Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 248
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Własnie wróciłam od kruszynki -niestety jej stan sie nie poprawia :(
jest ciągle tak samo-bardzo boli ją brzuszek mimo leków ktore dostaje!
nic nie chce jesć-wczoraj karmili ja na siłe,wkładali jedzenie do pyszczka-ale malenstwo wciąz chudnie.
dziś wazy juz tylko 0.86 kg!!!!(w poniedziałek było 1kg),lekarka bedzie od 15 wiec przejde sie wieczorkiem zapytam jakie sa rokowania.
cały czas podejrzewają nosówke,wydzielina z noska jest wieksza! :(
malenstwo jest takie słabiutkie-ledwo trzyma sie na nóżkach,ale nie wolno sie poddawać!!!

Posted

Czy sunia jest w Multi Wecie na Gagarina? Bede wieczorem w kontakcie z wetka mojego Korka, wiec moge sie czegos dowiedziec. A we wtorek bede sie widziala z nia, bo jestesmy w trakcie leczenia Korka - ale powinnam cos "wyskubac" i dalabym pieniazki na sunie.

Posted

Grażynko, z tego co wiem to jest właśnie tam - chyba że na Gagarina jest jeszcze inna lecznica. Popytaj o maleńką bo my tu od zmysów odchodzimy i czekamy na każdą nową info. :(

Posted

Tak, Kruszynka jest w Multi-Wecie.
Bardzo, bardzo potrzebne są kciuki i jak najwięcej gorących myśli o maleńkiej. Chociaż jestem raczej racjonalistką, w takich chwilach wierzę w dobrą energię przekazywaną na odległość. I - myślcie sobie o mnie co chccie - to się sprawdza! A maleństwu teraz bardzo ta energia potrzebna. Niknie w oczach...

Ale ciągle jeszcze są szanse. Że będzie żyła. Że będzie radosnym szczeniakiem. Że trafi do kochającego domu.
Ciotki, trzymajcie kciuki, proszę.

Wieczorem (przed 22.) jadę do maleńkiej. Odwiedzimy ja razem z ASICĄ i zaraz damy znać. Wiem, że na wieści z kliniki czeka wiele osób.

Dlaczego takie małe, bezbronne istoty musza tak cierpieć przez człowieka? Bo przecież ktoś najpierw chciał się jej pozbyć. Ktoś w kartonie podrzucił ją i jej dwie siostry do schroniska. A potem nie znalazł się nikt, kto by w porę zabrał, wychuchał, dał dom.
Wzięłyśmy ją w ostatnij chwili. Oby nie okazało się, że o jedną chwilę za późno.

Posted

Avii - to cudo powinno być mottem psów w potrzebie. Bo co nas wszystkich trzyma i utwierdza w tym, co robimy - właśnie nadzieja. To jest piękne.
Kruszynko - co z tobą, walcz proszę. Jeszcze tyle rzeczy do zobaczenia i obwąchania. Nie odchodź.
Psiaki za TM - nie wołajcie kruszynki do siebie. To nie jej czas!

Posted

Avii, dziękuję.
Trzeba podjąć decyzję, co dalej. Trzeba zadecydować o losie Kruszynki.
Lekarka w klinice zostawia nam decyzję. Mówi tylko: minęło tyle dni, stan się nie poprawia. Sunia jest obolała, apatyczna....
Bywa, że uda się uratować szczeniaka po jeszcze dłuższej chorobie, ale częściej niestety uratować się nie da.

Mała jest zmęczona i bardzo obolała. Nie ma wątpliwości, że cierpi. Ale reaguje - Asia mówiła, że dziś jeszcze merdała do niej ogonkiem. Ja widziałam, gdy wzięłam ją na ręce, że dotyk, przytulenie, głaskanie, sprawia jej przyjemność. Czułam to, czułam ją - ciągle jeszcze żywą - przez cieniutką skórkę rozpiętą na drobnych kosteczkach.
Co robić? Poddać się, czy jeszcze walczyć? Nie gasząc światełka nadziei, póki jakiekolwiek się tli?

Z lekarką uzgodniłyśmy, że zobaczymy, co przyniesie noc i jutrzejszy dzień. I podejmiemy decyzję. Nie sądzę jednak, by nastąpił przełom.
Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to skonsultowanie się z innym lekarzem. Mam takiego doktora, który uratował moją kotkę z dużo gorszego stanu: ona dosłownie już umarła. Kiedy ją reanimował, już się z nią pożegnałam i zapytałam, czy jest sens ją męczyć. Odpowiedział tylko: poddać można się zawsze. Poddać się najłatwiej.
Po reanimacji musiał przeprowadzić punkcję opłucnej (pod narkozą). Efekt? Kotce lekarze dawali maks. 10 dni życia. Minęły 2 lata. Od roku i 11 miesięcy kotka jest wcieleniem energii, miłości i zdrowia.
Przepraszam za tę historię nie na temat, ale ciągle mi się ona przypomina, gdy myślę o Kruszynce.
Może więc spróbuję jutro dostać się do tego doktora?
Ale z drugiej strony, wierzę, że tu gdzie jest mała, także lekarze robią, co w ich mocy. A mała cierpi.
Choć cuda się zdarzają.
Co robić?
:cry:

Posted

RATOWAC! za wszelka cene ratowac!
W klinice na Ksiazecej tez jest niezla p. doktor - Katarzyna Mostowska, jutro tzn. juz dzisiaj 12 listopada bedzie przyjmowac zdaje sie od 11steji az do wieczora. Tam tez jest szpital i to calkiem niedaleko od Gagarina.
Dziewczyny ratujcie ja, zmiencie lekarzy, moze to cos da...
Chetnie doloze sie do kosztow.

pozdraiam
Marzena

Posted

Ttak, za wszelka cene ratowac, ona ma jeszcze wole zycia, walczy. Nadzieja zawsze umiera ostatnia, dopoki Kruszynce stan sie nie pogarsza, jest nadzieja. Robcie, co w Waszej mocy.
<Nie pozwolcie jej odejsc.

Posted

Bumbecki, dzięki. Ten mój doktor też z Książęcej - choć klinika ma różne opinie... To doktor Geworgian. Uderzam tam jutro (właściwie dziś). O ile nie będzie za póżno...

Posted

skonsultuj Fela jeśli oczywiście się da .
Gdyby ona tylko chciała choć trochę zjeść :cry: Jak ona ma mieć siły do walki jak to takie ......... 0,86 kg :cry: :bigcry:

Posted

pamietam, jak ratowalam Azunie, ktorej uratowac sie juz nie dalo - od warunkow w schronisku nabawila sie trwalego znieksztalcenia jelit, przez co jelita sie "zapychaly". Trzeba ja bylo uspic. Ale mala walczyla i nie chciala umierac, pomimo cierpien. Zrobilismy to calkowicie wbrew jej woli. :cry:
walczcie o kruszynke. jesli niema diagnozy: smiertelenie chora, to walczcie. pieniazki podesle.

Posted

Błagam dziewczyny, nie zabierajcie jej nadziei. Wiem że z daleka łatwo mówić, ale też mam wyrzuty sumienia, że uśpiłam moją ukochaną Maxi i nie skonsultowałam diagnozy i sposobu leczenia z innym lekarzem. Nigdy tego nie zrobię. Ona reaguje na człowieka, chce żyć. Zawsze jest przynajmniej cień nadziei. Dołożę się do leczenia, jak podacie ile trzeba, ale próbujcie. Trzymam kciuki.

Posted

Felu, walczcie!!! Skonsultujcie z kimś innym, najlepiej w takiej klinice żeby od razu był szpitalik i żeby można było ją leczyć.Albo zostawcie maleńką gdzie jest żeby nie męczyć jej podróżą i tylko porozmawiajcie z innym, zaufanym wetem, niech powie co o tym myśli, może miał takie przypadki, może zna inne metody leczenia. Trzymam kciuki bardzo bardzo bardzo mocno!

Posted

Dziewczyny,

ja wczoraj mialam troche tragiczny wieczor i nie dzwonilam na Gagarina.
Fela - z kim rozmawialas w Multi wecie?
Mam tam absolutne zaufanie do dr. Gojskiej. Podejrzewam, ze po nocnym dyzurze nie ma jej dzisiaj, ale mam sie z nia kontaktowac jutro, bo leczy mojego psa wlasnie. Porozmawiam z nia i zobacze co mi powie.

A jesli widzicie, ze sunia nie cierpi, ze dotyk nie sprawia jej bolu to WALCZCIE. Wiele osob chce pomoc, ja tez postaram sie cos wgrzebac i pomoc w leczeniu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...