arturkacper Posted October 31, 2005 Posted October 31, 2005 Serwus . Przeczytalam wszystkie tematy ale nie znalazlam nic co by pasowalo do mojego problemu.Sunia ma 2,5roku , jest kochana i rozpieszczona (czyt. bledy wychowawcze ).Od 2miesiecy mamy nowego czlonka rodziny.Mika nasza od paru dni lezy w swoim koszyku calymi dniami ( w ganku),ignoruje nas , tylko na pole wychodzi z radoscia i na inne zabawy z dziecmi(2 nastolatkow) i nami. Jesli maz jest w domu to pojawia sie "na pokojach".Prosze o pomoc.Wiem ,ze Mikunia jest teraz zestresowana i zeszla na drugi plan (brak czasu przy niemowlaku , choc staram sie bardzo).W ganku tez stoi wozek , od jakiegos czasu nowosc bylo nie bylo. Licze na Was , bardzo nam smutno jak sunia nas tak olewa.Czy to rewanz? pozdrawiam Quote
AniaP Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Jakbym widziała naszą sunię, tylko, że u nas był... no właściwie to niestety powraca taki problem, ale z innego powodu. Ale może po kolei. Nasza sunia za kilka dni skończy 2 latka, a więc wiek podobny do Waszej. Cały czas była naszym oczkiem w głowie, chociaż od małego "szkolona" (psie przedszkole, kurs PT, kurs przygotowujący do egzaminu PT, obedience). Można powiedzieć, że sunia dobrze wychowana, aczkolwiek nie ideał, bo my miękkie serduszka mamy dla takiego małego futrzaka. :oops: Kiedy więc u mojego braciszka urodziło się maleństwo i coraz częściej "podrzucał" do nas Julkę nawet na kilka dni, od samego początku staraliśmy się, żeby Asti nie poczuła się nagle przez nas odrzucona. Często każdy z nas na jednej ręce trzymał Julkę, a drugą głaskał Asti. Nie zabranialiśmy też Asti delikatnie wąchać maleństwa. A kiedy Julka zaczęła raczkować, Asti pilnowała ją na każdym kroku (toć to przecież pasterski pies jest :wink: ), popychała noskiem, lizała po rączce, a zdarzało się, że i po buzi. A Julka szybko zaczęła szukać wzrokiem Asti, potem łapać ją za futerko, wkładać paluszki do pyszczka (cierpliwe to moje psisko). Cały czas więc ktoś z nas musiał je obydwie mieć non stop na oku, żeby jedna drugiej nie zrobiła krzywdy. Po powrocie z pracy właściwie całe popołudnie spędzałam z nimi obydwoma na podłodze. Asti była oczywiście cały czas zazdrosna o Julkę, bo przynosiła swoje zabawki, żeby jej rzucać i bawić się z nią, a jeśli jej zabawki były pochowane, żeby Julka nie brała ich do buzi, to Asti zbierała z podłogi zabawki Julki. Jedną ręką więc rzucałam zabawki Asti, a drugą ręką bawiłam się z Julką i musiałam pilnować, żeby jedna drugiej nie zabierała zabawek (jak z dziećmi :lol: ). W tej chwili Julka już chodzi, a Asti nadal chodzi za nią. I ciągle jest zazdrosna i ciągle sprawdza swoją pozycję w stadzie, bo przy Julce szczególnie domaga się pieszczot, wchodzi na kanapy, wskakuje nam na kolana, żeby pokazać kto tu jest ważniejszy, żeby być wyżej od małej. I pozwalam jej na to choćby na chwilę :oops: , bo to w końcu dom Asti, Julka jest tu tylko gościem. Dzisiaj musiałam Julkę uczyć, że nie wchodzi się do kojca Asti, bo małej bardzo się spodobał miękki kojec i poduszeczka suni. I Julka ma szczęście, że Asti jest taka jaka jest: spokojna, wyrozumiała, delikatna, cierpliwa i że... No właśnie i tu jest nasz problem. Okazuje się, że Asti traktuje Julkę jak szczeniaka. A było to tak... Za którymś razem, kiedy jak zwykle Julka wróciła na kilka dni do siebie do domu, Asti się rozchorowała. :( W pierwszej chwili nie zwróciłam specjalnie uwagi na dziwne zachowanie Asti. Była sobota, wróciłyśmy z zawodów i pomyślałam, że Asti jest zmęczona przeżyciami minionego dnia. Ale w niedzielę rano nie zjadła jedzonka, kiedy szykowałyśmy się na zajęcia do szkoły, nawet nie chciała spróbować paróweczki, na zajęciach też była taka jakaś... smutna trochę? Pod wieczór na dwie godzinki braciszek wskoczył do nas z Julką. Asti zjadła jedzonko jak zwykle w rekordowym tempie, ożywiła się nagle jakby nic się wcześniej nie zmieniło. Braciszek wyjechał, a po 3-4 godzinach Asti ni stąd ni zowąd bez powodu zwróciła wszystko co zjadła. :o Następnego dnia po powrocie z pracy mama mi zameldowała, że Asti nadal taka jakaś smutna chodzi i dużo śpi w swoim kojcu i przez cały dzień nie chciała nic zjeść. Ale kiedy wychodziła na spacerek ożywiała się jak dawniej i tam też smakołyki jej smakowały. Ale nie wytrzymałam i pojechałyśmy do weta. I po opisaniu przeze mnie objawów chorobowych, pierwsze jego pytanie: "Czy coś się ostatnio zmieniło w domu? Ktoś przybył? Ktoś ubył?". No i właśnie okazało się, że Asti traktuje Julkę jak szczeniaka i kiedy ta od nas wyjeżdża, to Asti za nią tęskni. Na spacerach Asti zachowuje się normalnie, bo sytuacja stresowa jest związana z domem. Mamy więc w domu znaleźć jej więcej zajęcia, może właśnie małe "szkolenie", jakaś zabawa, żeby nie miała tyle czasu na smucenie się, myślenie, tęsknotę. Tak myślę, że zachowanie Waszej Mikuni jest podobne do Asti. Gdyby Julka mieszkała z nami, Asti w końcu by się do niej przyzwyczaiła, a tak jest to ciągła huśtawka. U Was jest może mimo wszystko łatwiejsza sytuacja. W końcu sunia przyzwyczai się do maleństwa, ale... niestety trzeba włożyć w to trochę pracy. arturkacper napisał(a): Wiem ,ze Mikunia jest teraz zestresowana i zeszla na drugi plan (brak czasu przy niemowlaku , choc staram sie bardzo). No i nie może tak być, żeby Mikunia zeszła na drugi plan. A jak wyglądał jej dzień zanim pojawiło się maleństwo? Co się zmieniło w jej życiu? Niemowlak zajmuje dużo czasu, ale czasem wystarczy pogłaskanie, zainteresowanie się psem. Pomyślcie co możecie zrobić, żeby suni wrócił humor. Podobno psiaki się nie obrażają. :wink: arturkacper napisał(a): Jesli maz jest w domu to pojawia sie "na pokojach". Bo chyba jednak mąż ma więcej czasu dla psiaka. I ona wtedy wie, że może liczyć na więcej jego uwagi. Ty nie masz tak na to czasu i dla Ciebie teraz maleństwo jest ważniejsze od psiaka, a sunia to wyczuwa. arturkacper napisał(a): W ganku tez stoi wozek , od jakiegos czasu nowosc bylo nie bylo. A co z tym wózkiem? Czy to też jest dodatkowy powód do stresu dla psiaka? A jeśli wyjeżdżasz na spacer, zabierasz ze sobą psa? Może kojarzyłby się jej wtedy z czymś przyjemnym? :hmmmm: Quote
arturkacper Posted November 2, 2005 Author Posted November 2, 2005 ...O matko i córko! Thx bardzo za taki przeogromny wyklad. Z uwaga przeczytalismy Twoje wywody i zgadzamy sie z tymi opiniami w 99%. Pomoze nam to w naszych problemach dzieciowo-psowych. Wozek ktory stoi kolo poslania miki kojazy jej sie dobrze, bo wychodzac z Marcinem na spacer zabieramy psa ze soba. Nasze starsze dzieci czesto wolaja suczysko do zabawy, ale ta nie zawsze sie kwapi i widac ze cos jej lezy na wątrobie. A`propos : apetyt ma, jest zdrowa i chetnie szaleje na spacerach a w domu... wlasnie Poswiecamy psu coraz wiecej czasu ( sytuacja rodzinna - niemowlaczek- sie normuje)i mamy swiadomosc, ze ta rywalizacja(?) psa z dzieckiem dla nas ma oczywisty rezultat, ale dla psa pewnie to nie jest takie oczywiste i na pewno trudne do zaakceptowania. Ktos patrzacy z boku pomysli ze przesadzamy z tymi problemami, ale mamy juz dwoje duzo starszych dzieci i doswiadczenia z psami i niemowlakami. Kazdy czlowiek jest inny i kazdy pies jest inny i dlatego bardzo sie staramy, zeby i tym razem kontakty dzidzidziusiowo-pieskowe byly przyjemne i bezpieczne dla obu stron. Kazda porade i wasze doswiadczenia przyjmiemy z wdziecznoscia.Pozdrawiam Quote
AniaP Posted November 2, 2005 Posted November 2, 2005 arturkacper napisał(a): Thx bardzo za taki przeogromny wyklad. Sorry, czasem mi takie długaśne posty wychodzą. :oops: A tak w ogóle, to sorry bardzo. Widzę, że dużo wiecie już na ten temat i macie doświadczenie z psiakami i niemowlakami, więc trzymam kciuki, żeby się udało wyciagnąć Mikusię ze smuteczków. :thumbs: arturkacper napisał(a): Ktos patrzacy z boku pomysli ze przesadzamy z tymi problemami, No, ja jak widać też. :wink: :lol: arturkacper napisał(a): Kazdy czlowiek jest inny i kazdy pies jest inny No też bym nie pomyślała, że piesio może tak przeżywać różne sytuacje i zmiany w domu, a jednak. :oops: arturkacper napisał(a): i dlatego bardzo sie staramy, zeby i tym razem kontakty dzidzidziusiowo-pieskowe byly przyjemne i bezpieczne dla obu stron. :klacz: :kciuki: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.