prywatnej posesji też mozna kontrolować. Natomiast zamknięcie rzeczywicie nie pomoże zwierzakom i chyba nie o to tu chodzi, tylko o poprawienie pozimu ich bytowania w tym miejscu Nie ma sie co oburzać, myslę że to normalne iż chcemy wiedziec co się tam dzieje a na razie dostajemy sprzeczne informacje Quote
pajunia Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Ksera co to znaczy Niemcy rozwiazali problem i to w dosc drastyczny sposob O jakim sposobie jest mowa.? Czyzby o Eutanazji, jesli tak, to jestem oburzona takim posadzeniem U nas , w Niemczech eutanazja jest zabroniona. Usypiane sa tylko psy bardzo chore i agresywne, co chyba jest zrozumiale. Istnieje bardzo duzo stowarzyszen ochron zwierzat, ktore rowniez czesto pomagaja polskim psom. Min. dzieki ich pomocy znalazlam domki i domki tymaczasowe dla 11 w sumie psiakow, ktore w tych dnaich jada do Niemiec. Sa to bardzo zaangazowani ludzie, ktorych los rowniez polskich psow lezy na sercu. Jak zatem mam rozumiec ta wyzej wymieniona uwage.? Czuje sie bardzo urazona , nawet przytoczeniem takiej opini. To jest bardzo uwlaczajace naszym kolezankom i kolegom z Niemiec. Jesli chodzi o wyzej przytoczone fakty, oczywiscie nie mozemy tego tak zostawic. Aisza MUSI, powtarzam MUSI wrocic do swojego domu i ja rowniez juz podjelam i bede dalej podejmowala odpowiednie kroki. Nawet trzeba wziasc pod uwage zamkniecie Harbutowic, bo jesli to wszystko jest prawda, w co zaczynam , po wypadku Aiszy, wierzyc, to mamy nastepne przytulisko, gdzie zaczyna dominowac choroba " Villaska", bez prawdziwej milosci i odpowiedzialnej milosci do zwierzat. do zwierzat. Quote
voc Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 na moja prośbę - w czasie niefortunnej, zorganizowanej przez "wolontariuszki z dogomanii" zbiórce darów dla Harbutowic - zgodziłyście się z, przekazaną przeze mnie, prośbą od prowadzących przytulisko: by na kilka miesięcy zaprzestać przyjazdów do Harbutowic dokąd wieś nie zapomni o wyprowadzanych sforach psów. i oficjalnie chciałam powiedzieć że od tego czasu byłam w Harbutowicach raz zabierając stamtąd Perełkę i przebywałam tam ok 10 minut. Niestety nie zawsze mam wpływ na inne osoby , ażeby zaprzestały przyjeżdżania gdziekolwiek. Tak sie składa że mam ogromne opory przed robieniem hałasu o przytulisku ale tez przyklepywanie sprawy w takiej postaci jak jest też mnie boli. Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Giezeta rezygnuje z dyskusji... No tak, argumenty się kończą. Jeszcze raz pytam, co to znaczy maltretowanie zwierząt? Czy tylko wtenczas ja sie krew leje? A warunki przetrzymywania zwierzat? Popatrzcie sobie na swój pokój i wyobraźcie sobie w nim około 15-20 psów. Nawet jeśli są nakarmione i wymiziane (a takie są w Harbutowicach), to pomyślcie o warunkach higienicznych, o ich wyprowadzaniu, o ich psychice. I pytanie: zostawic to tak jak jest (tak robi Gmina, tak robi TOZ), czy też przeprowadzic kontrolę. Niech wypowiedzą sie osoby postronne, nie zaangażowane emocjonalnie i fachowo ocenią warunki życia zwierząt. Tak czy inaczej cierpia zwierzęta. A Azja to inna sprawa... Ze swojego stada wróciła jako pies maskotka (kaukaz!) do Harbutowic. Na kaukaza trzeba mnieć zezwolenie i odpowiednie warunki do trzymania. To akurat jest egzekwowane prawem. Nawet w przytulisku. Rozumie, że Pani Bożena ma takie dokumenty? Quote
Agnieszka_P Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Nie byłam w Harbutowicach ,wiec na temat warunków jakiem tam są nie bede sie wypowiadała Jedno jest pewne znam Ksere Voc i Kasie, i bede zawsze za nimi bo wiem co te dziewczyną robia dla zwierzaków, i nie robią tego dla poklasku,moze wartoby było poczytac posty w których jak na dłoni widać,co jest dla nich najwazniejsze Tyle z mojej strony Quote
Ksera Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Pajunia Z tego co mówił ten człowiek w Niemczech nie można prowadzić tego typu przytulisk, gdzie bez kontroli organów państwowych przebywa taka ilość psów. Nie znam niemieckich przepisów, ale z tego co wiem nie macie chorób "Villaski". Drastyczność działań podobno polegała na bezwzględnym zabieraniu psów, umieszczaniu w legalnych schroniskach i szukaniu im domów. Quote
pajunia Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Ksero dzieki Ci bardzo za wyjasnienie, to mnie bardzo uspokoilo, bo to tak nie bylo jasne, a ja pomyslalam oczywiscie o Eutanazji, i zle pomyslalam. Przykro mi, ze tak na Ciebie naskoczylam, ale czasami jest moja pomoc, bo z Niemiec negatywnie przyjmowana, ze juz uczulona jeste, Sorry. Oczywiscie takie sytuacje nie istnieja, bo to paranoja- prywatna dzialalnosc gospodarcza- przytulisko. Zadnej kontroli, mozliwosci interwencji, panstwo w panstwie. To jest dzieki Bogu tu zabronione i tak tez powinno byc. Gdyby ktoras z dziewczat u mnie sie na priva zameldowala ( ev. stacjonarny Telefon dala) bysmy mogli cos skoordynowac, bo mozliwosci sa. Quote
pajunia Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Ksero dzieki Ci bardzo za wyjasnienie, to mnie bardzo uspokoilo, bo to tak nie bylo jasne, a ja pomyslalam oczywiscie o Eutanazji, i zle pomyslalam. Przykro mi, ze tak na Ciebie naskoczylam, ale czasami jest moja pomoc, bo z Niemiec negatywnie przyjmowana, ze juz uczulona jeste, Sorry. Oczywiscie takie sytuacje nie istnieja, bo to paranoja- prywatna dzialalnosc gospodarcza- przytulisko. Zadnej kontroli, mozliwosci interwencji, panstwo w panstwie. To jest dzieki Bogu tu zabronione i tak tez powinno byc. Gdyby ktoras z dziewczat u mnie sie na priva zameldowala ( ev. stacjonarny Telefon dala) bysmy mogli cos skoordynowac, bo mozliwosci sa. Quote
tarantino100 Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Chciałam wypowiedzieć się spokojnie, racjonalnie, tak, by reszta forumowowiczów odczuła, że nie prowadzę rzadnej prywatnej wojny. Ale to ponad mojej siły. Wkurwiłam się... Niech mod wybaczy, ale nie mogę użyć synonimu. Wkurwiłam się. Proszę bez kija nie podchodzić. Otóż... do wiadomości wszystkich, którzy czytają ten topic. Temat ten został podjęty po długich przemyśleiach i rozterkach. Po wielu próbach osiągnięcia kompromisu, po wielu rozmowach. Topic nie służy zaspokajaniu iczyjej ambicji, niczyjej satysfakcji, niczyjemu libido. Powstał, fakt, dzięki silnym emocjom, w odruchu bezsilności. Bo my pomagamy zwierzetom. Pomagamy prawdziwie, a nie tak jak Giezeta - wirtualnie, zza monitora. Jacy "pozostali"? Reszta paczki z Dogomanii? Znowu bang-bang. Rozumiem, że źle jest nalezeć do dogomaniaciej "paczki". Tylko wyjaśnij mi Giezeto co to znaczy paczka? O ile wiem voc i Ksera ni sypiają ze sobą. Nie mają razem dzieci, nie są spowinowacone. Rozumiem, że fakt, iż wszystkie mamy to samo zdanie na temat Harbutowic sprawia, że jesteśmy w zmowie. Ty masz rację. Ty znasz prawdę, my jesteśmy spekulantami i ie znamy sytuacji. Tylko, że Giezeto Twoja prawda, według mojej klasyfikacji to tak naprawdę GÓWNO PRAWDA!!!!!!!!! Skąd tak dobrze znasz sytuację Harbutowic??? BYŁAŚ TAM TYLKO RAZ. A ja głupia jeździłam jak mogłam najczęściej, bo myślałam, że na tym polega wolontariat... Harbutowice o których pisze Giezeta istieją tylko w jej wyobraźni. To taki nowy matrix. Wystawiam rachuek Harbutowicom. Chcę zwrotu mojego czasu, który poświęciłam. Chcę pieiędzy, które wydałam. Chcę zwrotu budy (za 700 zł), która wala się po podwórzu. Chcę zwrotu wszystkiech rzeczy tóre przekazałam bezmyślnie, z nadzieją, że służą temu, by było lepiej. Chcę zwrotu mojej wrażliwości i wiary w bajki... Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Tarantino, nawet nie masz sie co denerwować. To i tak nic nie da. A psów szkoda... Byłas w Harbutowicach wiele razy, widziałaś to więc wiem, ze Ci sie nóż w kieszeni otwiera. Znam też sytuacje tam od Ciebie. I to na długo zanim została tutaj poruszona. Ale wszyscy milczeli. Bo tak może lepiej. A to była i jest równia pochyła: tylko, ze w dół jadą psy. I bardzo dobrze że to zostało ruszone! Quote
Ksera Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Tarantino się wkurzyła, bo naprawdę w tą zbiórkę serce włożyła i było bardzo fajnie. Teraz się jeszcze dowiadujemy, że tworzymy paczkę, która ma niecne cele w stosunku do harbutowickich psów. Quote
basir Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 szkoda gadac z relacji giezety wynika ze wszystko jest cacy tylko dogomaniacy sa psychiczni. ja akurat bylem w harbutowicach i przyznaje ze OSOBISCIE slyszalem jak p. Bozena mowila o pokryciu Hanzy. giezeta zmienia wersje zdarzen w zaleznosci od tego z kim rozmawia i daje sie robic w konia siostrzyczkom, a harbutowicach (wedlug mojej wiedzy-na spotkaniu w parku jordana giezeta w mojej i nie tylko mojej obecnosci nie oponowala ze stwierdzeniem ze byla tam tylko raz)byla tylko raz i zabiera glos znajac tylko relacje roznych osob mielismy plan wybudowania kojcow w harbutowicach ale dotarlo do nas ze tam nie beda mieszkac psy trzymane teraz w zatechlej piwnicy tylko nowe nastepne i zrobi sie jeszcze gorzej. co do sterylizacji to moglismy po niej przetrzymac psy przez okres rekonwalescencij ale przeciez suki tego nie potrzebuja bo inne beda je gryzc a psy nie maja popedu seksualnego. zreszta mozecie wiezyc albo nie ale my naprawde wyzucalismy zepsuta sucha karme lopatami poniewaz taka ilosc byla na podlodze, niedawno wywozilismy smieci bo te zgnily juz na zewnatrz ja naprawde nie mam w tym prywatnego interesu, bo szkoda mi psow ale jeszcze bardziej nie chce zeby tak bylo dalej bo to jest maltretowanie zwierzat a nie pomaganie good luck girls Quote
jogi Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Czytam tak sobie wszystko i wracam do sprawy Rachowa. Wtedy tez Giezeta pisala ze p. Stasia jest dobra, ze wolontaruszki chca mieszac itp. Ten sam scenariusz :x Tylko ze tu i tam jest dokladnie tak samo. Te panie powinny zostac przebadane psychatrycznie. To jest kolekcjonerstwo w calej krasie. Najwazniejsze jest aby nie finansowac takich miejsc. Tylko widmo glodu zmusza te baby do oddawania psow. Jesli tylko jest im lepiej i maja zrodelko to adopcjie natychmiast zostaja wstrzymane Giezeto piszesz ze psy sa prywatne, prywatny teren to dlaczego ktokolwiek ma pomagac, z jakiej beczki?? Nikt sie nad nimi nie zneca?? Fizycznie moze nie, ale psychicznie to, to sa wraki. Tak naprawde do adopcji nadaja sie tylko albo male szczenieta, albo psy ktore terafily do takiego miejsca juz dorosle i z uksztaltowana psychika. A co zreszta tych ktore mialy tego najwiekszego pecha i dorastaly w takicj miejscach, urodzily sie tam?? Takie psy nie nadaja sie do adopcji. Widzialam takich psow setki w Rachowie. Psy bojace sie wlasnego cienia, ktorych nikt nie chcial wziasc bo ludzie szukaja fajnego, kontaktowego przyjaciela, a nie zeschizowanego wariata. Takie mnozenie, zostawianie tych psow w takich miejscach to jest znecanie sie nad nimi. Te psy nie maja kontaktu z czlowiekiem, boja sie ludzi, boja sie doslowniewszystkiego nie da sie ich zsocjalizowac. Pewnych rzeczy nie da sie naprawic. Jak dla mnie te panie, uwazajace sie za dobro calego swiata chca po prostu zaspokoic swoje instynkty, moze macierzynskie, udowodnic innym ze sa dobre. Tylko niestety kosztem biednych zwierzat :evil: I to trzeba zlikwidowac :evil: Mozna problem przytulisk rozwiazac zostawiajac takie psy w ich dawnych miejscach, pod kontrola powiatowego. Cala reszte, ktora sie nadaje mozna sukcesywnie wyadoptowywac. Tylko ze do tego potrzebna jest zmania przepisow, wspolpraca organizacji i wladz. Mozna zalozyc organizacje, ktora przejmie czesc psow i stworzy swoje schronisko. Cos takiego jak powstalo w Krzesimowie. W rachowie tez powstalo takie stowarzyszenie, ale z niewlasciwymi ludzmi na czele, ktorzy jak do tej pory nie zrobili nic :-? We wroclawiu walczylam prawie dwa lata temu z pewnym dziadem wariatem. On mial pieskow troszke mniej niz w Harbutowicach, prawie 30. Udalo sie z pomoca Arki i Empatii i ludzi z netu zmusic powiatowego do dzialania. Schronisko zabralo czesc psow, wiekszosc szczeniat. Ja wyadoptowalam tyle ile moglam, reszta wysterylizowana przez schronisko zostala z dziadem(13). Teraz jest monitorowany systematycznie czy nie ma nowych psow i jak na razie jest cisza. Quote
avii Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 avii napisała """"Giezeta>>> reagujesz bardzo agresywnie Moze jednak odniesiesz sie do konkretnych postów i odpowiesz Po co był ten cały cyrk z odbiorem psa i wsadzeniem go z powrotem do tego ...koszmaru """""""""" koniec cytatu GIEZETA NAPISAŁA A skąd TY wiesz o tym "koszmarze" ? od kilku osób które coraz bardziej naginają prawdę dla swoich celów? Giezeta >>>> ty mnie pośrednio nie atakuj jak brak ci argumentów . Bo do końca stracisz ..twarz jak ją jeszcze masz. Zadałam ci konkretne pytanie i oczekiwałam konkretnej odpowiedzi. A koszmarem jest dla mnie każde miejsce zamknięcia psów z przymusu >> przytuliska i schroniska >>>więc to nie powinno cię dziwić . Pomoc, która harbutowice otrzymały z dogomanii to kropla w morzu potrzeb. Ale mozna sie i bez tego obejść. No to teraz wiecie dogomaniacy co warta wasza pomoc :evil: A tym, którzy chcą wiedziec "całą oficjalną prawdę o harbutowicach" przypominam: to jest prywatny teren, prywatny dom, i dokąd psy nie sa tam maltretowane nikt tam nie ma prawa interweniować. Wstyd Giezeto , wstyd .... i ty śmiesz nam tu wszystkim zarzucać że nie kochamy zwierzaków :evilbat: bo chcemy tylko poznać ..prawdę :o Zeby pomagać trzeba wiedzieć komu i dlaczego :roll: Quote
supergoga Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Jeśli już mowa o "dogomaniackiej paczce" to chociaz nie jestem związana z Harbutowicami, nigdy tam nie była, ale działam a w każdym razie próbuję, na forum i proszę --- przyjmijcie mnie do niej. Bo ja wiem, co robicie, robię to też, wiem, że szlag może trafić człowieka, jak czyta takie oszczerstwa. Więc jeśli mnie przyjmiecie, chce być z Wami, niech mnie też troche poopluwają (to nie będzie pewnie pierwszy raz). Co do Aiszy - mam chyba w tym wszystkim drobny udział własny - wystawiałam ją na allegro, może nawet z tego portalu znalazła dom, a w każdym razie najważniejsze, że go ma. Albo miała. Teraz znów jest bezdomnym zwierzakiem, bez szansy. Ja rozumiem chęć sprawdzenia właściciela - wszyscy to robimy. Ale przecież byli u Aiszy w nowym domu, sprawdzili. To że ją zabrali to złosliwość, zła wola - i nasuwa mi sie jeszcze wiele słów. Po co wróciła, żeby siedzieć w piwnicy, chorować, a może zejść z tego świata - czy może są zamówienia na kaukazy. Przepraszam, że to wszystko pisze, jako teoretycznie osoba która Harbutowice zna tylko z wątków. Wybaczcie. Ale mnie rzuca na takie pastwienie się na zwierzakami. Robi się wszystko po ta aby miały domki. Aby były szczęśliwe. Nie wierzę i nigdy nie uwierzę że ktokolwiek z dogomaniaków robi coś dla poklasku - to złośliwa kalumnia. Więc jak - mogę być z Wami w tej osławionej "paczce". Przyjmiecie mnie! Quote
basir Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 jogi napisał(a): Wiec jak te panie, uwazajace sie za dobro calego swiata chca po prostu zaspokoic swoje instynkty, moze macierzynskie, udowodnic innym ze sa dobre. Tylko niestety kosztem biednych zwierzat :evil: i w tym sek dla znajacych temat nie chce byc chamem i swinia ale tak to wyglada Quote
Ksera Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 supergoga napisał(a):Jeśli już mowa o "dogomaniackiej paczce" to chociaz nie jestem związana z Harbutowicami, nigdy tam nie była, ale działam a w każdym razie próbuję, na forum i proszę --- przyjmijcie mnie do niej. Więc jak - mogę być z Wami w tej osławionej "paczce". Przyjmiecie mnie! Zostałaś przyjęta do paczki, jednak musisz wnieść wpisowe w jakiej postaci domyśl się ;). Quote
Kasie Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 supergoga no to witaj w PACZCE dogomaniaków. Mam nadzieje, że czytają to ludzie którzy trzymają stronę "Harbutowic" i uważają, że nie ma problemu a my tutaj robimy psom krzywdę. Wątpię, czy zrozumieją, ale może chociaż spróbują pomysleć. I mam nadzieję, że Aiszy nic sie nie stało. Ze nikt po odebraniu nie zrobił jej krzywdy... Quote
Therion Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 To teraz ja krótko. Zachowania Giezety nie komentuje....... Z pewnego żródła wiem,ze to wszystko o czym pisza Ksera i Voc to niestety prawda. Harbutowice sa rozmnażalnia mieszańców. Nie sterylizuja suk, bo wg nich to krzywda. Łysolki-2 suczki zostały pokryte przez braci, obydwie urodziły szczenieta, które juz były w lecznicy-nuzyca, grzyb.Tabletki , które dostały na robale nie przyjeły -bo to pewnie trucizna. Pomoc rzeczowa nie chętnie widziana, tylko kasa oczywiście, Wielu takich naiwnych jak Ja wpłacało im kasę na konto i przykładało tym samym reke do ich procederu. W końcu wszyscy wiecie jak to wygląda-naga, szczera prawda ! Quote
Camara Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 No to chyba moja kolej – Wiem, że siostry zakładając przytulisko chciały dobrze, – ale jest powiedzenie – dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Sytuacja dawno je przerosła a one nie potrafią przyjąć wyciągniętej ręki. Długi czas łudziłam się, że to wszystko jest z biedy, słabej promocji psiaków i braku pomocy fizycznej przy sprzątaniu i adopcjach. Ale to nie do końca jest prawda. Grupa dziewczyn zajęła się adopcjami – i wydaje mi się, ze robiły to dobrze. Jaki efekt – przy każdym wydawanym psie jakieś problemy z wydaniem, nagonki (czy jak to nazwać?) urządzane na nowych opiekunów, itd., itp. – fakt ja te historie znam z relacji koleżanek. Ale osobiście znalazłam dom dla Belli – i co? No właśnie nic – Pani Bożena nie zechciała umówić się na spotkanie z kandydatką na nową opiekunkę. Że nie ja dzwoniłam w tej sprawie, tylko Ksera – a jakież to ma znaczenie, która z nas? Przecież tu chodziło wyłącznie o przestawienie osoby – decyzję o adopcji i tak miała podjąć P.Bożena. Że nie wydają psów obcym? Przy adopcjach zawsze jest jakieś ryzyko – niestety. Ja mam pytanie – gdzie siostry wydały te 7 ostatnich psów??? Jak podejrzewam – do okolicznych chłopów na podwórka, czy to lepsze miejsca niż znaleziony dom dla Azji??? Nie sądzę…. Kolejna sprawa – sprzątanie – Rozumiem - starsza kobieta, sama i na głowie 100 zwierzaków, ona naprawdę nie ma siły i czasu sprzątać. To jest dla mnie oczywiste, ale... oferowałam ( i co najmniej 2 inne wolontariuszki) pomoc przy sprzątaniu. Efekt - Pani Małgorzata od lipca nie potrafiła uzgodnić terminu – zawsze były jakieś przeszkody i ważniejsze sprawy. Ja stawiałam tylko jeden warunek – zawiadomienie 2 dni wcześniej. Dlatego powiem, co widziałam, bo osobiście uprzątałam (nie sama!!! – kto był niech potwierdzi, co widział) piwnicę którą zamieszkiwało ok. 10 dużych psów (w tym właśnie Azja) ze śmieci i gówien po same kostki, zepsutej suchej karny i różnego badziewia . Mnie już później głupio było wydzwaniac i przypominac, że jestem chętna – na litość boską ileż można narzucac się tam, gdzie cie nie chcą??? O innych sprawach – rozmnażaniu, historii darów – nie wypowiem się, bo nie brałam w tym bezpośrednio udziału. Znam tylko relację koleżanek i nie mam powodów, by im nie wierzyć. Nie chciałam tego całego zamieszania wokół przytuliska – bo mimo wszystko widzę ile tytanicznej pracy włożyły obie siostry w przytulisko. Ja to naprawdę wiem, że to ich życie i miłość – tylko, że ta miłość jest chora. Moje stanowisko w tej sprawie przeważyła sprawa Azji – nie mogę pogodzić się z faktem, że aby odegrac się na jednej z wolontariuszek siostry posunęły się az do takiego czynu. Bez względu na to czy Azja została wydana czy też wyadoptowana bez jej zgody – (to dla mnie nie ma żadnego znaczenia) pojechały na miejsce, zobaczyły, że pies ma się dobrze – nie musiały jej odbierać – jest tyle innych psów, które naprawde potrzebują pomocy. A Azja już jej nie potrzebowała. Być może teraz będę żyła w świadomości, że „dzieki” mnie ta setka psów ma zagrożone życie – tak może się stać…. I że są to psy w większości wyzbierane z okolicznych wiosek – i w ogóle żyją tylko dzięki temu, że istnieje to przytulisko… to też jest fakt, ale mimo wszystko mam ogromną nadzieję, że zainteresuje się tym problemem ktoś (może Gmina i TOZ przestanie chować głowe w piasek ) kto jest w stanie pomóc zwierzętom z przytuliska. Podkreślam zwierzętom – ludzie interesują mnie w tej akurat sprawie nieco mniej. Ja przyznaję sie do własnej bezsilności i osobistej porażki Gośka Quote
avii Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 :o :o :evil: I co --pies wrócił do tego ..zas.....go raju :evil: I dlaczego siedział w piwnicy :o osobiście uprzątałam (nie sama!!! – kto był niech potwierdzi, co widział) piwnicę którą zamieszkiwało ok. 10 dużych psów (w tym właśnie Azja) ze śmieci i gówien po same kostki, zepsutej suchej karny i różnego badziewia . jak tym zwierzętom pomóc :-? Quote
myszsza Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 O istnieniu Harbutowic dowiedziałam się trzy miesiące temu, gdy wypatrzyłam na dogo Negritte/Gritę, więc wypowiadam się jako osoba postronna. Nie miałam najmniejszych kłopotów z adopcją czarnuli, choć poprzedziły ja trzy tygodnie rozmów telefonicznych. Zostaliśmy serdecznie przywitani i poczęstowani, podpisałam umowę, panie żegnały sunię ze łzami, ale i z uśmiechem. Potem jeszcze parokrotnie dzwoniłam do p.Małgorzaty, za każdym razem słysząc słowa wdzięczności i prośby o wyszukanie domów innym psiakom. Z tego punktu widzenia, nie mogę nic paniom zarzucić. Są jednak różne ale: sucha karma, której spore ilości zakupiłam, a nie leżę na pieniądzach, została rzucona w kąt i pewnie zapomniana. Grita wymagała dwukrotnej kąpieli, ale to mnie nie dziwi. Nie jest prawdą, że psy dostają książeczki zdrowia - ja otrzymałam tylko zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie, wet we Wrocławiu napomknął, że ono o niczym nie świadczy, bo nie ma żadnej pewności, że dotyczy ono Grity, i sugeruje powtórkę. Zostałam przez panie lojalnie uprzedzona, że sunia na pewno ma pchły i wymaga odrobaczenia, że mogą z nią być kłopoty wychowawcze. Istotnie: stany lękowe przeszły jej, ale tylko u nas w domu i na spacerach, zdarza jej się czasem zmykać przede mną lub mężem z niewiadomych nam powodów. Hałas i smród dobiegające zz muru były powalające, co jest zrozumiałe, ale tym bardziej dziwny jest fakt odrzucenia pomocy w sprzątaniu. Reasumując: mam podpisaną umowę i nikt mi Grity nie jest w stanie zabrać. Azja takiej umowy nie miała. Przykre jest dla mnie to, że jak sądzę, pies cierpi z powodu osobistych uprzedzeń Sióstr, sama słyszałam bardzo niepochlebne i niechętne słowa o jednej wolontariuszek (wiem której), bo "za bardzo wścibia nos w nie swoje sprawy" i wzięła kolejnego psa do bloku (tak, jakby w tym małym domku w towarzystwie ponad setki innych było mu lepiej!). Mam nadzieję, że wszystko zostanie załatwione polubownie, że Azja wróci do kochających ją ludzi. Pozdrawiam serdecznie wraz z Gritą i Rodziną. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.