Jump to content
Dogomania

BAJAN i my... ZAGRAJ już z nami w domu od str. 535


Recommended Posts

Posted

Nikt nie wiem, jak pozbyc sie bolu,tesknoty. Nikt ! Ta madrosc przyjdzie z czasem, bol i tesklnota zamienia sie we wspomnienia podczas, ktorych bedziemy sie usmiechac i dziekowac, ze byl Ktos taki jak nasz Przyjaciel. Wspomnienia beda okraszone lzami, bo my (jak to ktos powedzial) jestesmy chorzy na milosc!

  • Replies 7.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jesteśmy z Gosią, piszemy do niej, słowa najszczersze, często bardzo mądre, oparte na własnych smutnych doświadczeniach..........i to jej nie pomaga. Jak byłam w szpitalu, podczas wielu bolesnych zabiegów,Zosia nie mówiła nic, trzymała mnie po prostu za rękę. Po krótkim czasie, nie dałam sobie nic zrobić bez niej milczącej i bez tego trzymania. Wiecie dlaczego ? Bo madrość nie ma nic do powiedzenia cierpieniu.Do powiedzenia cierpieniu ma najwiecej miłość. Dlatego wydaje mi się, ze najwięcej pomogają Ci Gosiu mama, siostra, mąż, zresztą sama już to powolutku zaczynasz dostrzegać. Oni nie musza nic mówić, ich miłosci jestes pewna, więc niech tylko trzymają Cię za rękę w tych najgorszych dniach. A my również dorzucamy codziennie okruchy swojego serca do Ciebie, żalu, smutku i choć wirtualnie, jesteśmy blisko i będziemy.

Posted

rekma napisał(a):
...Nasze życie i nasze plany były zawsze nierozerwalnie związane z Bajankiem, nie było w planach żadnych rozstań :-( Wiecie, kilka lat temu byłam w Paryżu i zakochałam się w tym mieście, mówiłam, że moim marzeniem byłoby pojechać tam raz jeszcze. Kiedy był już z nami Bajanek, a jakimś trafem miałabym taką możliwość, nie pojechałabym, bo nie zostawiłabym go pod żadną inną opieką niż nasza. Oboje byliśmy gotowi na takie rezygnacje bo Bajanek był dla nas najważniejszy :-( Tak wiele nam z siebie dał i tak wiele straciliśmy :-(

GOSIU!!!
Odkąd nasza rodzina ma psy, nie ma wojaży, nie ma rodzinnych wypadów, ja też miałam możliwość pojechania do RZYMU na audiencję do OJCA ŚW. JPII- nie pojechałam, bo nie miałam z kim zostawić psiaków.
Gosiu, mój mąż ciągle o ŻMIŁCE mówi RUDA , ja wołając do domu haszczaki zamiast: YETI, ŚNIEŻKA!!! ,wołam tak jak było jeszcze niedawno: KOREK, RUDA!!!
Jeśli jestesmy czymś zaabsorbowani, ciągle na ustach pojawiają się imiona naszych psiaków za TM (to już odruch, utrwalony przez lata)
JESTEM Z WAMI!!!

Posted

Witajcie kochani :buzi:

Mam nadzieję, że świeci dla Was slońce.

Padło tu wiele mądrych słów, słów plynących od osób glęboko wierzących...Ja taka nie jestem. Moja wiara jest bardzo słaba i powiem Wam, ze ciężko mi z tym. Nie potrafię sobie powiedzieć, że tak ma być, że to ma jakiś głebszy, nie pojęty przeze mnie cel. Nie potrafię nie pytać dlaczego malutkie dzieci chorują na raka i umerają...dlaczego jest tyle głodu i wojen na świecie.
Nie potrafiłam także nie krzyczeć i nie pytać dlaczego nie ma już Lazy. Oj bardzo się na Niego wtedy obraziłam. Przestałam chodzić do Kościoła...
Ponad rok temu nagle odeszła przjaciółka mojej siostry (13 lat, krwiak mózgu). Była jedynaczka...nie potrafię sobie wyobrazić bólu jej rodziców. Na jej grobie widnieje piękny napis: "Nie pytamy dlaczego nam Ją odebrałeś, ale dziękujemy, że nam Ją w ogóle dałeś". Piękne są to slowa. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzę tak mocno, że zamiast pytać, zaczne dziękować...Tego również życze Wam kochani.

List od Bajanka jest piękny! (')

Posted

[quote name='LAZY'] Nie potrafię nie pytać dlaczego malutkie dzieci chorują na raka i umierają...dlaczego jest tyle głodu i wojen na świecie....

Chyba , każdy zadaje sobie takie pytania, jesteśmy ludźmi, żyjącymi tu i teraz i trudno nam ogarnąć, pojąć Bożą ekonomię - dlaczego Bóg dopuszcza tyle ciepienia??? Przecież jest MIŁOŚCIĄ, dlaczego poddaje próbom naszą wiarę???
Na takie pytania nigdy sobie nie odpowiemy, pozostaje tylko zaufanie i wiara w to, że on wie, co robi!!!

"Ja się nie skarżę na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz.
I tylko mam nadzieję, że;
że dobrze wiesz, co robisz, BOŻE"
śpiewała Edyta GEPERT


...Ponad rok temu nagle odeszła przjaciółka mojej siostry (13 lat, krwiak mózgu). Była jedynaczka...nie potrafię sobie wyobrazić bólu jej rodziców. Na jej grobie widnieje piękny napis: "Nie pytamy dlaczego nam Ją odebrałeś, ale dziękujemy, że nam Ją w ogóle dałeś". Piękne są to slowa. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzę tak mocno, że zamiast pytać, zaczne dziękować...Tego również życze Wam kochani.

DZIĘKI LAZY ZA TO CO NAPISAŁAŚ!!!
Takie słowa mnie osobiście były bardzo potrzebne, aby sprostać temu wszystkiemu , co ostatnio na mnie spadło!!!
BAJANEK poprzez swoje odejście, słowami innych, bardzo mi pomógł!!!
GOSIU, MARKU wolałabym ,żeby te słowa padły w innych okolicznościach:-(

Posted

PRZYPOMNIAŁA MI SIĘ JESZCZE JEDNA ZWROTKA Z TEJ PRZEJMUJĄCEJ PIOSENKI pt." ZAMIAST" chyba A. OSIECKIEJ:

Dziś czuję się jak mrówka ,gdy
czyjś but tratuje jej mrowisko.
Czemu mi dałeś wiarę w cud,
a potem odebrałeś wszystko!!!
Nie chcę się skarżyć na swój los,
choć wiem co będzie jutro rano!!!
Tyle powiedzieć chciałam CI, zamiast
PACIERZA NA DOBRANOC!!!

Nie znam jej całej, ale miesza się w niej bunt, żal, gniew , pretensje... z ufnością, wiarą... wiarą, bo mówimy do BOGA, pytamy , mamy żal, czujemy sie nieszczęsliwi i opuszczeni, ale ciągle zwaracamy sie do niego - to też modlitwa!!!
PRZEPRASZAM ZA TEGO OFF-a, ALE NIE MOGŁAM SIĘ POWSTRZYMAĆ!!!

Posted

[quote name='samograj']

DZIĘKI LAZY ZA TO CO NAPISAŁAŚ!!!
Takie słowa mnie osobiście były bardzo potrzebne, aby sprostać temu wszystkiemu , co ostatnio na mnie spadło!!!
BAJANEK poprzez swoje odejście, słowami innych, bardzo mi pomógł!!!


GOSIU, MARKU wolałabym ,żeby te słowa padły w innych okolicznościach:-(



oooo na grobie u mojej mamy na grobie też powinny być takie słowa... też mi były one potrzebne, chociaż ja do teraz też dziękuję Bogu, za wszystko co mi dał no i za moją najukochańszą mamusię (którą będę kochala do końca świata i jeszcze dalej, teraz śpi sobie i napewno opiekuje się Bajankiem i innymi zwierzątkami:-( :-( :-( :-( mną także... ):-( :-( :-( :-( :-( :-( :-(

Posted

Tak, ja dziękuję że Bajan był i z nami był i że mogłam go tulić jak się urodził i mogłam go potem kochać i go podziwiać...tyle, że jakoś nie mogę w to uwierzyć, że go już nie zobaczę i że nie da mi całuska i nie przybiegnie mnie radośnie powitać z rozwianymi uszami i w podskokach. Jak to pojąć? Odszedł tak bezsensownie i za wcześnie i za nagle. Jestem jak ogłuszona...:shake:

Nie wiem jak pocieszać Gosię i Marka.... Bo co powiedzieć jesli się samemu nie rozumie...ja przeszłam/ rozumiem przerażliwą pustkę bez obecności tego, który był przy nas swoją bezmierną miłością i oddaniem...ta pustka jest jak koszmar i z dnia na dzień rośnie bo dochodzi do niej tęsknota...Gosiu, Mareczku-jestem z Wami.

Posted



BAJANEK bardzo przypomina mi KORKA, on uwielbiał pluszaki moich dzieci, które trzymane były w ogromnym koszu.
Kiedyś nie było nas w domu, a monterzy zakładali kablówkę, potwornie głośno wiercąc coś na korytarzu. KOREK POWYCIĄGAŁ WSZYSTKIE PLUSZKI I POWYGRYZAŁ IM PLASTIKOWE OCZY!!! BIEDACZEK MUSIAŁ BYĆ BARDZO PRZESTRASZONY!!!
Uświadomiłam sobie, że im dłużej jestem u WAS tym bardziej mnie boli, bo widzę WASZ BÓL, który teraz coraz mocniej daje się we znaki, im więcej piszecie, tym więcej do mnie dociera i mocniej widzę pustkę ,jaką BAJANEK pozostawił po sobie:-(

Posted

samograj napisał(a):
SABINKO!!!
NIE WIEM CZY UMIAŁABYM CI POMÓC???

Umiałabyś - już teraz to wiem. Umiesz grać na skrzypcach, na tym najpiękniejszym z instrumentów, na napiękniejszych strunach. One sa w moim sercu.

Posted

Jestem tu znowu...Kiedy wstawiłam zdjęcia Bajanka i przeczytałam wasze posty poczułam tak potworne zmęczenie, że gdybym się nie położyła, spadłabym chyba z krzesła. Trochę się przespałam...Teraz wrócę do waszych postów i będę na nie odpowiadać i wciąż, wciąż, wciąż dziękuje wam kochani, że ciągle tu jesteście :loveu:

Posted

To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
A ja Ci powiem, że pies to czasem więcej jest niż człowiek.
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz, psia dusza większa jest od psa.
My mamy dusze kieszonkowe...
Maleńka dusza, wielki człowiek.
Psia dusza się nie mieści w psie,
A kiedy się usmiechasz do niej, ona się huśta na ogonie.
A kiedy się pozegnać trzeba i psu czas iść do psiego nieba,
To niedaleko pies wyrusza, przecież przy tobie jest psie niebo,
Z tobą zostaje jego dusza.

Barbara Borzymowska

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...