Aleksandra_B Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 W skrócie przedstawiam postać Wilka. Cały wątej jest o Nim, o tym jak był w schronisku, jak go odwiedzałam, jak był chory. W końcu decyzja o wyciągnięciu go stamtąd, o przebiegu choroby itd. Rozumiem, że przebrnięcie przez te wszystkie strony może być trudne dlatego króciutko o Wilczku: Wilczek to staruszek, okrutnie potraktowany przez życie, spędził kilka lat w schronisku nie oszczędzany przez choroby i ból. Bardzo długi czas spędzał samotnie za kratami, w zimnie. Nienawidził schroniska i nie potrafił przystosować się do życia w nim Zabrałam go stamtąd bo nie mogłam patrzeć jak powoli gaśnie, jak bardzo cierpi. Jedyne co mogłam zrobić to przenieść go w trochę lepsze warunki i zapewnić mu opiekę medyczną. Z wielką pomocą dogomaniaczek i dogomaniaków tak się stało , a właściwie to dzięki nim stało się to wogóle możliwe. Niestety wizyta u weterynarza okazała się niepomyślna. Okazało się, że Wilk ma spondylozę - choroba kręgosłupa, jest ogólnie wyniszczony i słabiutki. W tej chwili trwa kuracja aby uratować Wilczka przed zupełnym unieruchomieniem. Wilczkowi nie pozostało wiele życia. Może to miesiąc, może rok. Ten pies potrzebuje przez ten czas opieki: miłości, wyrozumiałości, opieki medycznej. Bardzo chciałabym, żeby chociaż te ostatnie miesiące były dla Niego cudowne. Żeby zaznał ciepła domu i poznał co to znaczy mieć swojego kochanego właściciela. Liczę, że zdarzy się cud dlatego piszę tutaj to wszystko. Może znajdzie się osoba, która będzie w stanie przygarnąć tego psa - On z pewnością odwdzięczy się wielkim uczuciem, ale przede wszystkim nie będzie cierpiał. To okropny widok gdy przy pożegnaniu Wilk wkłada pysk między kraty i tęsknie patrzy za odchodzącymi co chwila osobami. Gdyby ktoś zdecydował się na przygarnięcie tego psa pomoglibyśmy finansowo. Może zdarzy się cud. ___________________________________________________________ Wilk...znam go prawie od roku, zmienił się od tamtego czasu, postarzał się... Wilk ma chore uszka, zgłaszałam to już dawno temu. Była próba zaprowadzenia go do lekarza, niestety okazało się, że Wilk, nie daje sobie założyć kagańca, gryzł, bał się. Musieli go przyśpić, żeby cokolwiek przy nim zrobić. Ocenili go na 11 lat. Uszy nie poprawiały się. Zgłosiłam to ponownie. Okzało się, że Wilk już nie jest leczony (!!????!!???) Podobno nikt nie chciał z nim chodzić do weta ze względu na jego reakcje, ale co było powodem tak naprawdę nie wiem. Znowu Wilka przyśpili, oczyścili mu uszy a w piątek dowiem się czy dają mu jakieś antybiotyki i w jakim to jest wogóle stanie. Kiedyś przeprowadziłam rozmowę z jednym z opiekunów, pytał się mnie, czy Wilk próbował mnie gryźć...owszem...Wilk miał zwyczaj rozkładania się przed budą podczas powrotu ze spaceru i nie dawał się z powrotem przypiąć, na początku brałam go pod brzuszek i podnosiłam ale dziabnął mnie w rękę (skończyło się tylko siniakami) więc zrezygnowałam. Teraz jest już mi posłuszny i potrafię go podnieść z ziemi słowami. Także na pytanie opiekuna opdowiedziałam twierdząco, dowiedziałam się wówczas od niego, że Wilk jest stukniety i choroba uszu już ma wpływ na mózg... ( co naukowo jak sądze nie zostało udowodnione :-? ). Taką ma w każdym razie opinię na Paluchu. Boją się go. Wilk broni się zębami przed kagańcem i lekarzem. Ja osobiście nie próbowałam zakładać mu kagańca. Uwielbiam tego psiaka i mam ogromne wyrzuty sumienia, że on tam siedzi Teraz nawet nie zawsze mogę wychodzić z nim na spacery bo jest z drugą psiną w klatce. Wolę mu się nie pokazywać czasem bo drży i szczeka i nie rozumie czemu ja odchodzę a on zostaje za kratami, bez spaceru... To kochany psiak, lubi się bawić, lubi pieszczoty....ech..... Jak uda mi się dotrzeć w piątek dowiem się czy możliwa jest jego adopcja...pewnie musiałby zostać przyśpiony, no bo wizyta u weta konieczna. Ale kto chciałby 11 letniego gryzącego staruszka? Czy jego zachowanie zmieniło by się poza Paluchem, nie wiem czy łatwo go będzie stamtąd wydostać...no i jeśli to któż by go przygarnął? Zastanawiałam się nad jego adopcją, ale ja nie wiem czy w styczniu będę wogóle miała pracę :(. Zupełnie narazie nie mam warunków. Tak strasznie siedzi mi ten psiak w głowie. Przepraszam, nieco się rozpisałam ale od kilku dni zamykam oczy przed snem oczy i widzę jego mordkę... musiałam się z kimś podzielić :( Jeszcze kiedyś spuszczałam go ze smyczy na spacerach, dupsko z radości mu tak podskakiwało, to cudowny widok. I chciałabym, żeby zaznał tej wolności... Quote
Aleksandra_B Posted November 8, 2005 Author Posted November 8, 2005 To jego zdjęcia ze strony Paluchowej: Quote
Blondella Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Jeżeli tylko masz taką możliwość, to adoptuj go, podaruj mu dom na ostatnie lata. Wiem, że ciężko się przełamać i człowiek zawsze się zastanawia co będzie jak stracę pracę itd. Ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Wilk należy najprawdopodobniej do psów które potrafią podarować miłość tylko jednej osobie i świata poza nią nie widzą. Jeśli Ty jesteś tą osobą to szczęściara z Ciebie. A co do jego utrzymania to myślę, że nie musisz się martwić. W krytycznych sytuacjach Dogomaniacy nigdy nie zawodzą, o czym się chyba już przekonałaś. W razie czego zawsze dasz znać na pw czy na forum, że czegoś Ci potrzeba. Ja deklaruję pomoc w razie czego. Quote
irma Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Blondella napisał(a):Jeżeli tylko masz taką możliwość, to adoptuj go, podaruj mu dom na ostatnie lata. Wiem, że ciężko się przełamać i człowiek zawsze się zastanawia co będzie jak stracę pracę itd. Ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Wilk należy najprawdopodobniej do psów które potrafią podarować miłość tylko jednej osobie i świata poza nią nie widzą. Jeśli Ty jesteś tą osobą to szczęściara z Ciebie. A co do jego utrzymania to myślę, że nie musisz się martwić. W krytycznych sytuacjach Dogomaniacy nigdy nie zawodzą, o czym się chyba już przekonałaś. W razie czego zawsze dasz znać na pw czy na forum, że czegoś Ci potrzeba. Ja deklaruję pomoc w razie czego. myślę dokładnie tak samo i też deklaruję pomoc finansową Quote
lavinia Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 i ja też i ja też pomogę - sama mam staruszka Jarusia - też z Palucha - jest przeukochanym starszym młodzieńcem, z błyszczącymi ślepkami i ogromem miłości dla człowieka :-) bierz Wilka dziewczyno, podaruj mu szczęście.... Quote
gamoń Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Ola!!! Masz już jasnosć sytuacji,dogomaniacy pomogą. :lol: Jak pisałam jestem z Tobą. Jednak ta trudna decyzja zalezy od Ciebie. A widzisz staruszku wilczku .Jednak jest ktoś kto o tobie pamięta. :P Quote
Aleksandra_B Posted November 8, 2005 Author Posted November 8, 2005 Rany...jesteście niesamowite :) Ja w tej chwili napewno nie mogę go wziąć do siebie. Muszę poczekać do stycznia aż mi się pracowe sprawy rozwiążą. Bo bezrobotna z suczką, psem i psem w hoteliku na utrzymaniu to byłoby ciężko... Ale widzę, że jakby coś z Wami łatwiej mi będzie podjąć decyzję : ) Obawiam się troszkę późniejszych wizyt u weterynarza... ale nic... chyba będę musiała próbować sprawdzić na neutralnym terenie jakby np reagował na próby zakładania kagańca przez mnie... bo zapewne jego reakcje to agresja lękowa. Wilk na kanapie.....no muszę do tego nieszczęsnego stycznia poczekać. zobaczymy... narazie w piątek pewnie z Gamoniem przejdziemy się z Wilkiem i jego towarzyszem z boksu na spacerek : ) Quote
gamoń Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Tak ,tak Lavinio :lol: .Jaruś to cudo wesołek staruszek.Wysciskaj go odemnie i Agi.Wilczkowi bardzo łagodnie z oczu patrzy ,jednak do nie Tyyyyych :evilbat: opiekunów na pewno mniej.Wkrótce po spacerku sie zorientujemy ,czy bedac na spacerku boksowy stres mija. Quote
czarna_hancza Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Moj pies tez ma świta u weta...rodzice nie chcą bo szczepić jak mnie nie ma w terminie choc ja i tak tylko stoje i smycz trzymam.Rzuca sie na weta nawet w kagancu - ze strchu.Moze Wilk ma niemile doswiadczenia z wetem? Ale mysle ze dalabys rade ;) zobacz ilu dogomaniakow Ci pomoze :D ale praca...ja rozumiem.Sama wpakowalam sie w konia i psy i teraz ledwo ciągne.Tak czy owak...3mam kciuki! Wilk cie potrzebuje!Niestety mysle ze nikt poza Toba go nie pokocha bo jest wiekowy i gryzie... :cry: Quote
Aleksandra_B Posted November 8, 2005 Author Posted November 8, 2005 Wilk poprostu nie znosi schroniska. Gryzł mnie bo nie chciał, żebym go ponownie zostawiała przy budzie, samego. Bidulek. Mam tylko nadzieję, że z tymi uszami to nic poważnego. (hi,hi, pamiętam jak zeszłej zimy byliśmy na spacerku, spuściłam go z smyczy i zaczęłam się z nim drażnić i ganiać, rzuciłam się na śnieg a on na mnie, zaczął mnie tarmosić za rękaw, trącać nosem, oczywiście wszystko w ramach zabawy. Nie musiałam go długo do tego namawiać, ma tyle radości w sobie.) Quote
Aleksandra_B Posted November 10, 2005 Author Posted November 10, 2005 Dopiero jutro będę u niego. Dowiem się w jakim stanie są jego uszka, może zrobię jakieś zdjęcia. Napiszę w poniedziałek. Quote
shadow1 Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 On już ciebie kocha. taki facet to skarb. Quote
shadow1 Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Aaaa...jak czytam o jego uszach to zastanawiam się co ten ktosiek powiedziałby o mojej suni. Kiedy słyszy rozmowę telefoniczną ze swoją p.doktor to momentalnie przestaje rozumieć po polsku, a jak spi na sofie w salonie to zupełnie traci słuch.Czasem też szczypie jak ktos próbuje ją siłą wywalić z fotela lub sofy właśnie-ale żeby to były rzuty choroby na mózg? No nie wiem.Każdy sądzi według siebie. Quote
Aleksandra_B Posted November 10, 2005 Author Posted November 10, 2005 Słyszałam, że przy silnych infekcjach ucha możliwe jest, że zaczynają się problemy z głową. Ile w tym prawdy, nie wiem. Jeśli chodzi o Wilka myślę, że jego gryzienie spowodowane jest zupełnie czymś innym - schroniskiem po prostu. Quote
AśkaK Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Nie no, co ludzie potrafią wymyślic! :roll: To prawda że przy ostrej, długiej infekcji uszu może dojść do powikłań i dalszego zapalenia tkanek,a więc także i mózgu. Ale bosze, skoro Wilczek gryzie tylko w określonych sytuacjach (przy zakładaniu kagańca) to dla mnie jest jasne że nic z głową nie ma, a raczej ludzie którzy tak sądzą! :wink: Po prostu najwyraźniej nie lubi kagańca i tyle,ale zeby od razu mówić że jest "świrniety"... :evil: przy takim podejściu pracowników to on nigdy domku nie znajdzie, jedyna nadzieja w Tobie Aleksandro! :D Teraz najwazniejsze by nie zaniechać leczenia, bo naprawdę może dojść do komplikacji. Zresztą on może gryzie właśnie dlatego że go boli. leczenie konieczne bo Wilk zmarnieje. :( Quote
niufa Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 AśkaK napisał(a):Teraz najwazniejsze by nie zaniechać leczenia, bo naprawdę może dojść do komplikacji. Zresztą on może gryzie właśnie dlatego że go boli. leczenie konieczne bo Wilk zmarnieje. :( Ból ucha przy poważnym stanie zapalnym może być tak dotkliwy,że pies w reakcji obronnej atakuje (odruchowo) nawet swojego właściciela. Przy zakładaniu kagańca może być to właśnie reakcja na ból. Nie ma to nic wspólnego z chorobą umysłową i zdarza się (wcale nie tak rzadko) psom, które mają kochających właścicieli i nigdy nie spotkały się z agresją. Moim pomysłem jest próba podania (po wyrażeniu zgody przez wet. i pod jego nadzorem) środka przeciwbólowego i po rozpoczęciu jego działania próba zakładania kagańca i poźniejszego czyszczenia uszu. Pozdrawiam, Niufa Quote
Aleksandra_B Posted November 11, 2005 Author Posted November 11, 2005 Dzisiaj na spacerze Wilk robił kupkę z krwią :( Ucho wygląda fatalnie, biało-żółta maź i krew. Ja nie wiem jak oni mu czyścili to ucho. Opiekun został poinformowany o dolegliwościach po raz kolejny (Wilk uszczypał go w ręke przy wkładaniu do boksu, było w tym wiele smutku ale nic agresji). Bosh... nie wiem co z nim będzie... w końcu próby kagańca nie było bo szczerze mówiąc znaleziony psiak ( wątek: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum trochę mnie i Gamonia zaabsorbował :oops: Ucho go boli ewidentnie. Mi, na spacerze, pozwala sobie w nie zaglądac, potem trzepie głową, zapewne dlatego, że go boli właśnie... będę teraz regularnie przypominac Wilka opiekunom i lekarzom bo chyba inaczej znów zostanie zapomniany.... Quote
magda13 Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Biedak! Ucho tak strasznie boli i to tak długo....Mojej suczce wystarczył antybiotyk, ale nie miała wydzieliny. :( Krew w kale też niedobrze. Co Ci weci robią? Quote
AśkaK Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 :( Ten pies nadaje się do ostrego leczenia, co za konował lekarz się nim zajmuje?! :evil: Chyba polityka schroniska jest taka, żeby pies sam się wykończył to nie będzie kłopotu! :evilbat: Przecież nie z takimi psami ludzie sobie radzą! Może w jego wypadku dobry byłby kaganiec z materiału, taki tylko cienki pasek materiałowy który zaciska się dopiero po założeniu na pysk - może czegoś takiego nie kojarzyłby z kagańcem. Quote
supergoga Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 A ja jak zwykle zastanawiam się w takich momentach, po co niektórzy ludzie studiowali weterynarie, blokując miejsca na uczelni prawdziwym psajonatom. Czasem mam wrażenie że ominęli sie z powołaniem. Może jednak inny zawód. Nie napiszę jaki, ale można sobie dopowiedzieć. Biedny Wilk - jakiś lekarz musi mu pomóc, inaczej widze to źle. Quote
AśkaK Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Aleksandra, po tym co dziś napisałaś... sytuacja naprawdę jest dramatyczna, nie myślałam że jest aż tak źle... :( Jak możemy pomóc??? Quote
Aleksandra_B Posted November 12, 2005 Author Posted November 12, 2005 Szczerze mowiac czuje sie troche bezradna. Skoro pies byl u weta i ten widzial jego stan to powinno sie cos z tym dziac... Byl przeciez w szpitalu pare dni..a potem co? Chyba moim bledem bylo to, ze nie uderzylam od razu do P. Dyrektor. Ona jedyna moze cos zadzialac. Bede sie z nia kontaktowac i przedstawie sytuacje Wilka... bosh...Wilk trzymaj sie ogromne dzięki za chęć pomocy... pogadam z Dyr i zobaczymy.... Quote
gamoń Posted November 12, 2005 Posted November 12, 2005 Wilczek to b.łagodny piesek i kulturalny.Jednak nienawidzi wracac z powrotem do klatki.Byłby szczesliwy aby go ktoś pokochał. :) Quote
AśkaK Posted November 12, 2005 Posted November 12, 2005 Czekamy na wieści o Wilczku, on musi bardzo cierpieć - fizycznie i psychicznie. Mam nadzieję że p. dyrektor okaże serce. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.