Loara Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Jako ze jestem zapalona milośniczka tegoż sportu postanowilam ze Jazz bedzie mi towarzyszyl w wyjazdach w teren . W piatek odbyl swoja pierwsza wyprawe w to "inne" miejsce. Jestem z niego zadowolona bo koni nie zjada w calosci :D Jak jezdzilam to pilnowal go moj kolega, a on patrzyl na mnie z mina: Gdzieś ty wlazła . Uwazaj!!!!!!! Potem jak wymienialismy z kolega zdania nt konia Jazz przeslizgnal sie pod plotem i w najlepsze obwachiwal sobie klaczke po czym wycofal sie z mina ok jestes wieksza juz sobie ide 8) Czy wiecie jak przyzwyczaja sie konie do wspolnych wypadow w teren, zeby nie oddalał sie ale tez nie wchodzil pod kopyta- tak zeby bylo bezpiecznie???????? Quote
PiotrekJ Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Loara napisał(a):Czy wiecie jak przyzwyczaja sie konie do wspolnych wypadow w teren, zeby nie oddalał sie ale tez nie wchodzil pod kopyta- tak zeby bylo bezpiecznie???????? :hmmmm: ... Ale to pies ma nie wchodzić pod kopyta konia, czy koń pod łapy psa? ;) A tak na poważnie to jest podobnie jak z bieganiem psa koło roweru. Najpierw uczysz psa chodzić grzecznie przy nodze, nie reagować na to co dzieje się wokoło. Nstępnie dajesz "zapoznać się" psiutkowi z rowerem po czym stopniowo uczysz go biegać w czasie gdy Ty jedziesz. Wydaje mi się, że podobnie powinno być z koniami ... Quote
Dessi Posted November 2, 2005 Posted November 2, 2005 Kiedyś bardzo często jeździłam na rowerze ze swoim psem. I podczas w zasadzie pierwszego kontaktu z koniem oraz wypadu w teren pies trzymał się z boku ( myślę, że czuł przed koniem respekt). Dodam tylko, że koń był przyzwyczajony do innych psów, dlatego zachowywał spokój i totalną obojętność. Powodzenia, myślę, że nie będzie żadnego problemu z przyzwyczajeniem do biegania obok konia. Quote
czarna_hancza Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 tez tak mysle...jesli kon nie boi sie psa a pies konia to juz polowa sukcesu. (moj pies rzuca sie na konie a moj konie tez za psami nie przepada :roll: ) Jeszcze nie spotkalam sie z przypadkiem ze jakis pies wbiegl koniowi pod kopyta.Raczej uwazają...zwlaszcza w klusie czy galopie. Mysle ze pare wypadow stepem i bedzie ok.Zazdroszcze takich wspolnych terenow :D i zycze powodzenia! Quote
julita104 Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 Loara napisał(a):Jako ze jestem zapalona milośniczka tegoż sportu postanowilam ze Jazz bedzie mi towarzyszyl w wyjazdach w teren . W piatek odbyl swoja pierwsza wyprawe w to "inne" miejsce. Jestem z niego zadowolona bo koni nie zjada w calosci :D Jak jezdzilam to pilnowal go moj kolega, a on patrzyl na mnie z mina: Gdzieś ty wlazła . Uwazaj!!!!!!! Potem jak wymienialismy z kolega zdania nt konia Jazz przeslizgnal sie pod plotem i w najlepsze obwachiwal sobie klaczke po czym wycofal sie z mina ok jestes wieksza juz sobie ide 8) Czy wiecie jak przyzwyczaja sie konie do wspolnych wypadow w teren, zeby nie oddalał sie ale tez nie wchodzil pod kopyta- tak zeby bylo bezpiecznie???????? w ostatnim numerze gazetki "moj przyjaciel pies" jest na ten temat artykulik :-) Quote
PARSONRK Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Kochame topik dla mnie :evilbat: Ja zawsze z psami konno jeździłam. W tej chwili w tereny regularnie chadzają ze mną moje trzy parsonki. Pierwsze podstawowe: musisz znać konia i uważać, czy nie poluje on na psy ( czy ich nie atakuje, nie usiłuje rozdeptać). Jeśli nie, to cięższy kawałek masz za sobą. Druga część, to zapoznanie psa z koniem ( końmi). Musisz zobaczyć, czy pies nie gania koni, nie usiłuje ich dziabnąć. Jęśli nie, to 95% problemu za tobą. Pozostałe 5% to przyzwyczajenie psa i konia do tego, że są razem :pies musi uważać na koński kopytka, a koń musi się przyzwyczaić do obecności psa i do tego, że pies może się nagle pojawić w krzakach, że biegnie za nim itd. Psy zazwyczaj od razu łapią, że konikowi się pod nogi nie wchodzi - bo z natury uważają na większe zwierzątka. Konia troszkę ciężej przyzwyczaić, a zrobisz to stale wypowiadając np imię psa. Mp: pies nagle wyskakuje na droge przed tobą mówisz do konia Fafik ( lub inny stwór) i klepiesz -uspokajasz. I tak zzawsze, jak pies się nagle pojawi lub konia przestraszy. Ja mojego konia nauczyłam na "Cyba ,Bakcyl ". Wtedy chadzałam w teren z dwoma psami (mix bullki i posokowca) i takie były ich imiona. Potemsię to przydało i koń nawet jak się czegoś innego wystraszył to mówiłam "Cyba ,Bakcyl " i już było oki. I tyle. ale się rozpisałam :lol: Quote
PATIszon Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 PARSONRK napisał(a):Kochame topik dla mnie :evilbat: Ja zawsze z psami konno jeździłam. W tej chwili w tereny regularnie chadzają ze mną moje trzy parsonki. :lol: Przepraszam, ze wtrace...ale jak rozwiazujesz problem galopu? :lol: Quote
PARSONRK Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 PATIszon napisał(a):PARSONRK napisał(a):Kochame topik dla mnie :evilbat: Ja zawsze z psami konno jeździłam. W tej chwili w tereny regularnie chadzają ze mną moje trzy parsonki. :lol: Przepraszam, ze wtrace...ale jak rozwiazujesz problem galopu? :lol: Jeden zapyla z przodu albo z boku ( ambitny jest), a dwa z tyłu patrzą, czy przypadkiem mi do głowy nie strzeli zmiana drogi :lol: Quote
PARSONRK Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 PATIszon napisał(a):Ok musze to kiedys zobaczyc! :lol: Zapraszam do mnie ! Może kiedyć ktoś mi fotaska strzeli ? może nawet jutro ?? Tylko sprzęt mam kiepski więc jakość może być kiepska Quote
sota36 Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Mysmy Agata przyzwyczajali do koni od szczeniaka - prawie co dzien chodzil z nami do stajni i uczylismy go zachowywac odleglosc miedzy nim a koniem. To sie udalo. Agat troche boi sie koni i nie podchodzi za blisko i mysle, ze to dobre, bo kon nie "wyplaci" mu z kopyta. Znam przypadek suni, ktora byla tak przyjaznie nastawiona do koni, ze niestety podeszla zbyt blisko (glupota ludzka) i ten jej wyplacil! Przeleciala kika metrow, ale cale szczescie nic sie nie stalo suni, poza bolesna nauczka. . Stad wpadlismy na pomysl, zeby Agat wiedzial co to kon, ale sie go troche bal, zachowujac nalezyta ostaznosc. Stad do boksu nie wchodzi, stoi jakies 3-4 metry od konia. Raz sie zdarzylo, ze pobiegl za galopujacym konim i chcial go zagonic (odezwal sie w nim pasterski duch) - ale cale szczescie, ze kon byl opanowany, jezdziec tez i skonczylo sie na moim strachu. Jednak takich sytuacji sie boje. Quote
PATIszon Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Sluchajcie, nie wiem skad moja suka to wie, ale blisko podlazi TYLKO do mojego konia. Obce mija duzym lukiem. :niewiem: Quote
PARSONRK Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Fotaski z terenu, robione w trakcie jazdy z konia. Wyszło jak wyszło :lol: :lol: :lol: I najlepsze - Fanaberia Torpeda :lol: :lol: :lol: Quote
Mi. Posted December 18, 2005 Posted December 18, 2005 naprawde fajnie wyszło :D domyślam się, że dość trudno było zrobić trochę zdjęcia z grzbietu konisia :) Quote
mrowka Posted December 18, 2005 Posted December 18, 2005 Suuper!! Ale zazdroszcze.. :oops: z moim psem-szalencem raczej by to nie przeszlo (moze i bym sprobowala gdyby miejsce gdzie jezdzi sie w teren bylo inne ;) ) Quote
Mi. Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 za pół roku będe mieć konia zobaczymy jak wyjdzie ich spotkanie:lol: Quote
PARSONRK Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Ważne, żeby psiak nie obszczekiwał na dzień dobry konia, bo ten może na niego potem polować z kopytkami. Jak bedzie chodził z tobą do stajni i kręcił się koło konia, to i on i koń sie przyzwyczai :lol!: :lol: Quote
Kiessa Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Ja bym bardzo chciala zeby Luna jak bedzie duza biegla przy koniach ale nie wiem jak ją do tego przyzwyczaic. Dalmatynczyki wlasciwie sie wychowywaly z konmi; moj pies jak przechodzimy kolo takiej stadniny to zawsze czujnie się patrzy i nawet chce do nich biec ale boje się ze kon koze się sploszyc i zrobic jej krzywdę. W lecie to moglabym z nią jeździc na moją stadninke ale nie wiem co teraz w zimie , no a na dodatek boje sie ze jak ja bym jechala to ona by gdzie uciekla :-? Quote
zakla Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Ja jak bede miec aussie(wszedzie pisza, ze to psy swietne do koni;)), to zamierzam go zabierac do stajni i jezdzic w tereny. Tylko nie wiem, od czego zaczac i od kiedy? Od poczatku zabierac malucha(raz w tygodniu) do stajni, i po prostu pozwolic mu powoli zapoznawac sie z duzymi kopytnymi? Kiedy mozna probowac zaczac uczyc psiaka biegac przy koniu(chodzi mi tu glownie o wiek)? Dodam, ze konie terenowe sa do psow przyzwyczajone, bo czasami chodzimy w teren ze stajenna ONka, ktora niestety czasami ma zapedy lowieckie, i potarfi w galopie nagle z warkotem probowac lapac konia...:nonono2: A w stajni obawaim sie raczej glownie tamtejszych psow(a zwlaszcza jednej), ktore razcej srednio tolerancyjne ;) Quote
Guest Reyes Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Kiessa napisał(a):Ja bym bardzo chciala zeby Luna jak bedzie duza biegla przy koniach ale nie wiem jak ją do tego przyzwyczaic. Dalmatynczyki wlasciwie sie wychowywaly z konmi; moj pies jak przechodzimy kolo takiej stadniny to zawsze czujnie się patrzy i nawet chce do nich biec ale boje się ze kon koze się sploszyc i zrobic jej krzywdę. W lecie to moglabym z nią jeździc na moją stadninke ale nie wiem co teraz w zimie , no a na dodatek boje sie ze jak ja bym jechala to ona by gdzie uciekla :-? Witam miłośniczke dalmatynków. Moja Hera nieboji się koni, nawet grała w berka ze źrebakami(zanim się przestraszycie, to źrebięta kucyków, niewiele więkrze od psa ;]) co początkowo przyprawiało mnie o mdlenia:-?. Niestety do tej stajni przestałyśmy przychodzić bo .... Nasłałyśmy na nią 2 razy TOZ, nie niesłusznie... Moje najwiękrze marzenie to :oops: spólny teren z moją Herą. Ale a) to mósi być odludne, bezpieczne miejsce b) Zdala od aut, niezawsze opanuje Hera, dyskutując z potencjalnym hmm hmmm ambitnym koniem w którą strone idziemy... Jakoś niemam do niej aż takiego zaufania... Ehhhh... Marzenia:shake: Pozdr. Quote
PARSONRK Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Przyzwyczajajcie psiaka do chodzenia za koniem jak prowadzicie konia. Zwłaszcza przy szczeniakach. Koń w rękę i na pieszy spacerek. Wiem, że łatwiej jechać, ale na początek trzeba troszkę pochodzić. Potem możecie brac psiaka jak koninka chodzi na ląży. Do wypadów w teren psiak musi być posłuszny na maxa, bo jak zobaczy/poczuje zwierzynkę to możecie go potem szukać parę dni. Najlepsze są spacerki z psem w te miejsca, gdzie chadza dużo sarenek itp. Oraz pilnowanie go, przywolywanie i pokazywanie, że nie warto scigać zwierzątek, bo pańcia ma lepsze atrakcje. Co do szczeniaków i końskich kopytek. Szczeniaki szybko łapią, że koń jest duży i trzeba uważać, konie też patrzą pod nogi i staraja się omijać psy ( kiedyć przeskoczyłam przez własnego psa, jadąc w terenie kłusem nagle sie zatrzymał, a biegł tuż przed koniem, koninka moja nie zdążyla wychamować i chyc:lol: ). Quote
AnetaW Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 A mnie moja sunia zaczęła się pilnować jak tylko zdała sobie sprawę z tego że ja szybciej się przemieszczam niż ona! Jak obszczekuje kogoś w lesie (:diabloti: z niej, więc czasem się zdaża) to się odwracam i jej galopem uciekam...ale mnie wtedy goni!!!! A to że musi być posłuszny to podstawa! Ja z moją czasem ćwiczę z konia to samo co i bez czyli równaj, siad, waruj, zostań i całą resztę (słowne i optyczne) dla niej to wielka frajda, bo zawsze jakaś odmiana. A moje konisko uwielbia psy i próbuje skubać po grzbiecie jak drugiego konia, tylko czasem trochę za mocno! Quote
zakla Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 My w teren jezdzimy w odludne miejsca, ogolem stajnia ejst na niejakim odludziu. Przez padok wychodzimy na pole, z ktorego drogi juz nawet nie widac. Pozniej polem wchodzimy w las, gdzie jeszcze nikogo nigdy nie spotkalam, oprocz pociagu ;) Ale i tak jak slyszymy, ze pociag jedzie, to w strone torow nie jedziemy. Ogolem miejsce bezpieczne na tereny z pieskiem. A aussie podobno nie maja wogole tendecji do klusownictwa, i swietnie sie sprawdzaja przy koniach. Mam nadzieje, ze to prawda ;) Czyli tak, szczeniaka od malego wyprowadzac na spacerki razem z konisiem, lazawac konia przy psiaku, moze tez jezdzic po ogrodzonym padoku z psiakiem? Zawsze to nawet jak kon sie sploszy itp., to trudniej o niefajne skutki. A wtereny zabierac juz takiego pol rocznego psiaka? Czy moze juz np. 4ro miesiecznego malucha brac w teren stepowany? Quote
PARSONRK Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Psiaka mozesz zabierać od czasu, aż będzie za tobą chodził, nie bedzie nagle o tobie zapominał, czy się gubił - wsiądziesz na konia i psiak się zgubi, bo pńci nie widzi. Dobrze jest brać psiaka na ujeżdzalnię i wołać go, dawać mu z konia smakołyki, żeby wiedział, że pańcia jest, tylko troszkę wyżej. Co do wieku: najlepiej brać psiaki, które skończyły pół roku, bo dla młodszych może być to niezbyt miłe -nie nadążają, krzaczki je chamują, zbyt długi teren może się odbić na kondycji szczeniaka, a do tego nie można dopuścić. Jak jesteś na koniu często tego nie widać. Takie młodociane psiaczki lepiej brać na ujeżdzalnię, padok ( jeździć po wybiegu kawałek, po czym zsiadać, zostawiać konia na wybiegu, a samemu wracać z psem). Quote
zakla Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 PARSONRK napisał(a): ( jeździć po wybiegu kawałek, po czym zsiadać, zostawiać konia na wybiegu, a samemu wracać z psem). Czyli? Można prosić troszkę dokładniej? Bo nie bardzo wiem jak to ma wyglądać, na czym polegać ;) Dzieki za rady :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.