AśkaK Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Czy tasiemiec czy pchły, czy zwyczajne zagłodzenie to wychodzi na jedno - Nadziejka zmarła w wyniku zaniedbania. Tych zaniedbań w schronisku nie maleje, a wręcz jak się okazuje przybywa. Ale chyba wszyscy się w tej kwestii rozumiemy, słusznie Kingo, nie ma co roztrząsać na forum. Dudek ma się dzisiaj lepiej (wczoraj było jeszcze bardzo źle :-( ) - merda ogonkiem, tupta za mną, przychodzi na zawołanie, zajada szyneczkę i obiadki dla dzieci gerbera z wielkim apetytem. Ja mam się gorzej(psychicznie :roll: ) bo gdy zagrożenie jego życia minęło, opadło ze mnie napięcie i jestem jak dziurawa dętka. Ale dętka ;) ma w domu adresówki od Lary, 50 szt., a dziś Milady przywiozła dwa duże materace i belę wykładziny dla schroniska (buźka Milady!:p ) - bardzo proszę o znak, jeśli ktoś może jak najszybciej zabrać te rzeczy jadąc do schroniska! To nie może u nas długo leżeć bo nie mamy miejsca, a wykładzina bardzo się teraz przyda do obicia otworów prawda? Materace muszę najpierw obszyć, ale myślę że w ten weekend się uwinę. Quote
malagos Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Od środy próbuję skontaktować się z razdwatrzy. Nie przyjmuje pw, nie mam do niej telefonu, Miecia nadal w schronisku... HELP !!! Nr telefonu do razdwatrzy! Kto będzie w schronisku w sobotę?! Quote
AśkaK Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Malagos, ja nie mam numeru i nie mam pojęcia, kto może go mieć.:oops: Może ktoś z dogo przeczyta i poda, otworzyłam wątek z zapytaniem: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2454662#post2454662 Quote
AśkaK Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Mam wielką prośbę o pomoc. Puma nie znalazła jeszcze domu - pani zdecydowana na nią (dwa razy dzwoniła przed zabraniem Pumy ze schroniska, by potwierdzić i sunię "zarezerwować", miała przyjechać w poniedziałek na wizytę) decyzję najwyraźniej zmieniła i już nie zadzwoniła ani nie przyszła. Tak to bywa, byłam przygotowana na tą ewentualność i nie byłoby problemu, gdyby nie wypadek z Dudusiem.:-( Dudek dochodzi do siebie i zaczyna łazić po mieszkaniu, nie chce juz siedzieć w pudełku, płacze. Ale jednocześnie jest bardzo słaby i delikatny, musimy na niego cały czas uważać. Nie wolno go urazić w główkę. A Puma szaleje, chce się z nim bawić, zaczepia łapami albo próbuje szczypnąć. Help! Od wtorku (czyli od wypadku) prawie stale jestem w domu, opuściłam obowiązkowe zajęcia by w domu kontrolować sytuację, ale w przyszłym tygodniu już tak nie dam rady. Czy ktoś mi pomoże, czy może ktoś wziąć Pumę do siebie chociaż do czasu, aż Duduś na tyle dojdzie do siebie, że zaczepki Pumy nie będą dla niego niebezpieczne??? Ona teraz jest już 2 razy większa od Dudka, naprawdę może mu zrobić niechcący krzywdę.:oops: W tej sytuacji nie mogę zostawić maluchów samych w domu. Nie mam też jak ich odizolować. O ile Rudy i Lusia śpią, gdy nas nie ma i Dudka nie będą zaczepiać, o tyle Puma szaleje non-stop, chce się bawić. Sytuacja wygląda tak, że Duduś musi być cały czas na łóżku, żeby go nie zaczepiała. Ratunku! Quote
KingaW Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 A ja mam wielką prośbę innego typu! Weźmy sobie wpiszmy w podpisach numer konta naszego stowarzyszeniowego, co? Bo mnie to troszke irytuję, że raz po raz, na nasze psiaki pieniadze zbierają albo osoby do tego nieuprawnione, albo d...pę trujemy AFN. Uważam, że to co robi AFN jest super, no ale skoro mamy już własny numer konta....Tylko nie wiem jak mam se to wpisać, potrzebuje instrukcji...:-(Ot co. Quote
ania14p Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Asiu, może mogłabym zabierać to maleństwo do pracy? Tylko problem jest taki, że musiałabyś dawać mi psiura, za piętnaście ósma i odbierać ok. 16-17, bo przy moim stadzie maleństwo nie będzie miało spokoju! Quote
pati-c Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Asiu- wspolczuje trudnej sytuacji :shake: U mnie podobny problem- fatalna roznica wieku miedzy szczeniorkami- starsza Mimi sadzi,ze Misia-Barylka jest dla niej do zabawy :mad: Na dokladke pani,ktora miala wziac Misie okazala sie pedantka i nie chce lejka-sraluszka :-( Poza tym moj facet zaczyna wymiekac- nasz 14m-czny sfeterek tam szaleje z Mimi,ze wszystko wokol fruwa..i nie ma jak ich odseparowac.. Na szczescie Vera (nasza 5,5roczna sunia) wykazuje stoicki spokoj-naprawde PODZIWIAM te psine :no-no-no: Dom z wieeeeeeeeelkim ogrodem na gwalt potrzebny! :grab: Quote
AśkaK Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Cześć Aniu, dzięki serdeczne!!!:calus: Ale chyba tak nie da rady :oops: - ja czasem wychodzę po 7-ej, innego dnia kładę się spać grubo po pólnocy za to wstaję późno, wychodzę na uczelnię i nie ma mnie do 19. No i Dudusia nie można tak z miejsca na miejsce teraz nosić, ma mieć spokój, a jeśli myślisz o Pumce to ona wręcz przeciwnie;) , spokoju nie potrzebuje, a co więcej sama Ci spokoju w pracy też nie da.:evil_lol: Pati, trzymam kciuki za szybki dom dla jednej i drugiej panienki, podeślij mi ich fotki to powstawiam. Mimi mały gagatek, to było widać od razu, szkoda że męczy młodszą.:oops: Nawet nie zdążyłam się z Wami podzielić wesołymi zdjęciami Dudka :oops: Duduś z pełnym wyposażeniem - piłką, tygryskiem i moim kapciem.:lol: Taki byłem wesolutki.:oops: I taki dzielny: "A wy baby wstrętne, ja wam zaraz pokażę!":p A teraz trochę tylko tuptam, a tak to większość czasu sobie leżę.:-( Dziś ostatni antybiotyk, jutro dostanie zastrzyk o przedłużonym działaniu.Nie ma zagrożenia życia, ale rekonwalescencja Dudusia potrwa jeszcze długi czas. Bardzo proszę o pomoc z Pumą.:oops: Quote
ania14p Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Asiu, jesli jest problem , to ja mogę zabierać jakąś maliznę do Firmy, jak pogryzie kable, to zwalę na psa szefa, tylko w domu nie dam rady przetrzymać, zresztą wiesz, dwa psy i dwa koty - wszystkie wredne! Quote
ronja Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Leoś się spodobał:multi: Dziewczynka, która po niego przyjechała, jest niestety niepełnoletnia, wobec tego umowe muszą podpisać rodzice. KingaW dziś pojedzie do Anina i zobaczy co to za domek i umowę podpisze. No i jutro Leoś mógłby juz pojechać do swojej nowej pani i do psiego kolegi. Quote
Magdarynka Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Pewnie Leon czekał na Zirkę, bo ona też jutro do nowego domku jedzie... Quote
ronja Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Magdarynko, ładny masz banerek. czy my też mogłybyśmy mieć coś takiego w naszych podpisach? Quote
KingaW Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 ronja napisał(a):Leoś się spodobał:multi: Dziewczynka, która po niego przyjechała, jest niestety niepełnoletnia, wobec tego umowe muszą podpisać rodzice. KingaW dziś pojedzie do Anina i zobaczy co to za domek i umowę podpisze. No i jutro Leoś mógłby juz pojechać do swojej nowej pani i do psiego kolegi. Jechać nigdzie dzisiaj nie zamierzam! Zadzwonię i pogadam z dorosłymi i zdam relację. Po 17.00. Quote
AśkaK Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Magdarynka napisał(a):Pewnie Leon czekał na Zirkę, bo ona też jutro do nowego domku jedzie... To jutro opijamy!!!:multi: :p Podwójnie!!!:klacz: :cool2: Trzymam, oj mocno trzymam :thumbs: i do jutra nie puszczę! Ronja, Dudek nie ma wątku, bo nie bardzo wiedziałam jak i co napisać.:oops: Chyba tylko że jestem beznadziejna.:roll: :placz: No dobra, założę mu wątek żeby zdjęcia wklejać i po to,że może jak ktoś zajrzy, a będzie miał psa w podobnym stanie, to choć trochę nadzieji nabierze...Bo Duduś zdrowieje z każdym dniem,więc nadzieję jednak warto zawsze mieć. Trzymajcie dziś kciuki za Pumę,mamy odwiedziny dziś o 19.:cool3: Aniu14p, dzięki! W razie konieczności takich kombinacji będę Cię nagabywać.;) Ale mam nadzieję, że dziś będzie dla Pumy szczęśliwy dzień.:p Kolejnych szczeniaczków póki co dłuuugo, długo nie wezmę.:shake: Tak długo, aż nie zmienię lokum lub... psa.;) Quote
KingaW Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Błagam ratujcie! Musze się komuś wyżalić... 1. mam jutro jechać do tego Anina, ale niech mi ktoś powie, skad niby mam wziać umowę adopcyjną? Nie mam drukarki, a nawet jakbym miała to umowa jest w pdf-ie a ja nie mam zainstalowanego i nie umiem sobię zainstalowac i zaraz mnie szlag nagły trafi!!! 2. odebrałąm dzisiaj telefon: "Halo, dzwonie w sprawie Miśka", na to ja: "jakiego Miśka", w odpowiedzi: "tego co mu dupę ściska". Qrwa! Mać! 3. jestem w sklepie, stoję na środku wrzeszczącego tłumu, odbieram 345 telefon (a mam 2 komórki i stale dzwoni albo jedna, albo druga, albo obie), dzwoni Pani Sponsorka od bud. I po raz którys mnie pyta ile będa kosztować (zaoferowała, że zapłaci za 15 szt.). Ja mówię, że (180x15 )x1,22 (VAT), a ona mnie pyta, ale konkretnie ile, a ja, ze sorry ale nie jestem w stanie policzyć tak w pamięci (a kto kurna umie? Rain Man chyba tylko!).Ogólnie mówię głośno, prawie krzyczę, bo g......o słyszę na srodku tego tłumu.... Pani Sponsorka bez pozegnania sie rozłącza.... 4. kilka godz. wcześniej dzwoniac do szpitala dla zwierząt otrzymuję pouczenie od Pani Wet, jak powinnyśmy dbac o psy w schronisku... że to niby nasza wina, ze tak chudną (jej zdaniem od pcheł i tasiemców i innych robali) i umierają. W pewnym momencie telefon się rozłącza, jak dzwonię 2,3,5 raz, babka mnie nie słyszy, chocaż ja słysze jej krzyk: "halo, halo"... A mam umówić się na przywiezienie kolejnego psa ze schronu.... 5. kupuję buty (do tej pory chodzę w czółenkach, bo nie miałam kiedy kupić takich "na teraz"), są super, przymierzam (tak pro forma) drugiego, lewego buta... Okazuje się, ze ma w środku jakąś grudę w podeszwie i nie nadaje sie do noszenia. Jest to oczywiście ostatnia para. 6. wracam ze sklepu wraz z mamą, pies którego uratowałam przed zgonem na gangrenę jaj i nogi i o którego pozostanie stoczyłam z mamą kilka bitw, wita się tylko z mamą, mnie olewa sikiem falistym 7. podczas cieczki mojej Fergie przychodził pod brame jeden adorator, od niego pchły złapał niewdzieczny Brave, od Brave'a Fergie. Z Brave'a pchły już wybiłam, ale konia z rzędem temu, komu uda się ubić 1-2 pchły grasujące po yorku. Zawsze sie gdzieś kurna ukryja w tym gąszczu. I nic ich nie bierze. 8. nie wiem do diaska, kto ma robiś nasze plakaty na 26.11. Magdarynka, czy Klaudyna, ktoś wie moze? 9. Felce albo się skończyła karta, albo wyłączyła telefon, albo umarła z żalu... bo ni ch...a nie mogę sie dodzwonić 10. wiem, ze to wszystko pryszcz ale i tak w chwili obecnej mam ochotę sie powiesić... :angryy: Quote
Magdarynka Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Ronja, bannerek możecie sobie wlepiać gdzie chcecie :) KingaW, mam wydrukowane dwie dodatkowe umowy, więc jeśli będziesz przejeżdżać obok mnie, to chętnie Ci je dam :) Co do plakatów, to pytałam już chyba przedwczoraj w tym wątku, czy te, które mamy są już nieaktualne i jeśli tak, to prosiłam o podesłanie czegokolwiek, bym mogła zrobić nowy. Czytając Twojego posta sturlałam się ze śmiechu z fotela, ale szczerze Ci współczuję... Acha, właśnie się dowiedzialam, że plakat ma robić Klaudyna. Quote
Fela Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 KingaW napisał(a):9. Felce albo się skończyła karta, albo wyłączyła telefon, albo umarła z żalu... bo ni ch...a nie mogę sie dodzwonić Też uważam, że wszystkich kataklizmów kataklizm dziewiąty jest najgorszy oczywiście;) Niestety, jeszcze nie umarłam z żalu, wisiałam na telefonie z panią sponsorką (jedna godzina), a potem starałam się o transport kolejnego umierającego psa :(. Szczegóły z dzisiejszego pobytu w schronisku zaraz. Quote
AśkaK Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Kinga, pisz umowę odręcznie i tyle!;) Spoko-loko, kto powiedział że musi być drukowana.:lol: Tylko trochę Ci to zajmie...Jakbyś koło mnie przejeżdżała (Powiśle, Most Poniatowskiego) to ja też mogę druknąć. Do Sponsorki zadzwoń jutro kontrolnie czy się nie obraziła (180x15x1,22 = 3.294 jakby znowu pytała :roll: :evil_lol: ), wetów olej, jak tacy mundrzy to niech zasponsorują nam co miesiąc odrobaczanie dla wszystkich psiaków plus fajną karmę dla tych, które po schroniskowej breji tak chudną. (A'propos wetów- na mnie na Książęcej po akcji z Dudulkiem patrzyli jak na morderczynię i skończoną idiotkę, która wzięła się za ratowanie piesków tylko jest tak głupia że zamiast pomóc, tylko zaszkodziła.:roll:) Który to szpital (tatarek..?) i który pies ma przyjechać i kiedy? Jak Ciebie nie słyszą, to może kogoś innego usłyszą ;) , mam zadzwonić jutro i zaklepać miejscówę? PS. PUMA MA NOWY DOM !!! :BIG: Dudek dostał ostatni zastrzyk w małego dupalka i chyba tylko zez mu zostanie.:p Quote
AśkaK Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 O, no widzisz Kinga, Fela się znalazła! To już teraz będzie dobrze!;) Quote
KingaW Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Teraz jest mi strasznie głupio, że to wszystko napisałam (zwłaszcza przed Felą). Dziękuję za wsparcie. Ciężko trochę z Grochowa jechać do Anina w druga mańkę, zeby o Was zahaczyć ale i tak dziękuję za dobre chęci. Asiu, no co Ty, na Tatarku by mi tak nie powiedzieli. I na Tatarku teraz nie ma ni pół wetki nawet. Jakoś sobie poradzę z umowa (chyba Kostek mi wydrukuje). Przepraszam za ten atak chisterii.:oops: Quote
Fela Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Byłam dziś w schronisku. Niestety, nie mam dobrych wieści. Wiele psów w zastraszającym tempie chudnie. To na pewno nie jest wygłodzenie - w niektórych miskach była jeszcze wczorajsza karma (mięso), dziś, przy mnie, dostały suchego (pupila). To nie jest także tasiemiec - prawie wszystkie były odrobaczone, zreszta nawet jeśli tasiemiec nie został wytłuczony, nie robi w tak szybko aż takiego spustoszenia. :shake: To także nie jest kwestia pcheł. Psy nie wymiotują, kupy sa także normalne. Jedna z teorii przepytanych przez nas wetów: być może to borelioza, trzeba wykonać test (drogi i długo się czeka, robią podobno tylko Puławy, czy ktos cos wie na ten temat?) Tego psa po raz pierwszy widziałam 3 tygodnie temu. Przyjacielski, wesoły, ma ok. 3 lat. Prawie kopia mojego osobistego Rudolfa. Był w schronisku od niedawna. Wyglądał bardzo dobrze. Widziałam go także w środę. Nie wyglądał niepokojąco. Dziś już się nie podnosił. Pod gęstym futrem szkielet. Boję się, że podzieli los Nadziei. :-( Leżał, podnosił tylko głowę. Raz wstał, ale szybko opadł z sił. Tak dziś wyglądał (przeraźliwej chudości nie widać pod futrem) Dostał glukozę, został przeniesiony do osobnego, cieplejszego pomieszczenia. Musimy go natychmiast zabrać do lecznicy. Kochana ciotka Jayo zgodziła się przyjechać po niego. Nie wiem tylko, czy będzie gdzie go umieścić :-( (w sensie - czy któryś szpital go przyjmie). No i co potem. Ale jeśli go zostawimy.... Jeko kolega z boksu, malutki Supełek, wygląda jak mały kościotrupek. Tyle, że jest ciągle jeszcze żywotny. :-( Do Małagos miałam dziś zawieźć Miecię. Ale gdy zobaczyłam małą, młodą i bardzo chudą jamniczkę w smierdzielu, przed oczami stanęła mi historia Jaśminki. Tak samo się trzęsła z zimna. Małgosia powiedziała, żeby wziąć tę, która jest bardziej potrzebująca. Nie było mi łatwo. Ale Miecia już się zadomowiła w kojcu małych suczek, nie jest tak chudziutka, nie trzęsła się z zimna. Większe ma szanse, by uchronić się przed chorobą. To jamniczka jeszcze w śmierdzielu. Ma ok. roku. Jest bardzo grzeczna i spokojniutka. W samochodzie jakby jej nie było. Quote
Fela Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Tak, koszmar. :-( Są też przypuszczenia, że to może być forma nosówki. Najgorsze, że nie wiemy, co to za cholera. :shake: Pocieszające jest tylko to, że pies w porę zabrany na Tatarkiewicza dochodzi do siebie. Quote
KingaW Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Krewka Wetka z Lecznicy w Radosci mi wmawiała podczas dzisiejszej (przerwanej) rozmowy, że robiła Nadziei test na babeszjozę... I wyszedł ujemnie. Nic z tego nie rozumiem. :shake: Rece opadają. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.