sota36 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Nikt nie wiem, jak pozbyc sie bolu,tesknoty. Nikt ! Ta madrosc przyjdzie z czasem, bol i tesklnota zamienia sie we wspomnienia podczas, ktorych bedziemy sie usmiechac i dziekowac, ze byl Ktos taki jak nasz Przyjaciel. Wspomnienia beda okraszone lzami, bo my (jak to ktos powedzial) jestesmy chorzy na milosc! Quote
Sabina1 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Jesteśmy z Gosią, piszemy do niej, słowa najszczersze, często bardzo mądre, oparte na własnych smutnych doświadczeniach..........i to jej nie pomaga. Jak byłam w szpitalu, podczas wielu bolesnych zabiegów,Zosia nie mówiła nic, trzymała mnie po prostu za rękę. Po krótkim czasie, nie dałam sobie nic zrobić bez niej milczącej i bez tego trzymania. Wiecie dlaczego ? Bo madrość nie ma nic do powiedzenia cierpieniu.Do powiedzenia cierpieniu ma najwiecej miłość. Dlatego wydaje mi się, ze najwięcej pomogają Ci Gosiu mama, siostra, mąż, zresztą sama już to powolutku zaczynasz dostrzegać. Oni nie musza nic mówić, ich miłosci jestes pewna, więc niech tylko trzymają Cię za rękę w tych najgorszych dniach. A my również dorzucamy codziennie okruchy swojego serca do Ciebie, żalu, smutku i choć wirtualnie, jesteśmy blisko i będziemy. Quote
madzia20sosnowiec Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Małgosiu dla Was i dla Bajanka http://www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html Quote
Cerber Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 puszczek cudny... :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Quote
PIKA Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Malgosiu, ja nadal nie bywam fizycznie na dogo, ale myslami jestem przy Was codziennie :-( i trzymam Was za rekę :-( Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 rekma napisał(a):...Nasze życie i nasze plany były zawsze nierozerwalnie związane z Bajankiem, nie było w planach żadnych rozstań :-( Wiecie, kilka lat temu byłam w Paryżu i zakochałam się w tym mieście, mówiłam, że moim marzeniem byłoby pojechać tam raz jeszcze. Kiedy był już z nami Bajanek, a jakimś trafem miałabym taką możliwość, nie pojechałabym, bo nie zostawiłabym go pod żadną inną opieką niż nasza. Oboje byliśmy gotowi na takie rezygnacje bo Bajanek był dla nas najważniejszy :-( Tak wiele nam z siebie dał i tak wiele straciliśmy :-( GOSIU!!! Odkąd nasza rodzina ma psy, nie ma wojaży, nie ma rodzinnych wypadów, ja też miałam możliwość pojechania do RZYMU na audiencję do OJCA ŚW. JPII- nie pojechałam, bo nie miałam z kim zostawić psiaków. Gosiu, mój mąż ciągle o ŻMIŁCE mówi RUDA , ja wołając do domu haszczaki zamiast: YETI, ŚNIEŻKA!!! ,wołam tak jak było jeszcze niedawno: KOREK, RUDA!!! Jeśli jestesmy czymś zaabsorbowani, ciągle na ustach pojawiają się imiona naszych psiaków za TM (to już odruch, utrwalony przez lata) JESTEM Z WAMI!!! Quote
LAZY Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Witajcie kochani :buzi: Mam nadzieję, że świeci dla Was slońce. Padło tu wiele mądrych słów, słów plynących od osób glęboko wierzących...Ja taka nie jestem. Moja wiara jest bardzo słaba i powiem Wam, ze ciężko mi z tym. Nie potrafię sobie powiedzieć, że tak ma być, że to ma jakiś głebszy, nie pojęty przeze mnie cel. Nie potrafię nie pytać dlaczego malutkie dzieci chorują na raka i umerają...dlaczego jest tyle głodu i wojen na świecie. Nie potrafiłam także nie krzyczeć i nie pytać dlaczego nie ma już Lazy. Oj bardzo się na Niego wtedy obraziłam. Przestałam chodzić do Kościoła... Ponad rok temu nagle odeszła przjaciółka mojej siostry (13 lat, krwiak mózgu). Była jedynaczka...nie potrafię sobie wyobrazić bólu jej rodziców. Na jej grobie widnieje piękny napis: "Nie pytamy dlaczego nam Ją odebrałeś, ale dziękujemy, że nam Ją w ogóle dałeś". Piękne są to slowa. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzę tak mocno, że zamiast pytać, zaczne dziękować...Tego również życze Wam kochani. List od Bajanka jest piękny! (') Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 [quote name='LAZY'] Nie potrafię nie pytać dlaczego malutkie dzieci chorują na raka i umierają...dlaczego jest tyle głodu i wojen na świecie.... Chyba , każdy zadaje sobie takie pytania, jesteśmy ludźmi, żyjącymi tu i teraz i trudno nam ogarnąć, pojąć Bożą ekonomię - dlaczego Bóg dopuszcza tyle ciepienia??? Przecież jest MIŁOŚCIĄ, dlaczego poddaje próbom naszą wiarę??? Na takie pytania nigdy sobie nie odpowiemy, pozostaje tylko zaufanie i wiara w to, że on wie, co robi!!! "Ja się nie skarżę na swój los, Nie proszę więcej niż dać możesz. I tylko mam nadzieję, że; że dobrze wiesz, co robisz, BOŻE" śpiewała Edyta GEPERT ...Ponad rok temu nagle odeszła przjaciółka mojej siostry (13 lat, krwiak mózgu). Była jedynaczka...nie potrafię sobie wyobrazić bólu jej rodziców. Na jej grobie widnieje piękny napis: "Nie pytamy dlaczego nam Ją odebrałeś, ale dziękujemy, że nam Ją w ogóle dałeś". Piękne są to slowa. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzę tak mocno, że zamiast pytać, zaczne dziękować...Tego również życze Wam kochani. DZIĘKI LAZY ZA TO CO NAPISAŁAŚ!!! Takie słowa mnie osobiście były bardzo potrzebne, aby sprostać temu wszystkiemu , co ostatnio na mnie spadło!!! BAJANEK poprzez swoje odejście, słowami innych, bardzo mi pomógł!!! GOSIU, MARKU wolałabym ,żeby te słowa padły w innych okolicznościach:-( Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 PRZYPOMNIAŁA MI SIĘ JESZCZE JEDNA ZWROTKA Z TEJ PRZEJMUJĄCEJ PIOSENKI pt." ZAMIAST" chyba A. OSIECKIEJ: Dziś czuję się jak mrówka ,gdy czyjś but tratuje jej mrowisko. Czemu mi dałeś wiarę w cud, a potem odebrałeś wszystko!!! Nie chcę się skarżyć na swój los, choć wiem co będzie jutro rano!!! Tyle powiedzieć chciałam CI, zamiast PACIERZA NA DOBRANOC!!! Nie znam jej całej, ale miesza się w niej bunt, żal, gniew , pretensje... z ufnością, wiarą... wiarą, bo mówimy do BOGA, pytamy , mamy żal, czujemy sie nieszczęsliwi i opuszczeni, ale ciągle zwaracamy sie do niego - to też modlitwa!!! PRZEPRASZAM ZA TEGO OFF-a, ALE NIE MOGŁAM SIĘ POWSTRZYMAĆ!!! Quote
mmbbaj Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Jestem tu , nieskończenie wdzięczna za waszą obecność... Quote
Cerber Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 [quote name='samograj'] DZIĘKI LAZY ZA TO CO NAPISAŁAŚ!!! Takie słowa mnie osobiście były bardzo potrzebne, aby sprostać temu wszystkiemu , co ostatnio na mnie spadło!!! BAJANEK poprzez swoje odejście, słowami innych, bardzo mi pomógł!!! GOSIU, MARKU wolałabym ,żeby te słowa padły w innych okolicznościach:-( oooo na grobie u mojej mamy na grobie też powinny być takie słowa... też mi były one potrzebne, chociaż ja do teraz też dziękuję Bogu, za wszystko co mi dał no i za moją najukochańszą mamusię (którą będę kochala do końca świata i jeszcze dalej, teraz śpi sobie i napewno opiekuje się Bajankiem i innymi zwierzątkami:-( :-( :-( :-( mną także... ):-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Quote
bea100 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Tak, ja dziękuję że Bajan był i z nami był i że mogłam go tulić jak się urodził i mogłam go potem kochać i go podziwiać...tyle, że jakoś nie mogę w to uwierzyć, że go już nie zobaczę i że nie da mi całuska i nie przybiegnie mnie radośnie powitać z rozwianymi uszami i w podskokach. Jak to pojąć? Odszedł tak bezsensownie i za wcześnie i za nagle. Jestem jak ogłuszona...:shake: Nie wiem jak pocieszać Gosię i Marka.... Bo co powiedzieć jesli się samemu nie rozumie...ja przeszłam/ rozumiem przerażliwą pustkę bez obecności tego, który był przy nas swoją bezmierną miłością i oddaniem...ta pustka jest jak koszmar i z dnia na dzień rośnie bo dochodzi do niej tęsknota...Gosiu, Mareczku-jestem z Wami. Quote
Sabina1 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 [quote name='samograj']Nie chcę się skarżyć na swój los, Samograjku, Ty jesteś...................chciałabym Cię mieć obok na ciężki czas. Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 BAJANEK bardzo przypomina mi KORKA, on uwielbiał pluszaki moich dzieci, które trzymane były w ogromnym koszu. Kiedyś nie było nas w domu, a monterzy zakładali kablówkę, potwornie głośno wiercąc coś na korytarzu. KOREK POWYCIĄGAŁ WSZYSTKIE PLUSZKI I POWYGRYZAŁ IM PLASTIKOWE OCZY!!! BIEDACZEK MUSIAŁ BYĆ BARDZO PRZESTRASZONY!!! Uświadomiłam sobie, że im dłużej jestem u WAS tym bardziej mnie boli, bo widzę WASZ BÓL, który teraz coraz mocniej daje się we znaki, im więcej piszecie, tym więcej do mnie dociera i mocniej widzę pustkę ,jaką BAJANEK pozostawił po sobie:-( Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Sabina1 napisał(a):Samograjku, Ty jesteś...................chciałabym Cię mieć obok na ciężki czas. SABINKO!!! NIE WIEM CZY UMIAŁABYM CI POMÓC??? Quote
Sabina1 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 samograj napisał(a):SABINKO!!! NIE WIEM CZY UMIAŁABYM CI POMÓC??? Umiałabyś - już teraz to wiem. Umiesz grać na skrzypcach, na tym najpiękniejszym z instrumentów, na napiękniejszych strunach. One sa w moim sercu. Quote
Alicja Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 ...czy to ten misio.....:-( ........nadal nie potrafię uwierzyć ....:shake: Quote
Mi. Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Jak się dziś czujesz?:(Jest troche lepiej?:(... Quote
samograj Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 BAJANKU!!! NAUCZYŁAM SIĘ DZIĘKI TOBIE ROBIĆ RAMKI!!! proszę, nie śmiejcie się ze mnie, ale dla mnie to duże osiągnięcie Quote
dbsst Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Jestem z Wami bo z Wami pragnę być ........... [*] Quote
mmbbaj Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Jestem tu znowu...Kiedy wstawiłam zdjęcia Bajanka i przeczytałam wasze posty poczułam tak potworne zmęczenie, że gdybym się nie położyła, spadłabym chyba z krzesła. Trochę się przespałam...Teraz wrócę do waszych postów i będę na nie odpowiadać i wciąż, wciąż, wciąż dziękuje wam kochani, że ciągle tu jesteście :loveu: Quote
bea100 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja Ci powiem, że pies to czasem więcej jest niż człowiek. On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz, psia dusza większa jest od psa. My mamy dusze kieszonkowe... Maleńka dusza, wielki człowiek. Psia dusza się nie mieści w psie, A kiedy się usmiechasz do niej, ona się huśta na ogonie. A kiedy się pozegnać trzeba i psu czas iść do psiego nieba, To niedaleko pies wyrusza, przecież przy tobie jest psie niebo, Z tobą zostaje jego dusza. Barbara Borzymowska Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.