da-NUTKA Posted November 28, 2005 Posted November 28, 2005 Kasie :D to jednak ałabaj. W hodowlach turkmeńskich są długowłose. Taką odpowiedź otrzymałam od osoby, która widziała je na własne oczy. Danka Quote
voc Posted November 28, 2005 Posted November 28, 2005 :kciuki: za rozwiązane problemu rasowości Aszotka (ja bym sie skłaniała że on raczej miksowaty jest) Quote
Kasie Posted November 29, 2005 Author Posted November 29, 2005 Co do rasy Aszocika. To dostałam kolejną odpowiedź z hodowli Ałabajów, że to nie jest Ałabaj. Nawet rasa długowłosa nie tak wygląda. Ale to chyba nie jest najważniejsze. Wczoraj byłam u niego. Siedzi sobie psina w budzie. Śnieg w kojcu wydeptany psimi łapkami czyli chodzi. Zjadł ponad pół kilograma pasztetówki (to akurat miałam w samochodzie a to był nieplanowany wyjazd do niego). Ale nawet ręke mi wylizał. Agnieszka przywiozła straszne ilości kości i wędzonych uszek dla zwierzaków w hotelu. Aga, dziekuje! :D Aszocik też dostał dużą, pachnąco po psiemu kosteczke. Wczoraj widziałam go jak wyszedł z budy! Co prawda nie przy mnie ale podglądałam go przez okno. Jak mnie zauważył, to powoli pomaszerował do budy. I tyle. Szukamy mu domu... Quote
Kasie Posted December 1, 2005 Author Posted December 1, 2005 Byłam wczoraj u Aszocika. Oczywiście pupil siedzi w budzie w najlepsze. Dostał olbrzymią kość (ponad 80 cm kręgosłupa z mięskiem). Po 3 godzinach juz podobno nic nie było! Pochłonał, albo śpi na tym. Żebyscie widzieli jak ta kość zabawnie wjeżdżała do budy! Tak stopniowo, po kawałku, z taką nieśmiałością. A Aszot patrzył jakby pytał: to dla mnie? Moge wziąć? On jest niesamowity. Zaczęłam realizację mojego tajnego planu. Potrzebna jest pozytywna energia. A może sie uda? Quote
Agnieszka_P Posted December 1, 2005 Posted December 1, 2005 pan Tomek zdał mi dzisiaj relację z wczorajszych odwiedzin Kasi Kasi dzieki za przysmaki dla moich rottków Quote
Kasie Posted December 1, 2005 Author Posted December 1, 2005 Aga, z tego co wiem, to Ty jesteś od smakołyków. Ale jeśli takie kosteczki też im smakowały, to super. I ważne, że Aszocik zjadł. Z rottkami nie ma problemu: one są takie Towarzyskie przytulanki. Ich nie trzeba przekupywać, żeby wystawiły całą głowę a nie tylko nos... Quote
Elso Posted December 2, 2005 Posted December 2, 2005 Kasie jak Twój tajny plan przestanie być tajny i tajemnica poliszynela zostanie oficjanlie ujawniona i wreszcie kiedy mama ( poddana psychicznej obróbce) nie będzie miała się siły bronić to daj znać. Myślę już o kilka muskularnych panach z ogniem w ręce- oczywiście wiesz o co chodzi!!!!! Quote
Kasie Posted December 2, 2005 Author Posted December 2, 2005 Czy ma ktoś pomysł jak tanim kosztem postawić kojec dla Aszota? I czy ktoś ewentualnie z Krakowa mógłby pomóc w jego postawieniu? Quote
Elso Posted December 2, 2005 Posted December 2, 2005 Kasie opisz dokladnie co potrzeba a co z konstrukcji jest, jeżeli chodzi o siłę fizyczną to z całego serca polecam mojego Marcina i jego kolegę, tylko czy nie trzeba spawarki? Quote
Kasie Posted December 2, 2005 Author Posted December 2, 2005 Elu ja właściwie nie mam pojęcia co potrzeba... Mam 3 ramy z siatką z ogrodzenia, mam z 5 metrów siatki cynkowanej i deski. I tyle... Nie wiem, co można z tym zrobić. Przydałby sie ktoś kto ma jakąś wizje jak to wogóle zrobić... Jak cokolwiek uda sie zrobic to Aszocik idzie do domu. Tylko ten kojec jest takim jakby warunkiem. A jak juz sie oswoi i przyzwyczaji i nowi państwo sie do niego przyzwyczają :wink: (ci starsi :D ) to dostanie teren jakieś 15 arów do biegania miedzy drzewkami i do pilnowania i czegokolwiek by chciał. Quote
Hanna R. Posted December 2, 2005 Posted December 2, 2005 Kasiu, mój post nic konstruktywnego do sprawy nie wniesie - ale - :angel: :angel: :angel: Quote
Kasie Posted December 3, 2005 Author Posted December 3, 2005 No i dalej kombinujemy ten kojec. Camara, kiedy by Twoi mężczyźni mogli? Elso, a co u Ciebie? Na kiedy możemy sie umówić? Quote
Camara Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Kasia - do stanu posiadania dorzucam worek cementu. Dokupie plastyfikator, żeby można było podmurówke pod słupki teraz zrobić (chodzi o niską temperaturę). Co do moich chłopaków :wink: to... zadzwonię, jak się sprawy u mnie ułożą - chodzi o tą małą białą szczekaczkę w kojcu, w tej chwili nie wiem jak dalece będzie absorbująca :-? I czy przypadkiem nie trzeba będzie dyżurów naprzemiennych ustalic do pilnowania psów :stupid: Quote
Kasie Posted December 5, 2005 Author Posted December 5, 2005 Na dzis jestem umówiona ze spawaczem. Ma przyjsc i oglądnać co sie da zrobic z tego co jest. Mam jeszcze kilka rantów, tak, że na ogrodzenie kojca jest wystarczajaco materiałów. We wtorek mógłby zacząc spawac. Camara, Sigme możecie wziąc do mnie z wizytą. U mnie teren zagrodzony wiec może sobie chodzic podczas prac. Kojec bedzie tymczasowym rozwiązaniem dla Aszocika. Jeśli tylko sie przyzwyczai i nie bedzie chciał bardzo uciekac, to może sobie chodzic luźno. A jak sie pozbędziemy tego futra (ale dopiero na wiosne bo teraz mogłoby sie to skończyc infekcja zapewne) to równie dobrze może spac na parterze domu. Zalezy mi na jak najszybszym postawieneiu tego kojca, żeby Aszot już był w nowym domu. Camara, dziekuje! Wogóle wszystkim dziekuje! Quote
AgaG Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Kasie. kamień spadł mi z serca po tych wiadomościach. Dziękuję Ci bardzo w imieniu tego już teraz nie biedaka. a szczęściarza. Quote
Ksera Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Kasie brawo :angel: :angel: :angel: On był Ci jednak pisany 8) Quote
Kasie Posted December 5, 2005 Author Posted December 5, 2005 Ksera, Ty sie nei ciesz! Ktos go musi przewieź! A pamietasz ostatnie zapachy? :) Chyba, ze go wcisniemy do mnie do tyłu do samochodu... w co wątpię... Quote
Kasie Posted December 5, 2005 Author Posted December 5, 2005 No cóż, już ne moge sie doczekać tej nieruchomości w ogrodzie. Chociaż pan Tomek mówi, ze Aszocik coraz czesciej wychodzi z budy... Mam nadzieje, ze mu sie spodoba nowy dom... Tylko, żeby juz ten kojec był... Quote
Ksera Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Kasie napisał(a):Ksera, Ty sie nei ciesz! Ktos go musi przewieź! A pamietasz ostatnie zapachy? :) Chyba, ze go wcisniemy do mnie do tyłu do samochodu... w co wątpię... Nie strasz :o , już dzisiaj jeden delikwent załatwił mi auto tak, że muszę prać wykładzinę w bagażniku ;). A zapach Aszota do dziś wspomina mój TŻ :roll: . Quote
Kasie Posted December 6, 2005 Author Posted December 6, 2005 Ksera, ja mam nadzieję, ze on po prostu trochę wywietrzał... A jutro zalewamy słupki do ogrodzenai kojca, w czwartek spawamy ogrodzenie i mościmy budę. Czyli jak wszystko pójdzie dobrze to w piątek lub w sobote Aszocik jedzie do nowego domu. Ksera, a tak poważnie. Mozesz pomóc w jego transporcie w któryś z tych dni? Quote
Ksera Posted December 6, 2005 Posted December 6, 2005 W sobotę kręcimy reportaż w hotelu o rottkach to nie ma problemu, mam nadzieję, że się wyrobimy. W piątek nie dam rady. Też mam nadzieję, że wywietrzał :). Quote
Kasie Posted December 6, 2005 Author Posted December 6, 2005 Camara jest niesamowita! Ona worek cementu na podstawe kojca Aszocika sama podnosiła i załadowała do bagażnika! Jeszcze kilka takich akcji i może jakieś zawody w typie Strong dogomaniak możemy organizowac. Camara, DZIĘKUJE Ksera, to możemy sie umówić wstepnie na sobote a dokładnie to jeszcze zadzwonie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.