Szamanka Posted October 31, 2005 Posted October 31, 2005 Wasze odpowiedzi są dla mnie bardzo ważne.. wiem, że to pytanie bardziej na Behawior, ale chodzi mi konkretnie: husky kontra inne - MAŁE psy. Wielkosciowo mniejsze, lub też szczeniaki. Napiszcie jak w stosunku do nich zachowują się wasze psy.. Quote
Paulina87 Posted October 31, 2005 Posted October 31, 2005 To zależy... Jura z każdym psem chce sie bawić i zdarza jej się nie rozróżniać mały, duzy i wtedy muszę uważać żeby nie zrobiła małemu psiakowi krzywdy łapą. Ale zdarza się, że przy zabawie z małym pieskiem zachowuje wszelką ostrożność... Niestety nie wiem w jaki ona sposób to robi że z jednymi chce sie bawić na całego a na inne uważa :lol: Quote
Piotr45 Posted October 31, 2005 Posted October 31, 2005 Mój Brutus podobnie jak Jura Paulinki18też bawiłby się z każdym psem dużym czy małym. Tylko czasamiignoruje jakiegoś psa jakby wiedział, że z tego napewno nic nie będzie. Ale od 2 tygodni ma 9 tygodniowego braciszka i zabawa jest super. Pozwala podgryzac się tarmosic i w ogóle. Quote
NigdyNigdy Posted October 31, 2005 Posted October 31, 2005 Bywa bardzo różnie. Niektóre Husky, jak np. moja Jagna, chcą bawić się ze wszystkimi psiulami. Warto dodać, że w jej przypadku zabawa jest taka no... hmmm... o zabarwieniu sadystycznym :wink: Bursztyn z kolei, traktuje małe psy, jak zdobycz i nic więcej. Po prostu na nie poluje :-? Szczeniaki zwykle mają swoje prawa. Są przez psy rozpoznawane, jako ten sam gatunek i często (choć absolutnie, NIE zawsze) traktowane, jak dzieci, którym się wszystko wybacza. Zresztą, w psiej i w wilczej sforze, szczenięta nie podlegają hierarchii, a co za tym idzie, nie obowiązują ich zasady "savoir-vivre" :wink: Ale tak naprawdę, to... co pies, to inny przypadek :roll: Quote
Szamanka Posted November 1, 2005 Author Posted November 1, 2005 NigdyNigdy napisał(a): Bursztyn z kolei, traktuje małe psy, jak zdobycz i nic więcej. Po prostu na nie poluje :-? :roll: :roll: właśnie o to mi chodzi... mój pies traktuje małe psy jak zdobycz, czai się na nie już z daleka nawet mimo smyczy.. Gdy miał 6 miesięcy bez żadnych ale staranował wiekową sunię mojej kumpeli. Generalnie jego podejście miało charakter sadystyczny więc żaden z właścicieli małych psów nie chciał by się z nimi bawił. Ostatnio przyatakował 3-miesięcznego szczeniaka.. :roll: Nie wiem jak to było dokładnie bo nie było mnie przy tym..złapał małego za bety, podniósł do góry i nie chciał puścić. Skończyło się tym, że odbił wszystkie swoje zęby na skórce małego, który potem chodził zapuchnięty i stracił zaufanie do dużych psów...szkoda tylko, że za sprawą mojego psa... nie wiem co robić..nikt nie pozwoli by mój pies uczył się na jego psie zasad kultury.. :roll: Quote
SH Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Niestety to absolutna prawda co napisała NigdyNigdy :roll: Co pies to inny przypadek :-? Z trzech "babek", które ze mną mieszkają na codzień dwie w zasadzie lubią małe psiaki - albo się z nimi bawią, albo je ignorują. Ale trzecia "jędza" po prostu "nienawidzi" małych psów, a jeszcze bardziej nie cierpi tchórzliwych i poddańczych :evilbat: Co ciekawe te dwie "tolerancyjne" są znacznie bardziej smowolne="huskowe", a ta trzecia to "niehusky", który jest w niezwykle silnym związku emocjonalnym ze mną, niemal mnie nie odstępuje na spacerach :roll: Szamanka napisał(a):nie wiem co robić..nikt nie pozwoli by mój pies uczył się na jego psie zasad kultury Skądś znam ten problem. Pracuję nad nim od wielu lat. Podstawą jest posłuszeństwo - trzeba takiego psa bezustannie szkolić tzn. ćwiczyć nabyte umiejętności. Już sama nie wiem co jeszcze mogę zrobić poza szkoleniem i unikaniem spotkań z małymi psami :-? Czasem całymi miesiącami jest OK, aby nagle znów coś się zepsuło :( Coż... tak bywa :roll: Quote
Marta.. Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Brando chce się bawić z małymi psiakami, a jeśli te żucają się na niego porostu je ignoruje, nie próbuje w jakiś sposób ich przestraszyć, a tymbardziej "zaatakować na poważnie" Natomiast z Barym jest tak jak pisali tutaj niektórzy... Jak dojrzy małego pieska z daleka to od razu się czai.. nieraz zaatakuje [tylko nie suki], a nieraz nie :roll: . Jeżeli ten mały pies żuci się na Barego on niestety już tego nie ignoruje :-? , obojętne jest mu czy to duży czy mały pies.. "jest atakowany.. to zaatakować musi" nawet jeśli ten drugi jest o 20razy mniejszy. :-? Quote
Szamanka Posted November 1, 2005 Author Posted November 1, 2005 Z tego co piszecie jak na razie wnioskuję, że sunie są bardziej wyrozumiałe zarówno dla szczeniaków, jak i w ogóle małych psów. Jeśli już pada hasło o atakowaniu innych psów to widzę, że raczej robią to samce... :roll: Czyżby taka cecha charakteryzowała tę rasę?.. ech... nie powiem by mnie to ucieszyło... :-? Od czasu zajścia ze szczeniakiem Szamano chodzi w kagańcu.. i już nie lubi chodzić na spacery..straciły dla niego cały urok.. no ale cóż..skoro tak trzeba, to trzeba... :roll: Quote
NigdyNigdy Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 Szamanka napisał(a):Z tego co piszecie jak na razie wnioskuję, że sunie są bardziej wyrozumiałe zarówno dla szczeniaków, jak i w ogóle małych psów. Absolutnie tak nie jest :roll: Bardzo ważne, aby odróżnić zachowanie względem małego psa (czyt. małej rasy lub małej wielorasy), a względem szczeniaka Husky. Z grupy Husky, którą miałam pod opieką (kilkanaście psów i suk w różniachnym wieku), JEDYNIE NIEKTÓRE suki potrafiły zaatakować szczeniaka Husky. WSZYSTKIE samce były w stosunku do szczeniąt nastawione albo neutralnie (czyt. lekceważenie) albo wręcz opiekuńczo (z regurgitacją włącznie). Niektóre suki reagowały bardzo podbnie, a niektóre wręcz robiły sobie na szczenięta polowanie. Agresja taka była najprawdopodobniej chęcią eliminacji potomstwa suki konkurentki (w wilczej watasze tylko jedna suka ma prawo mieć potomstwo). To tyle, jeśli chodzi o szczeniaczki Husky. Co do psów ras małych.... Z grupie, którą obserwowałam, niestety tylko niektóre Husky (psy i suki) i to te z dołu drabiny hierarchicznej chciały się bawić. Reszta, po prostu polowała. Niestety, trudno wykluczyć, że psiule, które do małego psa z początku były przyjaźnie nastawione, w pewnym momencie nie zaatakowałyby go. To zwykły mechanizm instynktowny, kierujący się zasadą- ucieczka (np. w zabawie pozorującej atak) = pościg zakończony upolowaniem i zabiciem zdobyczy. Ja, w każdym razie, po tym, co widziałam, nigdy nie zaufałabym Haszczakowi tak zupełnie na 100% i nie pozostawiłabym go z małym psiulkiem sam na sam (no, chyba, że od zawsze wychowywały się razem i nigdy nie było sytuacji, która by mnie zaniepokoiła :roll: ) O rany.... Tak sobie to wszystko czytam i stwierdzam, ze te nasze rady, to takie trochę wypaczone są :-? Bo tak naprawdę, co pies to charakter i trzeba by było zobaczyć sytuację na żywo, aby z dużym prawdopodobieństwem określić co i jak robić, żeby dobrze wychować. Forum to takie trochę krzywe zwierciadło jest.... :roll: Quote
Szamanka Posted November 1, 2005 Author Posted November 1, 2005 Hmm... tylko, że mi nie chodziło o szczeniaka husky. Mój pies przyatakował szczeniaka boksera.. taki mały słodki 3 - miesięczny boksio... ..wiadomo, że nie można rad czytanych na forum traktowac jako święta prawda. Każdy pies jest inny, dlatego trzeba brać na to poprawkę.. Ja tak robię. Pytając o tę konkretną rzecz chciałam sobie nakreślić ogólny - mniej więcej - schemat działania i zachowania psów rasy husky ;) dziękuję za odpowiedzi i czekam na dalsze.. ..dzięki wam upewniłam się tylko, że mój pies nie ma jakiejś skrzywionej psychiki i że te konkretne zachowanie mogło być spowodowane niestety taką niechwalebną cechą rasy... Quote
pancelot Posted November 1, 2005 Posted November 1, 2005 U mnie tez jest co pies to inaczej. Dima ogolnie chce sie bawic z kazdym psem. maly czy duzy nie ma znaczenia o ile nie emanuje zbytnia agresja. Za to z sukami to juz roznie. Glosne i zaczepne zle koncza. Z Rika (amstafka) Blairy zwada trwala pierwsze 30 min, pozniej juz sie dogadywaly. Oczywiscie musialy klaki poleciec :> Sasza ma takie samo nastawienie do psow jak Dima. Suki w wiekszym stopniu toleruje. Jesli nie ma agresji z drugiej strony to ona sie nie rusza. Tylko ze.... Kazdy obcy uciekajacy kapciuch (bez obrazy dla malych pieskow -- sa takie kapcie misie, tygryski, piski te same gabaryty co york czy jamnik mini ) pies/suka gdzies w tle ma takie same szanse jak krolik. ;> Gdzies mam dziewczyny bawiace sie z yorkiem na fotkach :> jak znajde to wstawie. Quote
SH Posted November 2, 2005 Posted November 2, 2005 NigdyNigdy napisał(a):W grupie, którą obserwowałam, niestety tylko niektóre Husky (psy i suki) i to te z dołu drabiny hierarchicznej chciały się bawić. Reszta, po prostu polowała. :hmmmm: U mnie jest dokładnie odwrotnie :eek3: To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta. Małymi suki dominantki omega opiekuje się do tego stopnia, że próbuje je karmić :lol: Ale może ja źle widzę te ich stadne relacje :roll: Quote
NigdyNigdy Posted November 2, 2005 Posted November 2, 2005 SH napisał(a): :hmmmm: U mnie jest dokładnie odwrotnie :eek3: :lol: I widzisz Szamanko sama, jak to jest w praktyce. Nawet my tu, na forum, mamy czasem skrajnie różne doświadczenia, a co dopiero w odniesieniu do całej populacji Husky :wink: SH napisał(a):To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta. Zgaduję, że chce się w ten sposób dowartościować :wink: Próbuję sobie tę sytuację wyobrazić w tym naszym stadzie i sądzę, że gdyby omega zaatakowała szczeniaka, którego tolerują alfy, beta i pozostałe osobniki z wyższego szczebla hierarchicznego, to by ta omega najzwyczajniej dostała od szefów po łbie 8) Jestem tego jakoś dziwnie niemal pewna :roll: Taki atak byłby bowiem zakłucaniem porządku, a tego szefostwo nigdy nie tolerowało :lol: SH napisał(a):Małymi suki dominantki omega opiekuje się do tego stopnia, że próbuje je karmić :lol: A co to to tak :wink: Choć to też różnie się u nas rozkładało. :roll: Były suki (alfa i jej córka, która znajdowała się gdzieś w środku hierarchii), które niestety polowały na wszystko, co nie było ich dzieckiem. Pozostałe stwory zachowywały się OK. I teraz sobie przypomniałam taką sytuację, która do tej pory jest dla mnie, z punktu widzenia behawiorystycznego, zagadką. Otóż szczegóły: - dwie suki (Bajka- silna beta oraz Wesoła- szara gąska [ale jeszcze nie omega :wink: ]) - obie ze szczeniakami (jedna cztero, druga dwu tygodniowymi) - w jednym dużym pokoju - kojce przygotowane w przeciwległych kątach pokoju - żadna z suk nie pozwala jakiemukolwiek z psów zbliżyć się do kojca A tu ? Trrrach! :o Po którymś powrocie do domu: - Wesoła zostawiwszy swój kojec wita nas wesoło - Bajka siedzi w swoim kojcu i pilnuje szczeniąt.... swoich i Wesołej :o Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, sytuacji w której Bajka mogłaby ukraść szczenięta Wesołej- tę opcję wykluczyłam na samym początku. Obie suki lubią się zupełnie średnio- po prostu się tolerują, więc taka akcja zakończyłaby się z pewnością walką na śmierć i życie. Zresztą, i Bajka musiałaby nie mieć instynktu, żeby podchodzić do kojca Wesołej i kraść jej dzieci :wink: Jedyna teza to taka, że Wesołą, która od początku odczuwała dyskomfort mając szczeniaki w tym samym pomieszczeniu co Bajka, podrzuciła swoje dzieci pod opiekę suki wyżej usytuowanej w hierarchii. To tylko teoria, bo jak było naprawdę, tego się nigdy nie dowiem. Niemniej jednak, cała ta sytuacja była dla mnie jakaś abstrakcyjna. :lol: I jak tu doradzać w kwestii behawioru skoro zwierzęta i tak ułożą sobie swój własny plan działania? :wink: Quote
Szamanka Posted November 2, 2005 Author Posted November 2, 2005 Z pewnością poczucie hierarchii jest u huskych bardzo silnie rozwinięte. Mój pies od szczeniaka wychowuje się z dwoma kotami. Z tego, co widzę jednego usytuował ZA sobą, a drugiego..cóż..trudno mi powiedzieć - czuje respekt przed kocicą, ale sam ją często zaczepia a potem wieje gdy ona chce mu przywalić pazurami po nochalu ;) ..co do psów spotykanych na spacerach - mam wrażenie, jakby z góry zakładał, że on jest najważniejszy. Większe psy próbuje oczywiście dominować wiadomo jak, z mniejszymi - nie dałam mu zbyt wiele pola do popisu, bo już parę razy bez uprzedzenia zaatakował.. po prostu mu nie ufam w tej kwestii i nigdy nie czekałam jak rozwinie się sytuacja w momencie spotkania bez smyczy z mniejszym psem.. :roll: ..dziwiło mnie tylko, że jego atak nie był poprzedzony najmniejszym chociaż warknięciem..każdy pies jakiego znam najpierw warknie jak mu się coś nie podoba... a mój milcząco atakuje.. czyżby odzywała się wilcza natura?... Quote
pmmazz Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 hmmm..... z tego co zauważyłem to pies najczęściej atakuje milcząco......... Quote
NigdyNigdy Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 Szamanka napisał(a):..dziwiło mnie tylko, że jego atak nie był poprzedzony najmniejszym chociaż warknięciem..każdy pies jakiego znam najpierw warknie jak mu się coś nie podoba... a mój milcząco atakuje.. czyżby odzywała się wilcza natura?... Bo podczas polowania trzeba zachować koncentrację. :wink: No i cisza także obowiązuje, bo inaczej by się ofiara wypłoszyła :lol: Quote
SH Posted November 3, 2005 Posted November 3, 2005 Moja interpretacja "cichego ataku" jest podobna. W czasie polowania wilki posługują się raczej "mową ciała", a nie dźwiękami :wink: Co innego kiedy mówimy o agresji-ataku wywołanym np. obroną terytorium, czy ochroną zdobyczy. Wtedy najpierw jest warczenie i szczekanie ostrzegawcze, a dopiero pózniej, o ile intruz nie zareagował na ostrzeżenie, następuje atak. Tłamszenie małych psów to chyba jednak jest polowanie, a nie agresja :roll: Stąd atak następuje bez ostrzeżenia. W tym miejscu kłania się niezwykle silny instynkt myśliwski u husky :evilbat: I dlatego tak trudno przepracować ten brzydki nawyk u psa :-? NigdyNigdy napisał(a):SH napisał: To omega atakuje małe psy i "obce" szczenięta. Zgaduję, że chce się w ten sposób dowartościować Też tak przypuszczam :lol: Ale to mimo wszystko nie jest przyjemne kiedy na spacerach cały czas muszę mieć oczy dookoła głowy i wydawać co chwilę komendy dyscyplinujące. Z takiego spaceru zamiast relaksu robi się ciężka harówka :( Quote
Szamanka Posted November 3, 2005 Author Posted November 3, 2005 Rozumiem więc, że mój pies nie jest agresywny... tylko jest niewyżytym łowcą... chyba.. :-? ..dla mojego psa spacery straciły cały urok... :( najpierw prosi by z nim wyjść, a gdy zakładam buty chowa się w największych zakamarkach mieszkania :( Nie pomaga wołanie, proszenie, ani stanowczość. Wie, że pójdzie ale w kagańcu.. Muszę wyciągać go siłą, ale mówię do niego spokojnie.. Wg mnie nie jest to normalna reakcja.. Zachowuje się jak mega tchórz.. :roll: Mimo że w kagańcu chodzi już od kilku tygodni wciąż w ogóle się do niego nie przyzwyczaił.. Tak mi go szkoda.. :( ale nie mogę zaryzykować spotkania z innym, zwłaszcza małym psem.. tym bardziej, że gdy jestesmy na dworze - on prawie przez cały czas koncentruje się na kolejnych sposobach zdjęcia kagańca. Ale gdy tylko na horyzoncie pojawia się pies - Szaman prostuje się i przybiera bardzo dominacyjną pozę :-? Wtedy kompletnie zapomina o tym, że ma namordnik.. Quote
SH Posted November 4, 2005 Posted November 4, 2005 Ja mam jeszcze jeden "pomysł" na wytłumaczenie zachowania Twojego haszczaka... Otóż jak wynika z opisu jest on około póltorarocznym psem czyli już dojrzałym fizycznie młodzieńcem, który ustala swoją pozycję wśród pobratymców. Ma też dość dominujący charakter, być może wzmacniany wysoką pozycją w domowym stadzie :roll: Biorąc to razem pod uwagę wnioskuję, że najlepszym lekarstwem na jego zachowanie może być zmiana waszych relacji i zdecydowane przejęcie przywództwa przez Ciebie. Oczywiście nie siłowe. Dlatego warto by było spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, który poobserwuje Was, przeprowdzi wywiad i doradzi jak się za te zmiany zabrać. Kaganiec raczej nie jest dobrym rozwiązaniem - sama widzisz, że pies przestał się cieszyć ze spacerów :-? Na dodatek jak kiedyś uda mu się ten kaganiec zdjąć to... może być prawdziwy kłopot :( Quote
NigdyNigdy Posted November 4, 2005 Posted November 4, 2005 SH napisał(a):Ja mam jeszcze jeden "pomysł" na wytłumaczenie zachowania Twojego haszczaka... Otóż jak wynika z opisu jest on około póltorarocznym psem czyli już dojrzałym fizycznie młodzieńcem, który ustala swoją pozycję wśród pobratymców. Wydaje mi się, że w tej sytuacji, wyglądałoby to dokładnie tak, jak opisywalaś to wcześniej- następowałoby stopniowanie zachowań dominacyjnych (najpierw "czarowanie" wzrokiem, jeżenie, warczenie, podchodzenie do psa, pozycja T itd itd.). W tym wypadku nie widzę jakichkolwiek "chęci" odnalezienia swojej pozycji w grupie. Atak bez uprzedzenia to jak traktowanie drugiego psa, jak zdobycz, a nie konkurenta w stadzie. :roll: SH napisał(a):Ma też dość dominujący charakter, być może wzmacniany wysoką pozycją w domowym stadzie :roll: SH napisał(a):Biorąc to razem pod uwagę wnioskuję, że najlepszym lekarstwem na jego zachowanie może być zmiana waszych relacji i zdecydowane przejęcie przywództwa przez Ciebie. Oczywiście nie siłowe. SH napisał(a):Dlatego warto by było spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, który poobserwuje Was, przeprowdzi wywiad i doradzi jak się za te zmiany zabrać. SH napisał(a):Kaganiec raczej nie jest dobrym rozwiązaniem - sama widzisz, że pies przestał się cieszyć ze spacerów :-? Na dodatek jak kiedyś uda mu się ten kaganiec zdjąć to... może być prawdziwy kłopot :( Podpisuję się pod tym wszystkim obiema rękami 8) Coś z tym kagańcem jest nie tak :roll: Reakcja, którą opisujesz.... coś mi tu nie gra :-? Kaganiec sam w sobie, nie powinien u psa wywołuwać aż takiej frustracji i strachu. Tak, jakby kaganiec kojarzył się Twojemu psu z jakąś skrajną nieprzyjemnością. Ale dlaczego? Ty mi to powiedz.... :wink: Quote
Szamanka Posted November 5, 2005 Author Posted November 5, 2005 Heh.. muszę przyznać, że mój pies jest dość...szczególnym przypadkiem ;) Mimo, że na dworze zgrywa się na mega dominatora - tak naprawdę jest wielkim tchórzem. Kaganiec wzbudza w nim strach. A może w taki sposób pokazuje, że naprawde bardzo bardzo nie chce w nim iść, bo nie może pobawić się tak jak lubi? Nie wiem.. Generalnie on boi się wszystkiego. Mimo, że od małego starałam się przyzwyczajać go do różnych zabiegów - gdy widzi np. że mam w ręce wacik - ucieka i chowa się w zakamarkach. Miał kiedyś zapalenie spojówek - przecierałam mu oczka rumiankiem. Nie przekonał się do tego a przecież nie sprawiało mu to bólu. Spotkanie ze szkoleniowcem z pewnością nie jest głupim pomysłem. A moje relacje z psem? Może nie jestem tak do końca Alfą - bo mój pies za Alfę z pewnością uważa mojego ojca. Ale wie, że jestem ważniejsza w tym "związku" od niego. Wiadomo - próbował swoich sił w zdominowaniu mnie - ale mu się to nie udało. Dlatego słucha się mnie. Różnie niestety z tym jest na dworze, zwłaszcza jak zobaczy innego psa, wtedy nic innego nie widzi i nie słyszy. Nakupowałam książek o szkoleniu i zamierzam ostro wziąć się za nasze relacje. Quote
sairisa Posted November 7, 2005 Posted November 7, 2005 Szamanka a jaki kaganiec ma Twój pies?? I napisz jak Ty reagujesz ze szczegółami ( ciagnięcie za samycz, odwrót gwałtowny w inną stronę itp ) jak widzisz podczas spaceru małego psa, gdy oczywiście prowadzisz swojego :wink: ?? Czy pies spi na łózku, fotelu?? Czy to on pierwszy przechodzi przez drzwi?? Kiedy i jak go karmisz?? Jakie książki kupiłaś, a jakie juz czytałas?? Quote
sairisa Posted November 7, 2005 Posted November 7, 2005 Tak sie zastanawiam nad tym co pisałyście - NigdyNigdy i SH - o tym, ze Wasze psy polują na małe psy i nijak nie potrafie tego zrozumieć :-? jak pies moze polowac na psa :o owszem moge zrozumieć, że za psem poleci, jak ten drugi jest dalej i do tego biegnie lub zacznie uciekać, że go po udanej pogoni zaatakuje, że psy sa agresywne wobec małych psów i niektórych "typów" psów nie lubią - ok to moge zrozumieć, bo to da sie wytłumaczyć bardzo prosto. Ale mnie zawsze uczono, że pies po samym zapachu innego psa( a jakie ma możliwości wechowe, to pisac nie musze :wink: ) potrafi okreslić wiek, płeć itd. psa. Wiec w jaki sposób Wasze psy nie odróżniają innych - małych - psów od np. kota :o ?? Załóżmy, że zobaczyły z daleka małego "zwierza", ten zaczał uciekać, wiatr uniemożliwił psom wyczucie zapachu "zwierza", no to psy Wasze, gonią go, dopadają i co?? Nadal nie wiedza, że to pies, mimo, że dużo mniejszy, od nich?? No jakos mi sie w to wierzyc nie chce.... Quote
NigdyNigdy Posted November 7, 2005 Posted November 7, 2005 sairisa napisał(a):Tak sie zastanawiam nad tym co pisałyście - NigdyNigdy i SH - o tym, ze Wasze psy polują na małe psy i nijak nie potrafie tego zrozumieć :-? A czy słyszałaś o instykcie łowieckim? :roll: sairisa napisał(a):Więc w jaki sposób Wasze psy nie odróżniają innych - małych - psów od np. kota :o ?? Czy ktoś tu napisał o tym, że nie rozróżniają? 8) sairisa napisał(a):Nadal nie wiedza, że to pies, mimo, że dużo mniejszy, od nich?? No jakos mi sie w to wierzyc nie chce.... Ponawiam swoje pytanie :-? Moja Droga sairisa, Husky i owszem, rozróżniają, że to, co ucieka to pies, ale najzwyczajnie w świecie, jako pies go nie traktują. Nie jest on "godnym" przeciwnikiem, z którym należałoby stoczyć walkę o terytorium, jest natomiast świetną zabawką. Nie wiem tylko, czy ta zabawka byłaby zabawą równie mocno zachwycona, jak polujący na nią Husky. :roll: Quote
SH Posted November 8, 2005 Posted November 8, 2005 Z powyższą argumentacją NigdyNigdy nie sposób się nie zgodzić 8) Ja dodam jeszcze, że takie polowanie na psa, w przypadku mojej suńki, kończy się w momencie dopadnięcia i zmuszenia do zajęcia pozycji "kołami do góry". Kiedy pies leży=jest "martwy", moja jędza odchodzi jakby nigdy nic :evilbat: Nie ma morderczego instynktu, nie zagryza tego psa. Być może dopiero wówczas dociera do niej, że to ten sam gatunek :roll: Na koty i ptaki moje sunie nie polują - wystarczy im satysfakcja z przepłoszenia ich :wink: Zupełnie jakby miały świadomość, że nie są w stanie ich dopaść :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.