Jump to content
Dogomania

BAJAN i my... ZAGRAJ już z nami w domu od str. 535


Recommended Posts

  • Replies 7.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='PIKA']Ty masz skorygowac Bajana "slownie" a nie szarpiąc za kolce :roll:
Teraz tak! I na ogół to wystarcza, ale na początku nauki trzeba było niestety pociągnąć! Zapytaj Asher jak uczyła Magę żeby Leon nie ciągnął;)


[quote name='PIKA']Może zacznij pozytywne szkolenie może jak Bajan ciagnie zatrzymaj się niech się nauczy, ze jak ciagnie to daleko nie zajdzie
Masz świetnego szkoleniowca i jak szkoleniowiec mowi, żeby przejśc na lańcuszek to tak zrob . Lańcuszkiem tez możesz psa skorygować

No tu to już przeczysz sama sobie! Kwestionujesz metodę jaką uczę Bajana, a jednocześnie chwalisz szkoleniowca :lol: Stosuję się do jej zaleceń! Co nazywasz pozytywnym szkoleniem? Bo ja uważam, że Bajan jest szkolony pozytywnie! A metoda "drzewa" stresowała i mnie i psa i nic nam nie dała!
Acha! I uważasz, że jak pies ciągnie to milej mu jest jak dławi go łańcuszek? I w końcu jak mam go korygować, łancuszkiem czy ...słownie?;)

Posted

PIKA napisał(a):
więc jak juz napisalm wyżej sluchaj sie tego szkoleniowca i przejdź na lańcuszek


Słucham szkoleniowca! I ona właśnie powiedziała mi, że jeśli nie czuję się jeszcze pewnie to mogę używać kolczatki! I jeśli Bajan nie ciągnie to nie ma znaczenia czy ma kolczatkę czy łańcuszek!

Posted

Dziewczyny nie ma się co kłócić , bo niestety wiele zależy od psa :shake:
Śp Harley nie miał kolczatki tylko łańcuszki , ciągnął tylko jako mały smarkacz :razz:.Ozzy na szkoleniu chodził na łańcuszku , miał poszczypaną całąszyję i .... ciągnał dalej , a że był jeszcze młodziutki to zdecydowaliśmy / w strachu o uszkodzenie krtani/się na kolczatkę , było dużo duzo lepiej .Potem przyszedł gronkowiec i powrót do szelek w których chodzi różnie raz ciągnie raz nie .Teraz chodzi głównie na Rolexie / oprócz mrozów wtedy szelki/ i przy szrpnięciu i wyraźnej i dobitnej :angryy:komendzie noga nie ciagnie już tak bardzo .Jest oporny jak słoń , ale myslę ze z czasem do niego to dotrze jak ma się zachowywać :angryy:bo Harley w tym wieku już chodził super :cool1:Aha a moja zołza spanielka nigdy nie nauczyła sie chodzić przy nodze , to było extra indywiduum , ale to była kobitka po przejściach :shake:

Posted

Ala my sie klocimy :lol: My wymieniamy poglądy :lol: rozne zasadniczo ale w tym urok poglądów :lol:

A oczywiście, ze kazdy pies jest inny, ale ja mam parowóz, do tego taki ktory obroże i smycz poznal dopiero w wieku 7 miesięcy i ktory w ekstermalnych sytuacjach jest trudny do utrzymania nawet przez roslego mężczyznę nie wspomnę o kobiecie ... a ja ją utrzymuje, nie wywalila mnie, nie wyrwala mi sie, nie mam polamanych nog, nie jadę "na butach" w zimie a pies od 1,5 roku zycia jest na obrozy nie na kolcach
Bo na kolcach chodzila tylko kilka miesięcy bez żadnego pozytywnego efektu szkoleniowego

Malgosiu ja Ci probuję udowodnic, że kolczatka nie jest rozwiązaniem ani metodą. I jezeli jest problem to lepiej uzyć lańcuszka niz kolczatki i to z bardzo prostej przyczyny.. innej mechaniki dzialania kolczatki i lańcuszka Bo kolce nawet "luźne" pies czuje caly czas a lańcuszka normalnie pies nie czuje
A jeżeli cos "kluje" bez przerwy tylko raz mocniej a raz slabiej to kiedys mozna się do tego przyzwyczaić i przestaje to robic na psie wrażenie

i jeszcze mala dygresja


kolczatka nie zadziałała jak w przypadku kota kiedy adrenalina skacze do takiego stopnia, że pies jej nie czuje.
Pies nie czuje kolczatki ale tez nie czuje obrozy, więc sila panowania nad psem nie polega na sile fizycznej, czy wspomaganiu tej sily kolcami, lecz na sile "psychicznego" panowania nad psem. Saba do tej pory rwie sie do kota, ale wystarczy komenda "stój" i ręce zostają tam gdzie były
I gwarantuje Ci, że to nie jest wypracowane metodą "kolczatkową"

Posted

PIKA szkoda że nie możesz się przejechać za Ozzulcem :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
A ja strasznie załuję ze mój Mordulec nie jest tak podatny na wiedzę jak był Harley :shake:

Posted

[quote name='Sabina1']Pika, w jakim wieku jest Saba ? teraz ma 6 lat, smycz i obroże poznala w wieku ok. 7 miesięcy. 4 miesięczne szkolenie grupowe w typie szkolenia "policyjnego" rozpoczete w wieku 9 miesięcy, niestety na kolcach ale bez pozytywnego efektu koncowego
Jak miala 1,5 roku zdjęlam jej kolce i przeszlam na obroze i zmienilam system szkoleniowy
Nie ciagnie od ok. 2 roku zycia

[quote name='mmbbaj']Teraz tak! I na ogół to wystarcza, ale na początku nauki trzeba było niestety pociągnąć! Zapytaj Asher jak uczyła Magę żeby Leon nie ciągnął;) Ja to widzialam :cool3: Nie musze pytać :cool3:
I mottem przewodnim tego szkolenia bylo zwrocenie uwagi na przewodnika poprzez slawetne świergolenie do psa :evil_lol: i na smakolykach a nie na szarpaniu :evil_lol:

Posted

[quote name='Alicjarydzewska']PIKA szkoda że nie możesz się przejechać za Ozzulcem :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
A ja strasznie załuję ze mój Mordulec nie jest tak podatny na wiedzę jak był Harley :shake:

Inna rasa ;) Inny czas przyswajania wiedzy

A chętnie się z Ozzulcem przejdę, troszkę poświergole do niego to mnie nie bedzie ciagną, a jak będzie chcial, to się zatrzymam i poczekam aż Pan Pies stwierdzi, ze tak sie nie da iśc :evil_lol:

Posted

PIKA napisał(a):
Inna rasa ;) Inny czas przyswajania wiedzy

A chętnie się z Ozzulcem przejdę, troszkę poświergole do niego to mnie nie bedzie ciagną, a jak będzie chcial, to się zatrzymam i poczekam aż Pan Pies stwierdzi, ze tak sie nie da iśc :evil_lol:
PIKA kiedy przyjeżdzasz , bo muszę nadmuchać materac do spania ;)
A Ozzy to wogóle ma dziwny przepływ info ,jemu z ucha najpierw idzie do ogona, potem do głowy, tam się potelepie i dopiero się zahacza o jakąś bruzdkę w mózgu i już wie co robić :evil_lol:

Posted

Gabryjella napisał(a):
jeżeli Ozzy jest chociaż w połowie tak uparty jak Roma to uważaj abyś do wiosny nie stała:evil_lol: ;)

Ja mam molosa więc znam ten ból :evil_lol:

Alicjarydzewska napisał(a):
PIKA kiedy przyjeżdzasz , bo muszę nadmuchać materac do spania ;)
A Ozzy to wogóle ma dziwny przepływ info ,jemu z ucha najpierw idzie do ogona, potem do głowy, tam się potelepie i dopiero się zahacza o jakąś bruzdkę w mózgu i już wie co robić :evil_lol:
ale jak juz zalapie to bedzie pamietal do końca zycia, czego nie mozna powiedziec np o ON_ach :evil_lol:

Posted

Ja tam nie wiem, czemu demonizujecie kolczatkę. Ważne jest tylko to, żeby używać jej do uczenia psa, a nie do codziennych spacerków. A jeśli się już używa kolców do codziennych spacerków, to te spacerki mają być w większości nauce poswięcone ;)

PIKA, nie ma psów, które zapamiętają coś do konca życia. Molos tez jest psem i jak z nim przez rok danej komendy nie będziesz ćwiczyć, to na pewno trochę zapomni o co w tym biega. Zwłaszcza, jeśli nie zastosowanie się do polecnia przewodnika będzie dla psa wygodniejsze, niż zastosowanie się :lol:

Ja jakoś nie zauwazyłam, żeby moje owczarki szybko zapominały, czego się nauczyły. A mamy takie komendy, których tylko "od święta" używamy ;) Co prawda onie nierodowodowe sa, więc kto wie, może jakas krew molosów w nich płynie? :evil_lol:

ps. dzis przeprowadziłam doświadczenie naukowe ;)
Przypięłam Sabinie flexi, z wyjątkowo lekko chodzącym mechanizmem. Wydałam jej polecenie "siad" dla wzmocnienia dodałam "zostań" i zaczęłam się cofać. Moja suka ma tę komendę dobrze opanowaną, a mimo to, ruszała w moim kierunku, jak tylko smycz zaczynała się rozwijać.
Wniosek - nawet duży pies odczuwa napór gdy flexi się rozciąga ;)

Posted

asher napisał(a):
Ja tam nie wiem, czemu demonizujecie kolczatkę. Ważne jest tylko to, żeby używać jej do uczenia psa, a nie do codziennych spacerków. A jeśli się już używa kolców do codziennych spacerków, to te spacerki mają być w większości nauce poswięcone ;)


No, akurat w przypadku uczenia chodzenia na luznej smyczy to bez codziennych spacerków się nie obejdzie :lol: Tylko zacząć naukę należy w miejscu , które ma dla psa jak najmniej rozproszeń, a kiedy załapie o co chodzi stopniowo wprowadzać większe. Tak samo z wprowadzaniem nowych sytuacji np. spotkanie z innym psem - znanym czy obcym, albo schodzenie po schodach itp. Tak więc spacerki muszą być poświęcone nauce w trybie stałym bo inaczej ,to co, miałabym powiedzieć: koniec lekcji teraz możesz ciągnąć?



asher napisał(a):
ps. dzis przeprowadziłam doświadczenie naukowe ;)
Przypięłam Sabinie flexi, z wyjątkowo lekko chodzącym mechanizmem. Wydałam jej polecenie "siad" dla wzmocnienia dodałam "zostań" i zaczęłam się cofać. Moja suka ma tę komendę dobrze opanowaną, a mimo to, ruszała w moim kierunku, jak tylko smycz zaczynała się rozwijać.
Wniosek - nawet duży pies odczuwa napór gdy flexi się rozciąga ;)


A to ciekawe...Bo ja, jak już wspominałam, niedawno zaczęłam używać na spacerach flexi i ćwiczymy na niej i przywołanie i komendę "zostań". I Bajan zostaje w siadzie mimo, że ja się oddalam. Nasz mechanizm też bardzo lekko chodzi. Oczywiście i tak uważam, że flexi nie zastąpi pracy z linką i ja używam jej tylko w przypadku kiedy idziemy na spacer i wiem, że warunków do nauki z linką nie będzie, ale może będzie można dać Bajanowi trochę swobody.

Posted

mmbbaj napisał(a):
No, akurat w przypadku uczenia chodzenia na luznej smyczy to bez codziennych spacerków się nie obejdzie :lol: Tylko zacząć naukę należy w miejscu , które ma dla psa jak najmniej rozproszeń, a kiedy załapie o co chodzi stopniowo wprowadzać większe. Tak samo z wprowadzaniem nowych sytuacji np. spotkanie z innym psem - znanym czy obcym, albo schodzenie po schodach itp. Tak więc spacerki muszą być poświęcone nauce w trybie stałym bo inaczej ,to co, miałabym powiedzieć: koniec lekcji teraz możesz ciągnąć?

No wiesz, jak się psa uczy, to jest sie maksymalnie skoncentrowanym na psie, blyskawicznie reaguje się na wyłamania. A przy takim zwykłym dreptaniu, to już niekoniecznie ;) Przynajmniej ja tak mam ;)

Bajan napisał(a):
A to ciekawe...Bo ja, jak już wspominałam, niedawno zaczęłam używać na spacerach flexi i ćwiczymy na niej i przywołanie i komendę "zostań". I Bajan zostaje w siadzie mimo, że ja się oddalam. Nasz mechanizm też bardzo lekko chodzi. Oczywiście i tak uważam, że flexi nie zastąpi pracy z linką i ja używam jej tylko w przypadku kiedy idziemy na spacer i wiem, że warunków do nauki z linką nie będzie, ale może będzie można dać Bajanowi trochę swobody.
Może dlatego, że wy to "zostań" ćwiczycie na flexi? No i używacie jej na codzień, więc Bajan miał możliwośc przywyknąć do tego lekkiego napięcia smyczy.

Natomiast Sabina wczoraj po raz pierwszy miała przypiętą flexi (przynajmniej podczas pobytu u mnie, nie wiem, jak wcześniej, bo nie znam jej przeszłości). Więc nie jest przyzwyczajona ;)

Posted

[quote name='asher']No wiesz, jak się psa uczy, to jest sie maksymalnie skoncentrowanym na psie, blyskawicznie reaguje się na wyłamania. A przy takim zwykłym dreptaniu, to już niekoniecznie ;) Przynajmniej ja tak mam ;)

Asher, ale my mówimy o nauce "nie ciągnięcia" na smyczy! Wyłamania wyłaniają się na spacerach i to w różnych miejscach i okolicznościach. I w każdym z tych miejsc i przy każdej nowej okoliczności gdzie pies może uważać, że wolno ciągnąć trzeba go skorygować! I nie ma innej możliwości jeśli oczywiście mówimy o prawdziwej nauce. Kiedy zaczynałyśmy z Bajanem to najpierw chodziłyśmy tylko w jedno miejsce i miałam zakaz chodzenia gdzie indziej! A potem przyszła pora, że poszłyśmy dalej i było niezle, ale czasem trzeba było skorygować żeby pokazać, że tu też ciągnąć nie wolno. A jeśli chciałam mu dać trochę "oddechu" to sama chodziłam za nim pilnując żeby smycz się nie napinała. Oczywiście czasem popełniam błąd, czasem nie zdążę czy zapomnę skorygować, ale mam świadomość, że w tym momencie znów się nieco cofnęliśmy w postępach! I ja tu niczego sama nie tworzę tylko przekazuję to czego nas nauczyła nasza szkoleniowiec. Nauka nie ciągnięcia nie jest nauką komendy więc nie może się skończyć wraz z końcem lekcji.

[quote name='asher'] Może dlatego, że wy to "zostań" ćwiczycie na flexi? No i używacie jej na codzień, więc Bajan miał możliwośc przywyknąć do tego lekkiego napięcia smyczy.

Marek czasem ćwiczył z nim "zostań" jak Bajan był na flexi, ale zaczepiając smycz o drzewo więc odchodził od Bajana i potem do niego wracał. Natomiast ja do tej pory flexi nie używałam bo jej nie lubię! Ćwiczyłam z Bajankiem na lince i całkiem na luzie. Kiedy ćwiczyliśmy ostatnio na flexi w parku, po prostu chciałam go zająć. Nawet nie pomyślałam o tym, że mechanizm działania flexi może uniemożliwić Bajanowi wykonanie polecenia! Przypomniałam to sobie kiedy napisałaś o Sabinie :lol:

Posted

PIKA napisał(a):
Ja mam molosa więc znam ten ból :evil_lol:

ale jak juz zalapie to bedzie pamietal do końca zycia, czego nie mozna powiedziec np o ON_ach :evil_lol:


Wypraszam sobie tą uwage o ONach:angryy:;)Moja sucz pamięta wszystko...ale nie zawsze chce to wykonac, bo po co:lol:

Posted

[quote name='mmbbaj']Asher, ale my mówimy o nauce "nie ciągnięcia" na smyczy! Wyłamania wyłaniają się na spacerach i to w różnych miejscach i okolicznościach. I w każdym z tych miejsc i przy każdej nowej okoliczności gdzie pies może uważać, że wolno ciągnąć trzeba go skorygować! I nie ma innej możliwości jeśli oczywiście mówimy o prawdziwej nauce. Kiedy zaczynałyśmy z Bajanem to najpierw chodziłyśmy tylko w jedno miejsce i miałam zakaz chodzenia gdzie indziej! A potem przyszła pora, że poszłyśmy dalej i było niezle, ale czasem trzeba było skorygować żeby pokazać, że tu też ciągnąć nie wolno. A jeśli chciałam mu dać trochę "oddechu" to sama chodziłam za nim pilnując żeby smycz się nie napinała. Oczywiście czasem popełniam błąd, czasem nie zdążę czy zapomnę skorygować, ale mam świadomość, że w tym momencie znów się nieco cofnęliśmy w postępach! I ja tu niczego sama nie tworzę tylko przekazuję to czego nas nauczyła nasza szkoleniowiec. Nauka nie ciągnięcia nie jest nauką komendy więc nie może się skończyć wraz z końcem lekcji.Małgosiu, super,ale ile znasz takich osób jak ty? Które chodzą z psem w jedno miejsce, dopóki ten jako tako nie opanuje luźnej smyczy? Które na KAŻDYM spacerze tak się skupiają na psie, że od razu korygują WSZELKIE wyłamania? Które mają swiadomość, tego, że nauka nie ciągnięcia nie trwa "od do", a STALE dopoki pies się tego nie nauczy? Ja niewiele :evil_lol:
Dlatego ja, jesli już polecam kolczatkę zaznaczam, że to narzędzie szkoleniowe, a nie obroża na przeciętny spacerek, na którym własciciel może być zbyt rozproszony ;) żeby w porę skorygowac psa. Na takie zwykłe spacerki polecam halti, które co prawda psa niczego nie uczy, ale też niczego nie psuje, bo pies nie powiąże odczucia w chwili gdy go halti za pysk szarpnie, z tym, co odczuwa, jak się szarpnie będąc w obroży ;)

Posted

[quote name='Alka']Dziewczyny dyskutują , a ja nieśmiało zapytam o Bajanka.Małgosiu, będą jakieś zdjątka ?;):loveu:

Alu od kilku dni nie robiliśmy zdjęć Bajankowi :shock:A dziś dopiero wróciłam do domu, ale jutro postaram się....w końcu to galeria ;) :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...