Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cudownie, że Lisek na stare lata spotyka się z tak wielką troską i miłością. Jak pomyślę, że mógłby teraz być jeszcze w schronie i cierpiałby w milczeniu, może nikt nawet nie pogładziłby go po łepku, nie powiedział dobrego słowa, to....:-( :-( :-(

  • Replies 892
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiedzialam ,ze osoba ,ktora adoptowala Liska ,jest u nas na dogo.Przypadkiem trafilam na ten watek .
Pani Zosiu ,Wielkie Uznanie i Wyrazy Szacunku za ta wspaniala i wielka decyzje :-) czytalam w MP i nie moglismy wyjsc z podziwu dla Pani i Pani rodziny .
Pozdrowienia dla Liska :-)

Posted

Romas napisał(a):
Nie wiedzialam ,ze osoba ,ktora adoptowala Liska ,jest u nas na dogo.Przypadkiem trafilam na ten watek .
Pani Zosiu ,Wielkie Uznanie i Wyrazy Szacunku za ta wspaniala i wielka decyzje :-) czytalam w MP i nie moglismy wyjsc z podziwu dla Pani i Pani rodziny .
Pozdrowienia dla Liska :-)


A bo Zosia najpierw adoptowała Liska a potem dopiero zaczęła do nas zaglądać a na koniec została wielkim Lisim Dogomaniakiem i nawet już miała pierwsze interwencje w terenie uwieńczone dużym sukcesem:multi: :multi: :multi:
Zosia, jak Lisiur? Bo im bardziej tu zaglądam tym bardziej nie ma wieści o tym rudzielcu, co nas wszystkich nastraszył:cool3:

Posted

A Lisek sobie żyje pomalutku. Jest bardzo słaby i nadal je mi z ręki. Malutko tego jest ale najważniejsze, że jest. Na siku wychodzę z nim na smyczy, boję się, że gdzieś się położy w ogrodzie i będę go szukać. Nóżki słabiutkie ale chodzi. A tak cały czas przeważnie śpi i pije wodę w rozsądnych ilościach.
Wczoraj rano byliśmy znów na kroplówce i dostał dwa zastrzyki. I tak się dzielnie trzyma. Ja już tylko chcę żeby nie było gorzej, bo czy będzie lepiej to czas pokaże. Troszkę za mało je żeby nabrać sił ale jakieś tam minimum mu wciskam. Wczoraj też zrobił w miarę normalną kupę.

Pracę sobie zabrałam do domu żeby być więcej z nim. Wczoraj pokazywałam temu wetowi co go teraz leczy MP z Liskiem żeby wiedział, że Lisek to nie byle kto i trzeba się z nim obchodzić szczególnie. Pokazał gazetę swoim kolegom i zaraz wszyscy weci się zlecieli (nawet ten co wygłaszał herezje, że żaden pies nie może mieć 20 lat) żeby zobaczyć ten chodzący okaz żywotności.
No rzeczywiście oglądali Liska wszerz i wzdłuż, cmokali i dziwili się, że jednak jest możliwe to co wydaje się niemożliwe.

Posted

bardzo mocno trzymam kciuki za Liska, za jego zdrowie, musi być lepiej. Przesyłam pozytywne myśli z Milanówka i od psów z naszego schroniska, Lisku myslimy o Tobie. Wiem Zosiu że opiekujesz się nim najtroskliwiej i najlepiej jak to tylko możliwe więc jestem spokojna. Lisku głaski i mizianka.

Posted

Znów troszkę wieści o Lisku. Slabizna caly czas śpi albo leży i wodzi za mną wzrokiem.
Dzisiaj musialam go zostawić na parę godzin samego. Jak wracalam do domu to doslownie gnalam z duszą na ramieniu. Biedaczek leżal ale w innym miejscu niż go zostawialam. Nic w domu nie zrobil tylko grzecznie na mnie czekal. Zaraz wyszliśmy na krótki spacer. Dupkę mu zarzuca jak chodzi i często przystaje.
Później troszkę zjadl, maly kawaleczek kurczaka. I to byl caly jego dzisiejszy posilek. Za malo je - stanowczo za malo ale na to już nic nie poradzę.
Wynieśliśmy go na taras żeby sobie poleżal na kocyku i pogrzal się na sloneczku. Teraz już sobie chrapie w domu.
No dzisiaj mial rzeczywiście slabszy dzień. Ale przez caly weekend będę z nim caly czas. Ugotuję mu jutro rosolek na kurczaku i po prostu z nim będę.

Posted

Zosiu, Lisku - błagam - to nie ten czas. Trzymaj się, jedz psiaku, nie rób Zosi zmartwienia, Ona sie tak stara, takie smakołyki szykuje.
Weź się w garść chłopie - musisz mi opowiedzieć o tej jesieni w ogrodzie. Tak chcę sie z tobą poznac, mam nadzieję, że może przyjadę uścisnąć ci łapkę.
Więc - będzie dobrze.

Posted

ja też trzymam za Liska. bardzo. :loveu:

Posted

Tweety napisał(a):
Zosia, nie dajcie się!
i

No pewnie, że się nie damy.
Ja sobie już w piątek obiecalam, że w takim stanie nie będę go męczyć i wozić do weta, bo to nie ma większego sensu a psa tylko męczę tymi jazdami w te i wewte. Jak będzie lepiej to dobrze, a jak gorzej to już nic na to nie poradzę.
Dzisiaj rano wstal sam i poszlam z nim na siku do ogrodu, parę minut pospacerowal i padl mi przy wejściu do domu na tarasie. No nie da się ukryć, że jest bardzo slabiutki.
Tylko te jego oczy, żebyście wiedzialy jak on na mnie patrzy. Nie moglam tak nic nie robić. Nie wytrzymalam i pojechalam do weta. Oczywiście bez Liska. Pomyślalam sobie: albo się uda albo nie. No i udalo się.
Przywiozlam ze sobą kroplówkę (glukoza + coś tam) i jak się tylko obudzi to mu podam. Ten pozostawiony w jego nóżce wenflon tak mnie natchnąl.
Skoro już jest zalożony to przecież mogę z niego skorzystać. Cale szczęście, że nie byl wyjęty.
Widzialam już przeciez kilka razy jak mu podlączano tę kroplówkę. Jeszcze tylko wypytalam wszystko dokladnie od "a do z" no i dostalam to czego chcialam. Taka kroplóweczka na pewno dobrze mu zrobi, a już na pewno nie zaszkodzi, bo bardzo malo przez ostatnią dobę pil.
Poradzil mi też, żeby spróbować mu podać surową zmieloną wolowinkę. No więc kupilam troszkę polędwicy wolowej i zaraz przemielę.
Na razie Lisek śpi - sam wszedl do domu.

Posted

Lisek przyjąl calą kroplówkę, zjadl trochę wolowinki zmielonej, z rosolem, napil się wody. Ta wolowinka rzeczywiście nieraz cuda potrafi zdzialać - tak mówil wet. Polazikowal trochę po ogrodzie, poleżal na trawie a teraz już śpi przy mnie.
Naprawdę twardy z niego facet, ma niesamowitą wolę życia - widzę to w jego oczach.

Aha, bardzo dziękuję rybonkowi36 za telefoniczną pomoc przy podawaniu kroplówki. Robilam to pierwszy raz w życiu i udalo się przy jej pomocy.

Posted

Jesteś bardzo dzielna Zosiu! Mnie na widok kroplówki już się w głowie kręci :oops: Super, że rybon pomógł, to kochana cioteczka!

Przesyłam pięć garści energii ode mnie, Nikodemosa, Kocioła i Chiarki.

Dobrej nocy!

Posted

Lisiorek coraz sabszy. Dzisiaj tylko dwa razy wychodziliśmy ale kiepsko mu coś szlo. Zatacza się więc zaraz wracamy.
Wlaściwie to od wczoraj przestal jeść. Sama woda. Tylko te jego oczy na mnie patrzące. Ten jego wzrok jest jakiś taki zdrowy, nie pasujący do jego stanu.
Teraz go przenioslam , bo nie dal rady sam przejść do sypialni kolo mojego lóżka. Dopiero zasnąl. Wlaśnie uronilam lezkę z tej mojej bezsilności. Ech - niechby jeszcze trochę pożyl. Dlaczego ja nie mogę nic zrobić żeby bylo lepiej.
Do dupy z tym wszystkim :-(

Posted

Zosia ,Zosia nie mow ,ze "do dupy" .Dalas Liskowi piekny czas ,byc moze najpiekniejszy w jego zyciu ...Jesli on musi odejsc to choc odejdzie kochany , zadbany ,zegnany łzami .A moze jeszcze troche zostanie z Wami ...Tylko nie łam sie i poprostu pozwol mu wybrac....
Stracilam psa ,dwa lata temu, odszedla na raka watroby ,"powiedzial " nam jak mial juz dosc...wiec dlatego tak pisze .
Przesylam Liskowi dobre fluidy :-)

Posted

Lisek sam wie, czy ma jeszcze walczyc, czy już dość.
Dałas mu Zosiu miłość - to najlepsze co można mu było dać. Przeżyl wspaniałe chwile z Tobą i jeśli będzie chciał, zostanie. Tak jak juz wyżej napisano - to będzie jego decyzja. Tak jak moja Maxi dała mi sygnał, że już nie ma siły i pozwoliłam jej odejść.

Ale ja mam jeszcze nadzieje, że to tylko chwilowy kryzys - Lisiu - pomyśl, to nie czas!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...