Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 143
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Viris, ja tan temat śledze od momentu, jak go sama wrzuciłam, pisząc o mojej starej suce i jej ropomaciczu. :p Natomiast nie wiedziałam, ze suki po operacji mogą reagować ciążą urojoną.

Posted

lapiovra napisał(a):
Viris, ja tan temat śledze od momentu, jak go sama wrzuciłam, pisząc o mojej starej suce i jej ropomaciczu. :p Natomiast nie wiedziałam, ze suki po operacji mogą reagować ciążą urojoną.


Nie Ty jedna nie wiedziałaś:shake: Ja też byłam conajmniej zaskoczona,że to wogóle możliwe po usunięciu macicy i jajników:crazyeye:

Posted

lapiovra napisał(a):
Viris, ja tan temat śledze od momentu, jak go sama wrzuciłam, pisząc o mojej starej suce i jej ropomaciczu. :p Natomiast nie wiedziałam, ze suki po operacji mogą reagować ciążą urojoną.


Temat byl zalozony wczesniej. Nie jestem jasnowidzka i nie wiem czy przeczytalac caly ( czy moze nie mialas jeszcze np na to czasu ).:roll:
Tylko zwrocilam uwage ze dosyc duzo ciekawych rzeczy na temat sterylizacji pojawilo sie w tym temacie zanim do nas dolaczylas :>

Posted

No więc piszę. Cocunia powolutku dochodzi do siebie. Objawy ciąży urojonej ustępują, jest teraz troszkę spokojniejsza i jeszcze bardziej "przytulaśna". Je i pije już normalnie.:lol:

Posted

U nas teraz -22. Klara zrobila siusiu i kupke i zaczela piszczec w sniegu wiec musialam wziasc na rece i zanies do chodnika. Na szczescie sola u nas nie sypia wiec jeszcze po chodniku mozna pieska puscic.

  • 2 months later...
Posted

W styczniu tego roku podjełam decyzje,że nie będę wystawiać moich psów.
Czyli Misia zostanie wysterylizowana a Sotus wykastrowany.Konsultowałam tę decyzję z 3 wetami,którzy są jak najbardziej za tymi zabiegami, dla zwierząt nie przeznaczonych do hodowli.Są prawie same zalety,o których nie będę teraz się rozpisywać.Jeśli ktoś jest zainteresowany, może przeczytać jakikolwiek artykuł o sterylce z netu.
A więc w środę po godzinie 16-tej Misia została poddana temu zabiegowi.
Pewnie zrobiłabym to wcześniej,ale strasznie bałam się narkozy.U buldożków,wiadomo,że ze względu na krótką kufę,musi być to narkoza wziewna.W ZG taką narkozę stosuje tylko jedna pani doktor,która również jest chirurgiem.Zwracam na to uwagę,ponieważ sterylizację i kastrację wykonują też weterynarze ogólni.
Operacja przebiegła bez żadnych komplikacji.Mogłam z Misią być aż do podania narkozy,a później mogłam być z nią jak się z niej wybudzała.Po godz.19-tej byłyśmy w domu,ponieważ trzeba było czekać do całkowitego wybudzenia.Całą noc nie spałam,bo czuwałam nad Misią.Po 22-ej wstała i zwymiotowała.Po 24-tej wyszłyśmy na siusiu,bo nie chciała zrobić w domu bidulka.Ale szła juz o własnych siłach.Po 3-ciej nad ranem znowu zwymiotowała i po 4-tej znowu siusiu na dworze.
Rano nie chciała jeszcze jeść,więc na wizycie u pani doktor oprócz antybiotyku i leku przeciwbólowego dostała jeszcze kroplówkę.Cały czas poruszała się o własnych siłach.Wskakiwała na kanapę i schodziła po schodach.Chciałam jej tego zabronić,ale pani doktor powiedziała,że ona sama wie na ile może sobie pozwolić i gdyby ją bolało,to napewno by tego nie robiła.Obiad już wrąbała z apetytem,wieczorem nawet z Sotkiem się pobawiła trochę.Teraz wróciłyśmy od pani doktor.Misia już kroplówki nie dostała,ponieważ rano wrąbała suche z apetytem(omal nie zjadając Sotka).Przed chwilką jeszcze jogurcik wypila.A więc dziś tylko antybiotyk i lek przeciwbólowy.A więc wszystko wraca do normy i jeśli nic nie wypadnie nieprzewidzianego to już więcej do pani doktor nie pójdziemy,bo od jutra dostałyśmy już antybiotyk i lek przeciwbólowy doustnie .
Opatrunku też żadnego Misi nie zakładali.Jest zszyta nićmi rozpuszczalnymi.Rana jest suchutka.Widać też,że pies nie cierpi.Teraz sobie leży i obgryza kosteczkę skórzaną.
Cieszę się,że tak szybko wraca do siebie.Dobry lekarz,odpowiednie leki i pies wcale nie musi cierpieć.
Jak ochłonę z tego zabiegu,bo kosztował on mnie sporo nerwów,kolej będzie na Sotusia.
I jeszcze jedna anegdotka.Technik weterynarii współpracujący z panią doktor troszkę się ze mnie pośmiał,bo byłam tak roztrzęsiona,ze powiedział,żebym poszła sobie gdzieś na drinka.Ja mu na to,że jestem samochodem,a denerwuję się bo to moja córeczka.On na to,że córeczka stoi obok(bylam z Olą).Ja mu na to,że to już duża córeczka a ta to jest malutka.
I jeszcze jedno,bo co chwila coś mi się przypomina.Widziałam macicę Misi,oczywiście po uprzednim zapytaniu się czy mogę takie rzeczy oglądać.

Posted

No to Misia - witamy w klubie.
Cieszę się, że tak szybko Misia dochodzi do formy po zabiegu. U nas, jak wiecie, było trochę komplikacji, ale teraz jest już dobrze.
Decyzja o sterylizacji jest trudna i wiem z autopsji co przeżywałaś w trakcie zabiegu. Ale teraz już po wszystkim i na pewno będzie dobrze.
Życzymy zdrówka.

Posted

Atenka,wycałowani oboje.Dziękujemy za życzenia zdrówka.
Pamietacie, jak przez pierwszy miesiąc Misia z Sotkiem nie potrafili dojść do porozumienia? A teraz po sterylce,jak wróciłysmy do domu i córka z nim wyszła na spacer,to on w locie kupe robił tak spieszno było mu do Misi.Czuł,że z nią coś nie tak i tylko patrzył czy może się do niej przytulić.Zaraz wstawię fotkę.Na łapce pod bandażem Misia ma wenflon.
Cocobull,Tobie też dziękujemy za życzenia powrotu do zdrówka.Nasze dziewczyny,to rówieśnice.Są dokładnie w tym samym wieku.Pamiętam,ze pierwszą cieczkę prawie równo miały.Decyzja rzeczywiście trudna,ale na szczęście podjęta.

Oto fotka wczorajsza,jak Sotuś się przytula.W życiu bym nie pomyślała,po zakupie Sotka,że oni tak się pokochają.

Posted

Jak zwykle jesli chodzi o te tematy mam mieszane uczucia, ale myślę, że decyzja rozsądna, temperament Sotka byłby z lekka "upierdliwy" w okresie cieczki Misi. Mam nadzieję, że juz teraz będzie tylko z górki ........ Trzymam kciuki

Posted

Matuchowa Frajda,dzięki za trzymanie kciuków.Temat kontrowersyjny,wzbudza mieszane uczucia.Ja rozważając "za" i "przeciw",zdecydowanie wyszło mi "za".Ostatecznie przekonały mnie argumenty zawarte w tym artykule.Jest to jeden z wielu,znalezionych w necie.
http://www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html
No i co tu dużo mówić.W moim przypadku pies i suka (różnych ras) pod jednym dachem w czasie cieczki...:shake: nie do pomyślenia.

Posted

Trzymam dalej kciuki. Bardzo sie ciesze ze jest tak bardzo dobrze.

Jakos nie skojarzylam ze Twoja corcia ma na imie Ola. Moja mama ma na imie Jola a starsza siostra Ola. Calkiem podobnie ;> Misia jest mlodsza corka to ja powinnam nazywac sie Misia albo Misia nazywcac sie Agata :megagrin: :grins:

Posted

Cześć wszystkim po przerwie .Kłopoty z kompem i brak czasu.:cool3:
Dziś mam chwilkę,więc chciałam Wam podziękować za troskę o Misię i za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.
Misia ma się już całkiem dobrze.Ma apetyt,jest wesoła,skora do zabaw i rozrabiania.Leki dostała wczoraj po raz ostatni.

Viris,musisz przyznać,że Misia czyli Michalinka to piekne imię :evil_lol:.Ale Agata też niczego sobie ;).

Posted

nie żebym miala cos do Twojego imienia Viris, ale ja zawsze kojarzylam sobie imiona Agata, Beata i Ilona z takimi malymi, wlochatymi kuleczkami...:roll: :lol:
ps-prosze zwróccie uwage że w tych imionach, które wymienilam jest tez moje;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...