samograj Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='bea100']Samograjko: tak myslę, że może oprawiając dać pass-partou (qrcze, chyba nie tak się to pisze, ale wiesz o co mi chodzi) plus wtedy wąską ramę z polerowanego drewna? TAK WYGLADAJĄ GOŃCZE OPRAWIONE (PRZYPADKOWO ZROBIŁA JE GOSIA, ROBIĄC ZDJĘCIE PSIAKOM) a chodziło tylko o ŻMIŁKĘ: Quote
AlKil Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Dzień dobry Bajankowa Rodzinko! Biorąc pod uwagę post Marka, napiszę parę słów więcej. Na przełomie października i listopada byliśmy na wczasach w Egipcie. Pierwszy raz od 17 lat urlop i to bez dzieci. 4 dni przed powrotem córcia zadzwoniła, że właśnie trzyma na rękach króliczka mojego synka, który przed chwilą odszedł...:-(Czy ma sama pójść do ogródka i zakopać, czy powiedzieć Michałkowi? Poczułam się strasznie...Max miał 6 lat i był królikiem, który bardzo się związał z synkiem i odwrotnie. Ufał Misiowi bezgranicznie, nam tylko trochę...Oczywiście powiedziałam, że ma zawołać Michała..czułam się okropnie, mój synek cierpi, a ja tysiące kilometrów dalej i nie mogę mu pomóc. Po moim powrocie zastałam klatkę Maxa jak zwykle, posprzątaną, ze świeżym siankiem i wodą... Synek nie powolił Magdzie wynieść jej do piwnicy...powiedział, że chce dalej czuć zapach Maxa...:-( było mi bardzo smutno... codziennie wydawało mi się, że Maxiu właśnie wkicał do naszego pokoju, a to był tupot pazurków Killera. ciągle chciałam zanosić mu natkę, koperek, resztki papryki...Synek smutny, zgaszony, nic go nie cieszyło... Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego? Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol: wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol: Quote
Lucy* Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 a mnie tak ciągle smutno bez Bajanka ['] ['] Quote
sota36 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 To ja tez Wam cos powiem - moj Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku - dawno juz prawda? Byl bol, przerazenie i rozpacz, brak sensu w zyciu! Teraz jest bol, bo brakuje mi tej mojej kochanej psiny, ktora uratowala mi zycie, wspomnienia sa dalej zalane lzami, jednak na naszych twarzach pojawia sie usmiech - i podzieka Bogu za Niego. Kocham Go wspominac, choc wiem, ze za kazdym razem poleja sie lzy. Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! DLa kazdego przyjdzie czas na wszystko - na milosc, bol, rozpacz i znow na MILOSC!!!! Trzeba czasu! Quote
rekma Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Nie mam wprawy w tych zakamarkach DM i uczę się jak i gdzie coś napisać. Już raz napisałem odpowiedzi i wszystko mi zginęło, więc jeszcze raz spróbuję! [quote name='samograj'] MAGDA ODPOWIEDZIAŁA: "NO TO MACIE SUKĘ NA ROCZNICĘ WASZEGO ŚLUBU!!!" I SUCZCE, KTÓRA URODZIŁA SIĘ 12 lutego 2004 MAGDA NADAŁA IMIĘ ŻMIŁKA (MIOT Ż) OD NASZEGO NAZWISKA - TO NA WSKROŚ NASZA SUNIA!!!! UKOCHANY PRZYTULACH, PEŁEN UCZUCIA, OBSZCZEKUJĄCY STRASZNIE PRZYBYWAJĄCYCH GOŚCI (NIEKTÓRZY SIĘ BOJĄ), MERDAJĄC JEDNOCZEŚNIE OGONEM z RADOŚCI:p JESTEŚMY ZAKOCHANI!!! A TAMTE OGARY........ WCIĄŻ GRAJĄ W NASZYCH SERCACH!:loveu:!!! :loveu: :loveu: P.s. To odpowidź na posta Rekmy, aby pisać dla oderwania:eviltong: To piękny był prezent i zrozumiałe, że wzbudził od razu tyle miłości. [...]A TAMTE OGARY........ WCIĄŻ GRAJĄ W NASZYCH SERCACH! [...] To pięknie powiedziane! Nasz Bajanek też gra w naszych sercach. [quote name='samograj']TAK WYGLADAJĄ GOŃCZE OPRAWIONE (PRZYPADKOWO ZROBIŁA JE GOSIA, ROBIĄC ZDJĘCIE PSIAKOM) Dzisiaj pojedziemy oprawić tę pastelę. Myślałem aby pass-partou było w podobnym kolorze. Co do ramki zdaję się na gust Gosi i rady ramiarza. Mam tylko wątpliwości, czy nie trzeba podkleić sztywniejszy podkład, bo te dwa milimetry pomiędzy szybą (grubość pass-partou) może powodować pofalowanie obrazka. Co możesz nam doradzić? Jak to się zachowuje w Twojej oprawie? [quote name='AlKil']Dzień dobry Bajankowa Rodzinko! Biorąc pod uwagę post Marka, napiszę parę słów więcej. Na przełomie października i listopada byliśmy na wczasach w Egipcie. Pierwszy raz od 17 lat urlop i to bez dzieci. 4 dni przed powrotem córcia zadzwoniła, że właśnie trzyma na rękach króliczka mojego synka, który przed chwilą odszedł...:-(Czy ma sama pójść do ogródka i zakopać, czy powiedzieć Michałkowi? Poczułam się strasznie...Max miał 6 lat i był królikiem, który bardzo się związał z synkiem i odwrotnie. Ufał Misiowi bezgranicznie, nam tylko trochę...Oczywiście powiedziałam, że ma zawołać Michała..czułam się okropnie, mój synek cierpi, a ja tysiące kilometrów dalej i nie mogę mu pomóc. Po moim powrocie zastałam klatkę Maxa jak zwykle, posprzątaną, ze świeżym siankiem i wodą... Synek nie powolił Magdzie wynieść jej do piwnicy...powiedział, że chce dalej czuć zapach Maxa...:-( było mi bardzo smutno... codziennie wydawało mi się, że Maxiu właśnie wkicał do naszego pokoju, a to był tupot pazurków Killera. ciągle chciałam zanosić mu natkę, koperek, resztki papryki...Synek smutny, zgaszony, nic go nie cieszyło... Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego? Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol: wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol: To też musiało byc dla Was bardzo bolesne, zwłaszcza na tą odległość jaka Was dzieliła od domu. Masz dzielnego małego mężczyznę, przytul go i powiedz mu o tym. W małym ciele jest wielkie serce. Wychowanie dzieci w domu, w którym są zwierzęta zawsze daje pozytywne rezultaty. Ja też w dzieciństwie wychowywałem się z psami i kotami. Moje dorosłe już dzisiaj dzieci, jadały razem z psem (dogiem niemieckim) z jednej miski. Moja córka też przeżyła parę miesięcy temu starcze odejście dożycy i teraz już ma następnego doga. [quote name='sota36']To ja tez Wam cos powiem - moj Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku - dawno juz prawda? Byl bol, przerazenie i rozpacz, brak sensu w zyciu! Teraz jest bol, bo brakuje mi tej mojej kochanej psiny, ktora uratowala mi zycie, wspomnienia sa dalej zalane lzami, jednak na naszych twarzach pojawia sie usmiech - i podzieka Bogu za Niego. Kocham Go wspominac, choc wiem, ze za kazdym razem poleja sie lzy. Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! DLa kazdego przyjdzie czas na wszystko - na milosc, bol, rozpacz i znow na MILOSC!!!! Trzeba czasu! Pięknie o tym piszesz. Wiemy, że trzeba czasu by zaleczyć rany. Też przyjdzie dla nas taki czas i nową miłość wzbogaconą o doświadczenia. Dziękujemy wszystkim za każde dobre słowo! Quote
Alicja Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='sota36'] Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! ....a ja w tych wszystkich wspominkach wtrącę motyw humorystyczny/ chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe:razz:/....a chodzi o to że Gutek to się nasłucha ;), bo z Jolusi straszna gaduła jest:p/ 40 minut ,, na telefonie wisimy i to ciągle mało'';)....zresztą ja nie lepsza:oops: A wracajac do dat , liczb ...nas też przesladowała seria pewnych przypadków ...najpierw o 11 dni przesunął się Cezaremu urlop , zadzwoniłam do naszej ,,dziupli nad morze '' i okazało się że p.Ewa zarezerwowala nam pokój 11 dni wcześniej niż wysyłałam na zamówieniu:cool3:czyli akurat tak jak Cezaremu zmienił się urlop...Harley odszedł dokładnie 11 dni po naszym powrocie z wczasów / czyli jeśli pojechalibyśmy wg planu to nas by nie było przy nim:shake:/kiedy zliczyłam datę 03.08 ....też mi wyszło 11 ....od tego czasu wystrzegam się 11:shake: Quote
sota36 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Alus - ale wszyscy dobrze wiedza, ze tenasze chlopoki to taki wdzieczny temat!!! A nie pamietasz jakbylas u nas z Alka od Tuffika - i tez prawie do rana byly tylko psy, psy i psy? No takie nasze zycie - "Pod psem":) Quote
Alicja Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='sota36']Alus - ale wszyscy dobrze wiedza, ze tenasze chlopoki to taki wdzieczny temat!!! A nie pamietasz jakbylas u nas z Alka od Tuffika - i tez prawie do rana byly tylko psy, psy i psy? No takie nasze zycie - "Pod psem":);)a ja liczę na kolejne takie psie pogaduchy:p Quote
sota36 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='Alicjarydzewska'];)a ja liczę na kolejne takie psie pogaduchy:p - NO!:) Juz Alce powiedzialam, ze marzec tuz tuz... Quote
samograj Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='rekma'] Dzisiaj pojedziemy oprawić tę pastelę. Myślałem aby pass-partou było w podobnym kolorze. Co do ramki zdaję się na gust Gosi i rady ramiarza. Mam tylko wątpliwości, czy nie trzeba podkleić sztywniejszy podkład, bo te dwa milimetry pomiędzy szybą (grubość pass-partou) może powodować pofalowanie obrazka. Co możesz nam doradzić? Jak to się zachowuje w Twojej oprawie? Ja nie podklejałam, ale istotnie za jakis czas mogą pojawić sie jakieś pofałdowania, tymbardziej, że nie ma za wiele mm do schowania pod PASS-PARTOU!!! RADZIŁABYM TYLKO RAMKI DOBRZE DOBRAĆ, BO JA PRZESADZIŁAM Z ZIELENIĄ!!!:razz: A moje ramki imitują stare ramki z odprysniętym lakierem, takie zeskrobane, oprawiałam w CASTORAMIE!!! Quote
rekma Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']....a ja w tych wszystkich wspominkach wtrącę motyw humorystyczny/ chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe:razz:/....a chodzi o to że Gutek to się nasłucha ;), bo z Jolusi straszna gaduła jest:p/ 40 minut ,, na telefonie wisimy i to ciągle mało'';)....zresztą ja nie lepsza:oops: A wracajac do dat , liczb ...nas też przesladowała seria pewnych przypadków ...najpierw o 11 dni przesunął się Cezaremu urlop , zadzwoniłam do naszej ,,dziupli nad morze '' i okazało się że p.Ewa zarezerwowala nam pokój 11 dni wcześniej niż wysyłałam na zamówieniu:cool3:czyli akurat tak jak Cezaremu zmienił się urlop...Harley odszedł dokładnie 11 dni po naszym powrocie z wczasów / czyli jeśli pojechalibyśmy wg planu to nas by nie było przy nim:shake:/kiedy zliczyłam datę 03.08 ....też mi wyszło 11 ....od tego czasu wystrzegam się 11:shake: Dziwna jest ta magia liczb i nie bez przyczyny biorą się związane z tym przesądy. Znajomy taksówkarz nigdy nie wyjeżdżał do pracy 13-go, my też teraz w tzw. imeniny miesiąca będziemy bardziej czujni, a 11-tkę uznawać będziemy za feralną. [quote name='Alicjarydzewska'];)a ja liczę na kolejne takie psie pogaduchy:p Też na to liczymy. Dzięki! [quote name='samograj']Ja nie podklejałam, ale istotnie za jakis czas mogą pojawić sie jakieś pofałdowania, tymbardziej, że nie ma za wiele mm do schowania pod PASS-PARTOU!!! RADZIŁABYM TYLKO RAMKI DOBRZE DOBRAĆ, BO JA PRZESADZIŁAM Z ZIELENIĄ!!!:razz: A moje ramki imitują stare ramki z odprysniętym lakierem, takie zeskrobane, oprawiałam w CASTORAMIE!!! Zawieźliśmy obraz do dobrego ramiarza. Oprawiony będzie w pass-partou w kolorze szarooliwkowym, a rama w brązie z akcentem starego złota, o kształcie wgłębnym. Ponieważ wszystko w nietypowym rozmiarze, to wykonane będzie dopiero, najwcześniej na poniedziałek. Jak już zawiesimy obraz na ścianie pochwalimy się zrobionym zdjęciem. Będzie to ładnie wyglądało w całości, będzie godne Bajanka i wkładu pracy i serca artysty. Quote
bea100 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='rekma'] ... Jak już zawiesimy obraz na ścianie pochwalimy się zrobionym zdjęciem. Będzie to ładnie wyglądało w całości, będzie godne Bajanka i wkładu pracy i serca artysty. No to czekamy:p Bardzo jestem ciekawa bo dopiero obraz oprawiony i mający swoje miejsce i przestrzeń na ścianie- żyje:p . Co do magii liczb, to ja jakoś nigdy nie zwracałam i nie zwracam na takie rzeczy uwagi:razz: . Po prostu nie zawracam sobie tym głowy (tak jest chyba lżej). Teraz jestem bardzo podekscytowana bo Hani Bajka (GP) jest w trakcie porodu i straaaasznie trzymam kciuki :multi: Jest już chyba dziewiątka :multi: Zajrzyjcie w galerii w Hani tamat ,,Moje maluchy i jamniki" (czy jakoś tak)- są nawet fotki a poród trwa ... Quote
mmbbaj Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 [quote name='bea100']Jestem kochani. [quote name='samograj'] Jest tak pięknie kiedy się rodzą i tak źle kiedy odchodzą... Wtedy, wyruszyliśmy kochany w naszą wspólną podróż przez życie, za krótką, ale cudowną...kocham cię... Quote
Hanna R. Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Gosiu - pamiętam o Bajanie. I o Was. Quote
bea100 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 [quote name='mmbbaj']Jest tak pięknie kiedy się rodzą i tak źle kiedy odchodzą... Wtedy, wyruszyliśmy kochany w naszą wspólną podróż... :loveu: Bajan miał różową wstążeczkę i leży przy łapie mamusi Duni jako pierwszy... Quote
mmbbaj Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 bea100 napisał(a)::loveu: Bajan miał różową wstążeczkę i leży przy łapie mamusi Duni jako pierwszy... Bea, ja to wiem...:loveu: Quote
Cerber Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Witam was kochani... przepraszam, że nic nie piszę u was, ale jestem z wami cały czas i baaaardzo częstwo wspomninam Bajanka... Właściwie to ja na żadną galerię nie wchodzę, raz, dwa na dzień wchodzę tylko do siebie, bo po prostu chce odpocząc od dogo i zacząc zupełnie inne zycie... Modlę się cały czas za Bajanka i cały zcas myślę, ze jest mu tam w niebie u Pana Boga dobrez... ma tam przyjaciół i jest mu naprawdę baaaardzo dobrze... Kochani trzymajcie się... Pozdrawiam, pamiętajcie, ze mimo iż nic nie piszę to ejstem z wami całym sercerm... Quote
mmbbaj Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 HankaRupczewska napisał(a):Gosiu - pamiętam o Bajanie. I o Was. Dziękuję ci Haniu...i ja o was też pamiętam Cerber napisał(a):Witam was kochani... przepraszam, że nic nie piszę u was, ale jestem z wami cały czas i baaaardzo częstwo wspomninam Bajanka... Właściwie to ja na żadną galerię nie wchodzę, raz, dwa na dzień wchodzę tylko do siebie, bo po prostu chce odpocząc od dogo i zacząc zupełnie inne zycie... Modlę się cały czas za Bajanka i cały zcas myślę, ze jest mu tam w niebie u Pana Boga dobrez... ma tam przyjaciół i jest mu naprawdę baaaardzo dobrze... Kochani trzymajcie się... Pozdrawiam, pamiętajcie, ze mimo iż nic nie piszę to ejstem z wami całym sercerm... Cerberku kochany, dziękuję :loveu: I nie opuszczaj nas tak całkiem, odpocznij, ale wróć... Quote
madzia20sosnowiec Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 My powracamy po kilku dniach nieobecności (niestety nieuzależnione od nas :placz: ) ale myślami zawsze z wami Małgosiu :buzi: Dla Bajanka [*] i dla zmarłego dziś Leona Niemczyka [*] Quote
mmbbaj Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 AlKil napisał(a): Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego? Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol: wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol: AlKil, strasznie wzruszyła mnie ta historia...Jest piękna. Dziękuję ci, że ją opowiedziałaś.I, masz wspaniałego , wrażliwego i dzielnego synka. Wiem, że pokocha...na pewno. Quote
aga1215 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Kochani - to ja - Wasza stała czytelniczka, czasami niepiśmienna - ale zawsze pamiętająca:loveu: [quote name='Bea100']:loveu: Bajan miał różową wstążeczkę i leży przy łapie mamusi Duni jako pierwszy... ............. Quote
mmbbaj Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 [quote name='aga1215']Kochani - to ja - Wasza stała czytelniczka, czasami niepiśmienna - ale zawsze pamiętająca:loveu: Dzięki Aguś, dobrze, że i ty jesteś...i pamiętasz... [quote name='aga1215'] ............. ..............................., a potem, jako jedyny z całego rodzeństwa nie nosił już żadnej wstążeczki. Nie musiał, był nasz i zawsze go rozpoznawaliśmy, zawsze... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.