Alicja Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 :shake:oj dziewczyny ...........jak bardzo wiem o czym mówicie :-(............oby jak najdłużej ..................... Quote
LAZY Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']:shake:oj dziewczyny ...........jak bardzo wiem o czym mówicie :-(............oby jak najdłużej ..................... Właśnie Alu...to straszne jest poznac to uczucie. Quote
Alicja Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 [quote name='LAZY']Właśnie Alu...to straszne jest poznac to uczucie.ale łatwiej poczuć teraz to co czuje ktoś kto przeżywa podobne rozterki , podobne tragedie ............kiedyś to był żal współczucie a teraz jest to uczucie bardziej osobiste .........zbliza do ludzi , często dotąd nieznanych . To tak strasznie ciężko przekazać słowem .........:shake: Quote
LAZY Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']ale łatwiej poczuć teraz to co czuje ktoś kto przeżywa podobne rozterki , podobne tragedie ............kiedyś to był żal współczucie a teraz jest to uczucie bardziej osobiste .........zbliza do ludzi , często dotąd nieznanych . To tak strasznie ciężko przekazać słowem .........:shake: Dokładnie. Dopiero teraz uśwaidomiłam sobie jak puste były moje słowa, zrozumienia i współczucia. Tak naprawde nie miłam pojęcia jak ciezko było Marcie jak dowiedziała sie o chorobie Pagajka. Nadal nie wiem jak ciezko było Adze jak musiała pożegnać Sare. Chciałabym nigdy nie poznać tego uczucia. Ale jest to niemożliwe. Zawsze nadchodzi dzień pożegnania. Quote
00000 Posted April 1, 2006 Author Posted April 1, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']To tak strasznie ciężko przekazać słowem .........:shake: Właśnie. A najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo słowa ludzi, nawet tych, których w ogóle nie znam potrafią podnieść na duchu... To jest niesamowite. I wiecie co - jak poznałam Alę na wystawie w Katowicach, to miałam wrażenie, że znam się z nią i przyjaźnię kupę lat - mino, że się w sumie pierwszy raz widziałyśmy... Quote
Alicja Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 [quote name='Pagaj']Właśnie. A najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo słowa ludzi, nawet tych, których w ogóle nie znam potrafią podnieść na duchu... To jest niesamowite. I wiecie co - jak poznałam Alę na wystawie w Katowicach, to miałam wrażenie, że znam się z nią i przyjaźnię kupę lat - mino, że się w sumie pierwszy raz widziałyśmy...Marta , ja podobnie odczułam to spotkanie z Tobą .Właściwie raz tylko się kontaktowałam z tobą w ubiegłym roku przed zlotem , kiedy Ozzulek zachorował :razz:A kiedy przyszło do spotkania to faktycznie nie było bariery która często wyrasta między ludźmi którzy widzą sie po raz pierwszy .I jestem szczęśliwa że w moim życiu trafiam na takich ludzi . Co do słow otuchy ...tego najbardziej mi brakowało po odejściu Harleya ...zostałam sama z bagazem wspomnień , doswiadczeń , wątpliwości ....i dopiero po ok 8 miesiacach mogłam pogadać o tym wszystkim z Dbsst , AGGĄ i pomimo łez które kapały na klawisze było mi lżej ............ Quote
mmbbaj Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 LAZY napisał(a):Dokładnie. Dopiero teraz uśwaidomiłam sobie jak puste były moje słowa, zrozumienia i współczucia. Tak naprawde nie miłam pojęcia jak ciezko było Marcie jak dowiedziała sie o chorobie Pagajka. Nadal nie wiem jak ciezko było Adze jak musiała pożegnać Sare. Paulinko to chyba nie do końca jednak jest tak...Każde z nas chyba już w swoim życiu doświadczyło poczucia niepokoju o zdrowie bliskich czy kogoś bliskiego pożegnało...I chyba nie ma znaczenia czy była to osoba czy zwierzak :shake: Jeśli te uczucia się poznało to się wie, i rozumie... Quote
PIKA Posted April 1, 2006 Posted April 1, 2006 Zmartwilam się Pagajkiem :shake: Przecież nie powiem wniebowziętemu psiurowi, brykającemu ze szczęścia ze swoim małym kuzynem, że mu nie wolno, bo jest chory...:shake: Może nie mowic,:shake: tylko po prostu pozwolić, niech szaleje jak sam chce :roll: Tyle jego :shake: Quote
Justa Posted April 2, 2006 Posted April 2, 2006 Pagajko powiem tylko dwa słowa: Trzymajcie się !:shake: :calus: Quote
AgaCzips Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 Ah, te słodziachne oczka Pagajeczka... Martuś-trzymam kciuki za Pagajka i za Lazy również. Wrócą do pełni sił głęboko w to wierzę! To młode silne psiaki :buzi: Quote
madzia20sosnowiec Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 martusia będzie dobrze, trzymam kciuki:kciuki: Quote
LAZY Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Dziekujemy za duchowe wsparcie..., ale prosze o troszke realizmu. Marta bardzo przepraszam, ze to w twojej galeri. Jesli ten post w jakikolwiek sposób powoduje ze czujesz sie gorzej to odrazu go usune. A jak dzisiaj sie macie? Jak Pagajek? Dajesz rade? U nas w miare dobrze. Lazy co prawda walczy z katarem, ale narazie nie goraczkuje. Dzisiaj idziemy na USG watroby. Mam wyrzuty sumienia, ze ciagne ja do weta, którego sie tak bardzo boi... Zmienione dzięki Ali... Quote
Alicja Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Paulinko , ja myślę ,że ludzie po prostu piszą to z troski , ze współczucia , a jednoczesnie boją się nazwać pewne sprawy po imieniu , boją się urazić pisząc inaczej niz zazwyczaj . Napewno nikt nie miał złych intencji .............to przykre kiedy na naszych oczach , w naszych ramionach gaśnie przyjaciel i nie ważne czy mój , czy twój czy kogoś kogo zaledwie zna się wirtualnie , ciężko wtedy pozbierać myśli . Rozmawiałam z Martą ...wiem ze z nią mogę otwarcie rozmawiać na temat smierci , odejścia , rozmawiałam z Aggą przed i po odejściu Sary , niejednokrotnie pisałam i rozmawiałam z Sotą 36 o odejsciu Atosa , mi było łatwiej , ja straciłam już kogoś ..........i chyba pomimo żalu inaczej patrzę na moment odejscia . Paulinko , nie dręcz sie walcz tak jak sobie założyłaś ..dopóki widzisz ze nie przynosisz Lazy cierpienia , bo nie można za cenę kilku chwil , fundować innej istocie bólu . Trzymajcie się , bo tutaj potrzeba wiele siły :calus: Quote
LAZY Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']Paulinko , ja myślę ,że ludzie po prostu piszą to z troski , ze współczucia , a jednoczesnie boją się nazwać pewne sprawy po imieniu , boją się urazić pisząc inaczej niz zazwyczaj . Napewno nikt nie miał złych intencji .............to przykre kiedy na naszych oczach , w naszych ramionach gaśnie przyjaciel i nie ważne czy mój , czy twój czy kogoś kogo zaledwie zna się wirtualnie , ciężko wtedy pozbierać myśli . Rozmawiałam z Martą ...wiem ze z nią mogę otwarcie rozmawiać na temat smierci , odejścia , rozmawiałam z Aggą przed i po odejściu Sary , niejednokrotnie pisałam i rozmawiałam z Sotą 36 o odejsciu Atosa , mi było łatwiej , ja straciłam już kogoś ..........i chyba pomimo żalu inaczej patrzę na moment odejscia . Paulinko , nie dręcz sie walcz tak jak sobie założyłaś ..dopóki widzisz ze nie przynosisz Lazy cierpienia , bo nie można za cenę kilku chwil , fundować innej istocie bólu . Trzymajcie się , bo tutaj potrzeba wiele siły :calus: Masz rację Alu...przepraszam...ale...zresztą nie ważne. Quote
Alicja Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 [quote name='LAZY']Masz rację Alu...przepraszam...ale...zresztą nie ważne.Paulinko tu naprawdę nie trzeba przepraszać , bo każdy rozumny zrozumie jak bardzo to boli , jak czasem brakuje cierpliwosci , jak ciężkie sa chwile zwatpienia ........musimy trzymać się razem , tak łatwiej Quote
00000 Posted April 5, 2006 Author Posted April 5, 2006 Nieststy jestem tak zawalona obowiązkami, że wieczorami marzę tylko o wannie (a mam tylko prysznic:placz: ) i o ciepłym łóżku. Nie zdążyłam więc przeczytać tego Lazy, co napisałaś. Domyślam się tylko. Proszę odezwij się do mnie dziś wieczorem na gg, jeśli będziesz mogła. Tak około 22. Wiem, że to późno, ale tak na kilka słów. Numer 20338. Alicjo - dziękuję. Tak po prostu, bo jak się rozpiszę, to się rozkleję, a za pięć minut wychodzę do pracy...:roll: Quote
LAZY Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 I jak dzisiaj? Pagajek częściej wstawał? Dajesz Martus rade? My miałysmy ciezki dzien. Lazy od rana 40 stopni goraczki. Potem chemia. Wyniki krwi sa gorsze, brzuch wielki, sapanie i szybkie zmeczenie. Znowu dzis myslalam o rozstaniu. Mysle o tym po kilka razy dziennie...boje sie tego. Jak ja to poznam w jej madrych, brazowych oczach? Jak w nie spojrze i powiem żegnaj? Do cholery jak? Przeciez to jest niemożliwe...niemożliwe. Wiem, że Tobie jest równie ciężko...całuje mocno! Bądź silna! Quote
00000 Posted April 8, 2006 Author Posted April 8, 2006 [quote name='LAZY']I jak dzisiaj? Pagajek częściej wstawał? Dajesz Martus rade? My miałysmy ciezki dzien. Lazy od rana 40 stopni goraczki. Potem chemia. Wyniki krwi sa gorsze, brzuch wielki, sapanie i szybkie zmeczenie. Znowu dzis myslalam o rozstaniu. Mysle o tym po kilka razy dziennie...boje sie tego. Jak ja to poznam w jej madrych, brazowych oczach? Jak w nie spojrze i powiem żegnaj? Do cholery jak? Przeciez to jest niemożliwe...niemożliwe. Wiem, że Tobie jest równie ciężko...całuje mocno! Bądź silna! Tego samego i Tobie z calego serca życzę. U nas bez większych zmian. Wczoraj pół kubka karmy zjedzone, o czwartej w nocy zwymiotowane. Dzisiaj o 10 pół kubka zjedzone - jeszcze ciągle w brzuszku...:roll: Wiesz Paulina, tak sobie dzisiaj na porannym spacerze pomyślałam, że jak Pagajowi wysiądą łapy i będę go musiała po schodach znosić - to czy będę to dzielnie robić, czy odwiozę go do weterynarza... I nie wiem. Najgorsza jest ta NIEWIEDZA. Nie wiem, czy dam rade, nie wiem jak długo, nie wiem co będzie jutro, nie wiem, czy Pagaja boli, nie wiem, nic nie wiem....:shake: Póki co - jest wiosna i nasze spacerki mimo, że mało intensywne, wydłużyły się. Szwendamy się pomalutku, ale za to dłużej, coby mieć czas na obwąchanie każdego krzaczka w okolicy.;) Quote
malawaszka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Pagaj napisał(a): jest wiosna i nasze spacerki mimo, że mało intensywne, wydłużyły się. Szwendamy się pomalutku, ale za to dłużej, coby mieć czas na obwąchanie każdego krzaczka w okolicy.;) i obyście jak najdłużej mogli sobie tak spacerować i cieszyć się sobą :kciuki: Quote
00000 Posted April 8, 2006 Author Posted April 8, 2006 No. Wiecie, co jest najciekawsze - że mam w sobie ogrooooomne pokłady cierpliwości, która niewiadomo skąd nagle mi się ujawniła...:evil_lol: Wcześniej jak się Pagaj przyssał do jakiegoś interesującego zapachu to stał i wąchał, wąchał, wąchał - a ja no chodź już, no dalej, no idź osiołku, a teraz stoję i tylko sokolim wzrokiem pilnuję, aby nic mu się do paszczy "przypadkiem" nie przykeliło od tego wąchania...:razz: Cerpliwość do swojego psa = 10 w skali od 0 do 10 :lol: Quote
malawaszka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 hahah ja też tak miałam do Bolusia jak się źle czuł :lol: ale już wyzdrowiał to i moja cierpliwość spadła :evil_lol: Quote
dbsst Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Pagajowie trzymajcie się cieplutko myślimy o Was Quote
Bila Posted April 9, 2006 Posted April 9, 2006 dbsst napisał(a):Pagajowie trzymajcie się cieplutko myślimy o Was My tez nieustająco Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.