Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiem, ze to zabrzmi idiotycznie, ale mam teraz w pracy najwiekszy sajgon i juz dzis nie uda mi sie wrzucic zdjecia (nie wiem, czy bym umiala).
Dobranoc!

  • Replies 892
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wstawiam informację od Zosi, cytuję:"OK! Żeby nie było, że się droczę.
Podróż - jak napisałam - z przeszkodami. Ale już jesteśmy w domu. Wczoraj po
przyjeździe "wyjęłam" Liska z samochodu. Nie dziwię mu się, ja sama byłam
zdrętwiała, po takim dniu. Puściłam "to wszystko na żywioł" - zaufałam
swojemu sercu, w końcu był już u mnie - i u siebie w domu. Czyli było tak -
ja wypakowywałam "manele" z samochodu - a on poszedł zwiedzać ogród i przy
okazji się wysikać. Ponieważ napadało śniegu, to mogłam go namierzyć później
po śladach (ogród mam duży więc jest gdzie szukać). Lisek chodzi
"pomalutku" - z ukrycia zaobserwowałam jego powitanie z moimi sukami (duże
żywiołowe i energiczne owczarki niemieckie, które są na zamkniętym wybiegu).
Ku mojemu zdumieniu było medranie "trzema ogonami", lizanie sie po noskah
przez ogrodzenie - żadnych wrogich reakcji. Zabrałam Liska do domu. No i
zaczęło się zwiedzanie. Najbardziej go zainteresowały lustra i ten "drugi
pies", który jest po drugiej stronie. Mruczał do niego, lizał lustro i łapą
chciał go dotknąć. "tamten" robił to samo :)). A spotkanie z kotem wyglądało
tak - kot po moim przybyciu wyszedł niczego nie przeczuwając i napotkał w
swoim domu "coś". Lisek podszedł do niego merdając ogonem i mrucząc
(mruczenie nie jest odpowiednikiem kociego mruczenia - ale nie umiem tego
inaczej nazwać) - kot czmychnął i "zadekował" się w bezpiecznym miejscu.
Kota później osobiście utuliłam do snu - żeby sięnie poczuł odtrącony. A i
mi z Liskiem po takim dniu oczka się zamknęły. I wiecie co - Lisek pomimo,
że mu zrobiłam specjalne "psie" posłanie, to położył się koło mojego łóżka i
tak spał całąnoc.
Dzisiaj rano ok. 7.00 wypuściłam go na ogród, a jak wrócił - to też
postąpiłam "jak człowiek". Po prostu wzięłąm go na ręce i wsadziłam do
wanny. Nie dało się tego już więcej wytrzymać - ale potraktowałam go bardzo
łagodnym, letnim prysznicem, bez żadnych "ludzkich" szamponów, bo psich
niestety nie mam. Czochranie jego "kudełków" i pierwsze "ablucje" trwały ok.
5 min.. Spisał się bardzo dzielnie - ja wiem, że mogłam z tym poczekać - ale
"nie mogłam". Wyjęłam go z wanny i solidnie wytarłam ręcznikiem i próbowałam
wyczesać. No - to czesanie to jeszcze potrwa kilka dni.
Teraz, gdy jest już suchy i "ponownie wyspany" - zwiedza ogród. Myślę, że
czuje się tu dobrze - drzwi mam otwarte - a on co chwilę wsadza nos - jak
mnie widzi to idzie dalej zwiedzać.

Mówię wam - będzie z niego fajny facet jeszcze.

Pozdrawiam - Zosia"

ja też pozdrawiam

Posted

Ale fajnie!!!! :multi: No teraz możemy wyciągnąć jeden wniosek - każdy pies - nawet taki, który całe życie spędził w schronie - czeka na swój dom, swoją Panią, Pana, i gdzieś tam, po cichutku marzy o mizianiu, zabawach i spaniu obok łóżka ;)

Posted

Cuda się zdarzają, cudowni ludzie są wśród Nas :multi:
Kiedy czytałam na grupie dyskusyjnej słowa Zosi nie mogłam uwierzyc w to co czytam... teraz już wierzę i serce bije radośnie a twarz cała zalana łzami :-( ze szczęścia.
Zosiu jestes WSPANIAŁA, Ty i Twoja rodzina :) Anioł w ludzkiej skórze.

Lisku dużo zdrówka i samych cudownych dni !!!

Posted

jakie rewelacyjne wiadomości! zastanawiałyśmy się z Zosią, czy Lisek będzie wolał przebywać w domu czy na dworze i proszę, co wybrał, mądry chłopak. Siedzi w domu i ma stałą możliwość wychodzenia na ogród, ale bardziej podoba mu się w domu- bo oczywiście tam jest u boku Zosi. A to mruczenie, to taki jego charakterystyczny dźwięk, niepowtarzalna psia mowa.;) Aaaale jest mu tam dobrze!

Posted

kolejne wieści od Zosi:
"No to piszę.
Lisek chodzi za mną po całym domu. Gdzie się nie ruszę - tam on. Teraz
siedzę przy "komputrze" - a on leży przy moich stopach i smacznie chrapie.
Cały dzień dzisiaj go czochrałam po głowie i powtarzałam mu, że "tu jest
twój dom, możesz być gdzie chcesz i robić co chcesz". Ten dom to trochę
wyziębiłam, bo miałam prawie cały dzień drzwi na taras otwarte, żeby
wiedział, że w każdej chwili może wyjść. Ale woli być ze mną w domu. Teraz
jest wieczór, za oknami zimno, ciemno i snieg a Lisek ma najprawdziwszy z
prawdziwych SWOJ DOM.
Pozdrawiam - Zosia "

Zosiu, wiesz, że jesteś wielka, tak Ci tylko przypomnę.
A wszystkim chciałabym przypomnieć, że caly czas czeka w schronisku na domek, nawet tymczasowy, Zelda z nowotworem, ktorego trzeba usunąć i zaopiekować sie sunią po operacji. Czy ktoś stanie na wysokości zadania tak jak Zosia? Zelda ma malo czasu. Jak umrze to bedzie wszystkim przykro, ze nic nie zrobiliśmy, będziemy rozpaczać, że piesek odszedł, bo nie znaleźliśmy na czas domku. A zamiast beczeć później spróbujmy coś wymyśleć konkretnego póki jest jeszcze kogo ratować.

Posted

przeczytałam całą historię Liska i popłakałam się ze wzruszenia. dlaczego jest tak mało "Pań Zoś" na tym świecie a tak dużo Lisków?:placz:

Posted

wieści od Zosi:
"
Cześć
Piszę ku pokrzepieniu serc. Lisek dziś od rana z godzinkę był na ogrodzie.Wiesz co -po raz pierwszy zobaczyłam jak on biega.Dotychczas chodził pomalutku lekko utykając - a tu proszę, dokazywać mu się chce. Biegał jak młodzieniaszek i tarzał się w śniegu. No i co chwilę widziałam jego mordkę w otwartych drzwiach - pewnie chciał sprawdzić czy jestem. Za każdym razem jak widziałam jego nochala w drzwiach, mówiłam mu - Lisku jestem i będę zawsze.
Chyba dla takich chwil warto żyć.
Całuję - Zosia"
pozdrawiam
Agnieszka

Posted

Tweety napisał(a):
wieści od Zosi:
"Chyba dla takich chwil warto żyć.


ojjj warto warto :loveu: :loveu: :loveu: a możemy liczyć na jakieś foteczki brykającego i tarzającego się Liska?? :cool1:

Posted

Za każdym razem jak widziałam jego nochala w drzwiach, mówiłam mu - Lisku jestem i będę zawsze

:multi: :multi: :multi: Zosiu jesteś cudowna :multi: :multi: :multi:

Posted

wklejam oczekiwane zdjęcia od Zosi :)

tutaj jeszcze w schronisku, odbywa się psio-ludzkie zapoznanie


a tutaj już Lisek hasa po swoim własnym ogrodzie


i we własnym domu






jaki on jest szczęśliwy i zrelaksowany! te zdjęcia to poprostu sama radość, mogłabym patrzeć na nie godzinami.

Posted

:Cool!: no szczena mi opadła z wrażenia
Ale historia
jestescie wielcy:placz: :placz: :placz: poryczalam sie :placz: :placz: :placz: ze szczescia

Posted

...jesooooooooo...mi już brakuje łez...na te wszystkie nieszczęscia i szczęscia psie.....:)....oby tych drugich było milion razy więcej.....Zosiu kochaj go....najmocniej...trzeba nadrobić tyle lat........:)....masz wielkie serce...napewno wychodzi Ci to z łatwością..:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...