Hebulka Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 asher napisał(a)::shake: To, że nie okazuje bólu - naprawdę o niczym nie świadczy, ukrywanie cierpienia, to u drapieżników własnie atawizm Jak już raz powiedzialam kompletnie nie zgadzam się z tym,że zwierze-pies w tym przypadku nie okazuje bólu :shake: Potrafi go okazać i to bardzo,trzeba tylko dobrze obserwować i znac swojego psa. Jezeli nie widzisz takich oznak to lepiej faktycznie daj psu srodek przeciwbólowy,ja nie mam z tym problemu u mojej suni,znam kazde jej spojrzenie i wiem kiedy tylko gorzej sie czuje. Quote
asher Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 Hebulko, czasem jedyną oznaką bólu u psa są rozszerzone źrenice... Ty naprawdę uważasz, że rozcięty podczas operacji brzuch może psa... nie boleć? :-o Skoro tak, to po co w ogóle się psy znieczula? Przecież taniej i bezpieczniej dla psiego organizmu byłoby zrezygnować ze znieczulenia... Quote
Hebulka Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 [quote name='asher']Hebulko, czasem jedyną oznaką bólu u psa są rozszerzone źrenice... Ty naprawdę uważasz, że rozcięty podczas operacji brzuch może psa... nie boleć? :-o Skoro tak, to po co w ogóle się psy znieczula? Przecież taniej i bezpieczniej dla psiego organizmu byłoby zrezygnować ze znieczulenia... Wiesz asher my chyba nie dojdziemy tu do porozumienia ;) Bo albo się kompletnie nie rozumiemy,albo co innego przezyłysmy z naszymi psami,mamy całkiem odmienne doswiadczenia i innych wetów słuchamy... Zawsze mi powtarzano ze oczywiscie w granicach rozsadku ale aby starac się nie podawac psu srodkow p.bólowych aby nie zrobiły same sobie krzywdy po zabiegu. Przezyłam troche tych zabiegów,sterylizacje (kota),cesarke itp i naprawde całym sercem opiekowałan się moimi zwierzaczkami i robiłam wszystko co dla nich najlepsze,nie narazajac na niepotrzebne cierpienie. Tobie chodzi napewno o to samo-masz tylko inne zdanie na pewne kwestie,obie je wyraziłysmy,odpowiadajac na pytanie Cocobull a do Niej już nalezy wybór metody postepowania z Cocunia,a najlepiej jakby zdała sie na lekarza do którego ma zaufanie. Czy mozemy już skoncyc nasza wymiane zdan ? :) Quote
elżbietarusos Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 Miałam kiedyś sukę chorą na raka - charcicę irlandzką. Suka miała 7 lat , był to rak wątroby. W zasadzie rozum podpowiadał mi , że IRISZAKA nie ma żadnych szans , na przeżycie ale ............ . Podawałam więc leki na wzmocnienie ogólne , podtrzymujące watrobę , witaminy etc. Któregoś dnia przyjechał do mnie znajomy -inspektor d/s ochrony zwierząt , wieloletni hodowca psów. IRISZAKA przywitała go , a on powiedział nam , że nasz pies bardzo cierpi. Zareagowałam tak jak HEBULKA , powiedziałam że gdyby cierpiała ,ja bym o tym wiedziała , o on odpowiedział mi że wielokrotnie zuważał już zmianę w zachowaniu chorego psa w trakcie gdy był z nim jego właściciel. Obecność własciciela powodowała, że mózg psa wytwarzał jakby narkotyk uśmierzający ból , i w chwili gdy byliśmy z nią ona cierpiała mniej. Byliśmy wstrząśnięci tą opowieścią. Quote
Hebulka Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 elżbietarusos napisał(a):Miałam kiedyś sukę chorą na raka - charcicę irlandzką. Suka miała 7 lat , był to rak wątroby. W zasadzie rozum podpowiadał mi , że IRISZAKA nie ma żadnych szans , na przeżycie ale ............ . Podawałam więc leki na wzmocnienie ogólne , podtrzymujące watrobę , witaminy etc. Któregoś dnia przyjechał do mnie znajomy -inspektor d/s ochrony zwierząt , wieloletni hodowca psów. IRISZAKA przywitała go , a on powiedział nam , że nasz pies bardzo cierpi. Zareagowałam tak jak HEBULKA , powiedziałam że gdyby cierpiała ,ja bym o tym wiedziała , o on odpowiedział mi że wielokrotnie zuważał już zmianę w zachowaniu chorego psa w trakcie gdy był z nim jego właściciel. Obecność własciciela powodowała, że mózg psa wytwarzał jakby narkotyk uśmierzający ból , i w chwili gdy byliśmy z nią ona cierpiała mniej. Byliśmy wstrząśnięci tą opowieścią. Coś w tym jest . Quote
lapiovra Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 Hebulka napisał(a):Coś w tym jest . :lol: Ja nie wiem czy to jest "narkotyk", ale na pewno czuje się pewniej, w obecności kogos bliskiego. Taki uspokojony, wyciszony. To chyba podobnie jak u ludzi. Quote
Hebulka Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 lapiovra napisał(a)::lol: Ja nie wiem czy to jest "narkotyk", ale na pewno czuje się pewniej, w obecności kogos bliskiego. Taki uspokojony, wyciszony. To chyba podobnie jak u ludzi. Czują się bezpieczne. Quote
elżbietarusos Posted January 14, 2006 Posted January 14, 2006 Myślę , że to o czym mówił było czymś znacznie więcej niz zapewnieniem psu poczucia bezpieczeństwa. Bo to oczywiste. On wyraźnie mówił , iz obecność ukochanego pana ten ból uśmierzała. Quote
cocobull Posted January 16, 2006 Author Posted January 16, 2006 No więc nie jest dobrze.:placz: Cocunia pierwszą dobę przespała. Później zaczął sie ból. Była otępiała, leżała nieruchomo ,patrzyła w jeden punkt. Nie chciała pić ani jeść.Po konsultacji z wet, który robił operację dostała środek przeciwbólowy w zastrzyku. Ból minął, troszkę zaczęła jeść, ale na wodę nie może patrzeć.Poimy ją łyżeczką na siłę. Wczoraj rano nie dała się dotknąć, wrczała, jak tylko się zbliżyliśmy. Ona wcześniej nigdy na nikogo nie warknęła. Była na zmianę apatyczna i bardzo pobudzona. Znajomy wet powiedział, że ten zastrzyk przeciwbólowy w połączeniu z amoxycykliną może podrażniać system nerwowy. Kazał podać pyralginę w czopku.Tak robimy, jest ciut lepiej , ale ona nadal nie chce zejść z materaca i za nic nie chce pić. Temperatura w normie 38,3, rana pooperacyjna w porządku więc co się dzieje? Skąd ten wstręt do wody? Zaraz ide do mojego wet. umówic sie na wizytę. Któremu lekarzowi mam wierzyć, jak każdy mówi co innego?:shake: Quote
Viris Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Cocobul biedaku. Jesli tylko Cie to troche uspokoi, ja po swojej ostatniej operacji zachowywalam sie dokladnie tak jak cocunia. Mialam wodowstret, swiatlowstret i wielkiego lenia. Chyba lekarze zalowali ze mnie wybudzili po narkozie :evil_lol: Po okolo 2 dniach od obudzenia zaczelam dopiero normalnie pic. Ale mnajpierw musialam dostac tabletki antywymiotne, bo od razu mnie mdlilo, nawet po lyzce wody. Pierwszego dnia pol tabletki na pol szklanki wody, ale nie pilam za duzo. Moze to cos podobnego u psiulka jak i u mnie. Ponoc u ludzi to dosyc czeste po operacjach. Przy zabiegach chirurgicznych tak sie nie zachowywalam. Wiec moze to sprawy stresu i tych mdlosci.. sama nie wiem ;( Quote
Draczyn Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 cocobull napisał(a):No więc nie jest dobrze.:placz: Cocunia pierwszą dobę przespała. Później zaczął sie ból. Była otępiała, leżała nieruchomo ,patrzyła w jeden punkt. Nie chciała pić ani jeść.Po konsultacji z wet, który robił operację dostała środek przeciwbólowy w zastrzyku. Ból minął, troszkę zaczęła jeść, ale na wodę nie może patrzeć.Poimy ją łyżeczką na siłę. Wczoraj rano nie dała się dotknąć, wrczała, jak tylko się zbliżyliśmy. Ona wcześniej nigdy na nikogo nie warknęła. Była na zmianę apatyczna i bardzo pobudzona. Znajomy wet powiedział, że ten zastrzyk przeciwbólowy w połączeniu z amoxycykliną może podrażniać system nerwowy. Kazał podać pyralginę w czopku.Tak robimy, jest ciut lepiej , ale ona nadal nie chce zejść z materaca i za nic nie chce pić. Temperatura w normie 38,3, rana pooperacyjna w porządku więc co się dzieje? Skąd ten wstręt do wody? Zaraz ide do mojego wet. umówic sie na wizytę. Któremu lekarzowi mam wierzyć, jak każdy mówi co innego?:shake:Bardzo, ale to bardzo Ci współczuję. Jeśli nie pije wody to moim zdaniem powinna dostać dożylnie kroplówkę. A czy dostała kroplówkę po operacji. Moi weci po każdej operacji robią kroplówkę, piesek z tą kroplówką jedzie do domu. Wenflon pozostawiam jeszcze po zdjęciu igły i potem w domu już sama robię kroplówki, środkiem zaleconym przez lekarza Quote
Viris Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 No kroplowka jest bardzo wskazana. Odezwij sie Cocobull jak tylko wrocisz. Quote
elżbietarusos Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Weci faktycznie często mówią zupełnie sprzeczne ze sobą rzeczy. Quote
Hebulka Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Cocobull,pojęcia nie mam co Ci doradzić :shake: Napewno powinnaś się jeszcze skonsultowac z jakims lekarzem.Rozmawiałaś z Anutką ?Jej MATI też miała pewne kłopoty po sterylizacji,może coś Ci doradzi. Dowiedz się koniecznie o te kroplówki, żeby COCO się nie odwodniła. Bedzie dobrze,trzymaj się !! Quote
misiaczek Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Życzę Coco szybkiego powrotu do zdrowia. Quote
Draczyn Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Przepraszam za ten post bezsensowny, ale musialam coś napisać, aby wykasować powiadamianie, bo już zawaliło mi skrzynkę:diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: Quote
asher Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Bardzo współczuję. Z tego co piszecie buldożki to delikatne i wrażliwe psy, więc może po prostu sunia trochę histeryzuje? Moja suka po operacji też niezbyt chętnie piła - a to dlatego, że podczas zabiegu była porządnie nawadniana kroplówkami, po porstu nie odczuwała pragnienia. Jednak po dobie, dwóch już wracała do siebie. Dziwne jest jednak to, że twoja psina je, a nie pije... A czym ją karmisz? Jeśli jej gotujesz, to może podawaj jej bardziej wodnisty pokarm? Jeśli jednak karmisz suchą karma, to pewnie trzeba będzie sunię nawodnić kroplówką. Trzymajcie się dzielnie! :kciuki: [quote name='Draczyn']Przepraszam za ten post bezsensowny, ale musialam coś napisać, aby wykasować powiadamianie, bo już zawaliło mi skrzynkęDraczyn zajrzyj na administrację do tematu "Dlaczego DGM zmieniła wygląd", w jednym z ostatnich postów Evelina wyjasnia, jak wykasowac powiadomienia, wcześniej też było to tłumaczone. Nie trzeba pisać posta ;) Quote
Draczyn Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 [quote name='asher'] Draczyn zajrzyj na administrację do tematu "Dlaczego DGM zmieniła wygląd", w jednym z ostatnich postów Evelina wyjasnia, jak wykasowac powiadomienia, wcześniej też było to tłumaczone. Nie trzeba pisać posta ;)Dzięki Ascher, już to kiedyś zrobiłam i do tej pory mnie nie powiadamiano, a od dziś znowu dostaje powiadomienia:diabloti: Quote
cocobull Posted January 19, 2006 Author Posted January 19, 2006 No więc piszę. Cocunia nadal nie chciała jeść i pić. Była pobudzona, nerwowa ale temperatura w normie, rana pooperacyjna elegancka. Już mieliśmy robić badania krwi i moczu w celu znalezienia przyczyny jej złego sampoczucia.Wczoraj zaczęla znosić na posłanie zabawki, zauważyłam też powiększenie cycuszków.Wygladało to na ciążę urojoną.:crazyeye: Myślałam ,że po zabiegu sterylizacji cos takiego się nie zdarza, a jednak Cocuni sie zdarzyło. Lekarz potwierdził -ciąza urojona. Stąd te zachowania. Nie pije, bo organizm nie ma jak pozbyć się pokarmu, więc sam ogranicza pobieranie płynów. Zabawki pochowane, jutro ma dostać hormon i mam nadzieję, żę już będzie dobrze. Quote
Viris Posted January 19, 2006 Posted January 19, 2006 Dzieki Cocobull ze napisalas. Strasznie sie martwilam ze nic nie piszesz. Trzymam kciuki zeby Coco szybko doszla do siebie Quote
Mokka Posted January 19, 2006 Posted January 19, 2006 Wszyscy trzymamy. I chyba to już ostatnia ciąża;) Quote
anutka Posted January 19, 2006 Posted January 19, 2006 Cocobull, dopiero teraz sobie przypomniałam, że Mati zaraz po sterylizacji również miała objawy ciąży urojonej. Podobno w pierwszym miesiącu po zabiegu może to się pojawić, ale potem wszystko wróci do normy :) Trzymam kciuki za szybką poprawe :) Quote
lapiovra Posted January 19, 2006 Posted January 19, 2006 Wydaje mi się, ze jest tak jak pisze ci Anutka i mówi lekarz. Musi dojśc do równowagi hormonalnej. Quote
lapiovra Posted January 19, 2006 Posted January 19, 2006 lapiovra napisał(a):Wydaje mi się, ze jest tak jak pisze ci Anutka i mówi lekarz. Musi dojśc do równowagi hormonalnej. dobrze, ze to piszecie, bo zastanawiam się nad sterylizacją mojej starej rottki. Ale to za pewien czas, gdyż teraz dopiero dochodi do siebie, Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.