Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wasze odpowiedzi są dla mnie bardzo ważne.. wiem, że to pytanie bardziej na Behawior, ale chodzi mi konkretnie: husky kontra inne - MAŁE psy. Wielkosciowo mniejsze, lub też szczeniaki. Napiszcie jak w stosunku do nich zachowują się wasze psy..

Posted

To zależy... Jura z każdym psem chce sie bawić i zdarza jej się nie rozróżniać mały, duzy i wtedy muszę uważać żeby nie zrobiła małemu psiakowi krzywdy łapą. Ale zdarza się, że przy zabawie z małym pieskiem zachowuje wszelką ostrożność... Niestety nie wiem w jaki ona sposób to robi że z jednymi chce sie bawić na całego a na inne uważa :lol:

Posted

Mój Brutus podobnie jak Jura Paulinki18też bawiłby się z każdym psem dużym czy małym. Tylko czasamiignoruje jakiegoś psa jakby wiedział, że z tego napewno nic nie będzie.
Ale od 2 tygodni ma 9 tygodniowego braciszka i zabawa jest super. Pozwala podgryzac się tarmosic i w ogóle.

Posted

Bywa bardzo różnie.
Niektóre Husky, jak np. moja Jagna, chcą bawić się ze wszystkimi psiulami.
Warto dodać, że w jej przypadku zabawa jest taka no... hmmm... o zabarwieniu sadystycznym :wink:
Bursztyn z kolei, traktuje małe psy, jak zdobycz i nic więcej.
Po prostu na nie poluje :-?
Szczeniaki zwykle mają swoje prawa. Są przez psy rozpoznawane, jako ten sam gatunek i często (choć absolutnie, NIE zawsze) traktowane, jak dzieci, którym się wszystko wybacza.
Zresztą, w psiej i w wilczej sforze, szczenięta nie podlegają hierarchii, a co za tym idzie, nie obowiązują ich zasady "savoir-vivre" :wink:
Ale tak naprawdę, to... co pies, to inny przypadek :roll:

Posted

NigdyNigdy napisał(a):

Bursztyn z kolei, traktuje małe psy, jak zdobycz i nic więcej.
Po prostu na nie poluje :-?
:roll:


:roll: właśnie o to mi chodzi... mój pies traktuje małe psy jak zdobycz, czai się na nie już z daleka nawet mimo smyczy.. Gdy miał 6 miesięcy bez żadnych ale staranował wiekową sunię mojej kumpeli. Generalnie jego podejście miało charakter sadystyczny więc żaden z właścicieli małych psów nie chciał by się z nimi bawił.
Ostatnio przyatakował 3-miesięcznego szczeniaka.. :roll: Nie wiem jak to było dokładnie bo nie było mnie przy tym..złapał małego za bety, podniósł do góry i nie chciał puścić. Skończyło się tym, że odbił wszystkie swoje zęby na skórce małego, który potem chodził zapuchnięty i stracił zaufanie do dużych psów...szkoda tylko, że za sprawą mojego psa...

nie wiem co robić..nikt nie pozwoli by mój pies uczył się na jego psie zasad kultury.. :roll:

Posted

Niestety to absolutna prawda co napisała NigdyNigdy :roll:
Co pies to inny przypadek :-?
Z trzech "babek", które ze mną mieszkają na codzień dwie w zasadzie lubią małe psiaki - albo się z nimi bawią, albo je ignorują. Ale trzecia "jędza" po prostu "nienawidzi" małych psów, a jeszcze bardziej nie cierpi tchórzliwych i poddańczych :evilbat:
Co ciekawe te dwie "tolerancyjne" są znacznie bardziej smowolne="huskowe", a ta trzecia to "niehusky", który jest w niezwykle silnym związku emocjonalnym ze mną, niemal mnie nie odstępuje na spacerach :roll:


Szamanka napisał(a):
nie wiem co robić..nikt nie pozwoli by mój pies uczył się na jego psie zasad kultury

Skądś znam ten problem. Pracuję nad nim od wielu lat.
Podstawą jest posłuszeństwo - trzeba takiego psa bezustannie szkolić tzn. ćwiczyć nabyte umiejętności. Już sama nie wiem co jeszcze mogę zrobić poza szkoleniem i unikaniem spotkań z małymi psami :-?
Czasem całymi miesiącami jest OK, aby nagle znów coś się zepsuło :(
Coż... tak bywa :roll:

Posted

Brando chce się bawić z małymi psiakami, a jeśli te żucają się na niego porostu je ignoruje, nie próbuje w jakiś sposób ich przestraszyć, a tymbardziej "zaatakować na poważnie"

Natomiast z Barym jest tak jak pisali tutaj niektórzy... Jak dojrzy małego pieska z daleka to od razu się czai.. nieraz zaatakuje [tylko nie suki], a nieraz nie :roll: . Jeżeli ten mały pies żuci się na Barego on niestety już tego nie ignoruje :-? , obojętne jest mu czy to duży czy mały pies.. "jest atakowany.. to zaatakować musi" nawet jeśli ten drugi jest o 20razy mniejszy. :-?

Posted

Z tego co piszecie jak na razie wnioskuję, że sunie są bardziej wyrozumiałe zarówno dla szczeniaków, jak i w ogóle małych psów. Jeśli już pada hasło o atakowaniu innych psów to widzę, że raczej robią to samce... :roll: Czyżby taka cecha charakteryzowała tę rasę?.. ech... nie powiem by mnie to ucieszyło... :-? Od czasu zajścia ze szczeniakiem Szamano chodzi w kagańcu.. i już nie lubi chodzić na spacery..straciły dla niego cały urok.. no ale cóż..skoro tak trzeba, to trzeba... :roll:

Posted

Szamanka napisał(a):
Z tego co piszecie jak na razie wnioskuję, że sunie są bardziej wyrozumiałe zarówno dla szczeniaków, jak i w ogóle małych psów.


Absolutnie tak nie jest :roll:
Bardzo ważne, aby odróżnić zachowanie względem małego psa (czyt. małej rasy lub małej wielorasy), a względem szczeniaka Husky.
Z grupy Husky, którą miałam pod opieką (kilkanaście psów i suk w różniachnym wieku), JEDYNIE NIEKTÓRE suki potrafiły zaatakować szczeniaka Husky.
WSZYSTKIE samce były w stosunku do szczeniąt nastawione albo neutralnie (czyt. lekceważenie) albo wręcz opiekuńczo (z regurgitacją włącznie).
Niektóre suki reagowały bardzo podbnie, a niektóre wręcz robiły sobie na szczenięta polowanie.
Agresja taka była najprawdopodobniej chęcią eliminacji potomstwa suki konkurentki (w wilczej watasze tylko jedna suka ma prawo mieć potomstwo).
To tyle, jeśli chodzi o szczeniaczki Husky.

Co do psów ras małych....
Z grupie, którą obserwowałam, niestety tylko niektóre Husky (psy i suki) i to te z dołu drabiny hierarchicznej chciały się bawić.
Reszta, po prostu polowała.
Niestety, trudno wykluczyć, że psiule, które do małego psa z początku były przyjaźnie nastawione, w pewnym momencie nie zaatakowałyby go.
To zwykły mechanizm instynktowny, kierujący się zasadą- ucieczka (np. w zabawie pozorującej atak) = pościg zakończony upolowaniem i zabiciem zdobyczy.
Ja, w każdym razie, po tym, co widziałam, nigdy nie zaufałabym Haszczakowi tak zupełnie na 100% i nie pozostawiłabym go z małym psiulkiem sam na sam (no, chyba, że od zawsze wychowywały się razem i nigdy nie było sytuacji, która by mnie zaniepokoiła :roll: )

O rany....
Tak sobie to wszystko czytam i stwierdzam, ze te nasze rady, to takie trochę wypaczone są :-?
Bo tak naprawdę, co pies to charakter i trzeba by było zobaczyć sytuację na żywo, aby z dużym prawdopodobieństwem określić co i jak robić, żeby dobrze wychować.
Forum to takie trochę krzywe zwierciadło jest.... :roll:

Posted

Hmm... tylko, że mi nie chodziło o szczeniaka husky. Mój pies przyatakował szczeniaka boksera.. taki mały słodki 3 - miesięczny boksio...

..wiadomo, że nie można rad czytanych na forum traktowac jako święta prawda. Każdy pies jest inny, dlatego trzeba brać na to poprawkę.. Ja tak robię. Pytając o tę konkretną rzecz chciałam sobie nakreślić ogólny - mniej więcej - schemat działania i zachowania psów rasy husky ;)

dziękuję za odpowiedzi i czekam na dalsze..
..dzięki wam upewniłam się tylko, że mój pies nie ma jakiejś skrzywionej psychiki i że te konkretne zachowanie mogło być spowodowane niestety taką niechwalebną cechą rasy...

Posted

U mnie tez jest co pies to inaczej.

Dima ogolnie chce sie bawic z kazdym psem. maly czy duzy nie ma znaczenia o ile nie emanuje zbytnia agresja. Za to z sukami to juz roznie. Glosne i zaczepne zle koncza. Z Rika (amstafka) Blairy zwada trwala pierwsze 30 min, pozniej juz sie dogadywaly. Oczywiscie musialy klaki poleciec :>

Sasza ma takie samo nastawienie do psow jak Dima. Suki w wiekszym stopniu toleruje. Jesli nie ma agresji z drugiej strony to ona sie nie rusza.

Tylko ze....

Kazdy obcy uciekajacy kapciuch (bez obrazy dla malych pieskow -- sa takie kapcie misie, tygryski, piski te same gabaryty co york czy jamnik mini ) pies/suka gdzies w tle ma takie same szanse jak krolik. ;>

Gdzies mam dziewczyny bawiace sie z yorkiem na fotkach :> jak znajde to wstawie.

Posted

NigdyNigdy napisał(a):
W grupie, którą obserwowałam, niestety tylko niektóre Husky (psy i suki) i to te z dołu drabiny hierarchicznej chciały się bawić.
Reszta, po prostu polowała.


:hmmmm:
U mnie jest dokładnie odwrotnie :eek3:
To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta. Małymi suki dominantki omega opiekuje się do tego stopnia, że próbuje je karmić :lol:

Ale może ja źle widzę te ich stadne relacje :roll:

Posted

SH napisał(a):
:hmmmm:
U mnie jest dokładnie odwrotnie :eek3:


:lol:
I widzisz Szamanko sama, jak to jest w praktyce.
Nawet my tu, na forum, mamy czasem skrajnie różne doświadczenia, a co dopiero w odniesieniu do całej populacji Husky :wink:

SH napisał(a):
To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta.


Zgaduję, że chce się w ten sposób dowartościować :wink:
Próbuję sobie tę sytuację wyobrazić w tym naszym stadzie i sądzę, że gdyby omega zaatakowała szczeniaka, którego tolerują alfy, beta i pozostałe osobniki z wyższego szczebla hierarchicznego, to by ta omega najzwyczajniej dostała od szefów po łbie 8)
Jestem tego jakoś dziwnie niemal pewna :roll:
Taki atak byłby bowiem zakłucaniem porządku, a tego szefostwo nigdy nie tolerowało :lol:

SH napisał(a):
Małymi suki dominantki omega opiekuje się do tego stopnia, że próbuje je karmić :lol:


A co to to tak :wink:
Choć to też różnie się u nas rozkładało. :roll:
Były suki (alfa i jej córka, która znajdowała się gdzieś w środku hierarchii), które niestety polowały na wszystko, co nie było ich dzieckiem. Pozostałe stwory zachowywały się OK.

I teraz sobie przypomniałam taką sytuację, która do tej pory jest dla mnie, z punktu widzenia behawiorystycznego, zagadką.
Otóż szczegóły:
- dwie suki (Bajka- silna beta oraz Wesoła- szara gąska [ale jeszcze nie omega :wink: ])
- obie ze szczeniakami (jedna cztero, druga dwu tygodniowymi)
- w jednym dużym pokoju
- kojce przygotowane w przeciwległych kątach pokoju
- żadna z suk nie pozwala jakiemukolwiek z psów zbliżyć się do kojca

A tu ?
Trrrach! :o
Po którymś powrocie do domu:
- Wesoła zostawiwszy swój kojec wita nas wesoło
- Bajka siedzi w swoim kojcu i pilnuje szczeniąt.... swoich i Wesołej :o

Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, sytuacji w której Bajka mogłaby ukraść szczenięta Wesołej- tę opcję wykluczyłam na samym początku.
Obie suki lubią się zupełnie średnio- po prostu się tolerują, więc taka akcja zakończyłaby się z pewnością walką na śmierć i życie. Zresztą, i Bajka musiałaby nie mieć instynktu, żeby podchodzić do kojca Wesołej i kraść jej dzieci :wink:
Jedyna teza to taka, że Wesołą, która od początku odczuwała dyskomfort mając szczeniaki w tym samym pomieszczeniu co Bajka, podrzuciła swoje dzieci pod opiekę suki wyżej usytuowanej w hierarchii.
To tylko teoria, bo jak było naprawdę, tego się nigdy nie dowiem.
Niemniej jednak, cała ta sytuacja była dla mnie jakaś abstrakcyjna. :lol:
I jak tu doradzać w kwestii behawioru skoro zwierzęta i tak ułożą sobie swój własny plan działania? :wink:

Posted

Z pewnością poczucie hierarchii jest u huskych bardzo silnie rozwinięte. Mój pies od szczeniaka wychowuje się z dwoma kotami. Z tego, co widzę jednego usytuował ZA sobą, a drugiego..cóż..trudno mi powiedzieć - czuje respekt przed kocicą, ale sam ją często zaczepia a potem wieje gdy ona chce mu przywalić pazurami po nochalu ;)

..co do psów spotykanych na spacerach - mam wrażenie, jakby z góry zakładał, że on jest najważniejszy. Większe psy próbuje oczywiście dominować wiadomo jak, z mniejszymi - nie dałam mu zbyt wiele pola do popisu, bo już parę razy bez uprzedzenia zaatakował.. po prostu mu nie ufam w tej kwestii i nigdy nie czekałam jak rozwinie się sytuacja w momencie spotkania bez smyczy z mniejszym psem.. :roll:

..dziwiło mnie tylko, że jego atak nie był poprzedzony najmniejszym chociaż warknięciem..każdy pies jakiego znam najpierw warknie jak mu się coś nie podoba... a mój milcząco atakuje.. czyżby odzywała się wilcza natura?...

Posted

Szamanka napisał(a):
..dziwiło mnie tylko, że jego atak nie był poprzedzony najmniejszym chociaż warknięciem..każdy pies jakiego znam najpierw warknie jak mu się coś nie podoba... a mój milcząco atakuje.. czyżby odzywała się wilcza natura?...


Bo podczas polowania trzeba zachować koncentrację. :wink:
No i cisza także obowiązuje, bo inaczej by się ofiara wypłoszyła :lol:

Posted

Moja interpretacja "cichego ataku" jest podobna.
W czasie polowania wilki posługują się raczej "mową ciała", a nie dźwiękami :wink:
Co innego kiedy mówimy o agresji-ataku wywołanym np. obroną terytorium, czy ochroną zdobyczy.
Wtedy najpierw jest warczenie i szczekanie ostrzegawcze, a dopiero pózniej, o ile intruz nie zareagował na ostrzeżenie, następuje atak.
Tłamszenie małych psów to chyba jednak jest polowanie, a nie agresja :roll: Stąd atak następuje bez ostrzeżenia.
W tym miejscu kłania się niezwykle silny instynkt myśliwski u husky :evilbat:
I dlatego tak trudno przepracować ten brzydki nawyk u psa :-?

NigdyNigdy napisał(a):
SH napisał:
To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta.

Zgaduję, że chce się w ten sposób dowartościować

Też tak przypuszczam :lol:
Ale to mimo wszystko nie jest przyjemne kiedy na spacerach cały czas muszę mieć oczy dookoła głowy i wydawać co chwilę komendy dyscyplinujące.
Z takiego spaceru zamiast relaksu robi się ciężka harówka :(

Posted

Rozumiem więc, że mój pies nie jest agresywny... tylko jest niewyżytym łowcą... chyba.. :-?

..dla mojego psa spacery straciły cały urok... :( najpierw prosi by z nim wyjść, a gdy zakładam buty chowa się w największych zakamarkach mieszkania :( Nie pomaga wołanie, proszenie, ani stanowczość. Wie, że pójdzie ale w kagańcu.. Muszę wyciągać go siłą, ale mówię do niego spokojnie.. Wg mnie nie jest to normalna reakcja.. Zachowuje się jak mega tchórz.. :roll: Mimo że w kagańcu chodzi już od kilku tygodni wciąż w ogóle się do niego nie przyzwyczaił.. Tak mi go szkoda.. :( ale nie mogę zaryzykować spotkania z innym, zwłaszcza małym psem.. tym bardziej, że gdy jestesmy na dworze - on prawie przez cały czas koncentruje się na kolejnych sposobach zdjęcia kagańca. Ale gdy tylko na horyzoncie pojawia się pies - Szaman prostuje się i przybiera bardzo dominacyjną pozę :-? Wtedy kompletnie zapomina o tym, że ma namordnik..

Posted

Ja mam jeszcze jeden "pomysł" na wytłumaczenie zachowania Twojego haszczaka...
Otóż jak wynika z opisu jest on około póltorarocznym psem czyli już dojrzałym fizycznie młodzieńcem, który ustala swoją pozycję wśród pobratymców.
Ma też dość dominujący charakter, być może wzmacniany wysoką pozycją w domowym stadzie :roll:
Biorąc to razem pod uwagę wnioskuję, że najlepszym lekarstwem na jego zachowanie może być zmiana waszych relacji i zdecydowane przejęcie przywództwa przez Ciebie. Oczywiście nie siłowe.
Dlatego warto by było spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, który poobserwuje Was, przeprowdzi wywiad i doradzi jak się za te zmiany zabrać.

Kaganiec raczej nie jest dobrym rozwiązaniem - sama widzisz, że pies przestał się cieszyć ze spacerów :-? Na dodatek jak kiedyś uda mu się ten kaganiec zdjąć to... może być prawdziwy kłopot :(

Posted

SH napisał(a):
Ja mam jeszcze jeden "pomysł" na wytłumaczenie zachowania Twojego haszczaka...
Otóż jak wynika z opisu jest on około póltorarocznym psem czyli już dojrzałym fizycznie młodzieńcem, który ustala swoją pozycję wśród pobratymców.


Wydaje mi się, że w tej sytuacji, wyglądałoby to dokładnie tak, jak opisywalaś to wcześniej- następowałoby stopniowanie zachowań dominacyjnych (najpierw "czarowanie" wzrokiem, jeżenie, warczenie, podchodzenie do psa, pozycja T itd itd.).
W tym wypadku nie widzę jakichkolwiek "chęci" odnalezienia swojej pozycji w grupie.
Atak bez uprzedzenia to jak traktowanie drugiego psa, jak zdobycz, a nie konkurenta w stadzie. :roll:

SH napisał(a):
Ma też dość dominujący charakter, być może wzmacniany wysoką pozycją w domowym stadzie :roll:

SH napisał(a):
Biorąc to razem pod uwagę wnioskuję, że najlepszym lekarstwem na jego zachowanie może być zmiana waszych relacji i zdecydowane przejęcie przywództwa przez Ciebie. Oczywiście nie siłowe.

SH napisał(a):
Dlatego warto by było spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, który poobserwuje Was, przeprowdzi wywiad i doradzi jak się za te zmiany zabrać.


SH napisał(a):
Kaganiec raczej nie jest dobrym rozwiązaniem - sama widzisz, że pies przestał się cieszyć ze spacerów :-? Na dodatek jak kiedyś uda mu się ten kaganiec zdjąć to... może być prawdziwy kłopot :(


Podpisuję się pod tym wszystkim obiema rękami 8)
Coś z tym kagańcem jest nie tak :roll:
Reakcja, którą opisujesz.... coś mi tu nie gra :-?
Kaganiec sam w sobie, nie powinien u psa wywołuwać aż takiej frustracji i strachu.
Tak, jakby kaganiec kojarzył się Twojemu psu z jakąś skrajną nieprzyjemnością.
Ale dlaczego?
Ty mi to powiedz.... :wink:

Posted

Heh.. muszę przyznać, że mój pies jest dość...szczególnym przypadkiem ;) Mimo, że na dworze zgrywa się na mega dominatora - tak naprawdę jest wielkim tchórzem. Kaganiec wzbudza w nim strach. A może w taki sposób pokazuje, że naprawde bardzo bardzo nie chce w nim iść, bo nie może pobawić się tak jak lubi? Nie wiem..

Generalnie on boi się wszystkiego. Mimo, że od małego starałam się przyzwyczajać go do różnych zabiegów - gdy widzi np. że mam w ręce wacik - ucieka i chowa się w zakamarkach. Miał kiedyś zapalenie spojówek - przecierałam mu oczka rumiankiem. Nie przekonał się do tego a przecież nie sprawiało mu to bólu.
Spotkanie ze szkoleniowcem z pewnością nie jest głupim pomysłem. A moje relacje z psem? Może nie jestem tak do końca Alfą - bo mój pies za Alfę z pewnością uważa mojego ojca. Ale wie, że jestem ważniejsza w tym "związku" od niego. Wiadomo - próbował swoich sił w zdominowaniu mnie - ale mu się to nie udało. Dlatego słucha się mnie. Różnie niestety z tym jest na dworze, zwłaszcza jak zobaczy innego psa, wtedy nic innego nie widzi i nie słyszy. Nakupowałam książek o szkoleniu i zamierzam ostro wziąć się za nasze relacje.

Posted

Szamanka a jaki kaganiec ma Twój pies?? I napisz jak Ty reagujesz ze szczegółami ( ciagnięcie za samycz, odwrót gwałtowny w inną stronę itp ) jak widzisz podczas spaceru małego psa, gdy oczywiście prowadzisz swojego :wink: ?? Czy pies spi na łózku, fotelu?? Czy to on pierwszy przechodzi przez drzwi?? Kiedy i jak go karmisz?? Jakie książki kupiłaś, a jakie juz czytałas??

Posted

Tak sie zastanawiam nad tym co pisałyście - NigdyNigdy i SH - o tym, ze Wasze psy polują na małe psy i nijak nie potrafie tego zrozumieć :-? jak pies moze polowac na psa :o owszem moge zrozumieć, że za psem poleci, jak ten drugi jest dalej i do tego biegnie lub zacznie uciekać, że go po udanej pogoni zaatakuje, że psy sa agresywne wobec małych psów i niektórych "typów" psów nie lubią - ok to moge zrozumieć, bo to da sie wytłumaczyć bardzo prosto. Ale mnie zawsze uczono, że pies po samym zapachu innego psa( a jakie ma możliwości wechowe, to pisac nie musze :wink: ) potrafi okreslić wiek, płeć itd. psa. Wiec w jaki sposób Wasze psy nie odróżniają innych - małych - psów od np. kota :o ?? Załóżmy, że zobaczyły z daleka małego "zwierza", ten zaczał uciekać, wiatr uniemożliwił psom wyczucie zapachu "zwierza", no to psy Wasze, gonią go, dopadają i co?? Nadal nie wiedza, że to pies, mimo, że dużo mniejszy, od nich?? No jakos mi sie w to wierzyc nie chce....

Posted

sairisa napisał(a):
Tak sie zastanawiam nad tym co pisałyście - NigdyNigdy i SH - o tym, ze Wasze psy polują na małe psy i nijak nie potrafie tego zrozumieć :-?


A czy słyszałaś o instykcie łowieckim? :roll:

sairisa napisał(a):
Więc w jaki sposób Wasze psy nie odróżniają innych - małych - psów od np. kota :o ??


Czy ktoś tu napisał o tym, że nie rozróżniają? 8)

sairisa napisał(a):
Nadal nie wiedza, że to pies, mimo, że dużo mniejszy, od nich?? No jakos mi sie w to wierzyc nie chce....


Ponawiam swoje pytanie :-?
Moja Droga sairisa, Husky i owszem, rozróżniają, że to, co ucieka to pies, ale najzwyczajnie w świecie, jako pies go nie traktują.
Nie jest on "godnym" przeciwnikiem, z którym należałoby stoczyć walkę o terytorium, jest natomiast świetną zabawką.
Nie wiem tylko, czy ta zabawka byłaby zabawą równie mocno zachwycona, jak polujący na nią Husky. :roll:

Posted

Z powyższą argumentacją NigdyNigdy nie sposób się nie zgodzić 8)
Ja dodam jeszcze, że takie polowanie na psa, w przypadku mojej suńki, kończy się w momencie dopadnięcia i zmuszenia do zajęcia pozycji "kołami do góry". Kiedy pies leży=jest "martwy", moja jędza odchodzi jakby nigdy nic :evilbat:
Nie ma morderczego instynktu, nie zagryza tego psa.
Być może dopiero wówczas dociera do niej, że to ten sam gatunek :roll:

Na koty i ptaki moje sunie nie polują - wystarczy im satysfakcja z przepłoszenia ich :wink:
Zupełnie jakby miały świadomość, że nie są w stanie ich dopaść :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...