fona Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 Wiem, ze to zabrzmi idiotycznie, ale mam teraz w pracy najwiekszy sajgon i juz dzis nie uda mi sie wrzucic zdjecia (nie wiem, czy bym umiala). Dobranoc! Quote
Aga_Mazury Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 LIskuuuuuuuu....co u Ciebie? maleńki....? Quote
Tweety Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 wstawiam informację od Zosi, cytuję:"OK! Żeby nie było, że się droczę. Podróż - jak napisałam - z przeszkodami. Ale już jesteśmy w domu. Wczoraj po przyjeździe "wyjęłam" Liska z samochodu. Nie dziwię mu się, ja sama byłam zdrętwiała, po takim dniu. Puściłam "to wszystko na żywioł" - zaufałam swojemu sercu, w końcu był już u mnie - i u siebie w domu. Czyli było tak - ja wypakowywałam "manele" z samochodu - a on poszedł zwiedzać ogród i przy okazji się wysikać. Ponieważ napadało śniegu, to mogłam go namierzyć później po śladach (ogród mam duży więc jest gdzie szukać). Lisek chodzi "pomalutku" - z ukrycia zaobserwowałam jego powitanie z moimi sukami (duże żywiołowe i energiczne owczarki niemieckie, które są na zamkniętym wybiegu). Ku mojemu zdumieniu było medranie "trzema ogonami", lizanie sie po noskah przez ogrodzenie - żadnych wrogich reakcji. Zabrałam Liska do domu. No i zaczęło się zwiedzanie. Najbardziej go zainteresowały lustra i ten "drugi pies", który jest po drugiej stronie. Mruczał do niego, lizał lustro i łapą chciał go dotknąć. "tamten" robił to samo :)). A spotkanie z kotem wyglądało tak - kot po moim przybyciu wyszedł niczego nie przeczuwając i napotkał w swoim domu "coś". Lisek podszedł do niego merdając ogonem i mrucząc (mruczenie nie jest odpowiednikiem kociego mruczenia - ale nie umiem tego inaczej nazwać) - kot czmychnął i "zadekował" się w bezpiecznym miejscu. Kota później osobiście utuliłam do snu - żeby sięnie poczuł odtrącony. A i mi z Liskiem po takim dniu oczka się zamknęły. I wiecie co - Lisek pomimo, że mu zrobiłam specjalne "psie" posłanie, to położył się koło mojego łóżka i tak spał całąnoc. Dzisiaj rano ok. 7.00 wypuściłam go na ogród, a jak wrócił - to też postąpiłam "jak człowiek". Po prostu wzięłąm go na ręce i wsadziłam do wanny. Nie dało się tego już więcej wytrzymać - ale potraktowałam go bardzo łagodnym, letnim prysznicem, bez żadnych "ludzkich" szamponów, bo psich niestety nie mam. Czochranie jego "kudełków" i pierwsze "ablucje" trwały ok. 5 min.. Spisał się bardzo dzielnie - ja wiem, że mogłam z tym poczekać - ale "nie mogłam". Wyjęłam go z wanny i solidnie wytarłam ręcznikiem i próbowałam wyczesać. No - to czesanie to jeszcze potrwa kilka dni. Teraz, gdy jest już suchy i "ponownie wyspany" - zwiedza ogród. Myślę, że czuje się tu dobrze - drzwi mam otwarte - a on co chwilę wsadza nos - jak mnie widzi to idzie dalej zwiedzać. Mówię wam - będzie z niego fajny facet jeszcze. Pozdrawiam - Zosia" ja też pozdrawiam Quote
malawaszka Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 ale rycze :multi: :multi: :multi: Zosiu :loveu: :loveu: :loveu: Quote
lupe Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 Zosia jesteś wielka !!!! :multi::multi: :laola::laola::cunao::cunao::multi::multi: Quote
_Aga_ Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 Ale fajnie!!!! :multi: No teraz możemy wyciągnąć jeden wniosek - każdy pies - nawet taki, który całe życie spędził w schronie - czeka na swój dom, swoją Panią, Pana, i gdzieś tam, po cichutku marzy o mizianiu, zabawach i spaniu obok łóżka ;) Quote
Elastyna Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 Cuda się zdarzają, cudowni ludzie są wśród Nas :multi: Kiedy czytałam na grupie dyskusyjnej słowa Zosi nie mogłam uwierzyc w to co czytam... teraz już wierzę i serce bije radośnie a twarz cała zalana łzami :-( ze szczęścia. Zosiu jestes WSPANIAŁA, Ty i Twoja rodzina :) Anioł w ludzkiej skórze. Lisku dużo zdrówka i samych cudownych dni !!! Quote
azzie5 Posted March 11, 2006 Author Posted March 11, 2006 jakie rewelacyjne wiadomości! zastanawiałyśmy się z Zosią, czy Lisek będzie wolał przebywać w domu czy na dworze i proszę, co wybrał, mądry chłopak. Siedzi w domu i ma stałą możliwość wychodzenia na ogród, ale bardziej podoba mu się w domu- bo oczywiście tam jest u boku Zosi. A to mruczenie, to taki jego charakterystyczny dźwięk, niepowtarzalna psia mowa.;) Aaaale jest mu tam dobrze! Quote
Tweety Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 kolejne wieści od Zosi: "No to piszę. Lisek chodzi za mną po całym domu. Gdzie się nie ruszę - tam on. Teraz siedzę przy "komputrze" - a on leży przy moich stopach i smacznie chrapie. Cały dzień dzisiaj go czochrałam po głowie i powtarzałam mu, że "tu jest twój dom, możesz być gdzie chcesz i robić co chcesz". Ten dom to trochę wyziębiłam, bo miałam prawie cały dzień drzwi na taras otwarte, żeby wiedział, że w każdej chwili może wyjść. Ale woli być ze mną w domu. Teraz jest wieczór, za oknami zimno, ciemno i snieg a Lisek ma najprawdziwszy z prawdziwych SWOJ DOM. Pozdrawiam - Zosia " Zosiu, wiesz, że jesteś wielka, tak Ci tylko przypomnę. A wszystkim chciałabym przypomnieć, że caly czas czeka w schronisku na domek, nawet tymczasowy, Zelda z nowotworem, ktorego trzeba usunąć i zaopiekować sie sunią po operacji. Czy ktoś stanie na wysokości zadania tak jak Zosia? Zelda ma malo czasu. Jak umrze to bedzie wszystkim przykro, ze nic nie zrobiliśmy, będziemy rozpaczać, że piesek odszedł, bo nie znaleźliśmy na czas domku. A zamiast beczeć później spróbujmy coś wymyśleć konkretnego póki jest jeszcze kogo ratować. Quote
kiwi Posted March 12, 2006 Posted March 12, 2006 w tym samym schronisku co zelda w krakowie, czeka suczka od 1988 roku!!!!!!! milutka i kochana..... Quote
em-bub Posted March 12, 2006 Posted March 12, 2006 przeczytałam całą historię Liska i popłakałam się ze wzruszenia. dlaczego jest tak mało "Pań Zoś" na tym świecie a tak dużo Lisków?:placz: Quote
Tweety Posted March 12, 2006 Posted March 12, 2006 wieści od Zosi: " Cześć Piszę ku pokrzepieniu serc. Lisek dziś od rana z godzinkę był na ogrodzie.Wiesz co -po raz pierwszy zobaczyłam jak on biega.Dotychczas chodził pomalutku lekko utykając - a tu proszę, dokazywać mu się chce. Biegał jak młodzieniaszek i tarzał się w śniegu. No i co chwilę widziałam jego mordkę w otwartych drzwiach - pewnie chciał sprawdzić czy jestem. Za każdym razem jak widziałam jego nochala w drzwiach, mówiłam mu - Lisku jestem i będę zawsze. Chyba dla takich chwil warto żyć. Całuję - Zosia" pozdrawiam Agnieszka Quote
konisia Posted March 12, 2006 Posted March 12, 2006 Tweety napisał(a): Lisku jestem i będę zawsze. Chyba dla takich chwil warto żyć. Piękne...:loveu: i :placz: z radości. Quote
malawaszka Posted March 12, 2006 Posted March 12, 2006 Tweety napisał(a):wieści od Zosi: "Chyba dla takich chwil warto żyć. ojjj warto warto :loveu: :loveu: :loveu: a możemy liczyć na jakieś foteczki brykającego i tarzającego się Liska?? :cool1: Quote
Aga_Mazury Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 ..a ja czekam na dalsze opowieści jak to pięknie się teraz żyje Liskowi...Zosia...jesteś boska:loveu: Quote
moni71 Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 No i znowu lzy w oczach... Zosiu - jestes cudowna!:multi: I prosze KOGOS rownie cudownego o zaopiekowanie sie Zelda... Quote
Aga_Mazury Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 ...Lisku merdnij ogonkiem ...co tam u Ciebie...:) Quote
Irkowa Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 Za każdym razem jak widziałam jego nochala w drzwiach, mówiłam mu - Lisku jestem i będę zawsze :multi: :multi: :multi: Zosiu jesteś cudowna :multi: :multi: :multi: Quote
azzie5 Posted March 13, 2006 Author Posted March 13, 2006 wklejam oczekiwane zdjęcia od Zosi :) tutaj jeszcze w schronisku, odbywa się psio-ludzkie zapoznanie a tutaj już Lisek hasa po swoim własnym ogrodzie i we własnym domu jaki on jest szczęśliwy i zrelaksowany! te zdjęcia to poprostu sama radość, mogłabym patrzeć na nie godzinami. Quote
ach21 Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 :Cool!: no szczena mi opadła z wrażenia Ale historia jestescie wielcy:placz: :placz: :placz: poryczalam sie :placz: :placz: :placz: ze szczescia Quote
Aga_Mazury Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 ...jesooooooooo...mi już brakuje łez...na te wszystkie nieszczęscia i szczęscia psie.....:)....oby tych drugich było milion razy więcej.....Zosiu kochaj go....najmocniej...trzeba nadrobić tyle lat........:)....masz wielkie serce...napewno wychodzi Ci to z łatwością..:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.