Kasie Posted May 20, 2006 Author Posted May 20, 2006 No nie wiem jak bedzie z tym łóżkiem ale nie mam zamiaru na to pozwolić. No bo przecież twarda jestem, no nie? ;) A z wczorajszych wydarzeń to o mało co zawału nie dostałam. A było tak: Dunaj był w ogrodzie koło domu wiec Aszot zamknięty w domu w swojej "budzie" pod stołem. Wyszłam do Dunajka i go zaczęłam szczotkować, on to teraz bardzo polubił, nadstawia sie jak może. Okno w pokoju było otwarte więc pewnie mnie było słychac jak mówiłam do Dunaja. Nagle słyszę z domu jakieś stuki, patrzę do okna a tam mój Aszot się gramoli i wyglada na to, że zamierza wyjść przez okno a ze to na 1 pietrze wiec ja w krzyk. Łapy już przewiesił poza okno i tak sie dziwnie dalej gramolił... Biegnę do domu i patrzę na tego biednego psa: a oczka mówią: no, dobrze że w końcu przyszłaś. I poszedł spac pod stół. Myślicie, ze on by mógł próbować skoczyć? To tak wyglądało. Quote
kinga Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 o matko:crazyeye: alez by Aszot lej w ogródku zrobił jakby wylądował - jak po bombie:crazyeye: ja miałam podobną przedzawałową sytuację dobrych kilka lat temu, gdy moja Drachma bernardynka została sama w domu z otwartymi oknami - mąż był z dzieckiem na rowerku - nagle sąsiadka wybałusza oczy na nasz dom - maż patrzy - a na parapecie okna na I piętrze balansuje nasza Drachma - usiłowała wyhamować po wskoczeniu na parapet - mąż zostawił małego na ulicy i pobił chyba rekord szybkości w sprincie do domu - ale zdążył :lol: od tej pory nigdy nie zostawialiśmy otwartych okien i suka żyje do dziś :lol: Quote
voc Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Kasie napisał(a):No nie wiem jak bedzie z tym łóżkiem ale nie mam zamiaru na to pozwolić. No bo przecież twarda jestem, no nie? ;) :turn-l: :megagrin: :megagrin: a pozatym ten pies mnie zadziwia i chyba juz nigdy nie powiem ze pies jest w tak kiepskim stanie ze nic z niego nie będzie Quote
Kasie Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 voc, nie tylko Ciebie zadziwnia, mnie przede wszystkim. Kinga, fajny macie priorytet wartości: maż zostawił dziecko na rowerku na ulicy i pobiegł po psa ;) No ale fakt, że okna już będę sie starała zamykać. A wczoraj mielismy spacer z białymi misiami Camary. I byłoby prawie super. Ale Belka jak na rasową "babę" przystało pokazywała swoje grymasy. No i wczoraj nie był dzień na Aszota. Wiec mu odcisnęła kła na grzbiecie i to chyba w widoczny na kilka dobrych dni sposób. :shake: Camara ma kilka zdjeć ze spacerku wiec pewnie je wcześniej czy później gdzieś wstawi :roll: Aszot w obcym terenie dzielnie idzie za mną (nigdy przede mną ani obok) i bardzo zipie. Sprawia wrażenie jakby mnie nie widział tylko tak akurat nasze ścieżki sie pokrywają. Ale jak ja nawracam, to on też choć nie patrzy, nie przejawia żadnych oznak zainteresowania. I za Camara ani za basirem nie pójdzie! :multi: Tylko za mna sie ciągnie. Każdy napotkany pies to przyjaciel (no, oprócz chyba Belci od wczoraj). Samochód to wielki przyjaciel, specjalnej zachety nie trzeba dla tak mobilnego psa. Byliśmy też wczoraj u pana Tomka w hotelu żeby odwiedzić nowego podhalana. No i ten biedak też nie spasował specjalnie Aszotowi. Wczoraj pierwszy raz usłyszałam jak Aszot warknął. Ale ten podhalanek to jeszcze szczeniak no i potraktował Aszota jak swoja matkę i w końcu Aszot zaprotestował bo ile można znosić wylizywanie brzucha przez jakiegoś innego psa? Nie wiem, czy ludzie chcą mi sprawic przyjemnosć ale wszyscy sie zachwycają Aszotem, że jest taki sliczny. Gdzie jest ta slicznosć to ja nie wiem, on jest jak po prostu taki niedźwiadek: iz postury i troche z wyglądu i przede wszystkim z zachowania. Quote
Camara Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 tiaaaa... Belka pokazała swoją prawdziwą naturę :mad: Wygląd aniołka i diabli charakterek :diabloti: Wredota uśpiła naszą czujność - ostatnio zachowywała się bez zarzutu i już myśleliśmy, że złagodniała :oops: Ugryźć słonika, to niewybaczalne :angryy: Quote
mar.gajko Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Kasie napisał(a):Nie wiem, czy ludzie chcą mi sprawic przyjemnosć ale wszyscy sie zachwycają Aszotem, że jest taki sliczny. Gdzie jest ta slicznosć to ja nie wiem, on jest jak po prostu taki niedźwiadek: iz postury i troche z wyglądu i przede wszystkim z zachowania. Kasie czy ślepa jesteś???? TOŻ TO CUDO JEST!!!! Ani nie myślę o twojej przyjemności, Aszot jest PIĘKNY i KOCHANY!!!!! Hmmmm. Takie cudo mieć i nie wiedzieć. Quote
Kasie Posted May 23, 2006 Author Posted May 23, 2006 Prawda, ze juz troszkę schudnął? Camara, słonika to on tylko z ogonka i z chodu przypomina. Ale właśnie tak wyglądamy na każdym spacerku: najpierw ja, później Aszot. Jakiekolwiek zainteresowanie na pyszczku Aszota pojawia sie jedynie na widok innych psów. Quote
Camara Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 Kasie napisał(a):...Camara, słonika to on tylko z ogonka i z chodu przypomina. no nie wiem, nie wiem :hmmmm: ja tam prędzej znajdę jedyną rzecz, która odróżnia Aszota od słonika - USZY :evil_lol: no, ale jakby tak słonikowi przyciąć uszy to może by wyglądał jak ogolony kaukaz :stupid: :cool3: Quote
Kasie Posted May 23, 2006 Author Posted May 23, 2006 Gosiu, a cóż to za doświadczenia! Dobrze że słonika w domu nie masz na sprawdzanie swoich teorii. Tylko 2 misie. A swoją drogą coś zaniedbujesz ich galerię. Bo zaglądam tam i zaglądam i znowu chyba zimujecie.;) Quote
Kasie Posted May 29, 2006 Author Posted May 29, 2006 A ja znowu o swoim Aszocie. W piątek narozrabiał. Ale nasza wina bo jak mogliśmy zamknąć chłopaka w pokoju na ponad godzinę? No więc zdrapał drzwi tak, że wióra leżały na podłodze, troszkę ściany i dobrał sie do drapania podłogi. Dobrze, że mama zobaczyła to dopiero jak byli znajomi :roll: Obyło się bez gróźb, ze mnie i te psy to wyrzuci :cool1: No, ale Aszot aż do wczoraj miał zakaz wchodzenia do domu i spał w ganku z mina wielce pokrzywdzonego psa. Ale jak wczoraj nie zjadł miseczki rano to mama doszła do wniosku, że pewnie jest chory. Później nie zjadł smakusia a to juz poważny objaw no i pies znowu wylądował pod stołem w pokoju ;) Zaczynam zaprzestawać używania smyczy, Aszot i tak wszędzie za mna sie ciągnie, nawet koło domu chodzi i sie pilnuje. A na obcym terenie to mnie nie spuszcza z oczu. Nie reaguje na przywołanie ale widać ze słyszy a uwzględniając to, ze i tak wiecej niż metr ode mnie nie odchodzi to mogę go smiało spuszczać. Od soboty próbuje zaprzyjaźnic Dunajka z Aszotem. Wytłumaczyłam jednemu i drugiemu o co chodzi, wziełam ich razem na spacer i sie nei zjadły od razu. Aszot robi się bardziej zazdrosny o mnie i ciągle się na mnie pcha, liże mnie po ręce i cały czas idzie tak, żeby mnie tracać. A Dunajek udaje że go nie widzi ale tylko na iego zezuje. Później pościeliłam im duży dywanik w ganku i usadziłąm obydwu chłopaków, zamknęłam drzwi i podsłuchiwałam. Ale cisza. I tak przez godzinę. Po prostu leżeli sobie na jednym prawie posłaniu! A później Dunaj przeniósł sie do ganku na dole a Aszot pozostał w ganku na piętrze. Wczoraj rano znowu obaj w ganku. Chciałam wejść do mieszkania a oni sie też pchają. Zamknęłam im drzwi przed nosem. I nagle słyszę że zaczęly sie gryźć. Biegnę, wpadłam: krwi nie ma. Krzyknełam i skoczyłam między nich. Od razu przestały, obaj zrobili potulne miny, pyszczki spuszczone, Aszot się trzęsie, Dunajek zezuje. Oglądam ich ale tylko obaj wyślinieni w okolicach szyj, ani jeden ani drugi ani zadrapania nie miał. Wytłumaczyłam im co i jak i wyszłam podsłu****ąc pod drzwiami. Ale juz był spokój. Później Dunaj znowu przeniósł sie na dół. A dziś rano znowu obaj razem spali na jednym dywaniku (no, nie przytuleni ale obok siebie). No, to chyba tyle wrażeń weekendowych. Quote
Elso Posted May 29, 2006 Posted May 29, 2006 Oj Kasie ty to eksperymenta lubisz robić:cool3: zobaczymy jak chłopaki zechcą się zrewanżować! Kasie nie zapomnij o adresowniku dla Aszocika, bo skoro on taki światowy to żeby mu coś w głowie się pomieszać. Quote
Elso Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 a poza tym ....hm....drzwi zdrapane, ściana zniszczona:shake:....A kTO wstydzi się Aszocika i go przed gośćmi ukrywa!!!!!! Ma chłopak racje, nie chcą dobrowolnie to trzeba siłą forsować. Quote
Kasie Posted May 30, 2006 Author Posted May 30, 2006 Alez Elso, on właśnie w tym pokoju gdzie z reguły wszyscy trafiają sie zadomowił. I gdzie najbardziej puchaty dywan jest. Te zniszczenia wynikają chyba z tego że Aszot zrobił się baaardzo towarzyski i nie chce sam zostawać w domu. A jak o tym zapominamy to po prostu daje nam znać taz żebysmy zapamiętali. Quote
Kasie Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 Ksera napisał(a):Czytam o postępach i czekam na nowy rozdział "Aszot śpi w łóżku, ja na dywanie" :diabloti: No i Ksera wykrakała :evil_lol: Dzis rano znalazłam Aszota w łóżku :mad: W moim własnym po powrocie z łazienki. I jeszcze był beszczelnie oburzony, że go wyrzucam! Z takim wyrzutem patrzył na mnie i wcale się nie boi jak na niego krzyczę. Nawet dostał klapsa ale z jego pupinką to to chyba było jak mocniejsze pogłaskanie. Na razie wylądował w przedpokoju na gołych deskach a pokój został zamknięty. Wczoraj tez zginełoz kuchni 50 dag szynki ze stołu a bułki z reklamówką zostały wyniesione na pole. Dobra, od jutra biorę się za wychowani emojego niegrzecznego psa. Quote
Camara Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kasie napisał(a):No nie wiem jak bedzie z tym łóżkiem ale nie mam zamiaru na to pozwolić. No bo przecież twarda jestem, no nie? ;) :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: no dobra - jesteś twarda :cool3: wyrzuciłaś z łóżka i dałaś klapsa :evil_lol: A niedoinformowanych informuję ;) , że Aszotek to lubi jak się go klepie po tej tłuściutkiej (ciiiiiii) dupinie :evil_lol: Quote
Elso Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 oj Kasie tylko sobie reki nie stłucz:evil_lol:, i co będzie jak Aszocik w pewnym momencie popatrzy na Ciebie i powie: JESZCZE.;) Quote
Elso Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kasie Mówie ci zachowaj twarz i sama KAŻ spać mu w łóżku ( to i tak jest nie uniknione) a przynajmniej bedzie TO Twoja decyzja:evil_lol: hi hi Quote
Kasie Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 [quote name='Elso'] i co będzie jak Aszocik w pewnym momencie popatrzy na Ciebie i powie: JESZCZE.;) Jak to co? Zarobię duuuużo pieniedzy! Zwłaszcza jak to powie :evil_lol: Quote
Elso Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kasie twoje teksty są takie ....rewelacyjne i błyskotliwe....a jakie dożarte!:evil_lol: Quote
Kasie Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 Elso, ja tylko staram sie dorównac Tobie :evil_lol: A nadal twierdzę że jestem TWARDA, pies nie bedzie spał w łóżku (domyślnie: moim). Są jeszcze inni domownicy i inne wolne lóżka :roll: Quote
Elso Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kasie strasznie ci zazdroszczę Aszocika, tych przemian...i w życiu nie podejrzewałabym że będzie chciał spać w łózku....niesamowite robi się z niego prawdziwy pies ( ja ze swoim z dooopką na poduszce spałam 16 lat- i drugi raz na coś takiego nie zdecydowałabym się - tak więc rozumię twoją ZŁĄ WOLĘ- Kasie bądź twarda!!!!! Jestem z Tobą:cool3: ps. z ciekawościa śledzę co Aszocik wymysli następnego....i nie zdziwię się jak za miesiąc siedząc za kierownicą powie Kasie: wsiadaj ( za to łóżko to pewnie do bagażnika:evil_lol:- ) ale nie martw się zawsze to lepiej niż na piechotę! Quote
Kasie Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 DZiękuje Elso za te słowa pocieszenia... Do swojego bagaznika się niez zmieszczę wiec może chociaż na tylne siedzenie? Ale Ty też Aszota woziłaś wiec też może sie załapiesz? On też mnie zaskakuje. Pamiętam jakies pół roku temu jak pytałam Agnieszkę P czy w Krakowskim schronisku jest jakis kaukaz. I usłyszałam o Aszocie ale ze nie jest do adopcji, że się nei nadaje. Wtenczas nie miałam pojecia jaki bedzie finał. Pamiętam jak wypychałam Aszota z budy a mama go ciagła równocześnie na lince żeby go przekonac ze spacer to nie takie nieszczęście. A później powolne strzyżenie... A później to już wszystko lawinowo poszło, z dnia na dzień coraz to coś nowego Aszot wymyśla. Nawet nauczył się że można na mój widok ogonkiem zamachać, na razie tylko końcówką ale próbuje. Quote
Ksera Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kasie napisał(a):DZiękuje Elso za te słowa pocieszenia... Do swojego bagaznika się niez zmieszczę wiec może chociaż na tylne siedzenie? Ale Ty też Aszota woziłaś wiec też może sie załapiesz? On też mnie zaskakuje. Pamiętam jakies pół roku temu jak pytałam Agnieszkę P czy w Krakowskim schronisku jest jakis kaukaz. I usłyszałam o Aszocie ale ze nie jest do adopcji, że się nei nadaje. Wtenczas nie miałam pojecia jaki bedzie finał. Pamiętam jak wypychałam Aszota z budy a mama go ciagła równocześnie na lince żeby go przekonac ze spacer to nie takie nieszczęście. A później powolne strzyżenie... A później to już wszystko lawinowo poszło, z dnia na dzień coraz to coś nowego Aszot wymyśla. Nawet nauczył się że można na mój widok ogonkiem zamachać, na razie tylko końcówką ale próbuje. Tak, ja też pamietam jak wyjechał ze schroniska na wózku, jak czułam jego krótką obecność w moim aucie przez miesiąc, a teraz patrzę i widzę innego psa i czekam z niecierpliwością jak mnie wyminie na ulicy mknąc granatowym Porsche z Kasie wciśniętą w bagażniku :diabloti: Quote
Kasie Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 Ksera, prorok z Ciebie jakiś czy co? Juz Ci sie jedno sprawdziło wiec więcej nie prorokować proszę! :mad: :mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.