Jump to content
Dogomania

BAJAN i my... ZAGRAJ już z nami w domu od str. 535


Recommended Posts

Posted

[quote name='bea100']Samograjko: tak myslę, że może oprawiając dać pass-partou (qrcze, chyba nie tak się to pisze, ale wiesz o co mi chodzi) plus wtedy wąską ramę z polerowanego drewna?
TAK WYGLADAJĄ GOŃCZE OPRAWIONE (PRZYPADKOWO ZROBIŁA JE GOSIA, ROBIĄC ZDJĘCIE PSIAKOM)



a chodziło tylko o ŻMIŁKĘ:

  • Replies 7.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzień dobry Bajankowa Rodzinko!

Biorąc pod uwagę post Marka, napiszę parę słów więcej.

Na przełomie października i listopada byliśmy na wczasach w Egipcie. Pierwszy raz od 17 lat urlop i to bez dzieci. 4 dni przed powrotem córcia zadzwoniła, że właśnie trzyma na rękach króliczka mojego synka, który przed chwilą odszedł...:-(Czy ma sama pójść do ogródka i zakopać, czy powiedzieć Michałkowi?
Poczułam się strasznie...Max miał 6 lat i był królikiem, który bardzo się związał z synkiem i odwrotnie. Ufał Misiowi bezgranicznie, nam tylko trochę...Oczywiście powiedziałam, że ma zawołać Michała..czułam się okropnie, mój synek cierpi, a ja tysiące kilometrów dalej i nie mogę mu pomóc.
Po moim powrocie zastałam klatkę Maxa jak zwykle, posprzątaną, ze świeżym siankiem i wodą... Synek nie powolił Magdzie wynieść jej do piwnicy...powiedział, że chce dalej czuć zapach Maxa...:-(
było mi bardzo smutno... codziennie wydawało mi się, że Maxiu właśnie wkicał do naszego pokoju, a to był tupot pazurków Killera. ciągle chciałam zanosić mu natkę, koperek, resztki papryki...Synek smutny, zgaszony, nic go nie cieszyło...
Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego?
Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol:
wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol:

Posted

To ja tez Wam cos powiem - moj Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku - dawno juz prawda? Byl bol, przerazenie i rozpacz, brak sensu w zyciu! Teraz jest bol, bo brakuje mi tej mojej kochanej psiny, ktora uratowala mi zycie, wspomnienia sa dalej zalane lzami, jednak na naszych twarzach pojawia sie usmiech - i podzieka Bogu za Niego. Kocham Go wspominac, choc wiem, ze za kazdym razem poleja sie lzy. Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! DLa kazdego przyjdzie czas na wszystko - na milosc, bol, rozpacz i znow na MILOSC!!!! Trzeba czasu!

Posted

Nie mam wprawy w tych zakamarkach DM i uczę się jak i gdzie coś napisać. Już raz napisałem odpowiedzi i wszystko mi zginęło, więc jeszcze raz spróbuję!

[quote name='samograj']
MAGDA ODPOWIEDZIAŁA:
"NO TO MACIE SUKĘ NA ROCZNICĘ WASZEGO ŚLUBU!!!"
I SUCZCE, KTÓRA URODZIŁA SIĘ 12 lutego 2004 MAGDA NADAŁA IMIĘ ŻMIŁKA (MIOT Ż) OD NASZEGO NAZWISKA - TO NA WSKROŚ NASZA SUNIA!!!!
UKOCHANY PRZYTULACH, PEŁEN UCZUCIA, OBSZCZEKUJĄCY STRASZNIE PRZYBYWAJĄCYCH GOŚCI (NIEKTÓRZY SIĘ BOJĄ), MERDAJĄC JEDNOCZEŚNIE OGONEM z RADOŚCI:p
JESTEŚMY ZAKOCHANI!!!
A TAMTE OGARY........ WCIĄŻ GRAJĄ W NASZYCH SERCACH!:loveu:!!! :loveu: :loveu:

P.s.
To odpowidź na posta Rekmy, aby pisać dla oderwania:eviltong:

To piękny był prezent i zrozumiałe, że wzbudził od razu tyle miłości.
[...]A TAMTE OGARY........ WCIĄŻ GRAJĄ W NASZYCH SERCACH! [...] To pięknie powiedziane! Nasz Bajanek też gra w naszych sercach.

[quote name='samograj']TAK WYGLADAJĄ GOŃCZE OPRAWIONE (PRZYPADKOWO ZROBIŁA JE GOSIA, ROBIĄC ZDJĘCIE PSIAKOM)





Dzisiaj pojedziemy oprawić tę pastelę. Myślałem aby pass-partou było w podobnym kolorze. Co do ramki zdaję się na gust Gosi i rady ramiarza. Mam tylko wątpliwości, czy nie trzeba podkleić sztywniejszy podkład, bo te dwa milimetry pomiędzy szybą (grubość pass-partou) może powodować pofalowanie obrazka. Co możesz nam doradzić? Jak to się zachowuje w Twojej oprawie?




[quote name='AlKil']Dzień dobry Bajankowa Rodzinko!

Biorąc pod uwagę post Marka, napiszę parę słów więcej.

Na przełomie października i listopada byliśmy na wczasach w Egipcie. Pierwszy raz od 17 lat urlop i to bez dzieci. 4 dni przed powrotem córcia zadzwoniła, że właśnie trzyma na rękach króliczka mojego synka, który przed chwilą odszedł...:-(Czy ma sama pójść do ogródka i zakopać, czy powiedzieć Michałkowi?
Poczułam się strasznie...Max miał 6 lat i był królikiem, który bardzo się związał z synkiem i odwrotnie. Ufał Misiowi bezgranicznie, nam tylko trochę...Oczywiście powiedziałam, że ma zawołać Michała..czułam się okropnie, mój synek cierpi, a ja tysiące kilometrów dalej i nie mogę mu pomóc.
Po moim powrocie zastałam klatkę Maxa jak zwykle, posprzątaną, ze świeżym siankiem i wodą... Synek nie powolił Magdzie wynieść jej do piwnicy...powiedział, że chce dalej czuć zapach Maxa...:-(
było mi bardzo smutno... codziennie wydawało mi się, że Maxiu właśnie wkicał do naszego pokoju, a to był tupot pazurków Killera. ciągle chciałam zanosić mu natkę, koperek, resztki papryki...Synek smutny, zgaszony, nic go nie cieszyło...
Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego?
Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol:
wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol:

To też musiało byc dla Was bardzo bolesne, zwłaszcza na tą odległość jaka Was dzieliła od domu. Masz dzielnego małego mężczyznę, przytul go i powiedz mu o tym. W małym ciele jest wielkie serce. Wychowanie dzieci w domu, w którym są zwierzęta zawsze daje pozytywne rezultaty. Ja też w dzieciństwie wychowywałem się z psami i kotami. Moje dorosłe już dzisiaj dzieci, jadały razem z psem (dogiem niemieckim) z jednej miski. Moja córka też przeżyła parę miesięcy temu starcze odejście dożycy i teraz już ma następnego doga.





[quote name='sota36']To ja tez Wam cos powiem - moj Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku - dawno juz prawda? Byl bol, przerazenie i rozpacz, brak sensu w zyciu! Teraz jest bol, bo brakuje mi tej mojej kochanej psiny, ktora uratowala mi zycie, wspomnienia sa dalej zalane lzami, jednak na naszych twarzach pojawia sie usmiech - i podzieka Bogu za Niego. Kocham Go wspominac, choc wiem, ze za kazdym razem poleja sie lzy. Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! DLa kazdego przyjdzie czas na wszystko - na milosc, bol, rozpacz i znow na MILOSC!!!! Trzeba czasu!

Pięknie o tym piszesz. Wiemy, że trzeba czasu by zaleczyć rany. Też przyjdzie dla nas taki czas i nową miłość wzbogaconą o doświadczenia.

Dziękujemy wszystkim za każde dobre słowo!

Posted

[quote name='sota36'] Mam Nastepce - Gucia - kocham Go stasznie inna miloscia - uwielbiam siadac z Nim na podlodze i do uszka mu opowiadac o Jego starszym Bracie - cudownym Bracie - czesto tez chodzimy tam, gdzie Toniek nasz spi, i rozniez siadam na trawie tulac "mlodego' i bidulowi gadam i gadam- a On slucha! ....a ja w tych wszystkich wspominkach wtrącę motyw humorystyczny/ chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe:razz:/....a chodzi o to że Gutek to się nasłucha ;), bo z Jolusi straszna gaduła jest:p/ 40 minut ,, na telefonie wisimy i to ciągle mało'';)....zresztą ja nie lepsza:oops:

A wracajac do dat , liczb ...nas też przesladowała seria pewnych przypadków ...najpierw o 11 dni przesunął się Cezaremu urlop , zadzwoniłam do naszej ,,dziupli nad morze '' i okazało się że p.Ewa zarezerwowala nam pokój 11 dni wcześniej niż wysyłałam na zamówieniu:cool3:czyli akurat tak jak Cezaremu zmienił się urlop...Harley odszedł dokładnie 11 dni po naszym powrocie z wczasów / czyli jeśli pojechalibyśmy wg planu to nas by nie było przy nim:shake:/kiedy zliczyłam datę 03.08 ....też mi wyszło 11 ....od tego czasu wystrzegam się 11:shake:

Posted

Alus - ale wszyscy dobrze wiedza, ze tenasze chlopoki to taki wdzieczny temat!!! A nie pamietasz jakbylas u nas z Alka od Tuffika - i tez prawie do rana byly tylko psy, psy i psy? No takie nasze zycie - "Pod psem":)

Posted

[quote name='sota36']Alus - ale wszyscy dobrze wiedza, ze tenasze chlopoki to taki wdzieczny temat!!! A nie pamietasz jakbylas u nas z Alka od Tuffika - i tez prawie do rana byly tylko psy, psy i psy? No takie nasze zycie - "Pod psem":);)a ja liczę na kolejne takie psie pogaduchy:p

Posted

[quote name='rekma']


Dzisiaj pojedziemy oprawić tę pastelę. Myślałem aby pass-partou było w podobnym kolorze. Co do ramki zdaję się na gust Gosi i rady ramiarza. Mam tylko wątpliwości, czy nie trzeba podkleić sztywniejszy podkład, bo te dwa milimetry pomiędzy szybą (grubość pass-partou) może powodować pofalowanie obrazka. Co możesz nam doradzić? Jak to się zachowuje w Twojej oprawie?




Ja nie podklejałam, ale istotnie za jakis czas mogą pojawić sie jakieś pofałdowania, tymbardziej, że nie ma za wiele mm do schowania pod PASS-PARTOU!!!
RADZIŁABYM TYLKO RAMKI DOBRZE DOBRAĆ, BO JA PRZESADZIŁAM Z ZIELENIĄ!!!:razz: A moje ramki imitują stare ramki z odprysniętym lakierem, takie zeskrobane, oprawiałam w CASTORAMIE!!!

Posted

[quote name='Alicjarydzewska']....a ja w tych wszystkich wspominkach wtrącę motyw humorystyczny/ chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe:razz:/....a chodzi o to że Gutek to się nasłucha ;), bo z Jolusi straszna gaduła jest:p/ 40 minut ,, na telefonie wisimy i to ciągle mało'';)....zresztą ja nie lepsza:oops:

A wracajac do dat , liczb ...nas też przesladowała seria pewnych przypadków ...najpierw o 11 dni przesunął się Cezaremu urlop , zadzwoniłam do naszej ,,dziupli nad morze '' i okazało się że p.Ewa zarezerwowala nam pokój 11 dni wcześniej niż wysyłałam na zamówieniu:cool3:czyli akurat tak jak Cezaremu zmienił się urlop...Harley odszedł dokładnie 11 dni po naszym powrocie z wczasów / czyli jeśli pojechalibyśmy wg planu to nas by nie było przy nim:shake:/kiedy zliczyłam datę 03.08 ....też mi wyszło 11 ....od tego czasu wystrzegam się 11:shake:


Dziwna jest ta magia liczb i nie bez przyczyny biorą się związane z tym przesądy. Znajomy taksówkarz nigdy nie wyjeżdżał do pracy 13-go, my też teraz w tzw. imeniny miesiąca będziemy bardziej czujni, a 11-tkę uznawać będziemy za feralną.

[quote name='Alicjarydzewska'];)a ja liczę na kolejne takie psie pogaduchy:p

Też na to liczymy. Dzięki!

[quote name='samograj']Ja nie podklejałam, ale istotnie za jakis czas mogą pojawić sie jakieś pofałdowania, tymbardziej, że nie ma za wiele mm do schowania pod PASS-PARTOU!!!
RADZIŁABYM TYLKO RAMKI DOBRZE DOBRAĆ, BO JA PRZESADZIŁAM Z ZIELENIĄ!!!:razz: A moje ramki imitują stare ramki z odprysniętym lakierem, takie zeskrobane, oprawiałam w CASTORAMIE!!!

Zawieźliśmy obraz do dobrego ramiarza. Oprawiony będzie w pass-partou w kolorze szarooliwkowym, a rama w brązie z akcentem starego złota, o kształcie wgłębnym. Ponieważ wszystko w nietypowym rozmiarze, to wykonane będzie dopiero, najwcześniej na poniedziałek. Jak już zawiesimy obraz na ścianie pochwalimy się zrobionym zdjęciem. Będzie to ładnie wyglądało w całości, będzie godne Bajanka i wkładu pracy i serca artysty.

Posted

[quote name='rekma']
...
Jak już zawiesimy obraz na ścianie pochwalimy się zrobionym zdjęciem. Będzie to ładnie wyglądało w całości, będzie godne Bajanka i wkładu pracy i serca artysty.
No to czekamy:p Bardzo jestem ciekawa bo dopiero obraz oprawiony i mający swoje miejsce i przestrzeń na ścianie- żyje:p .

Co do magii liczb, to ja jakoś nigdy nie zwracałam i nie zwracam na takie rzeczy uwagi:razz: . Po prostu nie zawracam sobie tym głowy (tak jest chyba lżej).
Teraz jestem bardzo podekscytowana bo Hani Bajka (GP) jest w trakcie porodu i straaaasznie trzymam kciuki :multi: Jest już chyba dziewiątka :multi: Zajrzyjcie w galerii w Hani tamat ,,Moje maluchy i jamniki" (czy jakoś tak)- są nawet fotki a poród trwa ...

Posted

[quote name='bea100']Jestem kochani.

[quote name='samograj']




Jest tak pięknie kiedy się rodzą i tak źle kiedy odchodzą...



Wtedy, wyruszyliśmy kochany w naszą wspólną podróż przez życie, za krótką, ale cudowną...kocham cię...

Posted

[quote name='mmbbaj']Jest tak pięknie kiedy się rodzą i tak źle kiedy odchodzą...



Wtedy, wyruszyliśmy kochany w naszą wspólną podróż...

:loveu: Bajan miał różową wstążeczkę i leży przy łapie mamusi Duni jako pierwszy...

Posted

Witam was kochani... przepraszam, że nic nie piszę u was, ale jestem z wami cały czas i baaaardzo częstwo wspomninam Bajanka... Właściwie to ja na żadną galerię nie wchodzę, raz, dwa na dzień wchodzę tylko do siebie, bo po prostu chce odpocząc od dogo i zacząc zupełnie inne zycie...

Modlę się cały czas za Bajanka i cały zcas myślę, ze jest mu tam w niebie u Pana Boga dobrez... ma tam przyjaciół i jest mu naprawdę baaaardzo dobrze... Kochani trzymajcie się... Pozdrawiam, pamiętajcie, ze mimo iż nic nie piszę to ejstem z wami całym sercerm...

Posted

HankaRupczewska napisał(a):
Gosiu - pamiętam o Bajanie. I o Was.


Dziękuję ci Haniu...i ja o was też pamiętam

Cerber napisał(a):
Witam was kochani... przepraszam, że nic nie piszę u was, ale jestem z wami cały czas i baaaardzo częstwo wspomninam Bajanka... Właściwie to ja na żadną galerię nie wchodzę, raz, dwa na dzień wchodzę tylko do siebie, bo po prostu chce odpocząc od dogo i zacząc zupełnie inne zycie...

Modlę się cały czas za Bajanka i cały zcas myślę, ze jest mu tam w niebie u Pana Boga dobrez... ma tam przyjaciół i jest mu naprawdę baaaardzo dobrze... Kochani trzymajcie się... Pozdrawiam, pamiętajcie, ze mimo iż nic nie piszę to ejstem z wami całym sercerm...


Cerberku kochany, dziękuję :loveu: I nie opuszczaj nas tak całkiem, odpocznij, ale wróć...

Posted

AlKil napisał(a):

Czy jest w mojej opowieści coś optymistycznego?
Michaś w niedzielę sam wyniósł klatkę Maxa do piwnicy... Rozmawiamy już o Maxie bez łez, wspominamy jego śmieszne wyczyny i synkowi wraca jego radość. Nie zapomnimy Maxa nigdy...:lol:
wiem, że tego króliczka synkowi nie zastąpi nigdy żaden króliczek, ale na pewno w przyszłości pokocha inne zwierzątko równie mocno...:lol:


AlKil, strasznie wzruszyła mnie ta historia...Jest piękna. Dziękuję ci, że ją opowiedziałaś.I, masz wspaniałego , wrażliwego i dzielnego synka. Wiem, że pokocha...na pewno.

Posted

Kochani - to ja - Wasza stała czytelniczka, czasami niepiśmienna - ale zawsze pamiętająca:loveu:


[quote name='Bea100']:loveu: Bajan miał różową wstążeczkę i leży przy łapie mamusi Duni jako pierwszy...
.............

Posted

[quote name='aga1215']Kochani - to ja - Wasza stała czytelniczka, czasami niepiśmienna - ale zawsze pamiętająca:loveu:

Dzięki Aguś, dobrze, że i ty jesteś...i pamiętasz...



[quote name='aga1215'] .............

..............................., a potem, jako jedyny z całego rodzeństwa nie nosił już żadnej wstążeczki. Nie musiał, był nasz i zawsze go rozpoznawaliśmy, zawsze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...