pasQda Posted October 15, 2005 Posted October 15, 2005 i jest to cudowny pies :lol: Poczytałam sobie o wychowaniu piesków adoptowanych, ale mam jeszcze kilka pytań. Kalif w schronisku nazywał się amos i wygląda tak : Jest jak narzazie kochanym psem, ale ma skłonności dominatora co dało się zauważyć już w schronisku. Jeśli się go głaszcze, albo czesze zachowuje się cudnie, ale jeśli coś mu się znudzi lub zacznie go irytować robi się z nienacka agresywny. Stąd tez moja prośba- obawiam sie, żeby swoich przywódczych skłonności nie przenosił na domownioków - jak więc to zaobserwować i jak od poczatku nauczyć go respektu przed ludźmi (mam na mysli np. ewentualną agresywność wobec domowników którzy zrobią coś nie po jego mysli). Quote
FigabaS Posted October 15, 2005 Posted October 15, 2005 A ile lat ma ten piesek? Moze jeszcze nic nie jest stracone i uda sie jakos stlumic w nim zapedy dominacyjne i agresje. Ja nie mam doswiadczenia z psami przejawiajacymi agresje ale moge co poradzic lekture bloga "Gringo - oswajanie agresywnego goldena" - moze jakies wskazowki tam dla siebie znajdziesz. Piesek jest sliczny i wart tego, zeby nad nim popracowac. Schroniskowce maja za soba juz pewne doswiadczenia i nie wiadomo co spowodowalo jego nieufnosc wobec ludzi, jednak mozna to probowac naprawic. Zycze wytrwalosci i powodzenia. Quote
pasQda Posted October 16, 2005 Author Posted October 16, 2005 ma ok 4 lata i jest po wypadku (krzywo zrośnięte łapy po lewej stronie, leczone nieoperacyjnie czyli ew.założony gips) - bardzo boi sie samochodów. Ma żywe usposobienie, wciąż chce się bawić i generalnie ponieważ mam go trzeci dzień , chciałabym dowiedzieć się jak z nim postępować zeb\y nie skłaniac go do przenoszenia swoich władczych zapędów na rodzinę oraz jak ewentualnie z nim wtedy pracować. Quote
FigabaS Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 To troche za trudny problem zeby odpowiedzialnie doradzac, ja mysle, ze na pewno musicie obserwowac pieska i zwracac uwage, w jakich sytuacjach jest niezadowolony i takowych unikac. Nie byloby dobrze zebyscie sie uczyli na bledach bo te moga sie okazac bolesne. Mozna by sie poradzic bechawiorysty lub przynajmniej cos poczytac o psiej psychice zeby zachowania psa lepiej rozumiec i moze jakos je przewidywac. Ja bym polecala "Okiem psa" Johna Fischera bo akurat te pozycje czytalam, sporo tam sie mozna dowiedziec jaak radzic sobie z problemami, takze z agresja. Ze swej strony radzilabym moze ograniczyc czulosci jesli je okazujecie psu, on to moze odczytac po psiemu jako wasza slabosc i to moze wzmacniac jego pozycje w "stadzie". Raczej wiecej takich typowo psich zabaw. Z tym, ze to wy zabawe proponujecie a nie pies was do tego naklania. Trzeba pomalu pokazac psu jego miejsce w rodzinie. Rozne sa sposoby - na przyklad nie pozwala sie psu wychodzic z domu ani do niego wchodzic jako pierwszemu, nie moze ciagnac na smyczy (obroze uzdowa polecam jesli sa z tym klopoty), nie pozwalac mu wlazic na lozko. Podziwiam cie za to, ze podjelas sie pracy z psem po jakichs trudnych przejsciach, jest na tyle dorosly ze pewne nawyki i urazy moga byc trudne do naprawienia ale moze nie niemozliwe. Napisz od czasu do czasu jak sobie radzisz, co udalo ci sie ustalic, co zmienic. Pozdrawiam serdecznie. Quote
izka Posted October 23, 2005 Posted October 23, 2005 Witam! PasQda- pies jest przepiękny i napewno warto z nim popracować :D Mam juz drugiego psa ze schroniska boksera ,z wlasnego doświadczenia mogę napisac ze konsekwętnie trzeba trzymać się paru zasad, i to od samego poczatku ,od pierwszego wejścia psa do domu , czyli przechodzenie przez drzwi, musi miec swoje miejsce gdzie będzie spał i odpoczywał, gdzie w razie potrzeby mozesz go wysłac.Miske dostaje dopiero jak zje rodzina ,miska jest zabierana po posilkach,to bardzo wazne ,Tylko Ty przywódca dysponujesz jego jedzeniem proponowala bym nie głaskac Kalifa przez jakiś czas ,mozna ograniczyc poruszanie sie psa w domu tzn ,nie pozwalac wchodzic do pokoju w ktorym przebywacie najczesciej,łazienki nizszy rangą nie ma prawa wchodzic do nory gdzie mieszka alfa . pies nie moze wylegiwać sie na łózku ,ale Ty mozesz połozyc sie na chwilkę na jego poslaniu ,żeby mu pokazac kto jest szefem. To wszystko są sygnały bardzo czytelne dla psa ,ale musza byc wysylane zawsze i bardzo konsekwentnie .Polecam ksiązki Johna Fishera -Dlaczego mój pies - Okiem psa- Pies bardzo szybko przystosuje sie do nowych zasad , trzeba oczywiscie cierpliwości i konsekwencji .To niesamowite jak szybko układa się psa ze schroniska i to doroslego .Mója sunia jest z nami 2 miesiące , wszystkie te zasady byly wprowadzone od razu , i dzis niema zadnych problemów . Zyczę powodzenia i czekam na nowe wiesci . izka :D Quote
pasQda Posted November 5, 2005 Author Posted November 5, 2005 widzisz... problem w tym ze ja nie mieszkam z psem, mieszkaja z nim moi rodzice, a oni postepują z nim prawie odwrotnie niż tak jak ty napisałaś. Mam nadzieje że jeśli teraz popracujemy nad nim, to chociaż troszke to pomoże... serdecznie dziękuję za odzew...napewno opisze jak postepy. PS. -miło uzyskac radę od swojej imienniczki ;) Quote
Pandzia Posted November 9, 2005 Posted November 9, 2005 Powiem tak..nie polecam zasad Fishera. Nie burzcie sie od razu tylko przeczytajcie (kazdy ma inne doswiadczenia, ja mam takie ) : powiedzmy na przykladzie pewnego posokowca bawarskiego. Piesek byl dosyc dominujący w stosunku do rodziny. Tzn. dopiero cos tam próbowal. Jego wlasciciele, przejęci tym co dzieje sie z ich psem postanowil przeczytac ksiazke wpomnianego juz pana Fishera. Po przeczytaniu o wielu "wspanialych" regułach zaczeli je namiętnie stosować. Doprowadzili do tego ze pies stal sie poprostu AGRESYWNY. Dziwne? Przeciez te zasady wymyslil pan FISHER :o Pozwole sobie skorzystac ze strony peronówki i wrzucic tutaj jej tekst, bo Margo juz pisala o ksiazce Okiem Psa tzn nie doslownie, ale troche tu jest. Calosc wyglada mniej wiecej tak : Jakie miejsce zajmuje człowiek w stosunku do psa lub stada psów? Jedno z trzech poniższych: - "POD STADEM" Człowiek podporządkowuje się psu, spełnia wszystkie jego zachcianki, nie wymaga (nie oczekuje) niczego w zamian. Rezultatem są "rozpieszczone Pimpusie" (i nie chodzi tu jedynie o małe pieski), które nie cofają się nawet przed zaatakowaniem właściciela, gdy ten zrobi coś nie po ich myśli. W przypadku kanapy: atak następuje, bo pies chce pokazać, że to jego miejsce i tylko on może tu leżeć i nie wolno go zrzucać. - "KOŁO STADA" Człowiek nie nawiązał więzi z psem lub ją utracił. Spowodowane może to być biciem psa, stałym stosowaniem zasad "czego psu nie wolno"(tu kłania się Pan Fisher ) bez jednoczesnego użycia nagród, trzymaniem psa w separacji (na ogrodzie, w kojcu) i ograniczeniu wspólnego czasu do pory karmienia. Dla psa właściciel jest obcą osobą lub (co zdarza się chyba częściej) zagrożeniem. A kanapa? Pies zaatakuje, bo żaden normalny pies nie pozwoli obcej osobie na taka poufałość. Lub częstsza przyczyna pogryzień: bo nauczył się, że cokolwiek by nie uczynił i tak będzie źle, i tak zostanie ukarany i nie wie jak inaczej powinien zareagować; może tylko się bronić. Tu mała uwaga: Dwa powyższe punkty są strasznie często ze sobą mylone. Wiele osób myśli, że pies nie chce się im podporządkować, bo jest "dominantem". Nie zauważają, że to jednak jego strach, jego niepewność jest napędem ataków. Dlatego rozeznanie się w sytuacji jest kluczową sprawą w rozwiązaniu problemu. Jeśli np. uznamy, że pies nie chce zejść z kanapy, bo się "stawia" i zaczniemy go karcić, a okaże się, że przyczyną jest po prostu brak zaufania psa do człowieka, to zamiast zlikwidować problem, spowodujemy jego nasilenie i pogłębienie. Albo pies będzie atakował bardziej zacięcie (już na serio), albo psa "złamiemy" (a to najgorsze co może się zdarzyć, bo będziemy musieli poświęcić masę pracy, by pies choć częściowo wrócił do normalności). - "NAD STADEM" To sytuacja idealna. Właściciel cieszy się zaufaniem psa, jego przyjaźnią i "poważaniem". Niektóre osoby mają taki charakter, że psy w zasadzie automatycznie się im podporządkowują. Inni muszą na to "zapracować": najłatwiej oczywiście za pomocą szkolenia (ale nie tego w typie "starej szkoły") i wspólnego spędzania czasu (spacery, na których pies biega samopas, a właściciel spokojnie maszeruje własnymi drogami nie zwracając uwagi na czworonoga nie liczą się). A kanapa? A zabieranie miski? Kości? I tu może się dażyć, że pies warknie (ale nie będzie na serio atakował). Zdarza się to na początku szkolenia i wyłącznie jeśli nie nauczymy go oddawania tych rzeczy. Potem pies ma już takie zaufanie, że nie będzie protestował, nawet gdy z miski wyciągniemy mu najlepszy kąsek (bo wie, że ustąpienie ZAWSZE mu się opłaca). źródło: www.zperonowki.com Podsumowując : widzimy...jesli nie bedziemy psu na nic pozwalac, nie bedziemy sie z nim bawic, glaskac go i stosowac te wszystkie inne metody Fishera nie bedziemy mieli zaufania psa. Nie wytworzy sie wieź. Po co nam to? Lepiej zrobic tak : Pies chce zabawke? powiedzmy 'siad' i dajmy mu ja. Pies chce isc do miski? mowimy siad i dajemy miske. Polecam raczej szkolenie, niz te 'zasady'. Nie mowie ze wszystkie pomysly Fishera są złe...ale stosowanie wiekszosci lub wszystkich jego metod jest zgubne. Szkoleniem naprawde wiecej osiągniemy... Quote
izka Posted November 23, 2005 Posted November 23, 2005 Pandzi-moim zdaniem umiejetności i doświadczenie pana Fishera jest godne polecenia ,jest on wybitnym znawca psich zachowan i psychiki,jest dobrze znanym behawiorystą z wieloletnia praktyką. Opisujesz historie pewnego posokowca,wydaje mi sie ze, wlasciciele tego psiaka albo nie dokońca zrozumieli o co w tym wszystkim chodzi, albo popełnili błedy w stosowaniu zasad Fishera,przy których bardzo ważna role odgrywaja szczególy. Znam wielu psiarzy ,którym ksiażki Fishera pomogły wychowac psy,i takich którzy po przeczytaniu książki nie radzili sobie ze swoimi psami. Nastepne przykłady ,które opisujesz nie wiele maja do czynienia z Fiszerem ,jego metody opieraja sie wlasnie na wiezi z psem i nagrodach . Zwróć uwagę ze wszystkie metody opisywane są na podstawie psich zachowań w psim stadzie, pies musi miec jasno ustaloną pozycje w naszym stadzie.Fisher nie pisze tylko o zakazach ,ale tez o tym jak zdobyc zaufanie ,jak i w co sie bawic ,z naszymi psami . To ze psu zakarze sie wielu rzeczy ,nie znaczy przecież ze nie możemy go głaskać ,miziac wygłupiac sie ,itp. Można wszystko tylko na naszych warunkach . I na koniec, Twój sposób wychowania czy tez szkolenia nie przemawia do mnie wcale ,nie wyobrażam sobie szkolenia Twoimi metodami psów ras dużych ,czy niebezpiecznych .Byc moze sprawdzi sie to na malych pieskach ,a i te potrafią być bardzo charakterne. Zycze powodzenia . izka Quote
calessandra Posted November 23, 2005 Posted November 23, 2005 Zasady Fishera, są z założenia błędne i z tego co wiem sam ich twórca zaczął się z nich wycofywać. Pies by mógł normalnie funkcjonować w stadzie musi znaleźć w nim swoje miejsce, najlepiej by było to miejsce podporządkowane opiekunowi. I tu warto pamiętać, że pies jest stworzeniem które bardzo łatwo się podporządkowuje pod warunkiem, iż mu się to opłaca. A będzie się mu opłacać gdy opiekun będzie dysponował tym, na czym psu zależy. Pies będzie się czuł pewnie gdy będzie rozumiał zasady i za ich przestrzeganie będzie nagradzany. Najłatwiejszą drogą do uzyskania takiego stanu rzeczy jest pozytywne szkolenie, które w sposób niezauważalny postawi człowieka nad psem, a jednocześnie pokaże temu ostatniemu, że opłaca się mu słuchać człowieka. Fakt, wymaga to większego zaangażowania i wysiłku nisz stosowanie zaleceń Fishera, które nie mają, żadnego odzwierciedlenia w życiu dzikiego stada psowatych. Np. to nie wilk Alfa goni pierwszy zwierzynę, Alfa jest najczęściej w środku by mieć dość sił na jej zabicie, to członkowie stada wymieniają się na czele pogoni. To nie Alfa ustawia resztę stada, tylko osobnik numer 2 w stadzie itp. Quote
Azir Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 A ja włączając nowego psa do stada stosowałam metodę Fennel, z tym że nie przetrzymywałam go przez miesiąc w domu. Po prostu pozwoliłam psu obserwować jakie zasady panują w naszym domu i przystosować się do nich. Pies był z problemami, z agresją do innych psów, a jednak wystarczyły te dwa pierwsze tygodnie o których pisze autorka książki "Zapomniany język psów w praktyce" aby na dobre zadomowił się u nas. Link do blogu o tym w moim podpisie. Teraz to już historia, najciekawiej było w marcu-kwietniu. Trudno jest oczywiście udzielać rad na odległosć, zwłaszcza komuś kto, jak napisała PasQda, "robi wszystko na odwrót". :wink: Kiedyś próbowałam przekonać pewną panią, która bardzo prosiła mnie o pomoc gdyż miała mocno nieposłusznego psa który nie przychodził na zawołanie. Zaproponowałam jej linkę, opowiedziałam jej ze szczegółami, jak wyglądała moja praca z psem na lince. Po jakimś czasie spotkałam ją w trakcie spaceru. Pies jak zwykle ganiał luzem, za to pani miała na karku przewieszoną zwiniętą linę: "-Widzi, pani, kupiłam sobie tę linkę ale nie działa. No bo jak go puszczę z tą liną to on nie może biegać bo się plącze, więc ją nosze ze sobą...! :lol: Sądzę PasQda, że bardziej niż nad psem powinnaś popracować nad rodzicami :wink: . Quote
Azir Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Najważniejsze są jednak pierwsze dni pobytu psa w Was, więc nie zmarnujcie tego czasu! Powodzenia! Quote
Guest Mrzewinska Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Proponuje zaczac od podstawowego szkolenia - w Warszawie jest wiele szkolek, od razu ustalic ze wszystkimi domownikami co psu wolno, czego nie. Nie nagradzac czulosciami za darmo. Tylko za wykonanie konkretnego polecenia. Kazdy pies dla rownowagi psychicznej potrzebuje pracy. Wychodzenie pierwszemu przez drzwi, niewpuszczanie do pokoju, w ktorym sie spi, udawanie, ze sie je najpierw z miski - wierzcie mi, ze trenerzy nie musza tego robic. Pies uznaje za swego szefa nie tego, kto przed nim wychodzi przez drzwi, ale tego, kto z nim pracuje, chocby po pracy pies nie tylko wchodzil do sypialni, ale i spal z trenerem w jednym lozku.... Podstawa przetrwania stada psowatych jest wspolpraca. Dla psa praca to rownie dobrze 12 godzin zaganiania owiec jak i wykonywanie na spacerze siad, waruj, do mnie, czy przynoszenie pileczki. Byle pies wiedzial, ze te czynnosci wykonuje na haslo czlowieka i ze jest za nie nagradzany. Szkolenie, najlepiej dopasowane do psich pasji i mozliwosci, a nie same demonstracje w drzwiach sa podstawa bezkonfliktowego wychowania i opanowania psow wszystkich ras. Zofia Quote
pasQda Posted November 25, 2005 Author Posted November 25, 2005 :D była u nas treserka , powiedziała że pies nie jest wybitnie dominujacy. nie wiem czy był szkolony na psa obronnego? czy tak już jest w naturze psów ze schroniska - nie pozwala ludzieom zbytnio zbliżac się do właścicieli, potrafi zaatakowac znienacka bez wyraxnego powodu, lub kiedy uważa ze ktos obcy zbytnio się zbliza do pana. Poza tym ewidentnie widac że wczesniej był w domu z ogrodem i boje sie że jest mu przykro mieszkac w mieszkaniu i ze sie nie przyzwyczai... z druigiej strony umie prosic o spacer, więc juz sama nic z tego nie rozumiem.. bynajmniej postepy są jak najbardziej.. krok po kroczku... Quote
Guest Mrzewinska Posted November 26, 2005 Posted November 26, 2005 Collie nie szkoli sie raczej w kierunku obrony... Atak na kogos moze byc ze strachu, pies moze miec zauczone reakcje wlasnie pozostawionego samemu sobie psa ogrodowego - brak socjalizacji, wyskok z ujadaniem, gdy ktos sie zbliza. Lub zle dotychczasowe doswiadczenia. Na pewno przyzwyczai sie do domu, jesli umie prosic o spacer. Tym bardziej - jesli mozesz, idz z psem na szkolenie, i wlasnie dobrze zrobilaby mu praca w grupie ludzi, nawet jesli bedziesz na zajeciach indywidualnych - powtarzaj wszystko tam, gdzie jest tlum ludzi. Powodzenia. Zofia Quote
borsaf Posted November 27, 2005 Posted November 27, 2005 Witam, Nie mam doswiadczenia w szkoleniu psa. Mojego Regona mam zamiar-marzenie szkolic od wiosny. Niestety nie jestem mobilna i narazie jestem zdana na siebie i lekture. Dlatego m.innymi,czytam wszystko o wychowywaniu na tym topiku. W temacie o Tosce, suni 9-cio letniej adoptowanej poleciłam zwrócic sie o pomoc do p.Zofii Mrzewińskiej, autorki" Z kluczem do psa" i pieknego blogu o wychowaniu Raszki. Tu mam nieśmiałe pytanie: czy to do Pani poleciłam sie zgłosic? Czy to tylko zbiezność imienia i nazwiska? Prosze o odpowiedź ewentualnie na prv. Z góry dziekuję Janina Gonet Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.